Afryka Amboseli Kenia Podróże

Park Narodowy Amboseli – w krainie potężnych ciosów!

28 listopada 2025

Pocztówkowa Afryka

Jeśli istnieje miejsce, które wygląda jak żywcem wyjęte z pocztówki z Afryki, to z pewnością jest to Park Narodowy Amboseli – jeden z najsłynniejszych parków Kenii, położony u stóp majestatycznego Kilimandżaro. To właśnie tutaj spotkasz ikoniczne ujęcia słoni przechadzających się na tle ośnieżonego szczytu, a zachody słońca potrafią sprawić, że na chwilę zapomina się o całym świecie.

Amboseli powstał jako rezerwat już w 1948 roku, a w 1974 zyskał status parku narodowego. Choć jego nazwa pochodzi od lokalnego słowa „Empusel”, oznaczającego zasolone, suche miejsce, to wcale nie brakuje tu życia. Wręcz przeciwnie — park słynie z największych stad słoni w całej Afryce Wschodniej! Nawet nie spodziewałam się, że uda nam się zobaczyć aż tyle słoni, w najróżniejszych odsłonach! Choć, a pokażę Ci jak wyglądało nasze 1,5 dniowe Safari po tej niezwykłej krainie.

Jak zorganizować Safari do Amboseli?

Amboseli to jeden z najchętniej i najczęściej wybieranych parków w Kenii. Nie tylko ze względu na widoki i możliwość podziwiania największych stad słoni, ale także ze względu na bliskość do dużych miast! Organizowane są tutaj zarówno Safari z Mombasy jak i Nairobi. My startowaliśmy z Nairobi, a Amboseli było naszym ostatnim przystankiem podczas 6 dniowego Safari. Spędziliśmy tutaj 1.5 dnia.

W związku z napiętą atmosferą w naszym jeepie (szczegóły w tym wpisie), w Amboseli wynajęliśmy sobie prywatnego kierowcę za dodatkowe 180$ za dzień. Dzięki temu mieliśmy naprawdę luksusowe warunki – szkoda, że przez całe Safari nie mogliśmy sobie pozwolić na prywatnego jeepa.

Nocleg w Amboseli

Bez wątpienia najlepszy nocleg podczas całego pobytu! Piękny ośrodek, klimatyczny, z widokiem na Kilimandżaro. Szczęśliwie nam się trafił, bo nasz pierwotny obiekt był w całości wykupiony i dlatego trafiliśmy do Amboseli Sopa Lodge.  

Zwierzęta na tle Kilimandżaro 

Oprócz Masai Mara najbardziej zależało mi na zobaczeniu Amboseli – moim marzeniem było zobaczenie zwierząt na tle Kilimandżaro.

Pod tym względem nie zawiodłam się! Przepięknie zapozowały mi słonie, zebry, gnu i antylopy na tle słynnej góry. Niestety na czubku nie było aż tyle śniegu jak czasem widać na niektórych zdjęciach, ale i tak mega się cieszyłam, że w ogóle było coś widać! Bywają takie dni, że góra potrafi skrywać się w chmurach i wówczas nic nie ma…

Mnóstwo Roślinożerców

W Amboseli zebry widać z daleka. Choć wyglądają na spokojne, są wiecznie czujne. Co chwilę unoszą głowy, nasłuchują, wąchają powietrze – od wspólnego bezpieczeństwa zależy tu przetrwanie. Podobno są najliczniejszą populacją ssaków w Amboseli.

Stada gnu na tle Kilimandżaro to ucieleśnienie afrykańskiego chaosu. Te pozornie “niezgrabne” zwierzęta potrafią jednak przebiec dziesiątki kilometrów i przetrwać trudne warunki, których inne gatunki by nie wytrzymały. 
Świetnie dogadują się z zebrami – one szukają najlepszej trawy, zebra natomiast ostrzega przed drapieżnikami. Razem tworzą idealny duet sawanny!

W przeciwieństwie do gnu i zebr, antylopy rzadziej trzymają się w olbrzymich grupach — wybierają mniejsze, bardziej zorganizowane stada. Wystarczy chwila nieuwagi, by zniknęły w falującym powietrzu sawanny.

Jednak najbardziej fascynującym zwierzęciem jakie udało nam się tu spotkać i to już podczas opuszczania parku był Generuk! Kolejne zwierzę o istnieniu którego nie miałam pojęcia, a gdy go zobaczyłam, to pierwsze co pomyślałam – Ufo!

To jedna z najbardziej eleganckich i nietypowych antylop Afryki Wschodniej, a jej nazwa pochodzi z języka somalijskiego („garanug”) i oznacza dosłownie „długoszyje”. 

To, co wyróżnia generuka od wszystkich innych antylop, to jego niezwykły sposób żerowania. Gdy chce sięgnąć po smaczne liście akacji, wspina się na tylne nogi i prostuje całe ciało, opierając się przednimi o pień lub pozostając całkowicie w pionie.Wygląda to tak, jakby mała żyrafa właśnie próbowała sięgnąć po owoce – to jeden z najbardziej fotogenicznych momentów na sawannie.

Potrafią długo obywać się bez bezpośredniego picia wody, wykorzystując wilgoć z roślin. Niestety ich populacja dość mocno się kurczy ostatnimi czasy, sprowadzając je powoli do gatunków zagrożonych.

Hipopotamy

Choć park jest znany raczej z suchych krajobrazów, jego mokradła to idealne schronienie dla tych masywnych, półwodnych olbrzymów, które spędzają większość dnia zanurzone po uszy w wodzie. Było to dla mnie spore zaskoczenie, bo oczekiwałam zobaczyć więcej hipopotamów w okolicy Masai Mara, a tymczasem to Amboseli okazało się ich królestwem! 

W ciągu dnia hipopotamy wyglądają na wyjątkowo spokojne: leżą w wodzie, chrząkają, posapują, czasem leniwie przeciągają się w mule. Jednak nocą zamieniają się w długodystansowych piechurów.

Gdy tylko słońce chowa się za horyzont, wychodzą z bagien i ruszają na sawannę, by wyjadać świeżą trawę. Ich nocne wyprawy mogą mieć nawet kilka kilometrów – choć trudno to zgadnąć, patrząc na ich dzienną „kąpiącą się” wersję.

Sawannowe Kotki, czyli ponowne spotkanie z Serwalem!

Kiedy to w Masai Mara po raz pierwszy wypatrzyliśmy Serwala, byłam niezwykle podekscytowana tym spotkaniem. Myślałam, że to wyjątkowo nam się poszczęściło, ale jak się później okazało – przyciągaliśmy się z Serwalem jak magnes! 

Najpierw w Amboseli wypatrzyliśmy Serwala wypoczywającego w cieniu zarośli. Zupełnie nie przejmował się naszą obecnością – tak mrużył oczy jakby miał zaraz zasnąć! Później jeszcze oglądaliśmy Serwala jak tańczył – a dokładniej to jak tupał nóżką, sprawdzając czy nie czai się pod ziemią jakiś gryzoń. 

Tutaj także możecie zobaczyć filmik z naszych spotkań! 

xx 5 Gepardów – coś niesamowitego xx 

W Amboseli podobno nie często można spotkać Gepardy! Jednak od jakiegoś czasu na terenie rezerwatu pojawiła się aż 6 osobowa rodzina Gepardów! Widziałam w mediach społecznościowych jak ludzie wrzucali filmiki i zdjęcia Gepardziej Mamy i jej 5 dzieciaków. To naprawdę niespotykany widok, bo tak duże mioty zdarzają się bardzo rzadko, a Gepardy należą przede wszystkim do samotników. Jak już się łączą to w max 2-3, dlatego zobaczenie tej dużej grupy było niesamowitym przeżyciem. Z tym, że nasza obserwacja tej niezwykłej 5 świadczy o tym, że niestety jeden Gepard przepadł lub odłączył się już od tej grupy. Fakt, że widzieliśmy też jednego samotnego Geparda, więc mam nadzieję, że to ten!

Naszą wesołą rodzinkę spotkaliśmy aż 2 razy! Za pierwszym razem Gepardy siedziały w wyschniętym krzaku, który dawał im cień, ale też niezły kamuflaż. Za drugim razem, spotkaliśmy się tuż przed zachodem słońca i byliśmy świadkami nieudanego polowania. Gazela w porę się ogarnęła co się święci i zaczęła uciekać. 

Tutaj także możecie zobaczyć nasze filmiki z Gepardami. W Masai Mara także dwukrotnie udało nam się spotkać, więc mam wrażenie, że naprawdę mieliśmy wyjątkowe szczęście do Gepardów! 

Ptasi Biznes 

Mam wrażenie, że nie widzieliśmy za dużo ptactwa i to nie dlatego, że go nie było, ale raczej w związku z tym, że nie umiemy patrzeć… 

Na szczęście kilka dużych osobników udało się wypatrzeć!

W Masai Mara strusie widziałam za każdym razem gdzieś daleko, co najwyżej pojedyncze sztuki. Dlatego w Amboseli w końcu poczułam satysfakcję, gdy na spokojnie mogłam się przyglądnąć zarówno samicy jak i samcowi! 

Strusie to najwyższe i najszybsze ptaki świata, przechadzają się po sawannie z taką pewnością siebie, jakby park należał wyłącznie do nich. Szkoda, że żaden nie zaprezentował nam swoich szybkościowych zdolności!

Z dużych ptaków niezwykłe było też spotkanie Sekretarza! Ten niesamowity ptak przypominał mi Dinozaura – notabene twórcy filmów o dinozaurach opierają się przecież na chodzie ptaków tworząc te komputerowe postacie. Spotkanie sekretarza jest czymś wyjątkowym. To zwierzę, które wygląda jak bohater starej legendy: trochę tajemnicze, trochę eleganckie, trochę niebezpieczne. Co ciekawe – ptak ten żywi się wężami.

Innym dużym ptakiem, którego udało się dostrzec była Czapla Olbrzymia! Długość jej ciała może dochodzić nawet do 1.5 metra a rozpiętość skrzydeł do ponad 2 metrów. To największy ptak z rodziny!

Łatwo wypatrzycie też  błyszczaka rudobrzuchego! To dość popularny ptaszek o pięknych niebieskich piórkach, którego można spotkać dość często. Szczególnie jak ma się coś do jedzenia! 

Podobnie jest w przypadku Wikłacza Zmiennego, którego zaobserwowaliśmy na polu piknikowym. Jego także przyciągnęły resztki jedzenia.

Gwiazdy Parku

Jak już wspomniałam na początku wpisu – Amboseli słynie z ogromnych stad słoni! No i nie jest to wcale na wyrost, bo to co tutaj zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Na początek może dodam, że w Parku jest mniej jak 2 tysiące osobników. Dla porównania w Masai Mara ich liczba może przekraczać nawet 3 tysiące, ale że Amboseli jest mniejsze i nie tak gęsto zarośnięte, to słonie naprawdę widać wszędzie! No i przede wszystkim ma się wrażenie, że jest ich znacznie więcej niż te 2 tysiące! Przyznaje, że byłam w szoku jak dowiedziałam się jak stosunkowo mała jest ich populacja! Po tym co widziałam, to wydawało mi się, że tych słoni jest tutaj kilkadziesiąt tysięcy!

Choć słonie w Masai Mara należą do tego samego gatunku, to jednak warunki środowiskowe sprawiły, że słonie znacznie się różnią! Przede wszystkim te w Amboseli mogą pochwalić się niesamowitymi ciosami – największe mogą mieć 2.5 metra! 

Słonie spotykaliśmy w Amboseli wielokrotnie. Szczególnie zapamiętam 3 spotkania! Pierwsze to gdy mała grupka niespodziewanie przecięła nam drogę i wskoczyła do pobliskich mokradeł gdzie popłynęła dalej! Widać, że słonie uwielbiają pływać!

Drugi moment, to gdy wielkie stado, największe jakie widzieliśmy przecięło nam drogę! Co ciekawe, te słonie chyba często muszą to robić, bo kierowcy doskonale wiedzieli co się szykuje i tak też poustawiali auta żeby słonie przeszły dokładnie między nimi. Tutaj macie filmik z tego zajścia!  

Trzeci moment to także spotkanie z niewielkim stadem, które przeszło nam przed maską samochodu prowadząc przy tym dwa urocze, małe słoniątka!

Najpiękniejsze zachody słońca…

Będąc w Amboseli nie można nie wspomnieć o niezwykłych zachodach słońca! Niebo rozpala się tutaj do czerwoności, a zachodzące słońce na tle niezwykłych drzew to widok niezapomniany! W Masai Mara i w innych parkach nie mieliśmy tyle szczęścia, bo było dość spore zachmurzenie. Dopiero tu w Amboseli zobaczyliśmy prawdziwy, afrykański zachód słońca!

Trochę szkoda…

Park Amboseli choć kultowy to jednak nie jest najlepszym miejscem do obserwacji wielkiej 5! Nie ma tu w ogóle nosorożców, bardzo ciężko spotkać lamparty, a na domiar złego – nawet zbyt wielu bawołów tu nie widzieliśmy! Podobno na terenie parku żyje aż 100 lwów, przez co ich obserwacja na tym terenie jest bardzo prawdopodobna, ale nam udało się je wypatrzeć tuż przed zachodem słońca, i to z daleka, na dodatek znowu spały, więc ta obserwacja taka bez emocji była…

Amboseli zapamiętamy też jako najcieplejszy ze wszystkich parków, pełen kurzu i pyłu. Po całodniowym Safari nie dość, że byliśmy spoceni, to jeszcze cali w pyle, do tego stopnia, że ubrania przed włożeniem do plecaka trzeba było wytrzepać. 

Każdy z odwiedzonych parków był wyjątkowy i mieliśmy w nich swoje wyjątkowe momenty! Żadnego miejsca bym nie pominęła, a co więcej – pomimo tych 6 dni na Safari pojechałabym jeszcze do Tsavo!

Pozostałe wpisy z tej wycieczki:

I to już wszystko co dla Was przygotowałam. Dajcie znać w komentarzu, gdyby coś jeszcze trzeba było wyjaśnić!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

 

 

 

 

 

 

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz