Ales Stenar Europa Podróże Szwecja

Szwedzkie Stonehenge – Ales Stenar

3 stycznia 2018
Tajemnicza Szwecja

Ales Stenar to jedna z największych zagadek szwedzkiej historii. Do tej pory nie wiadomo jakie zastosowanie miał kamienny krąg, przypominający znane wszystkim angielskie Stonehenge. Pod koniec 2013 roku, przygotowując się na Erasmusa do Lund, wertowałam Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu miejsc, które warto odwiedzić. Wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się o Ales Stenar. Byłam świeżo po wizycie w Stonehenge, więc mój zapał do odwiedzenia kolejnych tajemniczych kamiennych kręgów był ogromny! Ku mojej uciesze, okazało się, że Ales Stenar nie są tak daleko od Lund i na dodatek można się do nich dostać komunikacją miejską. Dla niezarabiającej studentki, która na dodatek nie miała jeszcze prawa jazdy, taka informacja była jak miód na serce! 😀 Nie wszystko wyszło jednak pięknie i gładko. Czasami, jak na złość, kiedy chcemy po taniości, wychodzi drożej niż wycieczka All inclusive. 😛 A tak na serio, to zanim wybierzecie się tam autobusem, to pozwólcie, że dam Wam kilka rad! 😀

Jak dojechać do Ales Stenar?

W moim przypadku podróż rozpoczynała się z Lund, w którym spędzałam swojego pierwszego Erasmusa. Z Lund jeździ bezpośredni pociąg do miejscowości Ystad. Przejazd trwa około godziny. W Ystad musicie przesiąść się na autobus nr 392 i wysiąść na przystanku na żądanie –> Kaseberga C. UWAGA!! O ile z Ystad autobusy wyjeżdżają zawsze, o tyle już w drugą stronę nie działa to tak sprawnie jak mogłoby się wydawać. Jeśli chcecie żeby autobus Was zgarnął z powrotem do Ystad, to musicie przed wyjazdem z Ystad udać się do informacji turystycznej i powiadomić ich, że będziecie wracać z Kasebergi! Inaczej, autobus po Was nie przyjedzie!! Możecie też zadzwonić sami na infolinię, ale polecam znać szwedzki i zrobić to na godzinę przed planowym odjazdem autobusu. My tego nie zrobiliśmy i potem spotkały nas drogie konsekwencje! 😀 Ale o tym za chwilę. Tutaj znajdziecie rozkład autobusów. Z dużych miast, łatwy dojazd macie też z Malmo. 🙂

Pustkowie

Podróż autobusem trwa około 20 minut. Wysiadamy na totalnym odludziu, a z nami grupka studentów z Lund, których kojarzyliśmy z widzenia. Droga do Ales Stenar jest oznaczona na przystanku, więc od razu wiemy, w którą stronę iść. Była już połowa maja, ale pogoda nadal nie należała do najlepszych. Właśnie przeszła dość mocna ulewa, ale na szczęście nie zapowiadało się już na powtórkę!

Port w Kaseberdze

Kamienny krąg

Po krótkiej wędrówce, naszym oczom w końcu ukazał się kamienny krąg. Ales Stenar składa się z 59 głazów i ma 67 metrów długości oraz 19 metrów szerokości. Z lotu ptaka przypomina łódź, dlatego dwa największe, 3,5 metrowe kamienie zwane są „rufą” i „dziobem”. Tak naprawdę, nie wiadomo kto je zbudował i w jakim celu. Badania węglowe wskazują, że kamienny krąg mógł powstać w przedziale od IV do X wieku. Niektórzy uczeni sugerują, że może być to grób ważnej osoby, jednak nigdy nie odnaleziono tu jakichkolwiek szczątków. Coraz bardziej skłaniają się ku teorii, że podobnie jak Stonehenge było to obserwatorium astronomiczne. Dwa, największe kamienie skierowane są odpowiednio w kierunku wschodu słońca w chwili przesilenia letniego i zachodu w chwili przesilenia zimowego.

Podobnie jak Stonehenge, Ales Stenar zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. W końcu nie są to przypadkowo ułożone zwykłe kamyczki, tylko potężne głazy ustawione z ogromną precyzją. To naprawdę fascynujące, biorąc pod uwagę jakie mamy podejście do naszych przodków z przed kilkuset lat! Może to my nadal nie potrafimy po prostu docenić/zrozumieć ich osiągnięć i technologii, przez co niesprawiedliwie nazywamy te lata wiekami ciemnymi…

Ales Stenar

Ales Stenar

Ales Stenar

Nieświadomość nie popłaca…

Podczas robienia zdjęć, grupka studentów (a konkretnie jeden chłopak) podeszli do nas, w celu omówienia ważnej kwestii… Na początku chłopak zapytał się, czy nazywam się Karolina i czy pływam. Bardzo zdziwiona odpowiedziałam, że tak. Szybko nam się wytłumaczył, że zna moją koleżankę, z którą chodziłam na basen i ona pokazywała mu nasze foty. 😀 Ale uwierzcie mi, nie na co dzień podchodzą do mnie faceci z takim pytaniem, więc mocno się zdziwiłam! 😀

Wracając na ziemie, nasz nowy kolega zapytał się czy dzwoniliśmy po autobus. W tym momencie zdziwiliśmy się jeszcze bardziej, gdy się dowiedzieliśmy, że trzeba po niego zadzwonić. Choć jest o tym wzmianka przy internetowym rozkładzie autobusowym, to niestety nie doczytaliśmy tego. Ponieważ jako jedyna miałam telefon, na którym były jakieś pieniądze, dałam naszemu nowemu koledze, żeby zadzwonił na szwedzką infolinie po ten autobus. Całe szczęście, że znał on szwedzki, bo jak ja próbowałam po angielsku, to nie szło w ogóle. Niestety, on dowiedział się tylko, że autobus już nie przyjedzie bo dzwonimy za późno. Zdesperowani pytaliśmy szkolnej wycieczki, która akurat przyjechała, czy nie ma 5 wolnych miejsc w autobusie. 😀

Na szczęście udało nam się dostać nr na taxę. Nasz kolega (Niemiec) ponownie zadzwonił i zamówił taxę do Kasebergi. Ufff… dobrze, że ktoś po nas przyjedzie. Zrobiliśmy jeszcze szybko kilka zdjęć na klifie i zeszliśmy ponownie na dół w stronę przystanku. Taxa do Ystad kosztowała nas 250 SEK, czyli wyszło po 50 SEK na głowę (ok 25 zł). Całe szczęście, że nas tyle było i te koszty się jakoś rozłożyły. Dlatego polecam odwiedzić informacje turystyczną!! 😀

Przygód bez końca…

Nie był to jednak koniec przygód na dzień dzisiejszy. Po powrocie do Ystad rozstaliśmy się z naszymi nowymi znajomymi, gdyż oni wsiedli już do pociągu, a my jeszcze poszliśmy na molo. Kiedy statek zaczął wpływać do portu i chciałam mu zrobić zdjęcie, odkryłam, że nie mam aparatu. Prawie się popłakałam, że stracę foty z jednej z największych (dla mnie) atrakcji w Szwecji! Musiałam go zostawić w taxi, bo innej opcji nie było. Na szczęście Darek, wziął telefon i zadzwonił na infolinie. Jakimś cudem dogadał się po angielsku. Mój aparat faktycznie został w aucie, a uczciwa Pani zgłosiła to na infolinie. Czekała na mnie tam gdzie wysiedliśmy. Podziękowałam jej ogromnie ze łzami w oczach, a swojego aparatu pilnowałam już jak oka w głowie… 😀

Mimo to, wyjazd do Ales Stenar był jedną z najfajniejszych wycieczek na jakich byłam w Szwecji. Tego dnia doświadczyłam prawie każdego rodzaju emocji: od podekscytowania, po niemal czarną rozpacz z powodu utraty aparatu. Jedyne czego żałuje, to fakt, że spędziliśmy na kamyczkach bardzo mało czasu… bo w takie miejsca ciężko czasem wrócić.

Dzięki za uwagę!

Przeczytajcie także naszą relację z:

Stonehenge

Kamienne Kręgi w Węsiorach

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3

Możesz też dokonać rezerwacji na booking.com za pośrednictwem mojego linku! Po zrealizowaniu pobytu otrzymasz zwrot na kartę 60 zł, a ja otrzymam nagrodę za polecenie też w wysokości 60 zł! 🙂

https://www.booking.com/s/34_6/karoza92

6 komentarzy

  • Odpowiedz Ewelina Gac 4 stycznia 2018 at 11:22

    Dziękuję pięknie za przeniesienie mnie w to magiczne miejsce. Ciekawa jestem co łączy wszystkie „Stonehenge” na całym świecie. Jak odkryję, dam znać: -)

    • Odpowiedz womenofpoland 4 stycznia 2018 at 14:35

      Ewelina! W takim razie czekamy na info! My tez damy znać jak coś odkryjemy! 😁

  • Odpowiedz LiliEss 4 stycznia 2018 at 11:23

    Prawie jak Wyspa Wielkanocna tyle że od nas zdecydowanie bliżej. Piękna ta zieleń.

    • Odpowiedz womenofpoland 4 stycznia 2018 at 14:36

      Ciężko mi potwierdzić bo nie mieliśmy jeszcze okazji odwiedzić Wyspy Wielkanocnej, ale wiosna w Ales Stenar jest magiczna! Zdecydowanie dodaje uroku temu miejscu! 😊

  • Odpowiedz No to Fru 4 stycznia 2018 at 19:44

    Bardzo podoba mi się stuktura tych kamolców i układ warstw kolorystycznych! A z autobusem niezłą mieliście przygodę 🙂 Ostatnio sama próbowałam sobie taką zorganizować. Na szczęście w ostatniech chwili zauważyłam na rozkładzie dopisek o możliwych perturbacjach powrotnych 😉

    • Odpowiedz womenofpoland 4 stycznia 2018 at 20:37

      Tak! Są trochę inne niż Stonehenge i co najważniejsze – można do nich blisko podejść! 🙂 Naprawdę polecam! A co do autobusu, to generalnie jeździ, tylko trzeba się zameldować w informacji turystycznej! 😀

    Zostaw komentarz