Europa Nadrenia-Palatynat Niemcy Podróże

Jak spędzić udany dzień w Bingen am Rhein!

11 sierpnia 2021
W blasku i cieniu!

Bingen am Rhein to duże miasto w powiecie Moguncja-Bingen w Nadrenii-Palatynat. Pierwotna nazwa osady brzmiała Bingium. Wywodzi się ona z celtyckiego słowa, które prawdopodobnie oznacza „dziurę w skale”. Na przeciwko Bingen znajduje się Rüdesheim, jedno z najpopularniejszych miasteczek nad Renem należące do kraju związkowego Hesja. Z jednej strony Bingen grzeje się w blasku popularnego miasteczka, z drugiej pozostaje trochę w cieniu, gdyż nie każdy jednodniowy turysta zdąży tu dotrzeć. Większość z nich decyduje się na rejs po Renie, podziwiając jedynie Bingen z pokładu statku. Dobre i to, ale miasto naprawdę zasługuje na więcej uwagi, o czym przekonaliśmy się już nie raz. Odkąd mieszkamy w Hesji, byliśmy tu już trzy razy! Pierwszy raz w zimie na „zwiadach”. Za drugim razem pokazaliśmy miejsce mojej koleżance, która przyjechała nas odwiedzić. Nie dawno miał miejsce trzeci raz, w którym postanowiliśmy obfotografować niemal całe Bingen w letniej szacie. Z tej okazji w końcu mogę się zabrać za kompletny przewodnik po tym mieście! 🙂 

Bingen am Rhein– jak dojechać?

Do Bingen można dojechać pociągiem. Cała dolina Renu jest świetnie skomunikowana i można tu dojechać względnie szybko z kilku dużych miast. Jeśli będziecie jechać Koblencji lub Moguncji kupcie bilet regionalny Nadrenia Palatynat. Jeśli będziecie podróżować z Kolonii lub Frankfurtu nad Menem, wówczas polecam kupić bilet Durch-Quer-Land ticket lub jeśli jedziecie w weekend Schones Wochenende Ticket. Jak funkcjonują takie bilety? Możecie przeczytać tutaj.

Ciekawą opcją jest też dojazd do Rüdesheim i przeprawa statkiem (możliwa też samochodem) na drugi brzeg Renu. Niech Wam tylko nie przychodzi do głowy zwiedzanie tych dwóch miast w ciągu jednego dnia! Lepiej skoncentrować się na jednym – naprawdę! 🙂

My natomiast przyjechaliśmy samochodem. Auto zostawiliśmy na płatnym parkingu przy Dworcu Głównym na trzy godziny. To idealny czas na obejście miasta i obiad. 

Bingen też ma swojego Popiela!

Nie bez powodu zostawiliśmy samochód przy dworcu głównym w Bingen. Naszym pierwszym celem był Park am Mäuseturm. Chcieliśmy się przyjrzeć z bliska słynnej Mysiej Wieży znajdującej się na wyspie na Renie, ale przeżyliśmy małe rozczarowanie. Pomimo zachęcającej nazwy parku, okazało się, że widok na wieżę był mocno zarośnięty i przez to nieco rozczarowujący. Tak, udało się jakieś zdjęcie zrobić, ale żeby móc się jakoś pozachwycać nad tym widokiem czy podumać, to już nie bardzo.

Zdecydowanie ciekawsza jest natomiast legenda związana z tym miejscem. 

Legenda

Hatto II był okrutnym władcą, który ciemiężył i wyzyskiwał chłopów w swych włościach. Na wieży ustawił zbrojnych w kusze wojów, nakazując im strzelać do załóg przepływających rzeką łodzi, w razie gdyby odmówili opłacenia trybutu. Podczas klęski głodu w 974 Hatto, dysponujący zapasami ziarna, korzystał z monopolu, podwyższając ceny do tego stopnia, że większość jego poddanych nie była w stanie go nabyć i przymierała głodem.

Chłopi wzniecili bunt, a wówczas Hatto użył podstępu. Obiecał dostarczyć pożywienie głodującym poddanym, każąc im czekać na nie w opuszczonej stodole. Chłopi byli uradowani obiecaną im dobrodusznością i wszyscy udali się we wskazane im miejsce, by czekać na arcybiskupa i żywność.

Hatto nakazał sługom zamknąć i zabezpieczyć drzwi stodoły, a następnie podpalić ją, tym samym skazując chłopów na śmierć w ogniu. Mówił przy tym: „Są jak myszy, jedyne co potrafią, to jeść ziarno”. Nagle został otoczony przez armię myszy. Uciekał przed nimi łodzią do swego zamku, mając nadzieję, że myszy nie popłyną za nim. Te jednak popłynęły. Wiele z nich utonęło, ale jeszcze więcej dotarło na wyspę. Tam przegryzły się przez wrota i dotarły do górnych komnat, gdzie znalazły Hatto i pożarły go żywcem.

Tekst pochodzi z Wikipedii

A oficjalnie?

Bardziej przyziemna historia, także wiąże się z Biskupem Hatto II, który w X wieku odbudował wieżę. Wieża miała „pilnować” żeglugi na Renie i pobierać stosowne opłaty za przewóz towarów. Nazwa „Mäuseturm”, która została po raz pierwszy udokumentowana w 1516 r., prawdopodobnie wywodzi się z jej funkcji strażniczej  („musen” = lauern – czaić się).

Skoro jesteśmy jeszcze w Parku przy Mysiej Wieży, to warto wspomnieć, że choć z jednej strony park może dawać wrażenie trochę zaniedbanego, to jednak jest tutaj sporo ciekawych instalacji czy mini ogródków. Moją szczególną uwagę przyciągnęły „mini winnice”. W Parku można zobaczyć kilkanaście gatunków różnych krzewów. Nie wiem czy to wszystkie rosnące w regionie, czy tylko nad Renem, czy to tylko te najpopularniejsze. Fakt, że gdyby nie podpisy nasze oczy laików nie byłyby wstanie rozpoznać różnych gatunków.

Rhein-Nahe-Eck

Idziemy dalej! Przechodzimy teraz przez most nad rzeką Nahe kierujemy się do miejsca oznaczonego na mapie Rhein-Nahe Black. To miejsce, w którym rzeka Nahe wpada do Renu i jeden z najpopularniejszych punktów widokowych. Można stąd zobaczyć nie tylko rozległe winnice Rüdesheim, ale także zamek Ehrenfels czy Mysią Wieżę. Wprawne oko dostrzeże też różnice w kolorach obydwu rzek!

Wysoki poziom Renu. Normalnie pomnik wystaje ponad poziom wody

Promenada Bingen

Obowiązkowym punktem w Bingen jest spacer po tutejszej promenadzie wzdłuż Renu! Czekają na nas fantastyczne widoki z Rüdesheim i jego winnic. Widać też słynny pomnik – Germanię. Jeśli macie ochotę rozkoszować się widokiem trochę dłużej możecie usiąść w jednej z knajpek (duży wybór) lub na ławeczce. Samo Bingen także oferuje kilka atrakcji. Pierwszą z nich może być Museum am Strom (Elektryczności). My pomijamy i idziemy dalej. Kolejną jest różany ogród. Trochę rozczarowujący, a może po prostu róże już przekwitły? Ciężko stwierdzić. Zdecydowanie ciekawszy jest XV wieczny dźwig (Alter Binger Rheinkran 1487). Kawałek dalej, dla porównania znajduje się industrialny dźwig z lat 60-ych ubiegłego wieku.

Winnice i Germania w tle

Zamek Ehrenfels

Alter Bingen Kran

Dźwig industrialny

Centrum miasta

Nawet jeśli Bingen nie ma zamkniętej starówki, warto odwiedzić tętniące życiem centrum miasta z licznymi sklepami i restauracjami. Szczególnie warte zobaczenia ulice i place to Salzstraße z zabytkowymi budynkami oraz dawna ulica zamożnych handlarzy solą. Centrum miasta stanowi targ spożywczy z późnobarokowym Pałacem Puricellich. Moją uwagę przykuła natomiast przepiękna fontanna! 🙂

Zamek Klopp

Zamek Klopp znajduje się na wzgórzu, które było częścią pasa obronnego. Pierwsza udokumentowana wzmianka o zamku pochodzi 1282 roku. Klopp był kilkakrotnie niszczony w wyniku konfliktów zbrojnych, ostatnio w 1689 roku podczas wojny o sukcesję w Palatynacie. Malownicze ruiny stały się popularnym celem wycieczek w romantycznej epoce Renu. Dopiero w połowie ubiegłego wieku bogaty biznesmen Ludwig Cron z Kolonii rozpoczął odbudowę. W 1897 roku zamek stał się własnością miasta Bingen. Od tego czasu rezydowali tu burmistrzowie i część administracji miejskiej. Ucierpiał znacznie w wyniku II Wojny Światowej, po której został odbudowany. Dziś można przespacerować się po dziedzińcu, do czego Was zachęcam choćby ze względu na genialne widoki. Widać stąd w całej okazałości Bazylikę św. Marcina, która po raz pierwszy została wspomniana już w VIII wieku!

Scharlachkopf Rondell

Jedziemy jeszcze wyżej, a konkretnie na Rochusberg! Jest to wzniesienie, które znajduje się nad Bingen i naprawdę nie wolno go przegapić podczas zwiedzania. Auto można zostawić na Parkplatz Rosengartenweg lub podjechać tu miejskim autobusem. Moim skromnym zdaniem, właśnie teraz zaczyna się najlepsza część wycieczki. Najpierw kierujemy się w stronę punktu widokowego Scharlachkopf Rondell. Po drodze mijamy zagrody z krówkami i konikami. Poniżej znajdują się winnice z pięknymi widokami na pobliskie tereny. Jednak ten najpiękniejszy widok znajduje się właśnie pod tą niewdzięczną nazwą wspomnianą już dwa razy. Miasteczko znajdujące się na dole to Büdesheim. Wraz z dwoma mostami nad rzeką Nahe i wzgórzem po prawej stronie pokrytym winnicami kształtuje zapierającą dech w piersi panoramę!

Rochuskapelle

Po nacieszeniu się pięknymi widokami, udajemy się teraz w stronę Kościoła św. Rocha. Został on wybudowany w 1895 roku, ale jego historia sięga znacznie dalej. Po dżumie w 1666 r., która pochłonęła wiele ofiar śmiertelnych, członkowie władz miejskich zobowiązali się podarować kaplicę patronowi dżumy. Ponad sto lat później kościół spłonął podczas walk między między francuskimi oddziałami rewolucyjnymi a żołnierzami niemieckimi i został odbudowany w 1814 roku. Niespodziewanie pod koniec XIX kościół ponownie spłonął, ale tym razem od uderzenia pioruna. Jeszcze przed ostatnim pożarem kościół został poświęcony Hildergardzie, której kult przyciągnął wielu pielgrzymów. 

Przy kościele znajduje się wiele punktów widokowych, w tym jeden na Ren. 

Lodowe wino z Bingen!

Skoro dotarliście ze mną aż do tego momentu, to na koniec mam dla Was super ciekawostkę! Słyszeliście kiedyś o Eiswein/Winie lodowym? Wciąż mnie dziwi, dlaczego jest to tak niewypromowany niemiecki produkt! Jego odkrycie miało miejsce przypadkiem, kiedy okazało się, że z winogron zebranych po pierwszym przymrozku powstaje słodki moszcz. Miało to miejsce w XIX wieku prawdopodobnie gdzieś tu w Bingen. Na promenadzie można nawet znaleźć pomnik upamiętniający to wydarzenie. Jak powstaje Eiswein? Winogrona pozostawia się na winorośli do zimy, aż przemarzną. Właściwy czas zbioru (zbioru) jest kluczowy, ponieważ istnieje ryzyko, że winiarz straci cały zbiór lub że plony znacznie się zmniejszą. Czasami winiarze nie mają nawet wpływu na nieudany zbiór gdy pogoda spłata im figla. Dlatego też butelki tego trunku są drogie (ok. 25 euro) i jest ich stosunkowo mało. Wino lodowe jest słodkie, serwuje się je głównie do deserów. Co ciekawe, obecnie największym producentem jest Kanada, ale to Niemcom przypisuje się ów wynalazek. Miałam okazję spróbować kanadyjskiego wina lodowego i byłam zachwycona. Przymierzam się teraz do niemieckiego. Może znacie jakieś godne polecenia? Dajcie znać!

Jeżeli lubisz podróżować po Niemczech tak jak my i chcesz być z nami na bieżąco, albo może chcesz pochwalić się swoimi odkryciami w tym pięknym kraju, to zapraszamy do grupy: Podróże po Niemczech 

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

Brak komentarzy

Zostaw komentarz