Europa Grecja Podróże Samos

Co warto zobaczyć na Samos?

12 września 2021

Przekonajcie się sami!

Co warto zobaczyć na Samos to nasz kolejny grecki wpis z najpiękniejszymi miejscami na wyspie, które udało nam się zwiedzić podczas naszego tygodniowego pobytu! Zobaczyliśmy całkiem sporo miejsc, ale wyspa nie odsłoniła przed nami wszystkich swoich tajemnic. Może to i dobrze, bo dzięki temu jest jeszcze bardziej fascynująca, a my i tak wróciliśmy przecież bardzo usatysfakcjonowani! Powierzchnia Samos wynosi 476 km2, a ponad 30 tysięczna wyspa plasuje się na 9 miejscu pod względem zaludnienia greckich wysp. Przejechanie wyspy wszerz zajmuje niecałe 2 godziny i choć odległości wydają się niewielkie, to jakość dróg i liczne zakręty wydłużają czas spędzony w samochodzie. Nagrodą są przepiękne widoki i mijane po drodze malownicze wioski. Skutecznie uprzyjemniają one podróż, choć w pewnym sensie też wydłużają, bo przecież żal się nie zatrzymać choćby na jedno zdjęcie. 

Co jeszcze?

Oprócz miejsc, które odwiedziliśmy zostawię Wam też kilka nazw miejscówek, do których nie udało nam się dojechać. Zazwyczaj powstrzymywała nas droga, która z asfaltowej czasem nawet bez ostrzeżenia przechodziła w drogę szutrową. Dlatego jeśli macie ochotę poodkrywać tajemnicze miejsca, to warto zastanowić się nad wynajmem 4×4! Nasza Kia Picanto kompletnie nie nadawała się na takie drogi, dlatego przynajmniej ze dwa razy zrezygnowaliśmy z naszego celu. Alternatywą może być wynajęcie łódki, ale my kompletnie nie mamy w tym doświadczenia, więc w tym temacie za wiele Wam nie podpowiemy!

Jeśli interesuje Was jak dostaliśmy się na wyspę, gdzie wynajmowaliśmy auto i ogólnie szukacie informacji praktycznych, to zapraszam Was do osobnego wpisu – Sierpień na Samos – wakacje w czasach Koronawirusa.

Co warto zobaczyć na Samos? Glicorisa Beach!

Zacznijmy od miejsca, które jako pierwsze zobaczyliśmy na Samos! To właśnie tutaj, przy pięknej i turkusowej Glicorisie znajdował się nasz hotel. Na plażę chętnie jednak przyjeżdżali też miejscowi, bo oprócz mieszanki zachodnio-europejskich języków, często słyszało się też grecki. Dla mnie to bardzo przekonujące skoro lokalsi przyjeżdżali właśnie tutaj, żeby spędzić dzień na plaży. Dodatkowym potwierdzeniem niech będzie fakt, że plaża Glicorisa została oznaczona niebieską flagą, jako jedno z dwóch miejsc na wyspie! Na takie oznaczenia zasługują tylko wyjątkowe plaże spełniające wiele rygorystycznych warunków środowiskowych, edukacyjnych czy dostępności. 

Muszę Was też ostrzec, że Glicorisa znajduje się niecałe 10 km od lotniska i co jakiś czas na wysokości 700 metrów przelatują samoloty. Nie jest to jednak bardzo uciążliwe, bo nie ma tych samolotów dużo. 

P.S. Uwaga! Jeśli chcecie polatać w tym miejscu dronem, to generalnie nie ma problemu. Warto jednak sprawdzić wcześniej na aplikacji bądź stronie lotniska czy nie startuje akurat samolot. Choć w tym miejscu osiąga już zazwyczaj około 700 metrów wysokości, to nawet dla własnego komfortu psychicznego lepiej polatać w przerwie! 😉 I polecam przyjechać rano, jak nie ma jeszcze ludzi, bo popołudniami bywa tutaj gęsto!

Glicorisa

Co warto zobaczyć na Samos? Pitagorio!

Pitagorio zamieszkałe przez 1,5 tysiąca ludzi zlokalizowane jest na południowym wschodzie wyspy! Kiedyś było najważniejszym ośrodkiem na starożytnej Samos. Potwierdzeniem tego stanu są zachowane po dzień dzisiejszy ruiny z tego okresu, które można zobaczyć nawet w centrum miasta. Nawet dzisiejszy port znajduje się dokładnie w tym samym miejscu co 2,5 tysiąca lat temu. Potężny akwedukt poprowadzony z gór do centrum miasta (jego fragmentem jest tunel Eupalinosa) świadczy o wysoko rozwiniętym społeczeństwie w tych rejonach. Kiedyś miasto było antycznym centrum kultury i od kilku lat znów stara się pielęgnować tą tradycje. Spóźniliśmy się zaledwie 10 dni na tegoroczny festiwal Młodych Artystów, który odbywał się na początku sierpnia. Największy rozkwit miasta przypada na VI wiek p.n.e., jednak archeolodzy wskazują jeszcze na czasy rzymskie, kiedy to Samos także się prężnie rozwijało. Rzymianie również pozostawili po sobie ślady. Na skraju miasta można zobaczyć ruiny m.in. rzymskich term.

Port w Pitagorio 

Jednym z najpiękniejszych miejsc w Pitagorio jest port, który prawdopodobnie istnieje w tym miejscu od zarania dziejów wyspy. 😉 Oprócz licznych tawern i kolorowej zabudowy, wzrok przykuwa pomnik Pitagorasa. Znajduje się on na wąskim molo i choć widać go z daleka, to warto przyjrzeć mu się z bliska! Można stąd zobaczyć także przepiękną panoramę miasta i pobliską plażę. 

Niebieska ulica

Kolejną atrakcją Pitagorio jest niebieska ulica, którą można wyszukać w Google pod nazwą Blue Street. Pitagorio jest jednak tak małe, że my nawet nie szukaliśmy specjalnie tej uliczki. Trafiliśmy tam spacerując po mieście. Próbowałam znaleźć w Internecie kiedy i dlaczego mieszkańcy ulicy postanowili pomalować ją na biało-niebiesko. Nie brak też innych kolorów, ale głównym motywem są typowe barwy Grecji. Całość wygląda naprawdę pięknie, a mój aparat nie miał chwili wytchnienia. Zwróćcie też uwagę na te detale – kolorowe doniczki, kamyczki, butelki, malunki itp. Choć jest to najbardziej instagramowe miejsce na całej wyspie, to i tak jest duże prawdopodobieństwo, że będziecie tu sami! My byliśmy koło południa i niemal ani żywej duszy!

Zamek Pitagorion

Obok niebieskiej ulicy znajduje się jedna z najważniejszych budowli na wyspie Samos – zamek Pitagorion. Ta XIX wieczna forteca odegrała szalenie ważną rolę podczas greckiej rewolucji przeciwko Turkom. Wspaniały przykład architektury obronnej, a do jego budowy wykorzystano pozostałości różnych zabytków archeologicznych.

Obecnie w zamku – Tower of Lykourgos Logothetis – znajduje się muzeum, w którym można zobaczyć różne artefakty znalezione w pobliżu zamku. Nazwa – Lykourgos Logothetis – upamiętnia przywódcę greckiej rebelii, który odnowił zamek.

Zamek znajduje się na południowy zachód od portu Pythagorio, na wzgórzu, które uważa się za jeden z najstarszych akropolów na Samos, ponieważ znaleziono tam niektóre prehistoryczne przedmioty. Obok Zamku znajduje się kościół zbudowany w 1824 roku, kiedy rewolucjonistom udało się pokonać Turków.

Warto też zwrócić uwagę na pobliski cmentarz. Dla nas to zupełnie obcy widok, podczas gdy nasze nagrobki są raczej ciemne i smutne, greckie są białe, nierzadko ozdobione kolorowymi kwiatami. Zamiast niepokoju, który mi zazwyczaj towarzyszy na naszych cmentarzach, tutaj odczuwałam przyjemne ukojenie. 

Muzeum Archeologiczne w Pitagorio

W 1992 roku kompleks ruin Pitagorejonu i przylegającego do niego Herajonu wpisano na listę UNESCO. Żeby jednak zobaczyć Pitagorejon z bliska, trzeba się wybrać do muzeum archeologicznego. Warto zapłacić 6 euro (stan na 2021) za wejście i zobaczyć co udało się znaleźć archeologom na pobliskich stanowiskach, ale też w innych częściach wyspy. Budynek muzeum jest względnie nowy, bo z 2010 roku, a muzeum sprawia wrażenie starannie wypielęgnowanego. Można w nim podziwiać około 3 tysięcy eksponatów – od rzeźb, przez figurki, sarkofagi aż po biżuterie i pieniądze. Najważniejszym eksponatem jest rzeźba Trajana – całkiem nieźle zachowana. 

Na zewnątrz muzeum można przespacerować się po odsłoniętych ruinach starożytnego Pitagorionu. Spotkał go podobny los wielu innych starożytnych miast. Na jego ruinach zbudowano współczesne domy przez co możliwe, że nigdy nie ujrzą światła dziennego. Jeśli nie ciekawą Was jednak na tyle takie tematy żeby wchodzić do muzeum i oglądać starożytne „kamyki”, to Pitagorejon można też zobaczyć na spokojnie z poziomu ulicy, gdyż otoczony jest tylko przez siatkę. 

Panagia Spiliani Monastery

Powyższy klasztor odwiedziliśmy kiedy mieliśmy już wypożyczony samochód. Teoretycznie z centrum miasta nie jest tu daleko, ale klasztor znajduje się na 125 metrowym wzniesieniu, do którego prowadzi nasłoneczniona droga. Warto to przemyśleć zanim zdecydujecie się ruszyć pieszo!

Wejście na teren klasztoru jest darmowe i warto tutaj zaglądnąć, bowiem jego część znajduje się w… jaskini! Mały kościół poświęcony jest Ofiarowaniu Najświętszej Marii Panny, a znajdująca się w nim marmurowa ikona uważana jest za cudowną. Według legendy ikona została skradziona przez rabusiów, ale podczas wyładowywania z łodzi wpadła do morza i rozbiła się na kawałki. Z czasem kawałki wróciły na wyspę Samos, a miejscowi zebrali fragmenty i przywrócili do dawnego wyglądu.

Archeolodzy uważają, że nawet w starożytności jaskinia ta była miejscem kultu, częścią starożytnej świątyni, która została znaleziona wewnątrz jaskini. Niektórzy twierdzą też, że to właśnie tutaj ukrywał się Pitagoras, a nie w jaskini znajdującej się kilkadziesiąt km stąd, do której Was zabierzemy w dalszej części wpisu. 

Z klasztoru roztaczają się także świetnie widoki na miasto i lotnisko. Można stąd obserwować startujące samoloty.

Tunel Eupalinosa

W VI wieku p.n.e. w mieście zaczęło brakować wody pitnej. Tyran Polikrates ściągnął więc na Samos genialnego matematyka Eupalinosa z Megary. Polikrates zlecił Eupalinosowi budowę tunelu, który miał sprowadzić wodę ze źródła Agiades znajdującego się w pobliskich górach. Zadanie było jednak niezwykle wymagające jak na tamte czasy. Budowniczych ograniczała nie tylko wiedza, ale też technika i narzędzia. Mimo to osiągnięto sukces, a grecki historyk Herodot, który urodził się ponad 100 lat później uznał tunel za jedno z największych osiągnąć inżynieryjnych świata helleńskiego!

Budowę tunelu rozpoczęto z dwóch stron, żeby przyspieszyć prace. Budowniczy mieli się spotkać w połowie drogi i prawie im się to udało. Okazało się, że Eupalinos pomylił się w swoich obliczeniach tylko o 1 metr, co jak na tamte czasy jest naprawdę niebywałe. Mimo tej pomyłki, tunele udało się połączyć i miasto zostało zaopatrzone w świeżą wodę prosto z lokalnych gór!

Wodę transportował terakotowy rurociąg o łącznej długości 2385 metrów. Do dziś można zobaczyć jego fragmenty w tunelu. Długość tunelu wynosi 1035 metrów, a średnia wysokość wynosi 1,75 m. Przez całą jego długość biegnie kilkumetrowej głębokości rów o szerokości dochodzącej do 1 m, w którym właśnie znajduje się rurociąg. 

Tunel porzucono około VII wieku. Przez długi czas zapomniano o nim, a zanim ponownie go odnaleziono minęło ponad tysiąc lat. Dopiero w 1872 roku opat pobliskiego klasztoru odkrył wejście do tunelu. Jego badaniem zajęli się później liczni niemieccy archeolodzy.

Dziś tunel udostępniony jest turystom i warto zaplanować go na początku dnia, gdyż ostatnie wejście zaplanowane jest na 14:40, a bilety rozchodzą się dość szybko. Wejście kosztuje 8 euro i można wybrać 1 z 3 tras – 185 m (20 minut), 424 m (40 minut) lub całą trasę po wcześniejszej rezerwacji. My wybraliśmy jedynkę, gdyż na dłuższą trasę musielibyśmy poczekać godzinę. Ciężko mi powiedzieć czy dużo straciliśmy. Zachęcam Was do zajrzenia tutaj, gdzie oprócz historii i dokładnego opisu tras zwiedzania można też obejrzeć filmik wyjaśniający jak powstał tunel. 

Herajon

Herajon to ostatnie miejsce w Pitagorio, które odwiedziliśmy. Tutaj również przyjechaliśmy samochodem, gdyż jest on nieco oddalony od centrum. Podobnie jak wyżej wymienione przez nas miejsca, powstał w VI wieku p.n.e. na miejscu starszego Herajonu. Jak zdradza jego nazwa jest to miejsce kultu Hery, jedno z największych w Grecji, gdyż to właśnie tutaj miała narodzić się najważniejsza z greckich bogiń. Herajon został spalony przez Persów, ale tyran Polikrates odbudował świątynie. 

Miała wymiary 108 na 55 metrów, co czyniło ją czterokrotnie większą od Partenonu w Atenach. Stała na miejscu mitycznych narodzin bogini Hery. Do naszych czasów zachowała się jedna kolumna (o połowie pierwotnej wysokości) oraz kilka zdekompletowanych posągów. Stanowisko archeologiczne obejmuje także pozostałości Wielkiego Ołtarza, Świętej Drogi i Hekatombeonu.

Wejście kosztuje 6 euro.

Gdzie zjeść?

W Pitagorio najwięcej tawern znajduje się w porcie, ale jeśli macie ochotę na zwykłą przekąskę w miejscu, w którym jedzą głównie lokalsi, to polecam bar Robinson Gyros. Można tu zjeść pyszne Souvlaki za jedyne 2,5 euro!

Souvlaki za 2,5 euro

Co warto zobaczyć Samos? Miejsce widokowe zachód słońca!

Monastyr, Tunel Eupalinosa i Herajon to miejsca, którymi rozpoczęliśmy zwiedzanie wyspy Samos. Warto rozpocząć nimi dzień ze względu na fakt, że są one dość krótko otwarte, a na resztę popołudnia zaplanować miejsca, które nie są ograniczone czasowo.

Dlatego tego dnia ruszyliśmy na zachodni kraniec wyspy. Pomimo, że do naszego celu oznaczonego jako miejsce widokowe zachód słońca było tylko 51 km, to dotarcie tam zajęło nam prawie 2 godziny. Wszystko za sprawą wąskich i krętych dróg, które dominują na Samos. W zamian odpłacają się genialnymi widokami, a krótkie postoje na zdjęcia dodatkowo wydłużają czas dojazdu. 

Zanim dojechaliśmy do naszego docelowego miejsca, zrobiliśmy krótki foto-stop w Pirgos:

Następnie zatrzymaliśmy w jednym z sklepów przy drodze, w którym można zakupić domowe produkty miejscowych. Najczęściej jest to miód i marmolady, ale nie brak też alkoholi czy wszelakich przypraw. My kupiliśmy miód i marmoladę.

Zrobiliśmy też króciutki postój w miejscu z widokiem na Marathokampos i wznoszący się nad nim majestatyczny i surowy szczyt Kerkis. Do tej pory bardzo żałuje, że nie przespacerowaliśmy się po tym malutkim miasteczku bo widoki z tutejszego portu na góry, wyglądają naprawdę bajkowo.

W końcu udało nam się dotrzeć do naszego miejsca widokowego. Warto mieć otwartą mapę w tym miejscu, gdyż żeby dostrzec ten widok, trzeba się wspiąć na skałki (nic trudnego). Można z niego zobaczyć dwie zatoczki – Agios Isidoros i Varsamos. Nie jest jednak tajemnicą, że miejsce to jest WIELKIM ZADUPIEM i to tak wielkim, że na tym punkcie widokowym, pomimo dużej wysokości słychać szum morza! Coś pięknego i niewyobrażalnego. Warto było przyjechać aż do tego miejsca! 

Co warto zobaczyć Samos? Limnionas!

Epiouzion Restaurant Samos

Z punktu widokowego zjechaliśmy do Limnionas, w którym jednym z naszych celów był obiad. Zatrzymaliśmy się w Epiouzion Restaurant Samos, która ma bardzo dobre opinie na Google i roztacza się niej piękny widok na plaże. Nie wiedzieliśmy jednak, że podjazd do restauracji jest stromy i kiedy próbowaliśmy zaparkować, nieuważnie stoczyliśmy się z górki i zakopaliśmy w piachu na wzniesieniu. Koniec! Tak pechowo się zakopaliśmy, że musiałam ściągnąć pomoc z restauracji. Przyszedł kelner i jeszcze jeden facet, a za chwilę dołączyło trzech kolejnych, którzy akurat szli do restauracji. Dopiero ta cała piątka pomogła nam się wydostać. 😀 Na tą pechową sytuacje złożyło się wiele czynników – słabe auto, nasza nieuwaga, pech itp. Na szczęście skończyło się dobrze!

A restauracja? Troszkę nas zawiodła, a szczególnie wygórowane ceny. Zamówiliśmy najtańsze danie – souvlaki za 10 euro. Fakt, że mięso było fantastyczne, ale podali nam je tylko z frytkami bez żadnej surówki czy coś. Dodatkowo dostaliśmy chleb, którego nie zamawialiśmy, a policzyli nam 1 euro za niego. Mam bardzo mieszane uczucia, bo z jednej strony obsługa nam pomogła, z drugiej strony ceny jak na Samos były wysokie.

Limnionas beach

Zdecydowanie lepiej prezentowała się pobliska plaża Limnionas. Bardzo nas ciekawiło jak wygląda, gdyż tutaj znajdował jeden z trzech hoteli, który braliśmy pod uwagę. Myślę, że też bylibyśmy zadowoleni, gdyż plaża Limnionas jest duża, zadbana i ładna.

Co warto zobaczyć Samos? Plażę Votsalakię!

Naszym kolejnym celem była Jaskinia Pitagorasa, a Google Maps nam podpowiadało, że musimy dojechać do Ormos i tam odbić. Zanim jednak to zrobiliśmy zatrzymaliśmy się na Votsalaki. To bardzo długa plaża, przy której znajduje się sporo beach barów, ale są też miejsca ustronne. W takim właśnie bardziej ustronnym zatrzymaliśmy się żeby chwilę polatać dronem! To idealne miejsce na latanie, bo połączenie morza, plaży i pobliskiego pasma górskiego wygląda genialnie! Warto też dodać, że plaża jest piaszczysto-żwirkowa.

Do tej pory żałuję tylko, że nie zaglądnęliśmy choćby na krótki spacer do centrum Ormos. Tutejszy port wygląda na zdjęciach naprawdę malowniczo. Jak tam będziecie, to nie zapomnijcie o tym miejscu! 🙂

Jadąc z Limnionas do Votsalaki miniecie jeszcze Psili Ammos. Też wydaje się być godna uwagi!

A to ukryta plaża między Votsalakią a miastem Ormos- Chrisopetro beach

Co warto zobaczyć na Samos? Marathokampos!

W drodze do Jaskini Pitagorasa będziecie przejeżdżać przez jedną z najpiękniej położonych miejscowości na wyspie – Marathokampos. Malowniczo położona wioska znajduje się na 270 metrach i kiedyś była jedną z najbogatszych miejscowości. Dziś jej renoma nieco się zmniejszyła, ale nadal zachwyca przyjezdnych. Wyróżniającym się budynkiem jest Monastyr Wzniebowzięcia dziewicy. Specjalnie dla niego zjechaliśmy nawet do miasta, żeby przyjrzeć mu się z bliska. Żałowaliśmy, że byliśmy już po obiedzie, bo tutejsza tawerna była wypełniona lokalnymi mieszkańcami, co oznaczało, że było tam nie tylko smacznie, ale i tanio. Warto przespacerować się też po samym miasteczku.

Co warto zobaczyć na Samos? Jaskinię Pitagorasa!

W końcu dotarliśmy do Jaskini Pitagorasa! Nie bez powodu zostawiliśmy ją sobie na sam koniec dnia, bo prowadzi do niej aż 400 schodów! Po południu można je pokonać w cieniu, dlatego przyjechaliśmy tutaj po 17:00. 

Pitagoras urodził się ok. 580 roku p.n.e. Zanim rozpoczął karierę naukową, wygrał Igrzyska Olimpijskie w walce na pięści. Jednak to nie sport był jego przeznaczeniem. Choć urodził się na Samos, to nauki pobierał u Talesa z Miletu, spędził lata niewoli w Egipcie, a we Włoszech założył szkołę. Kiedy wrócił na jakiś czas na Samos, popadł w konflikt ze znanym Wam już tyranem Polikratesem. Wydano na niego wyrok śmierci, dlatego musiał się ukryć. Nie wszyscy jednak zgadzają się co do tego miejsca. Z jednej strony jaskinia rzeczywiście jest ukryta i oddalona od ludzkich siedlisk, z drugiej strony jest to dość nieprzyjemne, a nawet straszne miejsce. Wejście do jaskini jest dość duże, ale wystarczy przejść kilka kroków by zanurzyć się w czarną otchłań. Jest ona tylko odgrodzona tabliczką „zakaz wejścia”, ale po wcześniejszym umówieniu podobno można zejść niżej i zobaczyć ją z przewodnikiem.

Obecnie wejście do jaskini jest darmowe, ale gdy tam byliśmy to budowali coś co przypominało kasę biletową! Dajcie znać jeśli coś się zmieni w tej kwestii. A może to po prostu kolejny sklepik z pamiątkami? 🙂 Bo jedna tawerna tam już jest!

Przy wejściu do jaskini znajduje się kościółek

Jaskinia Pitagorasa była naszym ostatnim punktem tego dnia. Co prawda do zachodu została jeszcze ponad godzina, ale czekała nas jeszcze prawie 1,5 godzinna podróż do hotelu. Tylko raz wracaliśmy po zmroku czego Wam nie polecamy, bo wyspa jest nieoświetlona i naprawdę jeździ się ciężko po tych wszystkich zakrętasach!

Co warto zobaczyć na Samos? Potami!

W drodze do Potami także towarzyszyły nam piękne widoki. Niestety, nie zapisałam co to za wioska. Może ktoś z Was będzie wiedział?

St. Nicholas Church

Skoro dzień wcześniej objechaliśmy południowo-zachodnią część wyspy, to dzisiaj wybraliśmy się na północ! Wycieczka rozpoczęła się od wizyty w Potami. Zatrzymaliśmy się przy niewielkim kościółku św. Mikołaja. Warto to zrobić nie tylko ze względu na bardzo ciekawy kształt świątyni, ale też na roztaczający się stąd widok na plażę Potami!

Potami Beach

Plaża Potami, choć kamienista (a ja wolę te piaszczyste) wydała nam się niezwykle piękna! Może to połączenie tych niezwykle jasnych kamieni i turkusowej wody sprawiło, że tak bardzo nas urzekła. Jedno jest pewne! Plaża jest naprawdę super, bo jest kawałek oddalona od Karlovassi, więc jak ktoś nie ma samochodu, to ciężko się tutaj dostać. Po drugie, jest tylko jeden beach bar z leżakami i parasolami, więc reszta plaży (która jest naprawdę duża, ale w żaden sposób niezacieniona) pozostaje dla śmiałków lubiących smażalnie. Polecam miejscówkę szczególnie droniarzom, bo można w spokoju polatać! 🙂

Potami Waterfall

Będąc w Potami postanowiliśmy też spróbować naszych sił i dotrzeć do wodospadu o tej samej nazwie. Oczywiście nie obyło się bez przygód, bo najpierw nawigacja poprowadziła nas z dupy strony i dojechaliśmy w region jakiejś bazy policyjnej, bo nawet nas radiowóz zatrzymał i faceci w kominiarkach pytali się co my tam u licha robimy! 😀 Pierwszy raz widziałam policjantów w kominiarkach na greckich wyspach, którzy nas na dodatek zaczepili, ale może za mało jeszcze greckich wysp widziałam, że takie widoki mnie dziwią. 

Potem na szczęście znaleźliśmy dobrą drogę, ale szybko zamieniła się ona w szutrową. Nasza Kia Picanto ledwo na niej ciągnęła, a kiedy w końcu dotoczyliśmy się do miejsca, gdzie powinniśmy zostawić auto i iść dalej, zwątpiliśmy. Stroma ścieżka prowadziła w dół, co oznaczało tyle, że z powrotem czekała nas wspinaczka. Tak, mogliśmy zjechać autem na dół, ale po przygodach z zakopaniem się auta dzień wcześniej mieliśmy obawy czy nasz gruzik da radę. Południowe słońce nie zachęcało do marszu, więc odpuściliśmy! Oczywiście nie chcę tu nikogo zniechęcać, bo jakbyśmy mieli lepsze auto, to pewnie podjechalibyśmy jeszcze bliżej, a tak chcieliśmy sobie oszczędzić stresu i marszu pod górę w pełnym słońcu.

Co warto zobaczyć na Samos? Karlovasi!

Karlovasi to drugie co do wielkości miasto na wyspie i swoiste centrum zachodniej części Samos. Znajduje się tutaj jednostka Uniwersytetu Egejskiego, na której można studiować matematykę i statystykę (miejsce narodzin Pitagorasa zobowiązuje) :). 30.10.2020 roku Karlovasi mocno ucierpiało podczas trzęsienia ziemi wskutek którego zginęły dwie osoby na wyspie i kilkadziesiąt w Turcji. Choć nie minął jeszcze rok od tamtych tragicznych wydarzeń, to wiele budynków wciąż nosi ślady tamtego tragicznego dnia. Najlepiej widać je na kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na której zawaliła się część dachu pozostawiając ogromną dziurę.

Karlovasi podzielone jest na kilka jednostek i jeśli będziecie podróżować od strony zachodniej (czyli np. od Potami), to polecam rozpocząć zwiedzanie od najstarszej części miasta – Paleo Karlovasi.

Paleo Karlovasi

Jak sama nazwa wskazuje, Paleo to najstarsza część miasta znajdująca się na wzniesieniu. Pierwsza osada po ponownej kolonizacji wyspy pojawiła się tutaj już w XVI wieku. Nic więc dziwnego, że obszar ten uznano za szczególnie ważny, gdyż zachowało się tu wiele tradycyjnych domostw i pięknych świątyń. Dodatkowym atutem są kapitalne widoki. Najlepiej kierować się w stronę kościoła Agia Triada.

Centrum

Centrum Karlovasi to prawdziwa przeplatanka zadbanych i zniszczonych domów. Pewnie część z nich została opuszczona po trzęsieniu ziemi, a ich biedni właściciele nie wiedzą co z nimi począć. Wąskie uliczki zdają się być zaprojektowane wyłącznie dla pieszych i dwukołowców, a mimo to, tu i ówdzie stoją zaparkowane auta. Warto zobaczyć główny plac, który chyba uniknął smutnego losu pobliskich budynków lub został już odbudowany po niszczycielskim trzęsieniu. 

Co warto zobaczyć na Samos? Winiarnie Vakakis!

Nie przepadam za greckim winem, ale nigdy nie skreślam go z góry. Kiedy na wielu blogach i forach przeczytałam o winiarni Vakakisa pomyślałam: ok, spróbujmy!

Startowaliśmy z centrum Karlovasi. Google Maps pokazał nam dwie drogi: krótszą przez miasto i dłuższą zupełnie naokoło. Niczego nie świadomi wybraliśmy oczywiście krótszą trasę i nie dość, że ostatecznie musieliśmy z niej zawrócić, to jeszcze się zaklinowaliśmy! Tak, było tak wąsko, że nie wiem w ogóle jak i dlaczego Google nas tam pokierował, bo auto nie miało się prawa zmieścić w tych uliczkach. Po wielu manewrach udało nam się w końcu wyjechać, ale co się stresu najedliśmy, to nasze. Dlatego jeśli też będziecie jechać z Karlovasi, to wybierzcie dłuższą drogę. No chyba, że będziecie na skuterze, to obojętne.

Kiedy w końcu dojechaliśmy do winiarni, byliśmy zupełnie sami. Przywitała nas sympatyczna pracownica, która zaprosiła nas do środka i oczywiście poczęstowała winem. Dzięki temu, że byliśmy sami mogliśmy swobodnie porozmawiać, popróbować wina itp. Dom, w którym znajduje się obecnie winiarnia zachowano w tradycyjnym stylu, tak jak żyli tutaj Grecy na przełomie XIX i XX wieku. Tak więc wino, to niejedyna atrakcja, choć główny cel naszej wizyty.

Po tym jak się zaklinowaliśmy w ciasnych uliczkach Karlovasi, omal nie zrezygnowaliśmy z przyjazdu tutaj, ale całe szczęście, że tak się nie stało! W winiarni można spróbować 9 rodzajów wina, od wytrawnych po bardzo słodkie! Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu wina okazały się GENIALNE! Bez wahania mogę stwierdzić, że najlepsze w Grecji jakie do tej pory piłam. Szczególnie przypadł mi do gustu Pythagorean Cup Muscat Blanc, bodajże roczny lub dwuletni, z delikatnym morelowym aromatem. Butelka kosztowała 7 euro, więc jak na tak dobre wino, naprawdę super cena!

P.S. to nie jest żadna współpraca! 🙂

Co warto zobaczyć na Samos? Manolates!

Z winiarni znów zjechaliśmy w stronę Karlovasi by za chwilę wspinać na krętych drogach prowadzących do wioski Manolates. Znajduje się ona na zboczach gór Ambelos, na wysokości ok. 360 m. Na samym końcu drogi prowadzącej do wioski znajduje się dużych rozmiarów parking. Przyjechaliśmy tutaj późnym popołudniem i bez problemu znaleźliśmy wolne miejsce. Manolates pomimo ogromnej promocji w Internecie wydała nam się opuszczonym miejscem. Przy wielu domach widniały tabliczki na sprzedaż, a tylko nieliczni mieszkańcy próbowali sprzedawać swoje rękodzieła. Widzieliśmy tylko trzy otwarte restauracje, w których zdecydowanie dominowały puste stoliki. Może tak akurat trafiliśmy na takie pustki, bo szkoda gdyby świat zapomniał o tak pięknej wiosce. Tutejsza architektura, typowa dla wyspy Samos jest naprawdę piękna, a otaczające budynki kwiaty i rośliny dodatkowo uwypuklają ich piękno.

Co warto zobaczyć na Samos? Vourliotes!

Zostajemy niemal na tej samej wysokości, ale przenosimy się bardziej na wschód do miejscowości o ciężkiej do zapamiętania nazwie – Vourliotes! To bez wątpienia jedna z tych najpiękniejszych wiosek na Samos! Moim skromnym zdaniem druga za Kokkari, ale gdyby Vourliotes też była nad morzem, to wówczas mój osąd nie byłby już tak jednoznaczny!

Vourliotes jest jedną z pierwszych wiosek w tym regionie, a o jej istnieniu wspominają już źródła z XVII wieku. Na próżno tam jednak szukać jakiś zabytków, bo największym atutem tego pięknego miejsca, jest zabudowa, uliczki i lokalne bary oraz restauracje! Wszystko ze sobą współgra tworząc obraz przepięknej, bajkowej i typowo greckiej wioski. Nawet doniczki nie są tu przypadkowe!

Co warto zobaczyć na Samos? Tsamadou Beach!

Dzień miał się powoli ku końcowi, ale postanowiliśmy z niego wycisnąć najwięcej jak się dało. Tuż przed samym dojazdem do Kokkari naszą uwagę przykuła plaża Tsamadou. Miała bardzo dobre opinie, więc chcieliśmy chociaż zerknąć czy rzeczywiście taka fajna. Zatrzymaliśmy się na parkingu na górze, ale strome zejście w dół trochę nas zniechęciło, bo trzeba było się jeszcze wspiąć! Zjazd w dół też nie wchodził w grę, bo byliśmy już trochę przewrażliwieni po naszych przygodach typu zakopanie/zaklinowanie się. Poza tym i tak nie zamierzaliśmy plażować, więc stwierdziliśmy, że zrobimy tylko jedno zdjęcie z góry i jedziemy do Kokkari!

Co warto zobaczyć na Samos? Kokkari!

Kiedy w końcu dojechaliśmy do Kokkari, niebo przybrało już odcienie różu i fioletu. Nie zraziło nas to, bo każdy przecież wie, że złota godzina to najlepszy moment w fotografii. Może właśnie dlatego tak polubiłam Kokkari?

Parking

Jeśli przyjedziecie do Kokkari samochodem, to najlepiej zaparkować na dużym parkingu przy kościele św. Mikołaja (Agios Nikolaos). Powinniście go znaleźć bez problemu, gdyż pobliski kościół jest największą świątynią na Samos. Powstała ona na początku XX wieku, ale lata jej budowy ciągnęły się niemiłosiernie długo. Poleciłabym Wam nawet zacząć zwiedzanie od tego miejsca, ale niestety kościół stoi zamknięty. Pomimo, że nie jest to zbyt wiekowy obiekt, na jego ścianach można dostrzec potężne pęknięcia, które są zapewne pamiątką po ostatnim trzęsieniu ziemi. 

Tawerny

Ruszamy więc w śnieżno-białe uliczki Kokkari, które z każdą minutą robią się coraz ciaśniejsze. Pierwszy raz widzimy na wyspie taki gwar i tłok, a w powietrzu zamiast bryzy unosił się zapach perfum. Szok kulturowy! Naprawdę, bo jak człowiek jest przyzwyczajony do ciszy i spokoju, to nagle takie widoki trochę go szokują! 

W Kokkari tak bardzo nam się spodobało, że wróciliśmy do niego kolejnego dnia, ale tym razem przyjechaliśmy tutaj popołudniu. Znów przeżyliśmy szok, bo tętniące nocnym życiem uliczki były puste! W porównaniu do tego co widzieliśmy dzień wcześniej, mieliśmy wrażenie, że wioska jest wymarła! Może to i dobrze, bo przynajmniej bez problemy znaleźliśmy stolik w Kalamies Seaside. To podobno restauracja z najlepszymi kalmarami na wyspie i wiecie co? Nigdy nie jadłam lepszych!

Najpiękniejszym miejscem w Kokkari jest niewielki półwysep, na którym rośnie kilka domków, a w zatoczce stoją kolorowe łódki rybaków. Obraz jak z bajki, aż dziwi mnie, że byliśmy jedynymi chętnymi na zdjęcia, choć staliśmy tam ze 30 minut! 😀 Pytanie tylko, lepiej o zachodzie słońca czy za dnia? 🙂

Plaże w Kokkari są kamieniste i posiadają bardzo dobre zaplecze hotelarsko-gastronomiczne. Czystość wody także nie odbiega od innych miejsc, jednak w wietrzne dni na głównej plaży mogą pojawić się silne fale. Po drugiej stronie wioski jest natomiast zatoczka, w której zapewne falowanie jest mniejsze, ale ma też ograniczoną ilość miejsca. 

Półtora miesiąca przed naszym przybyciem na Samos, w połowie lipca na zboczach pobliskich wzniesień wybuchł potężny pożar. Ewakuowano wiele osób, a skutki i zasięg pożaru pozostaną jeszcze długo widoczne (spalone drzewa). Na szczęście nikt nie ucierpiał. 

Kokkari urzeka też architekturą. Nie trudno pomylić to miejsce ze słynnym Mykonos czy Santorini!

Co warto zobaczyć na Samos? Psili Ammos!

Kokkari było naszym ostatnim przystankiem, a do naszego hotelu dojechaliśmy o zmroku. Następny dzień zapowiadał się znacznie luźniej, bo większość miejsc udało nam się już zobaczyć. Chcieliśmy też na koniec dnia trochę poplażować, bo następnego dnia wracaliśmy do Niemiec. Dlatego dzień rozpoczęliśmy od wizyty w Psili Ammos. Specjalnie zostawiam Wam linka do tej plaży, bo są dwie o takiej samej nazwie, więc żeby każdy wiedział, że mam na myśli tą na wschodzie wyspy! 

Na Psili Ammos przyjechaliśmy wczesnym porankiem. Chcieliśmy polatać dronem, a im mniej ludzi, tym mniejsza szansa, że będzie ktoś niezadowolony z huku. Tak jak się spodziewaliśmy, za wiele osób jeszcze nie było, ale to co zobaczyliśmy przerosło nasze najśmielsze oczekiwania! PIASECZEK! Pierwszy raz widzieliśmy na wyspie wyłącznie piaszczystą plaże, z piaszczystym i bardzo łagodnym wejściem do wody! Do tego ogromna plaża, część zajęta przez Beach Bar, a część do dyspozycji wraz z drzewkami dającymi darmowy cień. W pobliżu kilka apartamentów i jakiś sklep. Takie trochę mniejsze zadupie od naszej Glicorisy! To jedno z tych miejsc, do którego mogłabym wrócić, gdybym miała przyjechać na Samos po raz drugi! Wróciliśmy tutaj, ale późnym popołudniem na ostatni plażing! 🙂

Plaża była lekko wciętą w ląd zatoczką. Dodatkowo osłaniała ją niewielka wysepka, na którą spokojnie można było popłynąć wpław. Tak samo jak do wybrzeża Tureckiego, które było w tym miejscu najbliżej.

Co warto zobaczyć na Samos? Zoodohos Pigi monastery!

W 1756 roku, na jednym z północnych wzniesień Samos, mnich Doroteusz (O ile tak w ogóle można przetłumaczyć imię Dorotheus) założył klasztor, który istnieje po dzień dzisiejszy. Powstała tam świątynia nosi cechy bizantyjskie. Wejście na teren klasztoru jest bezpłatne. Można zobaczyć wnętrze kościoła i przespacerować się po ogrodzie. Niestety nie można robić zdjęć, ale siostry zakonne za 2,5 euro mogą sprzedać malutki album ze zdjęciami. Siostry są bardzo przyjazne i chętne do rozmowy. Nam podczas wizyty towarzyszyła całkiem młoda siostra, której angielski pozwalał na całkiem niezłą komunikacje. Co ciekawe, powiedziała nam, że po raz pierwszy spotyka tu Polaków, ale ja w to nie wierzę! 😀 Na pewno jacyś byli wcześniej niż w sierpniu 2021, tylko może ona nie trafiła na żadnych. 

Nawet jeśli niekoniecznie interesują Was takie miejsca, to warto chociażby podjechać w okolice klasztoru, bo widoki na pobliskie plaże są naprawdę obłędne! 

