Tego się nie spodziewaliśmy…
Bizerta to jedno z tych tunezyjskich miast, o których rzadko mówi się głośno, a szkoda! Położone na północy kraju, nad Morzem, jest jednym z najstarszych miast portowych w całym regionie. Co ciekawe, choć Bizerta nie jest tak popularna jak Tunis czy Susa, to właśnie tutaj można poczuć bardziej autentyczną, mniej „kurortową” stronę Tunezji. Miasto zostało założone przez Fenicjan już około XII wieku p.n.e., co czyni je jednym z najstarszych miast portowych w regionie Morza Śródziemnego. Dzięki swojemu położeniu szybko stało się ważnym punktem handlowym, łączącym Afrykę Północną z Europą.
Nocleg w Tunisie
Podczas wycieczki do Bizerty nocowaliśmy w hotelu w Tunisie – Dar Zyne Maison d’hote.
Zapachniało Francją!
Najbardziej turystyczną częścią Bizerty jest bez wątpienia port. To tutaj koncentruje się życie miasta – zarówno to codzienne, jak i to skierowane do przyjezdnych. W porcie cumują kolorowe łodzie rybackie, a wzdłuż nabrzeża ciągną się restauracje, kawiarnie i małe lokale serwujące ryby oraz owoce morza. Uważajcie na tutejsze jedzenie – w komentarzach na Google tutejsze restauracje nie cieszą się dobrymi opiniami. Wiele osób twierdzi, że w rzeczywistości nie zawsze podawane są świeże owoce morza, a wiemy jak te negatywnie mogą wpłynąć na żołądek gdy już trochę poleżały. Nie zmienia to jednak faktu, że w porcie dużo się dzieje, restauracje są pełne, a lokalsi lubią się tutaj pokazać w lepszych ciuchach!

Bizerta ma też bardzo ciekawą historię. Przez lata znajdowało się pod silnym wpływem francuskim, co do dziś widać w architekturze i układzie miasta. Wąskie uliczki, jasne fasady budynków i spokojna atmosfera sprawiają, że Bizerte bywa porównywane do małych portowych miasteczek na południu Europy. To dobre miejsce dla osób, które chcą odpocząć od tłumów i zobaczyć Tunezję w mniej oczywistym wydaniu.

Cap Angela – najdalej na północ wysunięty skrawek afrykańskiego lądu
Zaledwie 30 min jazdy samochodem dalej na północ znajduje się najdalej wysunięty na północ skrawek afrykańskiego lądu – Cap Angela! Tytuł ten oficjalnie uzyskał w grudniu 2014 r., kiedy szczegółowe pomiary satelitarne wykazały, że jego koniuszek jest kilka metrów dalej na północ niż dotychczas uważany przylądek Cap Blanc.
Po ogłoszeniu nowego statusu miejsca, lokalne władze oraz Tunezyjski Ministerstwo Turystyki postanowiły uczcić to wyjątkowe położenie geograficzne. W grudniu 2014 r. przy samym krańcu przylądka ustawiono pomnik – rzeźbę w kształcie kontynentu afrykańskiego z wyróżnioną Tunezją i strzałką kierującą na południe, podkreślającą, że właśnie tutaj zaczyna się ląd Afryki. Struktura ta ma symbolizować zarówno najdalej na północ wysunięty fragment kontynentu, jak i zachęcać do odwiedzin tego mało znanego, ale niezwykle malowniczego miejsca.
Poza wspomnianym pomnikiem nie ma tu żadnej infrastruktury turystycznej. Ostatni etap trasy to droga szutrowa. W pewnym jednak momencie koleiny był tak głębokie, że stanęliśmy na uboczu drogi i poszliśmy dalej na piechotę. Oprócz nas było może jeszcze ze 4 lokalsów. Widać, że jest to mało znany teren, ale jakże piękny i dziewiczy!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! <3


Brak komentarzy