Afryka Kenia Naivasha Podróże

Jezioro Naivasha – Safari na wodzie!

25 listopada 2025

Miła odmiana!

Po 3 dniach w jeepie podczas naszego 6 dniowego Safari, 4 dzień przyniósł krótką, aczkolwiek miłą odmianę! Tego dnia czekało nas około 1,5 godzinne Safari na łodzi po jeziorze Naivasha. Położone jest ono w regionie Wielkiego Rowu Afrykańskiego, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Nairobi. Naivasha to jedno z najlepszych miejsc w Afryce Wschodniej do obserwacji ptaków. Można tu spotkać ponad 350 gatunków, m.in. rybołowy, pelikany, czaple i jaskrawo ubarwione zimorodki. Podobnie jak w Nakuru tutaj także obserwuje się podnoszenie poziomu wody. Widać jak wiele położonych niegdyś domów nad jeziorem jest już dość mocno zalanych. W przeciwieństwie jednak do wspomnianego jeziora, Naivasha jest jeziorem słodkowodnym co czyni je dość wyjątkowym na tle innych jezior w regionie. Co udało nam się tutaj ciekawego wypatrzeć? Zapraszam do wpisu! 

Jak zorganizować Safari do Naivasha? 

Naivasha odwiedziliśmy w ramach 6 dniowego Safari, które kupiliśmy na stronie Internetowej Safari Booking. W tym wpisie dokładnie opisałam jak zorganizować sobie wyprawę do Kenii na własną rękę. 

Choć 6 dniowe Safari kosztuje niemało pieniędzy, to za wycieczkę łodzią po tutejszym jeziorze musieliśmy dopłacić jeszcze 20 USD od osoby. Na koniec jeszcze nasz Sternik wymuszał od nas napiwek, ale to już była naszym zdaniem lekka przesada.

Tam, gdzie woda spotyka duchy drzew

Jezioro Naivasha ma w sobie coś z baśniowego krajobrazu — takiego, który wydaje się nierealny, dopóki nie staniesz na jego brzegu. Woda rozlewa się tu szeroko, tworząc spokojne lustro, przenikające w głąb równiny jak ogromne, naturalne zwierciadło. A z tego lustra wyrastają… drzewa. Setki wyschniętych, poskręcanych pni, które wyglądają jak szkielety pamiętające czasy sprzed powodzi.

To właśnie podnoszący się poziom jeziora sprawił, że dawne lasy akacjowe zostały zalane. Teraz ich martwe korony tworzą surrealistyczny, niemal filmowy pejzaż — tajemniczy, piękny i trochę melancholijny. Ptaki siadają na gałęziach, które już dawno nie dotykają ziemi, a hipopotamy leniwie przepływają między pniami jak między kolumnami pradawnej świątyni.

W królestwie Hipopotamów

Jezioro Naivasha słynie z tego, że hipopotamy są tu tak powszechne, jak kaczki na europejskich stawach, ale… znacznie bardziej imponujące i nieporównywalnie groźniejsze! W ciągu dnia można je zobaczyć zanurzone w wodzie niczym wielkie, szare kamienie. Tylko nozdrza i oczy wystają ponad taflę jeziora, a ich charakterystyczne pomruki odbijają się echem po okolicy.

Jednak w trakcie naszej wycieczki trafiliśmy na moment, w którym akurat odbywało się karmienie Hipopotamów. Tak, dobrze czytacie – karmienie. Sama byłam w szoku, gdy zobaczyłam jak grupa Hipopotamów wychodzi na brzeg, staje i otwiera pysk czekając aż pracownicy parku wrzucą mu do niego jedzenie! Oczywiście wyglądało to epicko, ale po chwili człowiek się zastanawia – czemu znowu ingerujemy w naturę?

Cóż, wszystko po to, żeby Hipopotamy nie atakowały ludzi na łodziach i na brzegu oraz żeby kojarzyły ludzi z czymś pozytywnym – z jedzeniem. Trochę mnie to zasmuciło, bo wolałabym nie ingerować w ten sposób w naturę. Mogłabym też wsiąść do większej łodzi, która zapewniłaby bezpieczeństwo, albo zrezygnować z takiej przyjemności. Nie wiedziałam o tej praktyce przyjeżdżając tutaj.

i w królestwie Ptaków!

Jak już wyżej wspomniałam, jezioro to także królestwo ptaków! Najłatwiej wypatrzeć tu kormorany, pelikany i bieliki afrykańskie! 

Zarówno kormorany jak i bieliki afrykańskie można łatwo znaleźć na pniach drzew, skąd obserwują okolice. Bieliki można też często zobaczyć w akcji, co jest oczywiście niezwykle spektakularne w ich wykonaniu.

Pelikany często zaś kręcą się w pobliżu rybaków licząc na łatwy łup. To bez wątpienia jedne z najbardziej fotogenicznych ptaków!

Podczas Safari udało nam się także wypatrzeć ibisa białowąsego! Jego pióra mają metaliczny połysk – od oliwkowej zieleni po purpurę. To dość pospolity mieszkaniec tego rejonu, ale nam udało się spotkać tylko raz! 

Kob Śniady – miło Cię poznać! 

Gdy podpłynęliśmy bliżej brzegu moim oczom ukazała się nieznana mi wcześniej sylwetka! Po chwili konsternacji znaleźliśmy w Internecie, że mamy do czynienia z Kobem Śniadym. Było to nasze pierwsze spotkanie z tym zwierzęciem – nawet nie wiedzieliśmy, że takie istnieje. 

To duże, majestatyczne antylopy, które niemal zawsze trzymają się blisko wody — nic dziwnego, skoro ich nazwa (waterbuck) wskazuje, że kochają wilgotne tereny. Samce wyróżniają się masywnymi, zakrzywionymi rogami, które robią wrażenie nawet z daleka, a ich mocna, śniada sierść wspaniale kontrastuje z zielenią nadbrzeżnej roślinności.

Dodatkowo Koby potrafią robić genialne miny, przez co na zdjęciach wychodzą przesłodko! Na pewno mogą zdobyć tytuł słodziaka Naivashy!

W Naivasha dominowali roślinożercy…

Życie wokół jeziora Naivasha toczyło się bardzo spokojnie. Podczas wodnego Safari widzieliśmy tylko roślinożerców – gnu, zebry, antylopy czy właśnie Koby. Tutejsza okolica jest także zamieszkana przez rzadkie Żyrafy Północne.  

Naivasha to jedno z tych miejsc w Kenii, gdzie można zobaczyć „małe safari” bez konieczności wjeżdżania głęboko w parki narodowe. Zwierzęta pojawiają się tu naturalnie: jedne przyciąga jezioro, inne – trawa, a jeszcze inne – zalane drzewa, które tworzą idealne miejsca do odpoczynku. To krajobraz, w którym woda, sawanna i dzika przyroda spotykają się na wyciągnięcie ręki.

I to już wszystko…

Wiem, że wyszło krótko, ale pamiętajcie, że my też spędziliśmy tutaj nie więcej jak dwie godziny. Mimo wszystko, wodne Safari było miłą odmianą po 3 dniach w jeepie! Jeśli się zastanawiacie czy warto się tutaj wybrać, to ja Wam napiszę – nawet się nie zastanawiajcie! Choćby dla tych surrealistycznych krajobrazów warto tutaj wpaść.

Tymczasem my ruszyliśmy do Amboseli!

Pozostałe wpisy z tej wycieczki:

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

 

 

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz