Europa Grecja Podróże Samos

Sierpień na Samos – wakacje w czasach koronawirusa

9 września 2021
Sierpień na Samos?

Po powrocie z Rodos we wrześniu 2020 roku zastanawiałam się gdzie wyląduje w Grecji w przyszłym roku. Mamy taką niepisaną umowę z tym krajem, że odwiedzamy go przynajmniej raz w roku już od 2017! W tym roku także udało się dotrzymać naszej „umowy”, ale w życiu nie pomyślałabym, że wylądujemy na Samos! Słyszeliście o niej? Prawdopodobnie tak, bo pod koniec października ubiegłego roku było tam silne trzęsienie ziemi, w którym zginęły 2 osoby (dużo więcej w Turcji). Ślady po trzęsieniu widać do dziś, co pokaże Wam w dalszej części wpisu. Wracając do naszego wyboru – obstawiałam, że kolejnym odwiedzonym przez nas miejscem będzie Kos lub Chalkidiki. To przecież bardzo popularne miejsca, z dużą ilością ofert, dzięki czemu można tam polecieć naprawdę tanio. Jednak tym razem najtańszy okazał się Samos! Dodatkowym atutem był fakt, że na wyspie nie było dużo zachorowań, dzięki czemu po powrocie niezaszczepionych nie obowiązywała kwarantanna w przeciwieństwie do takiego właśnie Kos czy innych popularnych miejsc wypoczynku w Grecji. Jak było w sierpniu na Samos? Ile nas kosztował wyjazd? Zapraszam na wpis!

Klikajcie >>tutaj<< po nasz przewodnik po Samos! 

Kilka informacji praktycznych o Wyspie Samos!

Samos to wyspa położona u wybrzeży Azji Mniejszej w regionie Wyspy Egejskie Północne, których stolicą jest Mitylenia na wyspie Lesbos. Główną miejscowością naszej wyspy jest miasto o tej samej nazwie – Samos. Wyspa ma ponad 30 tysięcy mieszkańców, co plasuje ją na 9 miejscu pod względem zaludnienia greckich wysp. „Kręgosłup” wyspy tworzy łańcuch górski Ambelos, a najwyższym szczytem jest Kerketeus (1436 m n.p.m.). Kolonizacja wyspy rozpoczęła się już w okresie neolitu. Pierwsi Grecy przybyli na wyspę około 2500 lat p.n.e., ale największy rozwój przypada na VI wiek p.n.e. Wyspa Samos to jeden z ważniejszych ośrodków klasycznej sztuki greckiej. Według mitów była miejscem narodzin Hery, którą czczono tu pod imieniem Heraja i Tonea. Jest miejscem urodzenia greckiego filozofa i matematyka Pitagorasa, filozofa Epikura i astronoma Arystarcha z Samos.

Czy intensywny wyjazd na Samos w sierpniu to dobry pomysł?

Zawsze, ale to zawsze unikaliśmy kierunków śródziemnomorskich w sezonie! Po pierwsze drożej, po drugie tłoczniej, a po trzecie za gorąco! W tym roku jednak do tak wczesnego wyjazdu zmusiła nas sytuacja. Jeśli jesteście z nami już jakiś czas, to wiecie, że od początku roku mieszkamy w Niemczech, które są zdecydowanie bardziej restrykcyjne niż Polska. Już pod koniec sierpnia spora część greckich wysp trafiła do strefy ryzyka, co wiązało się z kwarantanną dla osób niezaszczepionych. Przestraszyliśmy się, że nasze greckie wakacje mogą nie dojść do skutku, ale ku naszemu zaskoczeniu na ostatni tydzień sierpnia, pojawiła się bardzo atrakcyjna oferta wycieczki na Samos! 

W ten sposób po raz pierwszy wybraliśmy się do Grecji tak wcześnie! Do tej pory bywaliśmy głównie we wrześniu i październiku, a raz nawet w grudniu. Przerażała mnie wizja upałów, zwłaszcza że w planach mieliśmy też intensywne zwiedzanie wyspy. Ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu – nie było tak źle! Samos nie jest aż tak upalną wyspą i zdecydowanie gorzej wysokie temperatury znosiliśmy na Rodos, na którym byliśmy dwa tygodnie później (w pierwszym tygodniu września 2020). Z resztą wystarczy spojrzeć na zdjęcia obydwu wysp – Rodos jest spalony przez słońce, a Samos zdaje się aż promieniować soczystą zielenią! Nawet roczne temperatury są tu niższe niż na Rodos, choć travelplanet twierdzi na odwrót, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. 😀 Dodatkowo na wyspie często towarzyszyła nam przyjemna morska bryza, dzięki czemu upały były bardziej znośne! 

Sierpień na Samos: Z kim pojechaliśmy? Ile to kosztowało?

Ofertę na Samos znaleźliśmy u pośrednika Check24, a pojechaliśmy z biurem FTI Touristik. Były to nasze pierwsze wakacje z niemieckim biurem podróży i… nie odczuliśmy żadnej różnicy! Wylot mieliśmy z Frankfurtu nad Menem w pobliżu, którego mieszkamy.

Wyjazd kosztował nas 525 euro od osoby! Co było w pakiecie? Pokój z widokiem na morze w 2* Hotelu Glicorisa Beach w opcji HB, transfer z i do lotniska, opieka rezydenta, rozszerzone ubezpieczenie w podróży również na wypadek kwarantanny w przypadku pozytywnego wyniku, przelot linią Condor oraz transfer komunikacją miejską (również pociągiem) z miejsca zamieszkania na lotnisko. 

Wycieczkę kupiliśmy na 6 dni przed wylotem. Mieliśmy ogromne szczęście, bo dwa dni po zakupie rozszerzono strefę ryzyka w Grecji o kolejne miejsca, przez co wyspy tj. Samos, które nie były w tej strefie, podrożały nawet trzykrotnie!

Nasza oferta mogła być jeszcze tańsza, gdyż mogliśmy zrezygnować z pokoju z widokiem na morze, transferu komunikacją miejską czy ubezpieczenia. Ponadto, były jeszcze dwa tańsze hotele w innych częściach wyspy. Z ciekawości byliśmy nawet w tych miejscach i nie wyglądały źle, ale nie zastanawialiśmy się nad tym zbytnio bo nasz wybór także był satysfakcjonujący.

Co trzeba było zrobić przed wyjazdem?

Pomimo większych restrykcji niż w 2020 roku, z dodatkowych formalności musieliśmy tylko wykonać szybki test antygenowy. W Niemczech testy są jeszcze za darmo (ale już od drugiej połowy października będą płatne), ale na Samos musieliśmy dopłacić 20 euro od osoby. 

Warto też dodać, że Niemcy akceptują wyniki badań tylko wybranych centrów medycznych. Ich lista dostępna jest tutaj

Niestety, nasze biuro podróży nie organizowało w żaden sposób transportu do takiego centrum testowego, więc musieliśmy sami zorganizować sobie dojazd do Samos. Dlatego też auto mieliśmy wynajęte na drugą połowę wyjazdu, żeby móc bez problemu dojechać do miasta Samos, w którym mieliśmy zrobić test na dzień przed wylotem. 

Podobnie jak w zeszłym roku, musieliśmy wypełnić formularz PLF – Passenger Locator Formw którym podajemy dane kontaktowe oraz miejsce naszego pobytu. 

Hotel Glicoria – czy w 2* hotelu w Grecji można przeżyć? 😀

Oczywiście, że można tylko trzeba przeczytać opinie! Glicorisa miała naprawdę dobre i my też nie możemy powiedzieć złego słowa o tym miejscu. Fakt, że hotel był trochę w stylu „retro”, a śniadania i obiadokolacje monotonne, ale ogólnie zjadliwe. Hotel nie miał opcji all inclusive i podczas pobytu chyba znaleźliśmy przyczynę tego stanu rzeczy! 🙂

Otóż, wyobraźcie sobie, że Hotel Glicorisa jest na samiutkim zadupiu! Fakt, że to tylko 3 km do całkiem sporego Pythagorio i tuż przed wjazdem do hotelu jest stacja benzynowa, ale poza tym – nic nie ma! To odcięcie od cywilizacji ma oczywiście swoje plusy i minusy, i proszę mi się tu przypadkiem nie doszukiwać „narzekactwa”. Opisuje jak było! Wracając do tego zadupia, osoby przebywające w hotelu i spędzające cały dzień na plaży korzystały z Beach Baru, który oczywiście był dodatkowo płatny. 🙂 No bo po co dawać gościom all inc, skoro i tak kupią w ich barze, bo nie mają wyboru? No właśnie! Poza tym, trzeba było też zapłacić 2 lub 3 euro od osoby za leżaki (cena zależna od miejsca leżaka). 

Nasz kompleks hotelowy z drona

To co jednak bardzo pozytywnego mogę powiedzieć o tym miejscu, to przepyszne jedzenie w Beach Barze! Naprawdę genialne!

Plaża Glicorisa

To co nas jednak najbardziej zachęciło do wybrania tego hotelu, była plaża o tej samej nazwie – Glicorisa. A jak już chce być bardziej precyzyjna, to zatoczka!

Tego typu miejsca mają to do siebie, że nie ma tu dużych fal i można sobie spokojnie popływać. Dla nas było to bardzo ważne, bo Darek nie potrafi pływać, więc fajnie było żeby też mógł sobie skorzystać. Rzeczywiście, pod tym względem Glicorisa nie zawiodła, bo momentami była płaska jak tafla jeziora! Szkoda tylko, że dość szybko robiło się głęboko. Plaża była kamienisto-żwirkowa, ale im głębiej się szło, tym więcej było piasku. Przed wyjazdem kupiliśmy sobie buty do wody, ale akurat w tym miejscu można się było bez nich obejść. Wybierając się jednak na Samos warto je mieć, bo większość plaż jest kamienista. 

Kolejnym atutem naszej plaży było oznaczenie jej Niebieską Flagą! Warto dodać, że na Samos są tylko dwa takie miejsca. Nagroda ta świadczy, że plaża spełnia wiele rygorystycznych warunków środowiskowych, edukacyjnych czy dostępności.

Muszę Was też ostrzec, że Glicorisa znajduje się niecałe 10 km od lotniska i co jakiś czas na wysokości 700 metrów przelatują samoloty. Nie jest to jednak bardzo uciążliwe, bo nie ma tych samolotów dużo i w dodatku latają od 8 do 19 zazwyczaj. 

Glicorisa

Tureckie konflikty

Turcja na horyzoncie oznacza tylko jedno: zmieńcie w swoich telefonach opcje na ręczne wyszukiwanie sieci. Oczywiście zanim zdążyłam się zorientować, pomimo, że nic nie ściągałam, nie dzwoniłam itp., to i tak zapłaciłam za przyłączenie się do sieci tureckiej  i pobieranie danych…  

Jak się jednak okazało, mój problem z Turcją to pikuś przy tym co mają tam Grecy. Wybraliśmy się raz na spacerek wieczorkiem po naszej okolicy, a na wzgórzu radiowóz policyjny, namiocik i obserwacja wybrzeża… niby wiecie, nic się nie dzieje, ale takie obrazki dają do myślenia.

Ba! Nie musieliśmy nawet długo czekać żeby coś się wydarzyło. Siedzimy sobie rano na naszej plaży, aż tu nagle pada gdzieś z oddali seria strzałów. Nie było dużo osób na plaży, ale w powietrzu unosił się zapach niepokoju. Nic się jednak więcej nie wydarzyło, więc każdy odetchnął z ulgą. Wieczorem jednak przeczesywaliśmy Internet próbując się dowiedzieć co się wydarzyło. Znaleźliśmy! Okazało się, że turecki rybak wpłynął na wody międzynarodowe i pomimo, że nie złamał prawa został ostrzelany z broni gumowej przez Greków.

Widok na wybrzeże tureckie

Komunikacja miejska/Taxi

Komunikacja miejska na wyspach to temat rzeka! Mamy najróżniejsze doświadczenia w tym aspekcie, niemal z każdej greckiej wyspy. To czego się nauczyliśmy od niej – to nigdy jej nie ufać! Fakt, że funkcjonuje ona raz lepiej, raz gorzej i że przy tych wyspiarskich stolicach można mieć jakieś nadzieje. My takowe właśnie mieliśmy, bo byliśmy tylko 3 km od Pythagorio i 10 km od Samos. Zapytaliśmy w naszym hotelu czy jest jakiś autobus do Pythagorio. Okazało się, że jest i akurat ma być mniej więcej do pół godziny, ale że rzadko jeździ, to lepiej zamówić taxę. Jak na podróżników przystało, nie chcieliśmy się tak od razu poddawać i poszliśmy na autobus. Na drodze nie było przystanku, bo autobusy działały na zasadzie stopa. Niestety, nigdy się na niego nie doczekaliśmy, a staliśmy 40 minut! Choć, muszę przyznać, że widzieliśmy jeden, który jechał w stronę Samos. 

Zostaliśmy więc zmuszeni do zamówienia taxówki (nie mieliśmy wtedy samochodu), która miała z góry ustaloną cenę na trasie Glicorisa-Pythagorio – 8 euro. To straszne zdzierstwo biorąc pod uwagę, że to tylko 3 km. Wiem, mogliśmy iść na nogach, ale tam nawet nie było chodnika i skrawka cienia, więc dzięki. Poza tym, z tego co zaobserwowaliśmy na wyspie jest chyba tylko jedna korporacja (ale nie wiem, nie sprawdziliśmy dokładnie, a tylko jedną widzieliśmy na oczy i w Internecie), dlatego też może sobie ustalać dowolne ceny. Co ciekawe, wszyscy kierowcy mają bardzo ładne i względnie nowe auta. Łatwo ich zauważyć. 

Wynajem Samochodu

Jeśli uważnie czytaliście, to na pewno już wiecie, że podczas wyjazdu mieliśmy samochód, który zdecydowaliśmy się wynająć na trzy dni. Po raz pierwszy nie kupowaliśmy żadnych wycieczek od biur podróży, dlatego postanowiliśmy wziąć auto na trzy, a nie dwa dni jak pierwotnie planowaliśmy.

Kwestię wynajmu samochodu zawsze ogarniamy na początku lub przed przyjazdem, pomimo że auto miało być na koniec wyjazdu. Najpierw spytaliśmy w hotelu jaką są nam wstanie zaproponować cenę z pełnym ubezpieczeniem za najniższą klasę. Recepcjonistka zaśpiewała 45 euro za dzień dodając od razu, że jest sezon i nie ma taniej. Byliśmy zawiedzeni tak wysoką ceną, więc podczas zwiedzania Pythagorio zarezerwowaliśmy trochę czasu na poszukiwania wypożyczalni. Niestety tam też usłyszeliśmy 45 euro!

Ostatnią nadzieję dawał Internet, który jak zwykle nas nie zawiódł. Darek znalazł wypożyczalnię w Samos MANOS, w której najniższa kategoria kosztowała 36 euro za dzień. BIERZEMY! 

O umówionej przez nas porze pracownik firmy zjawił się z niebieską Kia Picanto. Podpisaliśmy papiery, zapłaciliśmy na miejscu, a nie przez Internet i co najważniejsze – obeszło się nawet bez depozytu!

Na tym jednak plusy się kończą, bo oczywiście za taką cenę dostaliśmy małego gruzka. 😀 Niestety, tak to jest jak się wynajmuje auto przez Internet od wypożyczalni, która nie ma wyboru aut na stronie i potem podstawiają co popadnie, bo warto dodać, że w tej najniższej kategorii są różne modele, więc nie zawsze jest tak, że trafia się na taki gruzik. Zwłaszcza, że nasz samochód nie miał nawet nalepki wypożyczalni, więc albo był to prywatny samochód, albo taki, którym jeździli pracownicy wypożyczalni. Generalnie to spoko, że udało nam się nim objechać wyspę – radio co prawda nie działało, ale klima tak. Niestety mieliśmy też przygody typu, że się zakopaliśmy i wypychało nas 5 facetów czy zaklinowaliśmy się w ciasnych uliczkach Samos i omal nie rozwaliliśmy auta… 😀

Niestety, nie zapisaliśmy ile dokładnie przejechaliśmy km., ale na benzynę wydaliśmy 60€. Na Samos warto też zastanowić się nad wynajmem auta 4×4, bo sporo dróg jest szutrowych i z niektórych musieliśmy zrezygnować, bo nasze autko było za słabe.

Sierpień na Samos – ceny!

Wyspa Samos w przeciwieństwie do wysp, które do tej pory odwiedziliśmy była najmniej turystycznym miejscem. Wystarczy nawet popatrzeć ile dziennie obsługuje samolotów, to już da to pewien obraz. Widać to także po tych miejscowościach i ilości biur podróży czy dostępności wycieczek. Jest ich mało, choć konkurencji nie brak, dlatego ceny są atrakcyjne. Odzwierciedla się to też w restauracjach. W takim Pythagorio w porcie jest dużo tawern z turystycznymi cenami, ale pomiędzy uliczkami miasta są też miejsca, gdzie można się najeść porcją Souvlaków w picie za 2,5 euro!!! Ceny są też znacznie niższe w tawernach w miasteczkach na środku wyspy. Warto się w nich zatrzymać, szczególnie tam gdzie słychać więcej greckiego niż mieszanki angielskiego z niemieckim i holenderskim. Nie trzeba nawet dokładać specjalnie km., bo jeśli zamierzacie podróżować po wyspie, to często przejeżdża się właśnie przez środek wyspy.

Souvlaki za 2,5 euro

Jakie inne miejsca warto rozważyć na pobyt?

Tak jak wspomniałam na samym początku – nie narzekam na pobyt w Glicorisie, a nawet powiem (napiszę) więcej – polecam! Od razu też dodam, że to dla osób, które nie mają dużych wymagań i są gotowe na to, żeby spędzić wakacje na zadupiu. Ostrzegam też, że nie oznacza to pustej plaży, bo wbrew pozorom z Glicorisy korzystają nie tylko goście hotelowi, ale też przyjezdni i co ciekawe – najczęściej są to Grecy. 🙂

Wróćmy jednak do naszego pytania. Jakie inne miejscowości wzięłabym pod uwagę jadąc drugi raz?

Kokkari – to bez wątpienia najbardziej turystyczna miejscowość na wyspie. Ma to swoje plusy i minusy, bo nie brak tam kiczu, ale z drugiej strony, jest to tak urokliwe miejsce, że… byliśmy tam aż dwa razy! 🙂 Naprawdę! Może plaża nie jest aż tak fajna, ale miasteczko i lokalizacja są naprawdę spoko. Wciąż blisko do lotniska czy innych atrakcji, ale warto też wiedzieć, że tu ceny są wyższe!

Psili Ammos – i tutaj wrzucam Wam linka z odnośnikiem do Google Maps, bo co ciekawe, na wyspie są dwie plaże o tej nazwie. Ta zaproponowana przeze mnie to jedyna piaszczysta plaża jaką znaleźliśmy (może są jeszcze inne, ale my dotarliśmy tylko na tą)! W dodatku wejście do morza jest bardzo łagodne, a dzięki delikatnej zatoczce tutaj także nie ma fal! Zakochaliśmy się w tym miejscu i nawet zatrzymaliśmy się tutaj na 2-godzinny plażing. Tutaj także występuje „zadupie”, ale trochę mniejsze od naszego, bo przynajmniej są sklepy, a zamiast hoteli są apartamenty. Pół plaży zajęta jest przez Beach Bar z leżakami, a drugie pół jest wolne. Są też drzewa dające naturalny cień.

Lemnionas – w tym miejscu był jeden z tańszych hoteli i po wybraniu się w ten region na wycieczkę, stwierdzamy że też jest fajnie! Są ładne plaże, tawerny, sklepy i ciekawa okolica, ale dość daleko do tych dużych miast tj. Samos, Pythagorio czy Kokkari. 

Obowiązkowa Pamiątka z Samos – Kubek Pitagorasa!

Na samym końcu chciałam Wam jeszcze napisać o obowiązkowej pamiątce z Wyspy Samos, jaką jest kubek Pitagorasa!

Jest to naczynie wymyślone przez tegoż właśnie matematyka, które miało zapewnić równe racjonowanie wody i wina.

Schemat działania przedstawiony jest na zdjęciu poniżej.

Źródło: Wikipedia

Jeśli napełnimy naczynie płynem do linii, to wówczas nie wydarzy się nic nadzwyczajnego. Jeśli jednak nalejemy sobie więcej, czara goryczy przeleje się prosto na nas i zostaniemy z niczym. Za sprawą grawitacji  na zewnątrz wylewana jest cała zawartość naczynia niemal aż do dna.

Z mniej spektakularnych pamiątek polecamy Wam oczywiście regionalne marmolady i miody, oraz wina od Vakakisa (6-15 euro za butelkę)! Nie, nie mamy żadnej współpracy z jego winiarnią! Nawet nie wiedzą, że mamy bloga! 🙂 Mają jednak tak dobre winka, że warto do nich zajrzeć!

Sierpień na Samos? TAK, polecamy!

Jeśli tak jak my, boicie się latać do krajów śródziemnomorskich w lecie, to warto w tym okresie rozważyć właśnie wyjazd na Samos! Nie jest aż tak gorący, ale jest tak atrakcyjny, że na pewno nie będzie Wam się nudzić. Obecnie z Polski lata tylko raz w tygodniu samolot z Katowic, ale od lata 2022 roku ma być także połączenie z Warszawy.

I to już wszystko co dla Was przygotowałam! Mam nadzieję, że znajdziecie tu mnóstwo ciekawych informacji o wyspie i sami także odkryjecie jej piękno!

Dołączcie też do naszej grupy: Najpiękniejsze Plaże – Polska, Europa, Świat!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!

2 komentarze

  • Odpowiedz Kasia 11 września 2021 at 21:45

    Te sandałki są przeurocze!
    A wpis jak zawsze bardzo praktyczny, dziękuję 🙂

    • Odpowiedz womenofpoland 11 września 2021 at 22:04

      Cześć Kasia! Super, bardzo dziękuję, jest mi bardzo miło! Pozdrawiam 💙🇬🇷

    Zostaw komentarz