Würzburg – w końcu tu dotarłam!
Zacznę niezbyt oryginalnie, a nawet całkiem banalnie, bo do Würzburga już od dawna chciałam jechać! Wiem, że każdy przed wyjazdem planuje wyjazd, ale w moim przypadku było już kilka przymiarek do tego miasta! Zwłaszcza, że często bywam w Monachium, które znam już całkiem nieźle, więc teraz staram się odkryć jego okolicę. Niestety, do Würzburga zawsze było daleko, a że bliższe miejscowości nadal były nieodwiedzone, to zawsze one szły na pierwszy ogień. W końcu jednak trafiłam na dłuższe posiedzenie do Frankfurtu, z którego to Würzburg okazał się o przysłowiowy rzut beretem! Żal było nie skorzystać z tej okazji! Co prawda, zima w Niemczech nie jest najlepszym momentem na takie wycieczki, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma!
P.S. Odkąd mieszkam we Frankfurcie byłam już kilka razy wWürzburgu!
Rezydencja (pałac biskupi)
Po kilkunastu minutach dotarłam do swojego pierwszego celu. Moim oczom ukazał się Wersal w nieco skromniejszym, ale równie imponującym wydaniu! Tutejszy ogród zdobią liczne rzeźby, starannie przystrzyżone drzewa oraz żywopłoty.
Rezydencja została ukończona w 1744 roku. Jej architektem był Balthasar Neumann, który dziś uważany jest za największego architekta tego okresu. Budowę pałacu zlecił biskup Würzburga Jan Filip von Schönbron. W trakcie II Wojny Światowej rezydencja uległa zniszczeniu, a jej odbudowa trwała aż do 1987 roku. Jednak już w 1981 roku została wpisana na listę UNESCO.
Skusiłam się też na wejście do środka, które kosztowało mnie 7,5€. Wnętrza są naprawdę piękne, ale to raptem 4 sale do zobaczenia…

Katedra św. Kiliana
Z pałacu biskupiego można podejść do najważniejszego kościoła w mieście, czyli katedry! Würzburger Dom powstał już w XII wieku. Nie jest to może zbyt imponująca katedra, ale świetnie wpisuje się w obraz miasta (który najlepiej podziwiać z twierdzy, o czym Wam za chwilę opowiem). Warto też dodać, że jest to czwarty co do wielkości kościół romański w Niemczech.
Neumünster
Tuż obok katedry znajduje się inny, piękny kościół – Neumünster. Warto podejść – nie pożałujecie! 😉

Rynek
Zaledwie kilka kroków dalej, znajduje się rynek. Tutaj (dla odmiany), znów na pierwszym planie znajduje się kościół. Nie mam tego za złe, bo XIV wieczna Marienkapelle jest naprawdę piękna! Szczególnie urzeka swoim soczystym, czerwonym kolorem. Obok niej, pięknie kontrastuje Falkenhaus. Dawny dom biskupi, z żółtą fasadą w stylu rokoko. Obecnie znajduje się tutaj informacja turystyczna oraz miejska biblioteka.

Alte Mainbrücke
Mróz zaczął dawać mi się we znaki. Choć miałam ciepłą kurtkę i buty, to jednak powoli zaczynały mnie szczypać policzki. Muszę napić się w końcu wina – pomyślałam. I jak wymyśliłam, tak zrobiłam. A że nie chciałam być gorsza od lokalsów, to zrobiłam to tak, jak to się robi w Würzburgu! Poszłam zatem na najstarszy most – Alte Mainbrücke, a tam zawitałam do słynnej knajpki – Alte Mainmühle. Zamówiłam lokalne białe półwytrawne wino za 4€, zapłaciłam jeszcze 5€ euro kaucji za kieliszek i ruszyłam na sielankowy spacer po moście. Przypominał mi on trochę Most Karola z Pragi, tyle że o mniejszym natężeniu ruchu i znacznie mniejszym rozmiarze. Co ciekawe, jego budowa rozpoczęła się w XV wieku i trwała aż do XVIII! Zdobią go figurki biskupów, patrzących w różne strony.
Z mostu rozpościerają się przepiękne widoki! Z jednej strony podziwiamy twierdzę Marienberg, która okupuje pobliskie wzgórze już od XIII wieku. Historycy twierdzą jednak, że pierwsze oznaki osadnictwa pochodzą już z VII wieku!
Z drugiej strony, znowu możemy podziwiać niekończące się winnice. Kwintesencją tego spektaklu jest widok na stare miasto i jego armię kościołów!

Würzburg z góry!
Wino przypadło mi do gustu, ale niestety nie rozgrzało mnie tak jakbym chciała. Postanowiłam zatem zrobić to „klasycznie” i ruszyłam pod górkę w stronę twierdzy. Niestety, też za wiele to nie dało, bo mój organizm musiał być już zziębnięty trochę, ale i tak nie żałowałam ani jednej minuty w tym mrozie! Zwłaszcza tam na wzgórzu, z którego miałam najpiękniejszy widok na Würzburg! Zobaczcie teraz ile tu kościołów!

Na tym skończył się mój krótki, samotny spacer po tym frankońskim mieście! Mam nadzieję, że się ze mną nie nudziliście! 😉 Nie wiem jak Wy, ale mnie Würzburg naprawdę oczarował!
Jeśli potrzebujecie więcej info, to zaglądnijcie na oficjalną stronę miasta! Podobne są tu jakieś winne festiwale! 😉
Warto jeszcze wspomnieć, że Würzburg znajduje się na Romantycznym Szlaku. To wynosząca prawie 400 km trasa rozpoczynająca się w Würzburgu a kończąca w Füssen. Szlak wytyczono na podstawie dawnego traktu handlowego i łączy on najpiękniejsze bawarskie miasteczka. Miasta, które do tej pory odwiedziłam ze szlaku:
- Rothenburg ob der Tauber
- Füssen
- Landsberg am Lech
- Schwangau i Neuschwanstein
- Dinkelsbühl
- Wertheim
- Bad Mergentheim
Zamek Mespelbrunn
Przy okazji wizyty w Würzburgu polecam zobaczyć znajdujący się w pobliżu Zamek Mespelbrunn! Zbudowany w XIII wieku, w stylu renesansowym, wznosi się majestatycznie nad spokojnym jeziorem. To jedno z nielicznych niemieckich zamków, które przetrwały w niemal nienaruszonym stanie, zachowując oryginalny charakter. Zwiedzanie zamku odbywa się z przewodnikiem!

Jeżeli lubisz podróżować po Niemczech tak jak my i chcesz być z nami na bieżąco, albo chcesz może pochwalić się swoimi odkryciami w tym pięknym kraju, to zapraszamy na grupę: Podróże po Niemczech
Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! <3

2 komentarze
Przyznaje bez bicia, że nigdy o tym miescie nie słyszłam… Ale budynki sa naprawde imponujace, zwłaszcza Neumünster… Piekne wiadoki na miasto i fajnie dopasowana stylizacja do kolorów miasta. Zaplanowane, czy przypadek? 🙂
Ja też zapewne jeszcze o wielu pięknych miastach nie słyszałam, więc nie dziwi mnie to! 😊 Haha, dzięki! Stylizacje nigdy nie są przypadkowe 😃