Europa Podhale Podróże Polska Tatry

Szlak na Rusinową Polanę i Gęsią Szyje

11 stycznia 2021
Coś dla początkujących!

Marzą Wam się Tatry zimową porą? Brakuje Wam nieco doświadczenia? A może po prostu chcecie rozprostować sobie nogi i pooglądać wspaniałe widoki? Wybierzcie się w takim razie na Rusinową Polanę! To wspaniała trasa na szybki rozruch w Tatrach, a przy tym jedna z najpiękniejszych widokowo polan! Jest tak łatwo dostępna, że latem można się tu spokojnie wybrać z wózkiem, a jak ktoś ma ochotę się trochę zmęczyć, to może się dodatkowo wybrać na Gęsią Szyję. Nawet zimą stopień trudności nie jest wygórowany, a że wejście na trasę jest w drodze do Morskiego Oka, można tu nawet dojechać busem z Zakopanego. Nic dziwnego, że Rusinowa bije rekordy popularności wśród tatrzańskich turystów, ale niech Was te słowa nie zniechęcają. Te widoki trzeba zobaczyć! A jak wygląda szlak na Rusinową Polanę w zimie? Już Wam pokazuje!

Szlak na Rusinową Polanę: Dojazd

Ruszamy z Krakowa tuż po godzinie 7:00. Jest niedziela więc liczymy się ze wzmożonym ruchem pomimo panujących obostrzeń. Naszym celem jest parking Wierchporoniec, przy którym znajduje się wejście na szlak. Na miejscu jesteśmy zgodnie z planem przed godziną 9:00. Niestety, nie załapaliśmy się na pierwszy parking tu przy wejściu, dlatego musimy stanąć na oddalonym o kilkaset metrów kolejnym parkingu. Płacimy 25 zł za zostawienie auta i ruszamy na szlak. Warto dodać, że późniejszy przyjazd wiąże się z ryzykiem braku miejsca na parkingu. Większość decyduje się zostawić auto na prowizorycznym poboczu, pomimo zakazu zatrzymywania. Czy ponoszą z tego tytułu jakieś konsekwencje? Nie wiem, nie widzieliśmy w tym miejscu policji i na szczęście nie musieliśmy się o to martwić.

Po drodze warto na chwilę przystanąć w Bukowinie Tatrzańskiej na wysokości Polany Głodówki. Można stąd podziwiać majestatyczną panoramę Tatr.

Szlak na Rusinową Polanę: Nie zdążysz się zmęczyć!

Nic dziwnego, że Rusinowa Polana należy do tych ulubionych! Łatwo dostępna polanka oferuje wspaniałe widoki na Tatry. Nawet zimą szlak nie jest wymagający. Praktycznie cały czas idziemy po łagodnym terenie, który tylko raz na jakiś czas serwuje łagodne wzniesienia bądź zejścia. Mimo to, przy przejściowej pogodzie może być tu bardzo ślisko. Nawet podczas naszego podejścia część osób decydowała się na ubranie raków. Oczywiście to była tylko garstka dobrze przygotowanych turystów. My niestety jeszcze nie posiadamy takowego sprzętu, ale po tym wyjściu na pewno się w taki zaopatrzymy. Nie chcę Was straszyć, bo wiadomo, że większość i tak nie była nawet odpowiednio ubrana na takie wyjście, i spokojnie dało się przejść w dobrych butach ten szlak, ale nie obyło się bez kilku gleb i zjeżdżania na tyłku! Dlatego naprawdę warto zainwestować w taki sprzęt (ewentualnie wypożyczyć).

Szlak na Rusinową Polanę: Dane techniczne

Zapewne interesuje Was jak szlak przedstawia się w liczbach? 🙂 No więc ma się on tak: Startujemy z Wierchuporoniec, który znajduje się na 1101 m. Rusinowa Polana położona jest tylko 109 metrów wyżej, czyli na 1210 m. Długość trasy z parkingu wynosi 3,5 km. Dla sprawnego piechura to ok. 40 min marsz. Nam z robieniem zdjęć zajmuje ok. 50 minut. 

Zbliżamy się do Rusinowej! Widać już Gęsią Szyję 🙂

Rusinowa Polana

Po stosunkowo krótkim przemarszu wchodzimy na rozległą polanę z przepiękną panoramą Tatr. Od razu wyciągam aparat żeby było co wspominać i Wam pokazać! 🙂 Tuż przy wejściu na szlak znajduje się Bacówka. Podobno sezonowo (cokolwiek to znaczy) otwarta. Podczas naszego wejścia na początku stycznia 2021 wszystko funkcjonowało jak na leży. 

Na polanie odbywa się też kulturalny wypas owiec, ale zimową porą trudno o taki widok. Może latem uda nam się go nadrobić. Korzystając jeszcze z niewielkiej ilości osób na polance zajmujemy jedną z drewnianych ław będącą jak najbliżej panoramy widokowej. Wypijamy herbatę i przygotowujemy się mentalnie do wejścia na Gęsią Szyję. W Internecie piszą, że to prosty szlak, ale można złapać zadyszkę. No i rzeczywiście z dołu wygląda paskudnie stromo i przez chwilę targają nami wątpliwości. Ale tylko przez chwilę, bo wiedząc, że pogoda ma być tylko do południa, mobilizujemy się i rozpoczynamy podejście. 

Widok z góry schodów prowadzących na Gęsią Szyję

Widok z góry schodów prowadzących na Gęsią Szyję

Szlak na Gęsią Szyję

Po krótkiej przerwie ruszamy z powrotem na szlak, ale tym razem poprzeczka zawyżona jest nieco wyżej. Gęsia Szyja znajduje się na wysokości 1489 m n.p.m., co oznacza, że mamy ok. 300 metrów przewyższenia. Wejście na szczyt zajmuje ok. 50 minut i jest mało spektakularne. Jedyny ciekawy widok znajduje się tuż po pokonaniu pierwszych schodów i z Gęsiej Szyi. Ten pierwszy widok propagował namiętnie Tytus Chałubiński, jako „widok na 100 szczytów i przełęczy” (zdjęcia z tego miejsca powyżej). Jednak wiele osób uważa (w tym my także), że znacznie ciekawsza panorama roztacza się z Rusinowej Polany. Mimo to, polecam każdemu przekonać się o tym samemu, bo jakaś tam satysfakcja z wejścia na Gęsią Szyję zawsze jest! 🙂 

Wiktorówki

Kwintesencją naszej wyprawy jest zejście na nieco niżej położoną Polanę Wiktorówki. Z Rusinowej Polany prowadzi niebieski, około 15 minutowy szlak. Nam zejście zajmuje jednak znacznie więcej czasu, ze względu na ogromne oblodzenie schodów! Do tego stopnia, że nawet stojąc w bezruchu zsuwałam się ze schodów. Część osób decydowała się na przejście po śniegu obok schodów.

Najzabawniejsze było to, że na jednym z portali wyczytałam, że zimową porą prawdopodobnie będziemy tutaj sami. Jak bardzo się zdziwiłam kiedy ujrzałam tu większe tłumy niż na Rusinowej! Czyżbyśmy przyszli po mszy? W końcu była niedziela, ale po duchownych ani śladu. W tutejsze herbaciarni kolejka była na 30 minut. No totalny obłęd!

Na Wiktorówkach główną atrakcją jest Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr. Według legendy w tym miejscu 14-letniej Marysi Murzańskiej objawiła Matka Boska. Na pamiątkę tego wydarzenia umieszczono na drzewie drewnianą figurkę, a potem zbudowano kapliczkę. Niestety ta spłonęła, a co ciekawe kolejna konstrukcja także nie przetrwała. Dopiero obecny budynek wybudowany w latach 1936-38 stoi po dzień dzisiejszy.

Szlak na Rusinową Polanę: Podsumowanie

Z Wiktorówek można dojść na Parking w Zazadniej, ale ze względu na sporą odległość od Werchuporoniec zdecydowaliśmy się wrócić na Rusinową i przejść tym samym szlakiem do Wierchuporoniec. Cała ta przyjemność zajęła nam około 4,5 godziny, co jest w miarę optymalnym wynikiem i można spokojnie zrealizować zimową porą. 

Źródło: www.gorydlaciebie.pl

To już wszystko co dla Was przygotowałam. Mam nadzieję, że moje wspomnienia ułatwią Wam zaplanowanie optymalnej trasy.

Jeśli szukacie innych łatwych szlaków bądź wspaniałych widoków na Tatry, to sprawdźcie też:

Przed wyjściem w góry pamiętajcie o sprawdzeniu pogody.

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz