Azja Kambodża Katar Tajlandia Wietnam

Katar, Wietnam, Kambodża i Tajlandia w jednej podróży – informacje praktyczne

9 marca 2020
Tak w ogóle można?

Po powrocie z Tajlandii jedyne o czym marzyłam to zakup kolejnego biletu do Azji. Po tych skromnych dwóch tygodniach, czułam tak ogromny niedosyt, że aż nie mogłam usiedzieć na miejscu. Qatar Airways musiał to wyczuć, bo zaraz po naszym powrocie pojawiła pula atrakcyjnych biletów do Azji. Akurat mieliśmy zastrzyk dodatkowej gotówki, który idealnie odzwierciedlał ceny biletów. Pozostał tylko wybór kierunku, ale tu bezapelacyjnie padło na Wietnam. Jeszcze przed wyjazdem do Tajlandii zastanawialiśmy się, czy nie wybrać Wietnamu na naszą pierwszą podróż do Azji, ale jak wiecie – ostatecznie zdecydowaliśmy inaczej. Zanim jednak sfinalizowaliśmy transakcje na stronie katarskiego przewoźnika, przeanalizowaliśmy trasę podróży, tak żeby uniknąć niepotrzebnego latania tam i z powrotem jak miało to miejsce w Tajlandii. Jeśli ciekawi Was jak dokładnie zorganizowaliśmy sobie taką wycieczkę i ile nas to kosztowało, to jesteście w dobrym miejscu!

Qatar Airways

Nasza kolejna podróż do Azji, rozpoczyna się tak jak do Tajlandii – na stronie wyżej wspomnianych linii lotniczych. Była końcówka listopada, a my właśnie wróciliśmy z Azji, do której chcieliśmy jak najszybciej wrócić. Wystarczyła szybka promka od Qatara i tak staliśmy się posiadaczami biletów na luty 2020. Udało nam się upolować multi-city za naprawdę dobre pieniądze!! Za loty do Hanoi i powrót z Bangkoku zapłaciliśmy 2060 złotych. Po drodze mieliśmy jeszcze jednodniowego stopa w Doha, dzięki któremu mogliśmy zwiedzić miasto. Była to nasza najdłuższa wspólna wycieczka, która trwała 17 dni.

E-wiza do Wietnamu

Jadąc do Wietnamu po raz pierwszy postawiliśmy na spontan. Mieliśmy zarysowany jakiś tam plan podróży, ale nie rezerwowaliśmy noclegów. Kupiliśmy wcześniej tylko loty wewnętrzne, ale o tym za chwilę. Jadąc do Wietnamu, musicie zrobić koniecznie jedną rzecz przed wyjazdem – ogarnąć E-wizę. Choć wydawana jest ona w przeciągu 3-5 dni, to warto zająć się tym na dwa tygodnie przed wyjazdem (tak żeby potem nie zapomnieć). Poświęćcie tej czynności całą swoją uwagę, bo drobny błąd może Was kosztować 25$. Czyli tyle, ile obecnie kosztuje wiza. Niestety, ale błędnie wypełniona może spowodować odrzucenie wniosku! Ja najadłam się porządnego stracha, gdyż podczas wpisywania danych pominęłam swoje drugie imię. Na szczęście mogłam za darmo skorygować to niedopatrzenie, ale przez to otrzymałam wizę dzień później. Po jej otrzymaniu koniecznie ją wydrukujcie i miejcie ze sobą aż do końca podróży. Będzie Wam służyć przez 30 dni.

Jeśli zamierzacie ubiegać się o E-wizę, to możecie skorzystać z tej strony >>klik<<

Uważajcie na pośredników, którzy mogą sobie policzyć dwa razy tyle za wyrobienie wizy! 

Ubezpieczenie

Przed wyjazdem koniecznie trzeba też załatwić ubezpieczenie. Wiadomo, że można też w trakcie wyjazdu, ale przed jest trochę taniej! 😉 Zdecydowaliśmy się na zakup Warty, pokrywającej koszty leczenia do 400 tys. zł. Taka kwota była wymieniana grupach podróżniczych, więc taką opcję też wybraliśmy. 17 dni kosztowało naszą dwójkę 354 zł.

Tajlandia – FAQ / Wietnam – FAQ / Kambodża – FAQ / Vietnam Backpackers

Przed wyjazdem do Azji, warto zapisać się do tematycznej grupy na Facebooku. To prawdziwa kopalnia wiedzy, z której sami czerpaliśmy masę wskazówek. 

Wymiana gotówki w Polsce

Przed wyjazdem warto też zaopatrzyć się w gotówkę. Niestety, tutaj słynny Revolut Wam nie pomoże, bo Wietnam kocha gotówkę! Nawet w hotelach płaciliśmy gotówką, bo choć płatność kartą była możliwa, to prawie każda transakcja okraszona była 2-3% prowizją. Dlatego w Polsce najlepiej kupić dolary, ale sprawdzą się też funty brytyjskie. My na całą podróż zabraliśmy 1000 dolarów na osobę i tyle też wydaliśmy.

Przylot do Dohy

Nie spodziewałam się, że tak szybko znowu zawitam do Dohy, ale tym razem nie idziemy w stronę Transferów, tylko do wyjścia. Obecnie nie ma wiz w Katarze, a pieczątki wbijane są aż na 3 miesiące. Nam musiał wystarczyć jeden dzień, ale jeśli tylko powtórzy się okazja, to na pewno z niej skorzystamy ponownie żeby znów się tutaj zatrzymać.

Wymiana gotówki na lotnisku w Doha

Po przejściu kontroli paszportowej udajemy się do kantoru. Postanowiliśmy wymienić 40 funtów brytyjskich, za które dostaliśmy 160 riali katarskich. Wymiana gotówki była dość nietypowa, bo po raz pierwszy spotkałam się z sytuacją gdzie musiałam podać przy okienku w jakiej firmie pracuje i na jakim stanowisku. W odpowiedzi na pytanie po co im takie informacje, usłyszałam, że to zalecenie rządu. 😀

Karta sim

Z kantoru zgrabnie przechodzimy do kolejnego punktu, jakim jest karta sim. Oczywiście ofert do wyboru, do koloru, ale my decydujemy się na skromną wersje 1 GB na dzień za 35 riali. Wystarczyło. Punkty zlokalizowane są w wielu miejscach na lotnisku – na pewno któryś znajdziecie.

Komunikacja miejska

Odkąd Katar otworzył się na turystów, w mieście pojawiły się autobusy, a oprócz tego funkcjonuje też metro! Z lotniska jest nawet bezpośredni autobus na słynną Perłę! My jednak potrzebowaliśmy się dostać do centrum miasta. Wsiedliśmy do autobusu i kupiliśmy bilet 24 godzinny za 20 riali. Stwierdziliśmy, że będziemy przecież jechać do hotelu, do miasta, na lotnisko, to się przyda. Jak bardzo się myliliśmy…

Niestety wycieczka nie zaczęła się najlepiej, bo oczywiście wyjechaliśmy w siną dal tym autobusem, nie tam gdzie trzeba było (pomimo, że pytałam pana kierowcy czy dojedziemy do naszego hotelu). Potem nie mogliśmy znaleźć przystanku powrotnego, a na domiar złego okazało się, że metro też nie kursuje, bo jest piątek! Piątek w krajach arabskich, to tak jak u nas niedziela. Z tym, że tutaj nawet metro do późnych godzin popołudniowych nie kursuje. 😛 I tak zostaliśmy skazani na taksówkę, która notabene nie była aż taka droga jak to sobie na początku wyobrażaliśmy – ba, nawet się z nią zaprzyjaźniliśmy, choć nie taki był plan! 🙂

Tutaj znajdziecie info odnośnie komunikacji miejskiej w Doha.

Four Points by Sheraton

Four Points by Sheraton to 4* hotel z oferty Qatar Airways, z którego za symboliczne 24$ za nocleg można skorzystać podczas długiej przesiadki. To specjalna oferta od katarskiego przewoźnika, która ma dodatkowo zachęcić turystów do zrobienia dłuższej przerwy w podróży. Szkoda tylko, że jest to jednorazowa oferta (czyli jak wracaliśmy i też mieliśmy długą przesiadkę, to musieliśmy już szukać hotelu we własnym zakresie). 

Wspomniany hotel wybraliśmy głównie ze względu na fajną lokalizacje blisko centrum, przystanku metra znajdującego się tuż przy wejściu do budynku oraz basenu na dachu. Szkoda tylko, że żaden z naszych priorytetów nie został zaspokojony! O ile z basenu zrezygnowaliśmy już świadomie, bo dopadło nas potworne zmęczenie, to w pozostałych kwestiach przerosły nas siły wyższe…

Po przyjeździe do hotelu okazało się, że najbliższa okolica budynku to jeden wielki remont. Wszystko było tak rozkopane, że nie było ani ćwiartki chodnika. Ani z jednej, ani z drugiej strony ulicy. Nie wiem czy w Katarze nie ma pieszych, ale wyglądało to tak, jakby nikt o nich nie pomyślał. Perspektywa 2 km spaceru do centrum po ruchliwej ulicy nie napawała nas optymizmem. Mało tego, metro które było pod hotelem okazało się nieczynne, bo w piątki kursuje dopiero od 14!! 😀 Ja wiedziałam, że piątek jest dniem świętym, ale nie spodziewałam się, że aż tak bardzo to odczujemy. No cóż, tu po prostu mieliśmy przykład, że nie zawsze da się wszystko przewidzieć! Złapaliśmy na ulicy taxę do centrum za 12 riali.

Wydatki w Doha

Udało nam się wydać wszystkie pieniądze jakie mieliśmy w Doha. Nasze główne wydatki to śniadanie, obiad, drobne pamiątki, wejście do muzeum oraz taxi do hotelu i na lotnisko. Za taxę z naszego hotelu na lotnisko zapłaciliśmy 43 riale

Przylot do Hanoi

Do Hanoi przylecieliśmy koło południa. Kontrola paszportów i odbiór bagaży przebiegł sprawnie. Swoje pierwsze kroki skierowaliśmy do kantoru. Na Facebookowej grupie Wietnam – FAQ wyczytaliśmy, że na lotniskach kursy nie są takie złe, a że naszym kolejnym przystankiem była niewielka miejscowość Sapa, postanowiliśmy wymienić trochę więcej gotówki. Na początek kupiliśmy Dongi za 300$. 

Karta Sim

Kolejnym przystankiem, było stoisko z kartami Sim. Wybraliśmy Viettel i 9 GB Internetu bez możliwości dzwonienia i wysyłania sms za 200 000 VND. Jest spory wybór różnych konfiguracji, więc jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Przejazd do Sapa

Po zaopatrzeniu się w gotówkę i Internet, skierowaliśmy się do biura podróży. Nasz plan zakładał przejazd do Sapa z pominięciem Hanoi. W Internecie wyczytaliśmy, że są bezpośrednie autobusy z lotniska, ale nie przywiązywaliśmy zbytniej uwagi do rozkładu jazdy. Z doświadczenia wiemy już, że godziny podane w Internecie nie zawsze mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Na szczęście okazało się, że autobus będzie za godzinę, więc udało nam się jeszcze złapać coś do jedzenia. Za 5 godzinną podróż w sypialnym autobusie zapłaciliśmy 415 000 VND od osoby. Ku naszemu zaskoczeniu na lotnisko podjechał najpierw Van (w którym okropnie cuchnęło durianem), ale na szczęście podrzucił nas tylko na przystanek z którego odjeżdżał autobus.

Koronawirus atakuje!

Sapa Vista Hotel

Po przyjeździe do Sapa zamówiliśmy Graba (40 000 VND), który dowiózł nas do hotelu. Mieszkaliśmy na obrzeżach, co miało swoje plusy, bo byliśmy tuż przy wyjściu na szlak. Zależało mi na hotelu z widokiem na pola ryżowe i rzeczywiście, wszystko byłoby super gdyby nie fatalna pogoda! Niestety, ale w zimie jeśli nie ma słońca to w Sapa termometry pokazują 10 stopni. Do tego deszcz i potworna mgła, która skutecznie zniechęciła nas do pozostania w Sapa, ale o tym za chwilę. Mimo to, Sapa Vista Hotel to godny polecenia obiekt – za dwie noce ze śniadaniem zapłaciliśmy 1 530 000 VND

Zwiedzanie Pól Ryżowych w Sapa

Do Sapa przyjechaliśmy spragnieni widoków pól ryżowych. Niestety zima (w tym samym okresie co u nas) nie jest najlepszą porą na zwiedzanie Północnego Wietnamu. Mieliśmy tego świadomość, ale postanowiliśmy zaryzykować. W końcu i tak jest tu cieplej niż u nas, ale bez słońca temperatura nie przekracza 10 stopni. I wierzcie mi, ta niewysoka temperatura to jeszcze nie problem, bo najgorsza jest mgła. To przez nią z naszego hotelowego okna nic nie było widać, a na trasie momentami ledwo czubek nosa widzieliśmy!

Mimo to, zmotywowaliśmy się do krótkiego trekkingu z Sapa przez Lao Chai do Ta Van. Wiele osób decyduje się na przejście tego 10 km odcinka z przewodnikiem, ale my nie skorzystaliśmy z takiej możliwości. Posiłkowaliśmy się Maps Me i bez problemu udało nam się dotrzeć do Ta Van. Także jeśli Wy też nie chcecie skorzystać z usług przewodnika, to na spokojnie dacie radę przejść sami. Z wioski Ta Van zamówiliśmy Graba, który za 200 000 VND zawiózł nas pod hotel w Sa-Pa.

Jeśli chcecie jednak przejść szlak z przewodnikiem, to warto poczytać na Facebookowej grupie, czy jest jakaś polecana osoba. Przewodnikami są zazwyczaj kobiety z lokalnych wiosek, które władają językiem angielskim w różnym stopniu zaawansowania. Jeśli zobaczą, że idziecie sami na pewno będą Was namolnie zaczepiać. 

Wejście na teren pól ryżowych kosztuje 75 000 VND.

Jak ubrać się na zimowe zwiedzanie Sapa?

Wybierając się o tej porze w te rejony, koniecznie zabierzcie ze sobą ciepłe ciuchy. Podczas naszego spaceru mieliśmy na sobie t-shirty, bluzy, ciepłe kurtki i peleryny przeciwdeszczowe. Na nogach miałam legginsy i na nich spodnie ortalionowe – dzięki temu nie zmarzłam i nie przemokłam. Na stopy polecamy gumiaki, albo buty trekkingowe z membraną. Spodziewajcie się kałuż i dużej ilości błota!

Pozostałe wydatki w Sapa

W Sapa wydaliśmy też trochę pieniędzy na jedzenie. Na obiad wybraliśmy się do wysoko ocenianej na Google restauracji Hello Vietnam. Było smacznie, ale cena 430 000 VND za naszą dwójkę była mocno wygórowana. Tego samego dnia poszliśmy jeszcze do restauracji obok naszego hotelu (Good Morning Vietnam), gdzie posiłek kosztował nas 250 000 VND. Nie powiedziałabym, żeby zamówione przez nas dania jakoś drastycznie się różniły, więc śmiało możemy stwierdzić, że pierwsza miejscówka była po prostu holernie droga.

Przejazd na Cat Ba

Zimny i deszczowy dzień dał nam tak porządnie w kość, że mieliśmy już dość Sapa. Obawialiśmy się o swoje zdrowie, a w dobie koronawirusa żadne objawy nie są pożądane! Kolejny dzień także nie zapowiadał się ciekawie, więc postanowiliśmy uciec z Sapa. Zeszliśmy na recepcję naszego hotelu zapytać się czy jest jeszcze dzisiaj jakiś autobus na Cat Ba. Ku naszemu zaskoczeniu był i to za 3 godziny. Niewiele myśląc spakowaliśmy się, wzięliśmy prysznic i zamiast w wygodnym łóżku, kolejną noc spędziliśmy w autobusie sypialnym. Przejazd kosztował nas 575 000 VND. Z Sapa wyjechaliśmy po 21 i na Cat Ba byliśmy ok. 8 rano. Niestety mieliśmy też przesiadkę (nie pamiętam czy w Ha Long czy Haipong) podczas której trzeba było odczekać ok. 40 minut na kolejny autobus. W trakcie podróży był tylko jeden postój na toaletę.

Hotel CatBa Sunrise

Początkowo na Cat Ba planowaliśmy zostać tylko jedną noc: pierwszego dnia zwiedzanie wyspy na rowerze, a drugiego rejs po zatoce i przejazd popołudniowym autobusem do Ninh Binh. Prawie się udało, bo okazało się, że autobus następnego dnia był już wypełniony po brzegi i mogliśmy pojechać dopiero nazajutrz. Pomimo, że przez Booking zarezerwowaliśmy tylko jeden nocleg w CatBa Sunrise, to na miejscu bez problemu udało przedłużyć się pobyt o jeszcze jedną noc. Całość wraz ze śniadaniem wyniosła nas zaledwie 24$ za dwa noclegi!! Wspomnę też, że wszystkie hotele rezerwowaliśmy z 1 lub 2 dniowym wyprzedzeniem. W hotelu wynajęliśmy też rowery na cały dzień za 100 000 VND od osoby. Co ciekawe, rowery były droższe od skuterów, które kosztują 80 000 VND za dzień. Ta różnica spowodowana jest małą dostępnością rowerów na Cat Ba, co było widać – nie spotkaliśmy żadnych cyklistów po drodze! 😀 

A dlaczego nie wynajęliśmy skuterów? Bo z nas cykory! 😉 Nigdy nie jeździliśmy, ale kiedyś spróbujemy. Kiedyś… 🙂

Pozostałe wydatki na Cat Ba

Jak już wiecie wypożyczyliśmy rowery i pojechaliśmy nimi na słynny ostatnimi czasy Fort Cannon. Słynny, bo oficjalnie jest zamknięty, a nieoficjalnie jest Pan w budce, który wpuszcza przez bramę za 40 000 VND. Dlaczego tak jest? Nie wiem, jeśli znacie wietnamski to spytajcie, bo po angielsku nie idzie.

W Cat Ba średnio za posiłki z napojami płaciliśmy około 230 000 VND na dwie osoby. Nie ma problemu ze znalezieniem taniej i smacznej restauracji! 🙂

Na jednodniowy rejs po Ha Long Bay popłynęliśmy z biura Green Trail Travel za 500 000 VND od osoby. Na Cat Ba jest mnóstwo biur podróży, a wycieczki mogą różnić się od siebie programem. Nam zależało na odwiedzeniu Monkey Island, która nieco nas rozczarowała.

Przejazd do Ninh Binh (a dokładnie do Tam Coc)

Skrócony pobyt na Sapa odbiliśmy sobie wyjazdem do Ninh Binh! Miało nas tam nie być, bo chcieliśmy zostać 2 dni w Sapa i 3 na Ha Long, ale pogoda zweryfikowała nasze plany. Całe szczęście, bo Ninh Binh to chyba najpiękniejsze miejsce w Wietnamie jakie widzieliśmy!

Z Cat Ba wyjechaliśmy o 8;30, a w Tam Coc byliśmy ok. 14. Transfer kosztował nas 380 000 VND od osoby. Z centrum Tam Coc zamówiliśmy jeszcze Graba, który zawiózł nas do hotelu za 40 000 VND. 

Anna Tham Hotel View

Hotel Anna Tham View to kolejny dobry wybór podczas naszej podróży po Wietnamie. Choć jest on trochę na uboczu i z dala od centrum Tam Coc, to warto przemyśleć zatrzymanie się tutaj. Pomijam już kwestie taniego noclegu, która ze śniadaniem wyniosła nas 415 000 VND za dwie osoby. W pobliżu jest mnóstwo atrakcji: od jaskiń, przez świątynie i punkty widokowe po trasy piesze i rowerowe. Nie sposób się tutaj nudzić!

Pozostałe wydatki w Ninh Binh

Nasz drugi dzień w Ninh Binh rozpoczęliśmy od spływu w Trang An. Zamówiliśmy Graba, którym dojechaliśmy za 150 000 VND. 

Spływ w Trang An to wydatek rzędu 250 000 VND od osoby. Niezależnie od wyboru i długości trasy (są trzy, my byliśmy na trasie numer jeden), wszystkie kosztują tyle samo. Nasz spływ trwał około 3 godzin.

Podobnie jak na Cat Ba, obiad udało nam się „upolować” za 250 000 VND za naszą dwójkę.

Wybraliśmy się też na słynny punkt widokowy Hang Mua. Tutaj nie dość, że trzeba zapłacić 100 000 VND za wejście, to jeszcze trzeba wspiąć się po 500 schodach! 😀 Ale gwarantuje Wam – BĘDZIECIE ZACHWYCENI!!

Z Hang Mua wróciliśmy Grabem do naszego hotelu za 40 000 VND, z którego o godzinie 17:00 mieliśmy jechać do Hanoi. 

Przejazd do Hanoi

Z Tam Coc wyjechaliśmy o godzinie 17:00 do Hanoi. Przejazd kupiliśmy w naszym hotelu za 200 000 VND. Podjechał pod nas luksusowy Van! Byliśmy mile zaskoczeni, bo jeszcze tak wygodnym Vanem nigdy nie podróżowaliśmy. Szkoda tylko, że właściciel hotelu mówił bardzo słabo po angielsku, bo okazało się, że Van miał nas zawieść pod sam hotel w Hanoi. Niestety, nasz hotel był tuż obok lotniska, które oddalone jest od centrum około 20 km. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, że jest taka możliwość, to na pewno dałoby się to lepiej załatwić, a tak to musieliśmy zapłacić jeszcze za Graba z centrum do hotelu 300 000 VND.

New Sky Airport Hotel

Po pięciu dniach w północnym Wietnamie (niedziela Sapa, poniedziałek i wtorek Cat Ba, środa i czwartek Ninh Binh) przyszła pora na przelot do centralnej części kraju. Samolot mieliśmy w piątek o 6 rano, stąd też zdecydowaliśmy na nocleg w pobliżu lotniska. Padło na New Sky Airport Hotel, który kosztował nas 315 000 VND. Jest to obiekt, który możemy Wam polecić z całego serca jeśli Wasz lot jest kolejnego dnia wcześnie rano. Transfer na lotnisko zajmuje około 10 minut i kosztuje 70 000 VND.  

Kilka przemyśleń odnośnie Północnego Wietnamu

Północny Wietnam okazał się tak ciekawy, że z żalem opuszczaliśmy ten region po 5 dniach. Prawdą jest, że można tu spędzić miesiąc, ale warto zaczekać na lepszą pogodę. Zima to nie najlepszy okres, szczególnie na podziwianie pól ryżowych. Całe szczęście, że nie zdecydowaliśmy się na pętle Ha Giang, bo w tych warunkach to żadna przyjemność. Najlepiej przyjechać tu we wrześniu, kiedy pola są soczyście zielone i gotowe do zbiorów.

Wiele osób odradza Ha Long, a w ramach alternatywy poleca wyspę Cat Ba. Według nich Cat Ba jest mniej turystyczna, tańsza i ciekawsza. Czy rzeczywiście tak jest, to nie wiem, bo na Ha Long ostatecznie się nie zatrzymaliśmy, ale Cat Ba pozostawiła w nas lekki niedosyt. Rejs po zatoce w tych okolicach był po prostu nudny. Może się mylę i nie mam racji, ale wolałabym popłynąć na rejs z Ha Long i zobaczyć jaskinię Sung Sot, a w samym Ha Long wspiąć się na górę Bai Tho (oficjalnie zamknięta, ale podobno da się wejść).

Ninh Binh to chyba moje ulubione miejsce w Wietnamie. Tutaj także pogoda nie była najlepsza, ale to co zobaczyliśmy na zawsze pozostanie w naszej pamięci! Zapierające dech w piersiach widoki, mistyczne świątynie, ale znów – nie ta pora! Było trochę szaro i buro, choć wciąż pięknie. Nie udało nam się zobaczyć wszystkich miejsc jakie oferuje Ninh Binh, więc z chęcią wróciłabym do tego regionu. Zwłaszcza, że spływy organizowane są także z innych miejscowości, a każdy ma coś ciekawego do zaoferowania!

Z premedytacją pominęliśmy także zwiedzanie Hanoi. Początkowo chcieliśmy poświęcić stolicy Wietnamu jeden dzień, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Choć miasto to cieszy się kontrowersyjnymi opiniami (jedni uwielbiają, inni stanowczą odradzają), to i tak wolałabym samej się przekonać jak to w rzeczywistości jest.

W związku z tym postanowiłam, że nie była to moja ostatnia wizyta w tej części kraju i na pewno prędzej czy później tu wrócę, żeby zobaczyć Ha Long, przejechać Ha Giang, ponownie zawitać do Ninh Binh i sprawdzić, czy Hanoi da się polubić! 🙂

Viet Jet Airlines – przelot z Hanoi do Da Nang

Była to nasza pierwsza styczność z tą linią i pomimo wielu nieprzychylnych opinii oraz częstych odwołań lotów, my nie możemy powiedzieć złego słowa na Viet Jet. Nasz lot odbył się punktualnie i wszystko przebiegło bez zastrzeżeń. Wspomniana trasa z 20 kg bagażem kosztowała nas 1 620 800 VND. Bilety kupowaliśmy w Internecie z około miesięcznym wyprzedzeniem.

Oyo 215 An Duc Hotel Da Nang

W Da Nang zdecydowaliśmy na hotel znajdujący się na obrzeżach miasta, ale blisko drogi z Da Nang do Hoi An. Dzięki temu mieliśmy tu najtańsze noclegi podczas całej podróży! Za dwie noce w Oyo 215 An Duc bez śniadania zapłaciliśmy 18$ (tak, czyli 9$ od osoby)!! Zdecydowaliśmy się na ten nocleg, gdyż nie zależało nam na zwiedzaniu Da Nang, tylko Hoi An i Ba Na Hills. Transfer z lotniska do hotelu kosztował nas 135 000 VND.

Hoi An

W dniu przylotu z Hanoi pojechaliśmy do Hoi An. Obok naszego hotelu znajdował się przystanek autobusu, który jeździ mniej więcej co 20 minut. Łatwo je rozpoznać gdyż są żółte i nierzadko mają tabliczkę z napisem miejsca, do którego jadą. Bilet w jedną stronę kosztuje 30 000 VND. Autobus zatrzymuje się około 1,5 km od zabytkowego centrum Hoi An. Można do niego przejść pieszo lub podjechać taxą.

Hoi An to bardzo popularne i turystyczne miejsce, a co za tym idzie – ceny też są wyższe. Tutaj śniadanie kosztowało nas 450 000 VND, a obiad 330 000 VND. Kupiliśmy też parę pamiątek za około 400 000 VND. Fakt, że są droższe niż w innych miejscach w Wietnamie, ale są zdecydowanie ładniejsze! Obowiązkowym wydatkiem jest też bilet do miasta za 120 000 VND, który umożliwi Wam zobaczenie 5 dowolnych atrakcji! Naprawdę warto się w niego zaopatrzyć.

Ba Na Hills

Kolejny dzień poświęciliśmy na zwiedzanie Ba Na Hills. W hotelu zamówiliśmy sobie transport, który w dwie strony kosztował nas 700 000 VND. Niemniej kosztował nas wjazd na górę, za który zapłaciliśmy 750 000 VND. Szkoda, że po raz kolejny nie dopisała nam pogoda, bo było to jedno z piękniejszych miejsc w Wietnamie! Trochę przez nas niedocenione przez okropną mgłę, ale jestem pewna, że bez niej bylibyśmy zachwyceni. To ogromny park rozrywki z ogrodami i ciekawymi budynkami. Spędziliśmy tu pół dnia, a bylibyśmy pewnie nawet dłużej gdyby nie zła pogoda.

W drodze powrotnej zamiast do hotelu, pojechaliśmy na plażę Da Nang. Tego dnia były ogromne falę, w które z przyjemnością wpatrywaliśmy się przez godzinę. 😉 Wybraliśmy się jeszcze na nocny market w Da Nang, który słynie z owoców morza. Wbrew pozorom wcale tak tanio nie było, bo w sumie wydaliśmy 395 000 VND!

Wieczór zakończyliśmy podziwiając ziejącego ogniem smoka na moście w Da Nang. Mieliśmy ogromnego farta, bo ten darmowy spektakl odbywa się tylko w soboty i niedziele o 21:00. Kilkanaście minut później wpakowaliśmy się do Graba, który za 90 000 VND zawiózł nas do hotelu.

Viet Jet – przelot z Da Nang do Ho Chi Minh

W poniedziałek o 7:00 mieliśmy drugi lot Viet Jetem, ale tym razem do dawnej stolicy Wietnamu – Ho Chi Minh. Podobnie jak za pierwszym razem, wszystko odbyło się bez żadnych zarzutów. Lot kupiliśmy z około miesięcznym wyprzedzeniem, co kosztowało nas 1 840 800 VND z 20 kg bagażem.

OYO 321 393 Hostel Ho Chi Minh

W Ho Chi Minh zatrzymaliśmy się na dwie noce w tej samej sieci hotelów co w Da Nang. Z tym, że tutaj nocleg wyszedł nas już trzy razy drożej, bo zapłaciliśmy 1 042 000 VND. Zdecydowaliśmy się na ten obiekt, ze względu na dobrą lokalizacje, która spełniła nasze oczekiwania. Pokój jak pokój, bez szału, ale w porządku. Możemy polecić!  

Wydatki w Ho Chi Minh

Nasze wydatki w słynnym Sajgonie to głównie jedzenie i atrakcje:

The War Remnants Museum: 40 000 VND

Pałac Zjednoczenia: 40 000 VND

Sky Tower: 200 000 VND

Obiad z deserem w Restauracji Propaganda: 542 000 VND za dwie osoby

Wycieczka do Mui Ne

Będąc w Sajgonie postanowiliśmy też wyskoczyć na jednodniową wycieczkę do Mui Ne. Nie wiem czy tutaj trochę nie przepłaciliśmy, bo wyglądało to tak, że w biurze podróży zapłaciliśmy 510 000 VND i w tej cenie mieliśmy przejazd sypialnym autobusem w wersji premium + jeepa z kierowcą na 4 godziny. Plusem był fakt, że kierowca był wyłącznie do naszej dyspozycji. Oprócz tego musieliśmy sobie we własnym zakresie zorganizować posiłki (to akurat na plus i mieliśmy na to odpowiednią ilość czasu). Ponadto, trzeba było dodatkowo zapłacić za wejście do kanionu 15 000 VND i za jeepy po wydmach: 400 000 VND. Nie wiem czy nie lepiej byłoby kupić jakiś kompleksowy wyjazd, ale nie mamy porównania. Bez bicia przyznamy się, że nie sprawdzaliśmy innych ofert w Ho Chi Minh.

Przejazd do Phnom Penh

W Ho Chi Minh zakończyliśmy naszą pierwszą, 10-dniową przygodę z Wietnamem. Było bardzo intensywnie i nie zamieniłabym tej trasy na żadną inną. Fakt, że wiele miejsc pominęliśmy, ale wierzę, iż nie jest to nasza ostatnia przygoda z tym krajem. 

Bilety autobusowe z Ho Chi Minh do Phnom Penh kupiliśmy w polecanym biurze na Facebookowej grupie Wietnam – Faq: Mekong Ekspress, które kosztowały nas 15$ od osoby. Przejazd trwa około 6 godzin, ale dużo zależy też od czasu spędzonego na granicy. Jest dużo postoi na toaletę, a nawet jeden dłuższy na posiłek!

Wiza do Kambodży

O wizie do Kambodży krąży tyle legend i historii, że nie wiadomo w co wierzyć! 😀 Nam także namąciła nieźle w głowie, bo długo zastanawialiśmy się jak to wszystko ogarnąć. Po wielu dyskusjach, przewertowanych blogach i forach doszliśmy do wniosku, że pójdziemy na łatwiznę i kupimy wizę na granicy. Oficjalnie wiza kosztuje 30$, a nieoficjalnie 35$. Pozwólcie, że Wam opowiem jak to u nas wyglądało.

Po przyjeździe na granicę, do naszej międzynarodowej grupki podszedł jakiś Pan, który zaczął zbierać od nas paszporty. Powiedział, że musimy mu dać 1$ od paszportu, żeby Wietnamscy urzędnicy mogli wypełnić jakieś wnioski. 😀 Oczywiście to ściema i próba wyłudzenia, ale wiedzieliśmy też, że jeśli mu nie damy tego hajsu, to nasza przeprawa przez granicę będzie trwała znacznie dłużej. W końcu tak jakoś namąciliśmy, że zamiast 1$ daliśmy 20 000 VND za naszą dwójkę. Przeszło! Opuściliśmy Wietnam i ruszyliśmy w stronę Kambodży.

Nasz „przewodnik” od przeprawy powiedział, że teraz musimy zapłacić 35$ za wizę. Tym razem potulnie daliśmy zażądaną kwotę, gdyż czytaliśmy co robią gdy ktoś nie chce dać tych 5$ łapówki. Nierzadko taki człowiek brany jest na koniec kolejki, albo specjalnie go przetrzymują, żeby sobie trochę posiedział na granicy. Czytaliśmy też jak niektórym autobusy odjeżdżały nie czekając na nich. Może to tylko wyolbrzymione historie, ale my nie chcieliśmy ryzykować świętego spokoju za te 5$. Zwłaszcza, że za te 35$ przekroczenie granicy trwa nie dłużej jak 20 minut. 

Ah te dolary!

Jeśli nie wyjeżdżacie na prowincje, a Waszym głównym celem jest Phnom Penh i Angkor Wat, to nie ma potrzeby wymiany gotówki. W Kambodży jak widzą turystę, to wszędzie chcą od niego dolary. Ceny w sklepach, muzeach, hotelach czy restauracjach także podawane są w dolarach. Dlatego też nie wymienialiśmy dolarów w Kambodży. I tak zebraliśmy trochę kambodżańskich rielów, bo jak wydawali nam drobne (np. 0,5 centów) to w rielach!

Pamiętajcie jednak, że jeśli wybieracie się na prowincje lub do nieturystycznych miejsc, to weźcie ze sobą walutę kambodżańską!

Karta Sim

Po przyjeździe do Phnom Penh naszego busa niczym sępy otoczyli kierowcy taxówek i tuk-tuków. Z trudem przedarliśmy się przez dziki tłum do pobliskiego sklepu z telefonami. 😉 Na grupie Kambodża – FAQ wyczytaliśmy, że karta sim z Internetem ważna przez tydzień kosztuje 1$!! Niestety, nam nie udało się takiej znaleźć i dostaliśmy Metfone za 6$. Być może gdybyśmy lepiej poszukali, to udałoby się znaleźć coś tańszego.

Asiban Quay Boutique Hotel

W Phnom Penh zatrzymaliśmy się na jedną w Asiban Quay Boutique Hotel. Wybraliśmy ten obiekt, ze względu na świetną lokalizacje – ok. 400 metrów od pałacu i 1 km od Wat Phnom. Minusem była głośna okolica, bo okno mieliśmy na ruchliwą ulicę. Irytujący był też personel, który non stop nagabywał do skorzystania z usług ich zaprzyjaźnionych tuk-tukarzy czy restauratorów. Oczywiście wszystko drożej niż jakby samemu ogarnąć, więc uważajcie. Hotel też nie należał do najtańszych, ale biorąc pod uwagę jakość i lokalizację cena 30$ za nocleg była dla nas do zaakceptowania.

Wydatki w Phnom Penh

Zwiedzanie królewskiego Pałacu: 10$

Wat Phnom: 1$

Muzeum Ludobójstwa Tuol Sleng: 8$

Przejazdy Tuk-tukiem: średnio 2-3$ w obrębie centrum

Obiad: 20$ 

Przejazd do Siem Reap

W Phnom Penh spędziliśmy w sumie 1 dzień. W dniu przyjazdu kupiliśmy bilety do Siem Reap na następny dzień. Tym razem nie szukaliśmy konkretnego przewoźnika – poszliśmy do firmy, która była najbliżej naszego hotelu. W ten sposób kupiliśmy busa do Siem Reap za 11$. Przejazd trwa około 6 godzin, podczas którego jest sporo przystanków na toaletę, a nawet 1 dłuższy na jedzenie. 

Bloom Garden Guesthouse

Podczas naszego krótkiego, jednodniowego pobytu w Siem Reap zdecydowaliśmy się zatrzymać w Bloom Garden Guesthouse. Skusiła nas świetna lokalizacja blisko Angkor Wat i z dala od głośnego centrum Siem Reap. Wspaniały hotel w starym stylu, przepiękny ogród z basenem i rodzinna atmosfera! Taką oazę stworzył Peter z Holandii, który mieszka w Siem Reap od 5 lat. W cenę pobytu wliczony był też darmowy odbiór z lotniska lub z przystanku autobusowego. Za pobyt w tym hotelu zapłaciliśmy 25$!!

Jak zorganizować zwiedzanie Angkor Wat?

Z pomocą przyszła nam tutaj wspomniana już grupa Kambodża – Faq. To na niej znaleźliśmy polecenia sprawdzonego Tuk-tukarza – Samet Ramet. To facet, który jeździ wyłącznie z polskimi turystami. Mieliśmy szczęście, że akurat w dniu, w którym zaplanowaliśmy zwiedzanie był dostępny. Jak się z nim skontaktować? Napiszcie do niego na Facebooku! Samet wyśle Wam swoją ofertę. My zdecydowaliśmy się na trasę nr. 1 za 35$.

Angkor Pass

Bilety na zwiedzanie zespołu świątyń można kupić w specjalnym kompleksie, który czynny jest od 4:30 do 17:30. Wiele osób poleca przyjechać po 17, żeby kupić bilety na następny dzień i uniknąć w ten sposób stania w kolejce, ale nie zawsze jest to możliwe. My do Siem Reap przyjechaliśmy późnym wieczorem i nie mieliśmy takiej możliwości.

Jak wiecie, nasza podróż odbyła się w dobie Koronawirusa, więc nie było „dzikich tłumów”. Przyjechaliśmy do centrum biletowego około 4:45 (szliśmy na wschód słońca) i byliśmy pierwsi w kolejce. Może zawsze tak jest? 🙂

Obecnie do wyboru są 3 rodzaje biletów: 1-dniowe, 3-dniowe i 7-dniowe. Jakiś czas temu ich ceny drastycznie poszły w górę i obecnie jednodniowa przyjemność podziwiania Angkor Wat to wydatek rzędu 37$!! Każdy bilet jest imienny i opatrzony zdjęciem, które robią Wam podczas zakupu biletów. To takie cwane zabezpieczenie przed oszustwami, ale też wygoda, bo nie trzeba pokazywać dokumentu ze zdjęciem! 🙂

Po szczegóły, godziny otwarcia i aktualne ceny biletów >>klikajcie tutaj<<

Air Asia – przelot z Siem Reap do Bangkoku

Początkowo chcieliśmy odbyć szaloną podróż drogą lądową z Siem Reap do Bangkoku, ale koniec końców poszliśmy na łatwiznę. Poza tym, po przeliczeniu kosztów okazało się, że drogą lądową wyjdzie nam niewiele taniej, a Air Asia miał akurat całkiem przyzwoitą cenę lotu. I tak kupiliśmy bilet na tydzień przed wylotem z 20 kg bagażem za 68 euro od osoby. Znowu mieliśmy szczęście, bo wszystko odbyło się bez żadnych opóźnień. Jedyne co to strasznie trzepało, bo ze względu na krótki lot samolot leciał nisko. 😛

I Residence Hotel Silom

Ostatnie 3 noce naszej podróży spędziliśmy w Bangkoku w I Residence Hotel Silom, który kosztował nas 470 złotych. Zdecydowaliśmy się na ten obiekt ze względu na basen na dachu hotelu i śniadanie w obiekcie. Na tym właściwie plusy się kończą, bo pokoje były takie sobie. Najbardziej przeszkadzał mi brud i starość, która rzucała się w oczy. Z drugiej strony, czy za taką cenę mamy prawo wymagać więcej? Zwłaszcza, że lokalizacja też niczego sobie (tuż obok przystanek kolejki). Mam trochę mieszane uczucia wobec tego obiektu.

Transfer Grabem z lotniska Don Muang do hotelu kosztował nas 300 THB.

Ancient City

Przedostatni dzień podróży poświęciliśmy niemal w całości na zwiedzanie Ancient City. To ogromne Muzeum na otwartym powietrzu stworzone przez tajskiego milionera, w którym umieszczono makiety tajskich świątyń. Niezwykłe miejsce, które warto zobaczyć podczas pobytu w Bangkoku.

Zapłaciliśmy 270 THB za Graba do Ancient City z naszego hotelu. Można dojechać komunikacją miejską, ale nam się po prostu nie chciało! 😛

Bilety do Muzeum kosztują 700 THB.

Do zwiedzania można wynająć rower, który kosztuje 50 THB za cały dzień, albo Melexa za 350 THB od godziny, a każda kolejna to 200 THB. A, że nigdy nie jeździliśmy melexem, to wiecie co wybraliśmy. 😛 W sumie jeździliśmy przez 3 godziny, co kosztowało nas 750 THB. 

Transfer powrotny do centrum Bangkoku kosztował nas 330 THB.

Mimo tych wysokich kwot uważam, że było warto! Przynajmniej nam się podobało. 🙂

Ostatni dzień w Bangkoku

Ostatni dzień spędziliśmy na zakupach. Byliśmy na targu, w sklepie spożywczym i wieczorem na basenie. Po ciągłej gonitwie należy się przecież relaks, co nie? 🙂

Drugi Stopover w Doha

Niestety podczas lotu powrotnego także mieliśmy Stopover, ale tym razem w nocy. Nie przysługiwał nam już hotel w cenie 24$, ale na szczęście udało nam się znaleźć inny obiekt, z wliczonym transferem do ceny. Mowa o Horizon Manor Hotel, który kosztował nas 203 zł. Fajna miejscówka na taką właśnie przesiadkę – polecamy!

Koniec!

Tym sposobem dotarliśmy do końca. Nie sądziłam, że wyjdzie aż tak długi wpis, ale w sumie jakby na to nie patrzeć – to 2,5 tygodniowa podróż. Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam w planowaniu własnych podróży w te rejony.

Zobaczcie wpisy z poszczególnych miejsc:

Doha

Sapa

Cat Ba

Bangkok

Podczas przygotowywania się do podróży bardzo pomogły nam doświadczenia z Wietnamu:

101CountriesBefore50

Podróże Bez Ości

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3

No Comments

Leave a Reply