Europa Francja Strasburg

Strasburg – w poszukiwaniu złotej proporcji

18 maja 2018
Perfekcyjne miasto

Jeśli Wszechświat jest tak olśniewający pięknością, to dzięki temu, że poruszenia jego reguluje matematyka – boska kombinacja liczb.

Zastanawialiście się kiedyś co decyduje o walorach artystycznych zabytków, którymi zachwycają się pokolenia? Wybory jakich dokonują i dokonywali konstruktorzy nie są przypadkowe. Piękno rzeczy polega na harmonii, a harmonia – na odpowiedniej proporcji, czyli na stosunku części, linii, barw i dźwięków. Związek architektury z symboliką liczb jest niezaprzeczalny. Podstawą była (i nadal jest) „złota liczba”, inaczej „boska proporcja” albo „złoty podział: 1,618=Φ. Liczba Phi, posiada niezwykłe walory estetyczne, o których wiedzieli już starożytni. Dlaczego Wam o tym piszę przy okazji Strasburga? Bo to właśnie tutaj doszukiwaliśmy się zastosowania tej niezwykłej złotej proporcji. Jeśli jesteście ciekawi co Strasburg ma wspólnego z Złotą Proporcją i przy okazji co jeszcze warto tutaj zobaczyć, to zapraszam do lektury!

Strasburg – jak tu dojechać

Odkąd Ryanair uruchomił tanie loty z Warszawy do Baden-Baden, wystarczy nawet kilkadziesiąt złotych żeby dostać się do tego pięknego, francuskiego miasta. My również przylecieliśmy do Baden-Baden z Warszawy za 40 zł, a potem udaliśmy się do Heidelberga. Z Heidelbergu przyjechaliśmy Flixbusem za 38 zł. Przejazd trwa około 2 godzin. Z Baden-Baden również możecie dostać się Strasburga bez większych problemów.

Dworzec Główny

Nocleg

Podczas naszej objazdówki, wyłącznie korzystaliśmy z airbnb. Ceny były bezkonkurencyjnie lepsze w porównaniu do hoteli, a i lokalizacje mieliśmy zawsze świetną. Jednak, w tym przypadku plusy naszego mieszkania w Strasburgu się kończą. Cieszę się, że spędziliśmy tam tylko jedną noc, bo miejsce było (przynajmniej dla mnie) przerażające. Perfekcyjna scenografia dla horroru. Stare, średniej wielkości mieszkanie, bardzo ciemne, obskurne, w którym zgromadzono mnóstwo dziwnych rzeczy. Od przeterminowanych słoików z kawą z przed 3-5 lat, po automaty z kulkami, gdzie jak wrzucisz 2 zł to wypadnie jakaś niespodzianka. Znalazła się nawet prenumerata z National Geographic z lat 80-tych. Nie ukrywam, że było to jednocześnie ekscytujące przeżycie, że spaliśmy w tak dziwnym miejscu, ale jednocześnie trochę przerażające. Za czysto też tam nie było. Do wytrzymania na jedną noc.

Dużym plusem był fakt, że mogliśmy przyjść przed godzinami zameldowania i zostawić bagaże. Dzięki temu zaoszczędziliśmy po 6 euro na głowę, bo tyle kosztuje przechowalnia bagażu na dworcu głównym!

Komunikacja Miejska

Jeśli zamierzacie się przemieszczać się po Strasburgu tramwajem (co też Wam polecamy w przypadku jeśli przyjedziecie Flixem do Miasta, albo nie będzie Wam się chciało iść do Parlamentu). Warto wówczas zaopatrzyć się w bilet 24 godzinny, który kosztuje 6,80 euro i mogą podróżować na nim nawet 3 osoby! Pojedynczy bilet kosztuje 1,60 euro. Pamiętajcie, że możecie je kupić w automatach na przystanku. Kasowniki również znajdują się na przystanku. Nie widzieliśmy ich w tramwaju, więc nie wiem czy jeśli zapomnicie skasować bilet przed wejściem do tramwaju, możecie to jeszcze zrobić w środku. Szczegóły dotyczące biletów i komunikacji miejskiej znajdziecie tutaj.

Petite France

Zwiedzanie rozpoczynamy od najbardziej pocztówkowego miejsca w Strasburgu, czyli Małej Francji (Petite France). Jak Wam wyżej wspomniałam, jedynym plusem naszego mieszkania była świetna lokalizacja. Do Petite France mieliśmy zaledwie 5 minut na nogach! Mała Francja to zdecydowanie najpiękniejsza dzielnica w Strasburgu. Dawniej zamieszkiwana przez garbarzy i rybaków, dziś głównie przez turystów okupujących knajpki, restauracje czy hotele. Kolorowa zabudowa w połączeniu z szachulcowym stylem (który uwielbiam) działa na turystów jak magnes! Nie dziwi nas ten fakt, bo sami spędziliśmy tu mnóstwo czasu podziwiając Małą Francję. Co więcej, jak już zobaczyliśmy cały Strasburg wróciliśmy do tego miejsca jeszcze raz! 🙂

Co ciekawe, nazwa Mała Francja nie została nadana z pobudek patriotycznych czy też ze względu na szczególną zabudowę. Nazwa pochodzi od szpitala, umieszczonego w tym miejscu dla cierpiących na „chorobę francuską” czyli kiłę. W związku z tym poprawna, polska nazwa powinna brzmieć Mała Franca. 🙂 (Ja chyba jednak wolę tą popularniejszą nazwę)!

Petite France

Petite France

Petite France

Petite France

Petite France

Petite France

Petite France

Petite France

Petite France

Protection des Mineurs

Kierowaliśmy się teraz w stronę Barrage Vauban i natknęliśmy na najpiękniejszy domek w Strasburgu. Nie zabrzmi to teraz profesjonalnie, ale na szczęście profesjonalistami nie jesteśmy, 🙂  bo niestety nie udało mi się na razie znaleźć informacji co to za domek! W Google Maps możecie go wyszukać jako Protection des Mineurs. Google Maps twierdzi także, że jest to Ratusz, ale jakoś nie przekonuje mnie ta wersja. Jeśli wiecie coś więcej o tym miejscu, to dajcie nam znać! 🙂

Protection des Mineurs

Protection des Mineurs

Barrage Vauban

Barrage Vauban została zbudowana na Rzece III w sercu Strasburga w XVII wieku. Zapora jest obecnie klasyfikowana jako zabytek historyczny. Służyła jako mechanizm obronny w przypadku ataku na miasto. Ta ciekawa konstrukcja potrafiła podnieść poziom wody, tak aby zalane ziemie uniemożliwiły wrogim wojskom wejście na teren miasta. Mechanizm obronny wykorzystano tylko raz, gdy siły pruskie oblegały Strasburg w 1870 roku.

Zapora ma 120 metrów długości i składa się z 13 łuków. Dach stopnia wodnego jest obecnie używany jako taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę miasta. Urocza architektura na obu brzegach rzeki jest prawdziwą rozkoszą, a historyczne domy tworzą tło dla doskonałych zdjęć!

W drodze do Barrage Vauban

W drodze do Barrage Vauban

Barrage Vauban

Barrage Vauban

Katedra Najświętszej Marii Panny

Tymczasem, Wy nadal pewnie się zastanawiacie co ma wspólnego Strasburg ze złotą proporcją, czyli liczbą Phi? Pora na uchylenie rąbka tajemnicy. Przenosimy się teraz do wieków ciemnych (choć może jednak niekoniecznie takich ciemnych?), a konkretnie pod Katedrę w Strasburgu.  To jeden z najcenniejszych przykładów średniowiecznej architektury, łączącej cechy późnego romanizmu, z wczesnym gotykiem francuskim i dojrzałym gotykiem niemieckim.

Katedrę wzniesiono w latach 1176-1439 z czerwonego piaskowca na miejscu wcześniejszej spalonej budowli z lat 1015-1028, której to z kolei część pochodziła z jeszcze wcześniejszej świątyni wzniesionej w czasach dynastii Karolingów. Przez 227 lat, od 1647 do 1874 roku katedra była najwyższym budynkiem na świecie. Obecnie, Stasburska Katedra wraz ze swoją 142 metrową wieżą, jest 6 najwyższym kościołem na świecie. Jednak nadal zachowała tytuł największej budowli na świecie wybudowanej z piaskowca (o czym wspominałam przy okazji wpisu o Dreźnie, gdzie znajduje się drugi co do wielkości budynek z piaskowca). 🙂

  • Liczba Phi i inne ciekawe zbieżności

Skoro już wiecie, że nie macie do czynienia z pierwszą lepszą Katedrą, którą wybudowali ludzie wieków ciemnych, to pozwólcie, że zaintryguje Was jeszcze bardziej. Wymiary Katedry również nie są przypadkowe. Podczas jej budowy zastosowano złotą proporcję. Złota proporcja polega na takim podzieleniu odcinka na dwie części, aby stosunek długości dłuższego odcinka do długości krótszego odcinka był taki sam jak stosunek długości dłuższego odcinka do długości całego odcinka. W architekturze chodzi więc o to, żeby jak najwięcej elementów względem siebie posiadało ten charakterystyczny stosunek. Jeśli nadal nie do końca czujecie ten temat, to poczytajcie sobie o nim tutaj. Gwarantuje Wam, że nawet jeśli nie lubicie matematyki, to ten temat Was naprawdę zainteresuje.

Co więcej, w Katedrze Najświętszej Marii Panny nie tylko zastosowano Złoty Podział, ale w jej fasadę wbudowany jest także profil Wielkiej Piramidy. Co ciekawe, piramidy w tamtym okresie spoczywały głęboko pod piaskiem. Nie znano zatem jej wymiarów (wymiary Piramidy przedstawiają zapis liczby Phi), a mimo to zastosowano Złotą Proporcję.

Żeby było ciekawiej, obecna nauka nie potwierdza, że Starożytni znali dokładny zapis liczby Phi. Egiptolodzy uważają, że proporcje, które starożytni stosowali w swoich budowlach były przypadkowe. Czy to jednak możliwe, aby to wszystko było tylko przypadkiem? Czy można korzystać ze złotej proporcji nie znając jej zapisu? I dlaczego, aż tak wiele starożytnych i średniowiecznych budowli skonstruowano na zasadzie złotego podziału? 🙂

  • Wnętrze Katedry

Jak już znajdziecie profil Wielkiej Piramidy w fasadzie 😉 to zaglądnijcie też do wnętrza Katedry. Wejście jest darmowe. Jak na gotycką świątynie przystało, wnętrze jest ciemne, wysokie i surowe. Na uwagę zasługuje Zegar Słoneczny, który znajduje się w prawej części Katedry. Niestety podczas naszego pobytu (chyba mam Déjà vu) zegar był pokryty rusztowaniem i nie wiele dało się zobaczyć.

Katedra Najświętszej Marii Panny

Katedra Najświętszej Marii Panny

Katedra Najświętszej Marii Panny

Katedra Najświętszej Marii Panny

A tu tak dla uzmysłowienia o czym piszę! 🙂

Place de la Cathédrale

Nie samą Katedrą Strasburg żyje. 😉 Na placu, na którym znajduje się nasza katedra, znajduje się wiele pięknych, szachulcowych budynków. Warto zawiesić na nich oko trochę dłużej. Najbardziej zapadł mi w pamięć „najszczuplejszy”, pokryty pomarańczową farbą budynek. Jeśli staniecie tyłem do fasady Katedry, zlokalizujecie go po lewej stronie.

Jak przystało na turystyczne miejsce, znajdziecie tu także mnóstwo knajpek i restauracji, oraz sklepy z pamiątkami. Warto też zwrócić uwagę na Pałac Rohana, który znajduje się na przeciwko Katedry. To dawna rezydencja księży-biskupów i kardynałów. Obecnie znajdują się tutaj 3 muzea: Sztuk Pięknych, Sztuk Dekoracyjnych i Archeologiczne.

Place de la Cathédrale

Place de la Cathédrale

Place de la Cathédrale

Place de la Cathédrale

Place de la Cathédrale

Place de la Cathédrale

Pałac Rhin

Postanowiliśmy, że do budynku Parlamentu Europejskiego pójdziemy na nogach. Z centrum miasta to zaledwie 2 km., więc jest to trasa na ok 30 minut. Dzięki temu, stanęliśmy na przeciwko Pałacu Rhin. To budynek położony w niemieckiej (północno-wschodniej) dzielnicy Strasburga (Neustadt), z masywną kopułą. Po wojnie francusko-pruskiej, Strasburg stanął przed pytaniem o oficjalną rezydencję dla Cesarza Niemiec. Podjęto decyzję o stworzeniu budynku symbolicznego dla potęgi imperialnej, a po wielkiej debacie wybrano kwadratowy neorenesansowy projekt, zainspirowany z zewnątrz przez Palazzo Pitti we Florencji. Pałac Rhin otaczają piękne ogrody, w których chętnie wypoczywają mieszkańcy miasta. My również zrobiliśmy sobie tutaj 20 minutowy odpoczynek! 🙂

W drodze do Pałacu Rhin

W drodze do Pałacu Rhin

Pałacu Rhin

Strasburg – stolica Alzacji (i Europy)?

Po około 30 minutowym spacerze dotarliśmy pod gmach siedziby Parlamentu Europejskiego. Tak jak się spodziewaliśmy, tego dnia nic się tam nie działo (w końcu była niedziela). 😀 Może to i dobrze, bo dzięki temu nie kręciło się tam zbyt wiele ludzi i można było spokojnie zrobić zdjęcia. Zdradzę Wam w sekrecie, że w zeszłym roku składałam aplikacje na staż – marzyły mi się praktyki w tej Instytucji Europejskiej i jednocześnie możliwość mieszkania Strasburgu (tak – można było wybrać to miast na okres stażu). Bardzo zdziwił mnie ten fakt, bo zorientowani bardziej w temacie pewnie wiedzą, że tylko nieliczne sesje odbywają się w Strasburgu, a reszta obrad ma miejsce w Brukseli? Nie wszystkim podoba się ten wędrujący parlament, bo jakby na to nie patrzeć, są to ogromne koszty.

Parlament Europejski

Parlament Europejski

Au Brasseur i Tarte Flambee (flamekuche)

O ile jeszcze do Parlamentu doszliśmy na nogach, o tyle już wróciliśmy do zabytkowego centrum tramwajem. Załapał mnie tak potworny głód, że niemal ścięło mnie z nóg. Z polecenia naszego znajomego udaliśmy się do Au Brasseur, w której można spróbować tradycyjnej kuchni alzackiej. Ceny są tu przyzwoite, ale zanim się tam wybierzecie polecam zapoznać się z menu, które jest wyłącznie po francusku. 😛 Zamówiliśmy 2 Tarty Flambee – jedną na słodko, drugą, klasyczną – wytrawną. Ta tajemnicza potrawa to placek z ciasta chlebowego pieczony na kamieniu, podawany z boczkiem, śmietaną i cebulą w klasycznej wersji. Oczywiście, możliwe są różne wariacje. Generalnie przypomina trochę pizzę, ale moim zdaniem jest dużo słabszy w smaku! 😛 Szczerze powiedziawszy, nie przypadła mi do gustu ta potrawa. Byłam bardzo głodna, więc zjadłam bez grymaszenia, ale nie były to moje smaki! Mimo to cieszę się, że ją spróbowałam. Niestety zdjęcia nie ma, bo jak nam przynieśli jedzenie, to rzuciłam się na nie bez opamiętania! 😀

A co jeszcze oferuje Strasburg?

Z naszego obiadu, ponownie zrobiła się obiado-kolacja, bo po opuszczeniu lokalu było już całkiem późno. Postanowiliśmy jeszcze „powałęsać” się po okolicznych uliczkach. Tak naprawdę, to na większości z nich znajdziemy kolorową, szachulcową zabudowę, którą uwielbiam. Dlatego też, Strasburg bardzo przypadł mi do gustu! 🙂 Ponadto, w mieście znajduje się mnóstwo kościołów. Co najmniej 8 z nich (oprócz Katedry) ma status zabytku. Nam akurat wpadł w oko Kościół św. Pawła z 1897 r.

Kościół św. Pawła

Kolorowy Colmar 🙂

To już wszystko co przygotowałam dla Was ze stolicy Alzacji. Strasburg był dopiero pierwszym przystankiem w tym winnym regionie Francji. Bardzo się cieszymy, że tu dotarliśmy, bo naprawdę warto zobaczyć to miasto, do czego też Was gorąco zachęcamy! Zwłaszcza jeśli tropicie złotą proporcję w architekturze! 🙂

Jeśli byliście już w Strasburgu to dajcie znać jak Wasze wrażenia! 🙂

Naszym następnym przystankiem na trasie był Colmar! 🙂

Chcesz wiedzieć jak zorganizowaliśmy sobie taką wycieczkę? Ile nas to dokładnie kosztowało, kiedy kupowaliśmy bilety, kiedy noclegi, itp.? Przeczytaj nasz dedykowany wpis, w którym znajdziecie odpowiedzi na te (i inne) pytania!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3

No Comments

Leave a Reply