Książki Podróżnicze Inspiracje

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze – polecenia!

27 sierpnia 2020
O czym będzie?

Już od dawna, chciałam się z Wami podzielić tym co mam na półce. Koronawirus i brak możliwości lub ograniczone podróże zmusiły mnie do czytania większej ilości książek. To akurat plus tego całego zamieszania, a przy tym możliwość wewnętrznej podróży. Zanim jednak zamówiłam całą masę książek, w Internecie namiętnie szukałam poleceń, recenzji i tytułów. Jak wiecie, jest tego mnóstwo, ale ja zawsze uważam, że warto też dołożyć swoją cegiełkę. Poza tym, wielu z Was bardzo pozytywnie reagowało na moje relacje na Instagramie, a część z Was nawet zamówiła te same książki. Postanowiłam więc zebrać to co czytam w jednym miejscu, żeby każdy mógł tutaj przyjść i zaczerpnąć trochę inspiracji. Wpis będę uaktualniać po każdym, jednorazowym przeczytaniu książki, tak więc warto zaglądać co jakiś czas. Znajdziecie tu najróżniejszą literaturę, dzięki której zawędrujecie do innych zakątków świata. Koniecznie dajcie też znać co Wy czytacie, bo książek nigdy mało! 🙂 Ciekawe książki i reportaże podróżnicze – oto moja lista!

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Człowiek, który czytał umarłych
Autor: Antonio Garrido
Wydawnictwo: Albatros, rok: 2014
Ilość stron: 560
Moja ocena: 9/10

Powyższą pozycję poleciła mi Mama i jak się później okazało, przeczytała ją niemal cała nasza rodzina. Zabrałam ją w podróż do Wietnamu i pomimo, że akcja tej powieści rozgrywa się w średniowiecznych Chinach, to naprawdę nie mogłam sobie wybrać lepszej lektury na podróż. Cały czas miałam przed oczami pola ryżowe, które widziałam z okna mojego hotelu. To właśnie tam rozpoczyna się akcja, w której młody chłopak imieniem Ci znajduje ciało zamordowanego sąsiada. Odkrycie to pociągnie za sobą lawinę wydarzeń, które zmuszą chłopaka do ucieczki z rodzinnej wioski. Ci to postać prawdziwa, która dała podwaliny medycynie sądowej, jednak opisane w książce wydarzenia są już fikcją literacką. Mimo to, autor wspaniale oddaje klimat tamtych czasów i choć niektórzy mu zarzucają zbyt powolną akcję, to ja ani przez chwilę nie znużyłam się tą opowieścią. Chłonęłam każdy szczegół z państwa środka, bo widać, że wiedza autora w tym zakresie jak i historii medycyny sądowej jest na bardzo wysokim poziomie! Jeśli lubicie orient i chcecie zobaczyć jak mogło wyglądać życie przeciętnego mieszkańca Azji z tamtych czasów, a może po prostu wybieracie się do Chin, to koniecznie weźcie ze sobą tą książkę! 🙂

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Fatu Hiva
Autor: Thor Heyerdahl
Wydawnictwo: Iskry, rok: 1978
Ilość stron: 343
Moja ocena: 7/10

Na początku muszę wspomnieć, że jestem wielką fanką etnografa, podróżnika, antropologa i etnografa – Thora Heyerdahla! Po raz pierwszy usłyszałam o nim będąc na Erasmusie w Lund. Zobaczyłam wówczas film z jego najsłynniejszej i przełomowej wyprawy Kon-Tiki. Jak się okazało, to nie jedyna szalona wyprawa tego podróżnika i choć to właśnie Kon-Tiki była pierwszą książką badacza, to jego historie warto zacząć od przeczytania Fatu Hivy. To właśnie tutaj należy szukać źródeł fascynacji  dawnymi ludami Ameryki Południowej, choć cel tej wyprawy był nieco inny. Heyerdahl szukał miejsca wolnego od kapitalizmu i globalizmu, w którym będzie mógł prowadzić życie u podstaw, tak jak to kiedyś robili ludzie. To niesamowite, że ten wyjazd udało mu się zrealizować jeszcze przed II Wojną Światową. Już wtedy Heyerdahl uważał, że Tahiti (na której stacjonował miesiąc czekając na szkuner, który zabierze go na Fatu Hive) jest zbyt turystyczną wyspą, pomimo że z Europy płynęło się tu kilka tygodni statkiem! Nawet wyspy Polinezji Francuskiej nie spełniały jego oczekiwań do prowadzenia prostego życia, gdyż miały zbyt dużo hoteli. Dopiero niewielka, trochę zapomniana przez świat Fatu Hiva wydała mu się idealnym miejscem na przeprowadzenie swojego eksperymentu. Książka opowiada o życiu na wyspie, a także odkrywa nową fascynację autora, która popchnęła go do wyprawy Kon-Tiki!