Co warto zobaczyć na Samos? Livadaki/Agia Paraskewi

Z klasztoru ruszyliśmy w stronę plaży Livadaki. To właśnie tutaj docelowo chciałam zostać na plaży trochę dłużej, ale jak zobaczyliśmy obydwoje Psili Ammos, to strasznie kusił nas powrót. Zanim jednak do tego doszło, postanowiliśmy sprawdzić – bo nigdy nie wiadomo! Może Livadaki będzie lepsza?

Żeby dostać się na plaże musieliśmy przejechać przez miasto Samos i akurat tak się złożyło, że droga przebiegała obok obozu uchodźców. Wiedziałam, że istnieje takowy właśnie w pobliżu miasta, ale zobaczyć, a usłyszeć to zupełnie odmienne doświadczenia. Wyglądało to strasznie. Jakieś baraki, które miały zapewne służyć za domy, zamiast dachu marne płachty z logiem UNICEFU, kilka Toi Toi i oczywiście bankomat. Widziałam już kiedyś taki obóz pod Paryżem, ale chyba był mniejszy. 

Livadaki

Dalsza trasa do Livadaki okazała się bardzo malownicza. Po drodze było widać małe wysepki, a na jednej z nich znajduje się biały kościółek. Niestety, na 2km przed plażą droga zmienia się w szutrową. Po naszych doświadczeniach z poprzednich dni miny nam zrzedły. Może droga nie była taka straszna, bo po zdjęciach widać, że jednak dużo ludzi tam przyjeżdża, ale my ostatecznie zrezygnowaliśmy z dalszej jazdy. Podejrzewam, że gdybyśmy nie mieli tych przygód z zaklinowaniem czy zakopaniem się, to byśmy pojechali, ale tak to odpuściliśmy. 

Na szczęście plaże mogliśmy podziwiać z samolotu, bo tak się akurat pięknie złożyło, że nad nią lecieliśmy! 🙂

To nie jest Livadaki, ale takie zatoczki właśnie mija się po drodze!

Agia Paraskewi

A skoro już tutaj dojechaliśmy to zerknęliśmy chociaż czy jest coś ciekawego w Agia Paraskewi. Była niewielka plaża, tawerny, zatoczka z łódkami rybackimi i chyba największa atrakcja – niebieski kościółek Galazio. Mimo wszystko warto się było tutaj pofatygować, choć nasz cel nie został osiągnięty!

Co warto zobaczyć na Samos? Miasto Samos!

Na sam koniec zwiedzania zostawiliśmy sobie Samos! Nie był to przypadek. Musieliśmy zrobić testy przed powrotem do Niemiec, dlatego przyjechaliśmy tutaj popołudniu. Przy okazji zrobiliśmy sobie spacer wzdłuż portu, ale jakoś największe miasto na wyspie i jednocześnie jego stolica, nie zrobiło na nas dobrego wrażenia. Owszem, jest tu bardzo kolorowo za sprawą różnorodnej architektury, ale miasto wydało nam się i tak smutne. Mały wybór restauracji i barów nie zachęcał do zatrzymania się na dłużej. Największą atrakcją miasta są właśnie panoramy. Samos jest bardzo rozciągnięte na wybrzeżu, dlatego można tu uchwycić wiele fajnych kadrów.

Ponadto, w Samos znajduje się także Muzeum Archeologiczne, do którego wstęp kosztuje 4 euro. Darowaliśmy sobie wejście, ale nie wiem! Być może jest ono lepsze od tego w Pythagorio, ale ciężko porównać tak na oko.

W Samos znajduje się jeszcze Muzeum Wina i z tego co widzę, to wejście kosztuje tylko 2 euro. My sobie darowaliśmy, bo wystarczyła nam wizyta u Vakakisa, ale jeśli do niego nie dotrzecie, to może warto zajrzeć?

W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć, że miasto Samos nazywało się kiedyś Vathy i ta nazwa czasami się przewija w różnych broszurach itp. Jednak nawiązuje ona teraz do najstarszej dzielnicy miasta.

 

Znów to samo!

Po otrzymaniu wyników testu, uciekliśmy na obiad do Kokkari, a z Kokkari pojechaliśmy jeszcze na ostatni plażing na Psili Ammos. W ten sposób zakończył się nasz tygodniowy pobyt na wyspie. 

Co jeszcze warto zobaczyć na Samos?

Mikro Seitani i Megalo Seitani – przepiękne plaże, do których można dojechać drogą szutrową, a resztę trasy trzeba pokonać w ramach trekkingu. Podobno warto, bo plaże wyglądają zjawiskowo! Domyślam się, że można też łódką podpłynąć.

Aspros Kavos – fajne skałki, ale nie wiem czy od lądu można do nich dojść czy jest to teren wyłącznie dostępny od strony morza

Pappa Beach – bardzo popularna plaża, ale też jakoś do niej nie dotarliśmy

Mitilinii – urocza wioska, którą nawet miałam w planach odwiedzić, bo czytałam o niej przed wyjazdem, ale ostatecznie o niej zapomniałam… 😛

Small Port of Posidonio – niewielki port we wschodniej części wyspy. Zdjęcia na Google Maps wyglądają ciekawie

Samiopoula – malutka wysepka na południe od Samos, na którą są organizowane rejsy. Ktoś mi nawet polecał na Facebooku. 

Na ten moment to już naprawdę wszystko, ale jeśli uważacie, że któreś z tych miejsc nie jest warte zachodu to dajcie znać! Jeśli czegoś brakuje, to też się odezwijcie!

Przypominam, że o cenach, naszym noclegu, wynajmie samochodu itp. możecie przeczytać tutaj!

Dołączcie też do naszej grupy: Najpiękniejsze Plaże – Polska, Europa, Świat!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz