Azja Jordania Morze Martwe Podróże

Morze Martwe w Jordanii – jak zwiedzać, co warto wiedzieć?

24 lutego 2023

Niezwykle miejsce!

Morze Martwe to bez wątpienia jeden z najsłynniejszch akwenów na świecie! Choć nie jest to najbardziej słony zbiornik występujący na ziemii, to jednak na stałe zapisał się w naszej świadomości jako właśnie ten najpopularniejszy. Być może to za sprawą biblijnych odniesień, bo przecież tutaj na dnie zbiornika mają być ruiny słynnej Sodomy i Gomory. Morze Martwe to także największa depresja na świecie znajdująca się około 437 m p.p.m. (i ciągle się obniża). Jednak ta niezwykła popularność to najpewniej zasługa zdrowotnych właściwości Morza Martwego. Już w 340 roku p.n.e. Arystoteles pisał o niezwykłych wodach, z której wypływały grudki asfaltu porządane przez Egipcjan i Nabatejczyków. Jak spędzić czas w tym niezwykłym miejscu? Podpowiem Wam w tym wpisie!

Morze Martwe – dojazd

Nad Morze Martwe przyjechaliśmy samochodem z Akaby. Ku naszemu zdziwieniu linia brzegowa wcale nie jest aż tak zagospodarowana jak mogłaby sugerować popularność tego miejsca. To dość nieprzyjazny teren, dlatego noclegi skupione są w pobliżu miejscowości Swemeh. Warto więc wcześniej zrobić zakupy, żeby nie szukać i nie jeździć  w poszukiwaniu sklepu, szczególnie jeśli jedziecie z południa tak jak my. Oczywiście to też nie jest tak, że sklepów w ogóle nie ma, ale na pewno zauważycie, że nie ma ich za dużo, a artykuły w nich sprzedawane mogą być droższe.

Niestety nad Morze Martwe nie dojedziecie żadnym autobusem itp. Możecie co najwyżej z Ammanu ze stacji Mujaharin złapać autobus do Rome (na stronie jest napisane, że kosztuje ok. 1,5 JOD), a stamtąd wziąć jeszcze taxę, która zawiezie Was na plaże za ok. 4 JOD (ceny mogą być nieaktualne, ale podaje dla orientacji).

Morze Martwe – nocleg

Wbrew pozorom oferta noclegowa też nie jest aż tak rozbudowana jak można byłoby tego oczekiwać. Długo nie mogłam się zdecydować na żaden hotel, ale w końcu postawiłam na Dead Sea Spa Hotel za 93€ ze śniadaniem za nocleg. To dość sporo jak za za jeden dzie, ale  to był bez wątpienia razem z Akabą nasz najlepszy hotel. Fakt, że jest to ogromny moloch na conajmniej kilka tysięcy osób, ale wbrew pozorom nie odczuwało się tych tłumów ludzi. Być może dlatego, że byliśmy tu na początku stycznia.

Dla mnie jednak największym atutem tego miejsca był dostęp do plaży i to na dodatek piaszczystej! Nie takiej się spodziewałam nad Morzem Martwym, ale w tym wypadku piaseczek pasował jak ulał!

Morze Martwe – czy błoto jest wszędzie? 🙂

To właśnie ta plaża przekonała mnie do wyboru tego hotelu, bo plan był prosty: idziemy pływać (a raczej dryfować), robimy błotną maskę, a potem pod prysznic. To wszystko było możliwe w Dead Sea Spa Hotel!

Tuż po śniadaniu zbiegliśmy ścieżką hotelową na plaże. Po raz kolejny utwierdziliśmy się  w przekonaniu, że to chyba największy hotel w jakim dotychczas byliśmy…

Był początek stycznia, niebo było zachmurzone, ale temperatura wahała się w granicach 20 stopni. Może nie najlepsze warunki do pływania, ale woda była naprawdę ciepła. Byliśmy pierwsi na plaży, ale z każdą minutą przychodziło coraz więcej osób i nikt nie narzekał na zimno. 

W kubłach postawionych we wodzie czekało na nas błotko. Jak się później okazało błota nie ma na każdej plaży, a już szczególnie na tych solnych. Po raz kolejny więc utwierdziłam się w przekonaniu, że był to dobry wybór. 

Na plaże hotelową można też wejść nie będąc gościem hotelowym. Należy wówczas zapłacić za wejście w hotelowej recepcji. Niestety nie wiem jaka jest to kwota.

Na jednej z solnych plaż Jordańczyk oferował błoto w kubku za 2 JOD. Nie wiem czy było to rzeczywiście błoto czy jakaś ściema – podobno w Izraelu to normalna praktyka, ale ja bym nie skorzystała!

Morze Martwe – czy to naprawdę naturalne Spa?

Skoro już starożytni docenili jego zdrowotne właściwości, to chyba nie mogli się pomylić, prawda?

Po wejściu do wody przez chwilę czułam się tak jakby ktoś dolał do niej oleju! Woda była tłusta, a jej wyporność niesamowita! Dla mnie, dla pływaczki było to naprawdę niezwykłe doświadczenie, bo jeszcze nigdy nie doświadczyłam takiej wyporności!

Nie na wyrost okazały się też właściwości błota. Po jego zmyciu i kąpieli w Morzu, moja skóra naprawdę była gładziusieńka! Nie kłamali więc pod tym względem! Nawet sama zabrałam sobie trochę błota na pamiątkę kupując pudełeczko w sklepie!

Morze Martwe – Solne plaże 

Minusem hotelowej plaży był fakt, że nie była ona zbyt spektakularna! Dlatego postanowiliśmy się zatrzymać na jakiejś solnej plaży. W tym celu ruszyliśmy znów samochodem w stronę Akaby szukając jakiegoś miejsca na postój i białych krawędzi brzegu. W końcu dotarliśmy do miejsca oznaczonego na mapie Salt Beach. Jest ich całkiem sporo, dlatego zostawiam pinezkę. Salt Beach przy której się zatrzymaliśmy miała darmowy parking i łagodne zejście na darmową plażę.

Miejsce okazało się naprawdę piękne i było tak jak chciałam! Mnóstwo białych kryształków soli, które w połączeniu ze szmaragdowymi wodami i pochmurnym niebem tworzyły niesamowity kontrast.

Wejście do wody w tym miejscu było łagodne, więc jeśli ktoś miałby się ochotę wykąpać, to jak najbardziej można zabrać ze sobą strój. Na plaży był też jakiś Jordańczyk, który po kąpieli miał chyba jakieś wiadro z wodą do opłukania za 1 JOD i wspomniany wyżej kubeczek z błotem za 2 JOD.

My już darowaliśmy sobie ponowną kąpiel. W planach mieliśmy jeszcze kilka miejsc, dlatego nie do końca nam się uśmiechało jeździć w soli!

Oczywiście to niejedyna solna plaża! Po prostu ta była najbliżej nas i spełniła nasze oczekiwania, więc już nie jechaliśmy na inne. Wiem też, że przy niektórych publicznych plażach są dodatkowo płatne prysznice, ale warto się upewnić przed kąpielą.

Morze Martwe – ciekawostki. Czy na pewno wszystko wiesz o tym miejscu?

Mówi się, że w Morzu Martwym nie można utonąć, ale mimo to w niektórych miejscach można spotkać ratowników! Dlaczego? Bo jeśli nie umiesz pływać, to nie powinieneś oddalać się od brzegu. Wyporność może także uniemożliwić przemieszczanie się, co oznacza problem z dopłynięciem do brzegu. Możecie się śmiać pod nosem, ale naprawdę zdarzały się takie przypadki!

Zastanawiałam się też czy na Morzu Martwym pojawiają się fale. Owszem, czasami tafla bywa trochę pomarszczona, ale przez to zasolenie raczej nie formują się tutaj zbyt duże fale. Nie zmienia to faktu, że nawet niewielkie fale mogą być niebezpieczne, gdyż mogą przygnieść swoim ciężarem!

Czy Morze Martwe rzeczywiście jest martwe? Na pierwszy rzut oka tak. Nie ma tu zwierząt i roślin, a każda ryba która dostanie się wraz z rzecznym dopływem natychmiast umiera. Jednak występują tu mikroorganizmy.

17 tys. lat temu powierzchnia Morza Martwego była tak rozległa, że łączyła się z jeziorem Tyberiadzkim! Dziś jednak jego powierzchnia jest znacznie mniejsza i z roku na rok ubywa Morza Martwego. W tym celu Jordania i Izrael podpisały umowę o transporcie wody z Morza Czerwonego, która ma spowolnić ten proces.

I to już wszystko co dla Was przygotowałam!

Pozostałe wpisy z Jordanii:

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Brak komentarzy

Zostaw komentarz