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Wyprawa Kon-Tiki
Autor: Thor Heyerdahl
Wydawnictwo: Iskry, rok: 1972
Ilość stron: 247
Moja ocena: 9/10

Thor po pobycie na wyspie Fatu Hiva wysunął wywracającą świat naukowy tezę, że to ludy Ameryki Południowej zasiedliły Wyspę Wielkanocną i Polinezję Francuską. Jeden z ówczesnych autorytetów w tej dziedzinie po przeczytaniu argumentów Thora, stwierdził że choć niektóre są trafne, to jednak jest jeden znaczący problem: Próbował Pan kiedyś przepłynąć Ocean na tratwie? I tak zaczęła się historia, w której prawdziwość trudno uwierzyć. Po wojnie wraz z towarzyszami Hayerdahl zbudował tratwę drewna balsy, nazwaną „Kon-Tiki”, która była kopią tratwy inkaskiej. Nazwa została nadana na cześć legendarnego króla słońca znanego zarówno wśród Inków jak i mieszkańców Polinezji. W ciągu 101 dni tratwa pokonała odcinek ok. 8 tys. km, docierając do wysp Tuamotu, gdzie osiadła na rafie atolu Raroia Atoll. W ten sposób Heyerdahl dowiódł, że nie było przeszkód, aby prehistoryczni żeglarze z Ameryki Południowej skolonizowali wyspy Polinezji. Thor jest świetnym narratorem i pomimo, że znamy losy wyprawy, to cały czas trzymają one w napięciu. Nie daje jednak maksa, bo jest taki moment, w którym trochę przynudza i przez chwilę zastanawiałam się, czy nie przerzucić kilka stron dalej. 😀 Książka została przetłumaczona na 70 języków, a film dokumentalny z wyprawy dostał Oscara. W Oslo znajduje się muzeum Kon-Tiki upamiętniające to niesamowite przedsięwzięcie. 

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Aku-Aku
Autor: Thor Heyerdahl
Wydawnictwo: Iskry, rok: 1961
Ilość stron: 438
Moja ocena: 8/10

Czy ekspedycje naukową można opisać w formie książki niemalże przygodowej? Trzeba być Thorem Heyerdahlem, żeby robić takie rzeczy! Aku-Aku to kontynuacja dalszych badań nad ludami pre-kolumbijskimi. W trakcie wyprawy Kon-Tiki samotna Wyspa Wielkanocna przykuła uwagę naszego podróżnika. W 1955 roku Heyerdahl sfinansował i poprowadził na nią ekspedycję archeologiczną. Chciał sprawdzić czy ta wyspa i powstałe na niej posągi Moai są dziełem pre-kolumbijskiej cywilizacji. Jak się okazało, na wyspie czekało go wiele przygód z miejscową ludnością, która wciąż wierzyła w wiele mitów i zabobonów. Heyerdahla najbardziej interesowały słynne pieczary mieszkańców wyspy, w których skrywali oni najróżniejsze artefakty przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nierzadko wyprawy do nich groziły śmiercią lub co gorsza – rozwścieczeniem Aku-Aku. W książce znajdziemy też prawdopodobną historię wyspy, eksperyment z postawieniem posągu Moai, a także wiele innych ciekawych aspektów, które powinien poznać każdy podróżnik wybierający się na Wyspę!

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Ekspedycja Ra
Autor: Thor Heyerdahl
Wydawnictwo: Iskry, rok: 1974
Ilość stron: 448
Moja ocena: 7/10

Czy pradawne cywilizacje afrykańskie mogły mieć kontakt z Ameryką? Czy to one zasiedliły ten kontynent? Skoro udało przepłynąć się Pacyfik, to warto też spróbować z Atlantykiem. W tym celu Heyerdahl decyduje się na kolejne wielkie przedsięwzięcie. Tym razem jedzie do Czadu w poszukiwaniu budowniczych, którzy wybudują mu trzcinową tratwę na wzór starodawnych egipskich statków. Niezwykła historia, w której Thor po raz kolejny udowadnia, że nie doceniamy wiedzy i umiejętności dawnych cywilizacji. Pod koniec lat 60-ych rozpoczęła się budowa łodzi u podnóży egipskich piramid, którą następnie zwodowano w Maroku. Łódź, nazwana „Ra”, po kilku tygodniach żeglugi zaczęła nasiąkać i nabierać wody i żeglarze zostali zmuszeni do jej opuszczenia 500 mil od wybrzeży Barbadosu. Nie zniechęciło to Norwega do kolejnej wyprawy, która w następnym roku dotarła do wybrzeży Barbadosu. Po raz kolejny niezwykła przygoda, której choć zakończenie znamy, to aż chce się poznać szczegóły i jej przebieg.

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Ekspedycja Tygrys
Autor: Thor Heyerdahl
Wydawnictwo: Iskry, rok: 1985
Ilość stron: 254
Moja ocena: 7/10

Jeśli myśleliście, że podwójna Ekspedycja Ra to koniec morskich przygód Thora, to byliście w błędzie! Tym razem bagienni Arabowie z Iraku budują trzcinową łódź, która nawiązuje do tradycji budowniczych w starożytnej Mezopotamii. Łódź „Tygrys” miała zademonstrować, że możliwa była komunikacja między cywilizacją doliny Indusu a Mezopotamią. W 1977 roku Tygrys wyruszył z Iraku, zatrzymując się po drodze w miejscach dawnych, legendarnych krain. Wśród nich był między innymi Dilmun (dzisiejszy Bahrajn), Muskat w Omanie (który był wówczas kompletnie zamknięty dla turystów i nawet załoga Tygrysa musiała czekać na pozwolenie żeby wpłynąć do portu) czy wreszcie Pakistan. W tej wyprawie najbardziej niesamowite jest to, że udało im się odwiedzić miejsca, które w większości wciąż są ciężko dostępne dla przeciętnego turysty. Niezwykła jest też przemiana Omanu z zamkniętego kraju, na nowy raj dla turystów. Wyprawa kończy się w Afryce w małym księstwie Dżibuti. Nie bez powodu też w tym neutralnym skrawku Afryki. Załoga Tygrysa była międzynarodowa i nie wszystkie kraje godziły się na przyjęcie konkretnych obywateli. W związku z wybuchem zbrojnego konfliktu na Bliskim Wschodzie, w geście protestu, Heyerdahl spalił łódź po 4 miesiącach żeglugi. Po raz kolejny udowodnił, że budowniczy statków w tamtym okresie znali się na żegludze nie gorzej niż współcześni ludzie. 

Uwaga: Większość książek Heyerdahla (oprócz Kon-Tiki) nie doczekała się nowych wydań, ale można je kupić w antykwariatach na Allegro za kilka złotych! 🙂

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Czołem, nie ma hien
Autor: Andrzej Meller
Wydawnictwo: Znak, rok: 2016
Ilość stron: 384
Moja ocena: 8/10

Po powrocie z Wietnamu moją pierwszą lekturą była wspomniana właśnie książka. Zapoznana już trochę z wietnamskim światem przypomniałam sobie niektóre fakty, ale też sporo się dowiedziałam. Andrzej w prostym, ale jakże wciągającym przyjemnym dla oka języku opisuje swój 2,5 letni pobyt w Wietnamie. Nie jest to jednak typowy przewodnik (choć nie brak tam informacji gdzie pojechać i co zobaczyć), ale raczej zbiór refleksji, przygód i opowieści. Nie tylko tych wietnamskich, ale napotkanych też podróżników z całego świata, którzy przyjechali szukać szczęścia w Wietnamie. Podoba mi się to jak Andrzej próbuje wsiąknąć w kraj, żeby wydrzeć z niego jak najwięcej, ale nie jest to łatwe zadanie. Brak znajomości języka ogranicza swobodne kontakty, a stereotypowe traktowanie białych jak worków z pieniędzmi też nie jest mu (mi) obce. Autor sprytnie wplata w swoje opowieści wątki społeczne, historyczne i kulturowe ukazując nam tym samym wietnamską mozaikę. Bez względu na to czy właśnie się wybierasz, czy też już wróciłeś z Wietnamu, a może po prostu zainteresował Cię ten kraj, sięgnij po książkę Andrzeja Mellera.

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Bou Meng. A survivor from Khmer Rouge Prison S-21
Autor: Huy Vannak
Wydawnictwo: – , rok: 2010
Ilość stron: 80
Moja ocena: 10/10

Podczas zwiedzania więzienia S-21 w stolicy Kambodży Phnom Penh natrafiliśmy na sympatycznego staruszka, który sprzedawał swoje biografie. Okazało się, że to jeden z raptem 14 ocalałych więźniów z S-21. Musiałam kupić jego historię. Czułam, że odwiedzając jego kraj, jestem mu to winna. Winna prawdy, co wydarzyło się w Kambodży w latach 70-ych ubiegłego wieku. U nas w Polsce mało się o tym mówi, ale jak się okazuje nawet w Kambodży wielu nie doczekało sprawiedliwości. Jednak nie o wymierzenie kary tu chodzi, a rozprawienie się z fatalnym systemem, który upadla Kambodżę. Bou Meng przeżył reżim Czerwonych Khmerów, bo umiał rysować. Te manualne zdolności zdołały utrzymać go przy życiu, ale nie zdołały już uratować żony i dzieci. Nawet nie jest pewien jak zginęli i gdzie. Jego historia, choć opisana bardzo prostymi słowami (ale to nie jest przecież powieść literacka) jest tak tragiczna i niewiarygodna, że aż trudno w nią uwierzyć. Jeszcze ciężej uwierzyć w to, że Bou powrócił po latach niewoli do S-21, żeby opowiadać o swoim losie, losie więźniów i prawdziwej historii tamtego okresu. Jeśli kiedyś wpadnie Wam w ręce ta historia, to poświęćcie jej trochę czasu. Szczególnie jeśli chcecie pojechać do Kambodży. Więcej na ten temat możecie też przeczytać tutaj

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Grecja. Gorzkie Pomarańcze
Autor: Dionisios Sturis
Wydawnictwo: Poznańskie, rok: 2019
Ilość stron: 316
Moja ocena: 7/10

Pierwsza myśl jaka mi przyszła po przeczytaniu tej książki, to że jest ona tak chaotyczna jak sama Grecja. Ale ja lubię ten grecki chaos i wbrew pozorom czyta się to dobrze. Mamy tu prawdziwą przeplatankę wydarzeń związanych z rodziną autora i nim samym oraz sytuacją w Grecji. Tym razem nie podziwiamy białych domków skąpanych w turkusowym morzu, ale to co się dzieje wewnątrz nich. A tu już ludzka historia nie wygląda tak pięknie, jak na wakacyjnych pocztówkach. Z jednej strony autor próbuje usprawiedliwić Greków ich trudną historią, z drugiej nie szczędzi krytycznych uwag rządzącej elicie. Niektórym trudno odnaleźć się w nowej greckiej rzeczywistości, biorąc pod uwagę fakt, że Grecja to przecież kolebka europejskiej cywilizacji. Dziś Grecy nie są już tak dumni jak kiedyś, a po finansowym kryzysie, który mało kto rozumie, żyje się coraz gorzej. Grecy zamykają swoje biznesy, a miesięczna pensja wykształconych obywateli opiewająca na 400 euro nikogo już nie dziwi. Przybywający tu imigranci szukają lepszego życia, bo przecież Grecja to Europa, a Europa to kraina mlekiem i miodem płynąca. Jakże błędne jest to wyobrażenie w przypadku Grecji. Tym którym uda się znaleźć pracę i utrzymanie nie przysługują żadne prawa. Trudno uwierzyć, że życie w tak pięknym kraju jest tak ciężkie i nieprzewidywalne. Pomarańcze Dionisiosa, choć gorzkie, nie są bezużyteczne. Można z nich zrobić konfiturę, która zabija gorzki smak.    

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Nie mieszkam w igloo
Autor: Adam Jarniewski
Wydawnictwo: Muza, rok: 2018
Ilość stron: 304
Moja ocena: 9/10

Grenlandia fascynuje mnie już od dawna, a że mało wiem o tym kraju, to z wielką przyjemnością sięgnęłam po fragment z życia Adama Jarniewskiego na Grenlandii. Wiele osób zarzuca mu ten biograficzny charakter, ale już sam tytuł, gdzie w domyśle jest (JA) Nie mieszkam w igloo, sugeruje że książka będzie poświęcona głównie perypetiom autora (pytanie tylko, czy słusznie zatem nazywana jest reportażem?). Nie mam mu tego za złe, bo Adam zrobił to w naprawdę fajny i ciekawy sposób, wprowadzając nas i siebie samego w jakże odmienny świat. Celny wybór tematów i ciekawa narracja, choć niebezbłędna, ale tu pstryczek należy się też redakcji. Pojawiają się też głosy, że autor zbyt płytko poruszył pewne tematy, tj. historia Grenlandii czy liczne samobójstwa. Brakuje mi też lepszego opisu gospodarki Grenlandii, ale to już bardziej w formie apelu, który zachęci Adama do wydania kolejnej książki?  W końcu sama narracja jest niezwykle przyjemna i wciągająca, a widać, że wiedza autora i miłość jaką darzy swój nowy dom może zrobić jeszcze wiele dobrego dla polskiej literatury. Doceniam też przedstawienie jakże drastycznego tematu jakim są obecnie polowania. Biorąc jednak pod uwagę specyfikę regionu i jedność mieszkańców z przyrodą jestem wstanie zrozumieć, że ich posiłek nie zawsze znajduje się w sklepie. Świetne zdjęcia dodatkowo zaspokajają ciekawość czytelników. 

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Wyspa Niebieskich Lisów
Autor: Stephen R. Bown
Wydawnictwo: Poznańskie, rok: 2020
Ilość stron: 384
Moja ocena: 10/10

Słyszeliście kiedyś o II Wyprawie Północnej zorganizowanej przez rosyjskiego cara Piotra I w XVIII wieku? Na rozszerzonej historii miałam tylko wzmiankę o takim przedsięwzięciu i dopiero teraz poznałam szczegóły tej szalonej ekspedycji. Szalonej, ale jednocześnie tak ambitnej, że aż dziwi niepamięć o niej. Piotr I chcąc wnieść wkład rosyjski w kulturę i oświatę wysłał ekspedycję badawczą na Kamczatkę, która oprócz zaktualizowania mapy i dokonania odkryć geograficznych miała też za zadanie zorganizować infrastrukturę w całym regionie. Na głównodowodzącego tej wyprawy został wybrany Duńczyk Vitus Bering. Choć można byłoby się spodziewać, że to na nim skoncentruje się autor w głównej mierze, to w pewnym momencie pierwszo-planową postacią zostaje niemiecki naukowiec Steller. To pewnie zasługa jego dzienników, które prowadził z ogromną dokładnością podczas całej wyprawy. Bering był tak zajęty swoimi obowiązkami, że chyba nie miał czasu na tworzenie własnej wersji historii. Trochę to dziwne, bo z książki wynika, że bardzo zależało mu na uznaniu i awansie społecznym, a odnoszę wrażenie, że tak naprawdę był nudnym, flegmatycznym i mało charyzmatycznym przywódcą. Być może to właśnie dlatego autor koncentruje się głównie na Stelleru, który choć barwną był postacią, to niezwykle okrutną. Pomimo, że był przyrodnikiem nie miał problemu by zabić zwierzę „do swojej kolekcji”. Z drugiej jednak strony, miał świadomość, że wpuszczenie na Kamczatkę ogromnych mas ludzi wytępi lokalną faunę (co też się wkrótce stało). W książce nie brak drastycznych opisów, przez które ciężko czasem przebrnąć, ale to właśnie one najlepiej oddają tragizm całej wyprawy. Dziwią mnie komentarze przeczytane w Internecie, że autor mało poświęca uwagi spotkanym na trasie rdzennym ludom. Osobiście nie wiem po co miałby to robić, skoro historia koncentruje się na samej wyprawie, a wprowadzanie takich wątków pobocznych niepotrzebnie rozepchałoby książkę. Dla mnie Wyspa Niebieskich Lisów to świetna pozycja, która przybliża wciąż mało popularną wyprawę, która w niczym nie ustępuję innym wielkim odkryciom geograficznym. Jedyna smutna refleksja jaka mnie naszła po przeczytaniu, to fakt, że nadal najwięcej do powiedzenia mają Ci co są na samej górze, a zdanie osób doświadczonych i wykonujących tą robotę schodzi na drugi plan. Czy nie przypomina Wam to funkcjonowania współczesnych korporacji? 😉

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Egipt: haram halal
Autor: Piotr Ibrahim Kalwas
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie, rok: 2015
Ilość stron: 224
Moja ocena: 9/10

Największą wadą tej książki jest to, że jest krótka. Chciałabym więcej! Piotr jest świetnym dziennikarzem i narratorem przez co niełatwo oderwać się od jego historii. Egipt to bardzo popularny kierunek wśród naszych rodaków, ale mało kto chyba próbuje wsiąknąć w struktury jego społeczeństwa. Z jednej strony otwarty na turystów kraj, ale jakże zamknięte społeczeństwo. Nawet Piotr, który przeszedł na Islam i mieszkał długo w Aleksandrii nie zawsze jest wstanie uzyskać odpowiedzi na trudne pytania. A zadaje ich mnóstwo, bez pardonu wprawiając swoich rozmówców w zakłopotanie. Mnie zresztą też, bo kiedy czytam, że 90% Egipcjanek jest obrzezanych i to matki, babki, ciotki i starsze siostry im to robią, to zadaje sobie pytanie jak mam nie być rasistką? Jak kobieta w obecnych czasach ma nie być rasistką? Ktoś powie: „taka u nich kultura”, ale kobiety, z którymi rozmawiał o tym autor uważają to za bardzo traumatyczne przeżycie. Mężczyźni w ich kraju nie chcą nieobrzezanych kobiet, uważając je po prostu za dziwki. To niewiarygodne jak „skomplikowane” są relacje damsko-męskie w kraju, do którego zjeżdżają turyści z całego świata na all inclusive (nierzadko też na sex-turystykę). Niestety, ale zbyt dosłowna interpretacja religii doprowadza do licznych tragedii, która nawet nie omija zwierząt. Rytualne podcinanie gardeł owcom i krowom na ulicach Egiptu w Święto Ofiarowania to wciąż powszechny zwyczaj. Łzy miałam w oczach czytając ten fragment. Mimo to, jestem wdzięczna, że autor mi go przybliżył, gdyż w Internecie trudno znaleźć informacje na ten temat. A jak już są, to bardzo ubogie. Tak żeby przypadkiem nikt ich nie zauważył… Oczywiście to nie jedyne ważne kwestie jakie porusza autor, a wybór tematów jest szalenie ciekawy. Potwierdza to chociażby fakt, że Piotr po publikacji książki musiał się przenieść na Maltę. 

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii
Autor: Maciej Wesołowski
Wydawnictwo: Agora, rok: 2019
Ilość stron: 344
Moja ocena: 6/10

Ameryka Południowa to wciąż „Zaginiony Świat” dla wielu Polaków, dlatego warto doceniać pozycje takie jak ta! Szalenie ciekawa książka, ale coś nam nie do końca „pykło”. Tak jak wspomniałam, dla wielu z nas Ameryka Południowa to kraina tak odległa, że mówi się o niej przy okazji jakiś katastrof czy ewentualnie Igrzysk Olimpijskich bądź karnawale w Rio. Tyle w wiadomościach. Nie ukrywam, że sama nie mogę się popisać wiedzą w tym zakresie, dlatego dość ciężko czytało mi się książkę Maćka. Odnosiłam wrażenie, że jest ona skierowana do czytelnika, który już wcześniej odrobił zadanie z historii Kolumbii i jako tako orientuje się na jej osi czasu. Ja tego nie zrobiłam i nierzadko musiałam sięgać do Internetu. Cafe Macondo to zbiór różnych powieści, coś na wzór „Medalionów” Zofii Nałkowskiej, notabene równie tragicznych. O ile w rzeczywistości Nałkowskiej łatwo było mi się odnaleźć ze względu na znajomość historii, o tyle już w Kolumbii nie bardzo mi to szło. Czasem nie ogarniałam co się dzieje, bo autor nie zawsze dobrze opisywał tło wydarzeń. Chociaż może opisywał, tylko ja nie zaczaiłam, bo nie podszedł mi do końca ten styl pisania? Nie zawsze rozumiałam sens zdań, których konstrukcja wskazywała na zdanie złożone, a okazywała się zdaniem prostym. Wybijało mnie to z rytmu, a ten nie łatwo było zachować gdy pojawiało się tylu bohaterów. Mimo to, nie uważam żebym straciła czas sięgając po lekturę. Pozwoliła mi zrozumieć wiele aspektów, których nie dowiedziałabym się z suchej historii Kolumbii. To ludzkie historie pozwalają zrozumieć co się wydarzyło w tym kraju i dlaczego niemal wszystkie strony konfliktu są poszkodowane. Pozostaje w wielkim niedosycie i chęci poszerzenia wiedzy nie tylko o Kolumbii, ale i całej Ameryce Południowej.

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami a bankami. Bilet w jedną stronę
Autor: Joanna Lampka
Wydawnictwo: Pascal, rok: 2020
Ilość stron: 384
Moja ocena: 7/10

Asia jest autorką poczytnego bloga o Szwajcarii Blabliblu. Ja jednak trafiłam do niej za sprawą książki, którą dostałam na imieniny. Nie czytałam recenzji, nie wiedziałam o blogu, nie wiedziałam czego się spodziewać, ale jak dałam nura, to dopiero po trzech dniach się wynurzyłam. Jak na mnie wybitne tempo, bo zazwyczaj nie czytam tak szybko książek, ale autorka pisze tak lekko i przyjemnie dla oka, że jakoś samo zleciało. Książka okazała się zbiorem anegdotek, choć w niektórych trochę brakowało mi Szwajcarii, ale generalnie ok! Wydawać by się mogło, że Szwajcaria nie jest nam aż tak odległa kulturowo i geograficznie, a nierzadko czytając historie Asi byłam wielce zdumiona i zadziwiona postawą Szwajcarów. Nie jest to jednak żaden przewodnik krajoznawczy, więc jeśli nastawiacie się na jakiś reportaż, to możecie się zawieść. To bardziej opowieść, w której przemycane są te różne smaczki o serowo-zegarowym kraju. Podoba mi się też ironiczny styl autorki, który świetnie pobudza czytelnika. Ogromne propsy za ostatnie rozdziały, które czytało mi się najlepiej! Historia z „zadupiastej” szwajcarskiej wioski to materiał niemalże na film! Te same ochy i achy dla zdjęć, które nie tylko pięknie zdobią książkę, ale także przemycają sporo wiedzy. Jedyne co do mnie nie przemawia to tytuł książki, bo jak to ktoś gdzieś trafnie zauważył „krowy są tylko na zdjęciach, a banków w ogóle nie ma”. 😉 

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Nomadzi. Życie w drodze.
Autor: Zuzanna Bukłaha
Wydawnictwo: Znak literanova, rok: 2020
Ilość stron: 304
Moja ocena: 9/10

Przeczytałam w dwa dni, więc szybciej niż Asię Lampkę, ale nie wiem, która książka objętościowa większa, bo obie mają w sobie dużo zdjęć. 😉 A skoro już o zdjęciach mowa, to Nomadzi. Życie w drodze, to jedna z piękniej wydanych książek jakie ostatnio widziałam. Okładka – sztos, zdjęcia – sztos, opracowanie książki – sztos, tekst – sztos! Nic dziwnego, że tak to fajnie się czytało (i oglądało)! Książka to zbiór 9 różnych opowieści, ludzi którzy zdecydowali się na wyjście poza utarty schemat od 9 do 17. Jak się okazuje takie rozwiązania to nie tylko wolność i przygoda, ale także sporo wyrzeczeń. Ogromnie się cieszę, że Zuza zebrała te doświadczenia, bo chyba nie każdy ma świadomość jak ważny i poważny jest krok w takie życie. W książce znajdziemy historie rodzin wielodzietnych, jak i tych mniejszych, a nawet rozbitych. Nie brak też par czy singli. Każdy z nich obrał inny kierunek, który nie zawsze może nam się spodobać, ale warto poznać wszystkie scenariusze. Tym samym Zuza pokazuje nam, że nie ma przeszkód by zostać Nomadą, bo wcale nie trzeba być singlem lub bezdzietną parą by żyć na własnych zasadach. Bez względu na to czy planujesz życie nomada czy nie, warto przeczytać książkę Zuzi Bukłahy, bo a nuż się zainspirujesz, a jak nie, to przynajmniej zobaczysz kim są ludzie, którzy pojawiają się w sklepie w godzinach biurowych! 😀

Ciekawe książki i reportaże podróżnicze:

Tytuł: Dżentelmen w Moskwie
Autor: Amor Towles
Wydawnictwo: Znak literanova, rok: 2016
Ilość stron: 560
Moja ocena: -/10

Obecnie czytam 🙂

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

 

No Comments

Leave a Reply