Afryka Diani Kenia Podróże

Diani Beach – wypoczynek w Kenii

7 grudnia 2025

Diani vs Mombasa

Po 6 dniowym Safari przyszła pora na wypoczynek. Choć szczerze powiedziawszy, siedzenie w jeepie aż tak mnie nie zmęczyło żebym wypoczynku potrzebowała, co nie zmienia faktu, że kocham plażę i morze, więc z chęcią na ten wypoczynek się udałam. Dość szybko zdecydowaliśmy się na pobyt w Diani Beach kosztem Mombasy, gdzie podobno jest odrobinę lepiej niż w Mombasie. Czy rzeczywiście jednak w Diani jest tak rajsko, no i lepiej? Czy lepiej, to nie wiem, bo w Mombasie nie stacjonowalismy, ale chętnie opowiem Wam jak spędziliśmy tutaj czas i co zobaczyliśmy!

Lot do Ukundy (Diani Beach)

Z Nairobi, a dokładniej z lotniska Wilson polecieliśmy do Diani Beach! Tak moi drodzy, Diani ma także swoje lotnisko, więc jeśli zdecydujecie się na ten kurort nie trzeba lecieć do Mombasy!

Wybraliśmy Safarilink, kenijską linie obsługującą loty w Kenii i Tanzanii, która posiada certyfikat bezpieczeństwa ISSA. Loty kosztowały nas 130€ w dwie strony – Uwaga! Na pokład można wziąć maksymalnie 15kg bagażu rejestrowanego. Jeśli macie większy bagaż, to na lotnisku Wilsona można przechować ten nadmiar bezpłatnie. Wystarczy, że udacie się do check in i poinformujecie o tym obsługę, która odbierze od Was nadmiar bagażu. My też zostawiliśmy część ubrań i wszystko odzyskaliśmy po powrocie! Do  Diani lecieliśmy takim mini samolotem, a lot powrotny mieliśmy Cesną.

Dlaczego warto wybrać All Inclusive w Diani Beach?

Aż 5 nocy spędziliśmy w Diani Sea Lodge i kosztowało nas to tylko 750€ za dwie osoby! I to w all inclusive! Jednak w tym przypadku miało to sens, bo musicie wiedzieć, że tutaj życie nie bardzo toczy się poza resortem…

Generalnie każdy resort jest dość mocno pilnowany przez strażników, choćby ze względu na fakt, że po plaży spaceruje sporo sprzedawców, którzy są natrętni jak muchy. Zdaję sobie sprawę, że sytuacja w Kenii jest tragiczna ( bo niestety pomimo rozwiniętej turystyki, bieda jest tutaj ogromna i nawet się nie spodziewałam, że aż tak ), ale gdyby nie ochrona w hotelu to nie dałoby się siedzieć przy plaży. Każde wyjście do wody kończyło się zaczepkami. Nie było to nic strasznego czy niepokojącego, ale po prostu byli bardzo nachalni.

Poza tym, w pobliżu też nie było jakiejś dużej ilości restauracji czy barów, dlatego nawet za bardzo nie było alternatywy do wyjścia poza hotel. Nie twierdzę, że się nie da, ale no życie toczy się raczej na terenie resortu.

Co do naszego hotelu, to muszę przyznać, że był to bardzo przyzwoity obiekt. Jedzenie było naprawdę smaczne i różnorodne. Obiekt posiadał też niewielki basen, była szkoła nurkowa i kite, a oprócz tego ping pong, bilard i sporo innych możliwości rozrywki. Na terenie hotelu działał też sklepik z różnymi rzeczami (lekarstwa, woda, baterie ), sklep z ubraniami i pamiątkami. 

Uwaga! Na terenie hotelu żyje też sporo małp. Raczej nie są one agresywne w stosunku do ludzi, ale lubiły czasami kraść jedzenie. W naszym hotelu udało mi się wypatrzyć aż dwa gatunki małp: Czarno-białą gerezę abisyńską oraz koczkodana czarnosiwego. Spotkaliśmy tutaj także przepiękną jaszczurkę – agamę czerwonogłową oraz wielkie pająki – prządki olbrzymie. Nie są to pająki jadowite – widzieliśmy je także na Seszelach i Bali

Słaba plaża…

Niestety, plaża w okolicy resortu była dość mocno rozczarowująca! Głównie ze względu na duże zanieczyszczenie trawą morską. Jak się domyślacie, trawa ta dość mocno śmierdziała i skutecznie też zniechęcała wejście do wody. Owszem, były też nieco czystsze skrawki, ale nie za dużo ich było. Co ciekawe, niektórzy twierdzą, że to piękna i naturalna plaża, ale do mnie jakoś takie argumenty nie przemawiają. Wolę, jak nie ma tej trawy! Oczywiście trawa może być też sezonowo, więc być może podczas Waszego pobytu jej nie będzie, czego z całego serca życzę! 

Co robić w Diani Beach? Propozycje wycieczek!

Nurkowanie z Yellow Fins 

Nie mogłam sobie odmówić przyjemności jaką jest dla mnie nurkowanie. Wybrałam ekipę z Yellow Fins, gdyż podczas pisania tego teksu mieli 5.0 na Google. Dwa zejścia z wypożyczeniem sprzętu kosztowały mnie 90€. Do tego transport z hotelu do centrum nurkowego. Nie mam im nic do zarzucenia, a tutaj możecie zobaczyć krótki filmik z tego nurkowania! 

Niestety rafa w tym miejscu także dość mocno cierpi. Rozmawiałam z nurkiem, który nurkuje tutaj już od kilku lat i niestety widzi degradację podwodnego środowiska. Podczas nurkowania miałam okazję zobaczyć pięknego żółwia, pierwszy raz trafiłam wreszcie na ośmiornice, pierwszy raz widziałam także węża morskiego, skrzydlice, ślimaka nagoskrzelnego, murenę, krewetkę modliszkową i płaszczkę.

Wasini Island i pływanie z delfinami

Początkowo chciałam płynąć na wyprawę w poszukiwaniu Rekinów Wielorybich, ale okazało się, że takowa będzie organizowana dopiero po naszym wyjeździe z Kenii! W związku z tym zdecydowałam się pojechać na wycieczkę gdzie można popływać z delfinami nieopodal wysp Wasini.

Popłynęłam z Mashą Kitsao +254 727549957, którą znalazłam na grupie Facebookowej. Wycieczka kosztowała ok 80€, a w cenie był transport (jechaliśmy godzinę do portu), łódka i obiad. Generalnie wszystkie te wycieczki wyglądają tak samo, a organizacja jest słaba! Podczas mojej wycieczki nie zapewniono nam nawet odpowiedniej ilości wody. Piliśmy wodę z tego 5l baniaka, który stał w słońcu, z kubeczków wielokrotnego użytku!

W takich wycieczkach nie można też liczyć na kameralność. Oprócz naszego statku było jeszcze kilka innych, więc w wodzie było naprawdę sporo osób. Jeśli jednak umiesz dobrze pływać, to myślę, że można na spokojnie płynąć! Zobaczcie tutaj jaki mi się udało złapać kadry z Delfinami! Po pływaniu z delfinami jest jeszcze chwila na snorkeling przy sandbanku. Całkiem spoko miejsce i przynajmniej bardzo czyste! 

Wycieczka do Mombasy i najtańszy sklep z pamiątkami!

Na grupie Facebookowej znaleźliśmy też kontakt do Josepha ( +254 713 622948 ), który zorganizował nam prywatną wycieczkę z Diani do Mombasy za 100 USD od naszej dwójki! Jak wyglądała wycieczka?

Najtańszy sklep w Kenii?

Najpierw zatrzymaliśmy się w MOIZ BOUTIQUE LTD DIANI! To najtańszy sklep z pamiątkami chyba w całej Kenii! Ceny są naklejone na produkty i są znacznie tańsze niż gdziekolwiek indziej! Może nie ma zbyt wielu opinii na Google, ale ceny są naprawdę genialne! Kupiliśmy u niego wielką żyrafę za 30€, podczas gdy w innych miejscach chcieli 3 razy tyle!

Fabryka Pamiątek 

Następnie udaliśmy się do słynnej fabryki pamiątek, ale tutaj ceny wcale nie były aż tak atrakcyjne jak moglibyśmy tego oczekiwać. Tutaj mamy też możliwość przyjrzeć się jak rzemieślnicy pracują nad tymi wyrobami. Dlatego też uważam, że pamiątki z Kenii są właśnie tak niesamowite, bo wiadomo, że nie są z Chin tylko od lokalsów. Nie jest to praca marzeń, warunki w jakich pracują robotnicy są ciężkie, a zarobki naprawdę niewielkie i zależne od turystów. My kupiliśmy tutaj dwie maski.

Mombasa Tusks 

Po zakupach można było udać się w spokoju na zwiedzanie. Najpierw zrobiliśmy szybki przystanek przy słynnych kłach w Mombasie! Wielkie kły, znane jako Mombasa Tusks lub “Pembe za Ndovu” to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Zostały wzniesione w 1952 roku, aby uczcić przyjazd królowej Elżbiety II do Mombasy. Dziś są symbolem miasta i całej Kenii!

Zwiedzanie Fortu Jezusa

Spacer obejmował zwiedzanie fortu oraz Stare Miasto. Fort Jezusa to najsłynniejszy zabytek Mombasy i jedno z najważniejszych miejsc historycznych całego wybrzeża Afryki Wschodniej. Zbudowany został przez Portugalczyków, którzy chcieli kontrolować strategiczny szlak handlowy do Indii. Później kontrolowany był także przez Omańczyków i Brytyjczyków. Przez stulecia służył jako: twierdza, koszary, więzienie, a nawet punkt obserwacyjny. Na miejscu tak naprawdę niewiele jest do zobaczenia, ale jak się chodzi z przewodnikiem, który też coś tam opowiada o tym miejscu, to wywiera ono znacznie lepsze wrażenie niż w rzeczywistości.

Stare Miasto

Po zwiedzeniu fortu zanurzyliśmy się w uliczki Mombasy. Widoki były dość przygnębiające. Gdzieniegdzie przebijały jeszcze czasy dawnej, kolonialnej świetności, ale większość budynków to tak naprawdę ruiny… Nie sprzyja im klimat, zarówno w dosłownym jak i przenośnym znaczeniu. Przewodnik wprost powiedział nam, że czekają aż te budynki odbuduje Unia Europejska, której notabene chyba i tak nie spieszy się do takich inwestycji. Sporo mieszkań w centrum miasta nie ma dostępu do bieżącej wody – ta dostarczana jest nadal w beczkowozach. Lepsze mieszkania w Mombasie kosztują w granicach 300-500$ miesięcznie, ale tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na takie warunki. I wierzcie mi – ta lepsza część wcale nie wygląda lepiej. Po Mombasie doskonale widać jak biedna jest Kenia, a jej lepsze momenty to głównie zagraniczne inwestycje. Podczas spaceru tylko raz minęliśmy białego turystę – notabene także w towarzystwie lokalsów. Podobno można zwiedzać samemu Mombasę, ale my takich śmiałków podczas naszego zwiedzania nie widzieliśmy. W dodatku byliśmy w towarzystwie dwóch przewodników.

Dzięki za uwagę!

To już wszystko co dla Was przygotowałam. Mam nadzieję, że mój wpis pomoże Wam podczas organizowania swojego wyjazdu! Mnie kenijskie plaże przez obecność glonów dość mocno rozczarowały. Pod tym względem uważam, że zdecydowanie lepiej i czyściej prezentują się plaże na Seszelach, w Tajlandii (choć nie wszędzie), czy w Grecji lub w innych miejscach w Europie. Także jeśli nie planujecie Safari, to moim zdaniem na wypoczynek lepiej jechać gdzie indziej.

Pozostałe wpisy z tej wycieczki:

I to już wszystko co dla Was przygotowałam. Dajcie znać w komentarzu, gdyby coś jeszcze trzeba było wyjaśnić!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

 

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz