Najpiękniejsza trasa samochodowa w Szwajcarii?
Od dawna chciałam przejechać jedną z najbardziej spektakularnych samochodowych tras w Szwajcarii: Furkapass, Grimselpass i Sustenpass. To około 120–135 km krętych dróg, serpentyn, jezior, lodowców i surowych alpejskich krajobrazów. Bez zatrzymywania się przejazd zajmuje około 3,5–4 godzin, ale na tę trasę zdecydowanie warto przeznaczyć więcej czasu!
Najbardziej czekałam oczywiście na Furkapass. To właśnie tutaj kręcono sceny do filmu Goldfinger z 1964 roku, a słynny zakręt Jamesa Bonda do dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na trasie. Niedaleko znajduje się również kultowy Hotel Belvédère, charakterystycznie wciśnięty w serpentynę nad lodowcem Rodanu.
Najwyższym punktem jest Furkapass, położony na wysokości 2429 m n.p.m. Grimselpass osiąga 2164 m, a Sustenpass około 2224 m. Średnia wysokość samych trzech przełęczy to więc około 2270 m n.p.m., choć oczywiście cała trasa prowadzi również przez znacznie niżej położone doliny. Każda z przełęczy ma przy tym zupełnie inny charakter. I choć sama przejażdżka jest już atrakcją, największą zaletą tej pętli jest to, że po drodze czeka mnóstwo miejsc, przy których warto się zatrzymać!
Nocleg
Przed wyjazdem na trasę zatrzymaliśmy się w Genusshotel Brienz. To bardzo przyjemny obiekt z widokiem na jezioro i dobrymi śniadaniami! Naprawdę warto się tutaj zatrzymać!
Winieta
Przed przyjazdem do Szwajcarii pamiętajcie o kupnie winiety.
Karta E-Sim
Z racji, że mój operator komórkowy nie obsługuje Szwajcarii, to żeby uniknąć opłat używałam e-Sim Roamless. Z tego co wiem jest nieco droższy niż Airalo, ale ma lepszy zasięg. Używałam go już w wielu miejscach na świecie, m.in. w Chinach (nie ma żadnych blokad i wszystko normalnie śmiga) czy w Pakistanie!
Jeśli użyjesz tego kodu T7HQN, to dostaniesz 5$ na start i ja też otrzymam 5$ za polecenie.
Grimselpass
Nie wiem czy ma znaczenie, z której strony zaczniecie robić pętle. My pojechaliśmy najpierw na Grimselpass, ale równie dobrze możecie zacząć od Sustenpass.
Grimselpass prowadzi wśród surowych, skalistych zboczy Alp, a po drodze pojawiają się charakterystyczne turkusowe jeziora powstałe dzięki rozbudowanemu systemowi zbiorników hydroenergetycznych. Warto zatrzymać się przy Grimselsee – ogromnym sztucznym jeziorze otoczonym wysokimi szczytami, które szczególnie efektownie wygląda z punktów widokowych przy drodze. Niedaleko znajduje się również Hotel Grimsel Hospiz, którego historia sięga średniowiecza – pierwszy zajazd w tym miejscu powstał już w XVI wieku, a obecny hotel został odbudowany w XX wieku po zalaniu pierwotnego budynku podczas tworzenia zbiornika.

Jedną z największych atrakcji okolicy jest natomiast Gelmerbahn, czyli niezwykle stroma kolejka szynowa prowadząca do położonego wysoko w górach jeziora Gelmersee. Jej maksymalne nachylenie sięga aż 106%, co czyni ją jedną z najbardziej stromych kolejek tego typu w Europie. Na górze czeka krótki, ale bardzo malowniczy szlak wokół jeziora. Bilety na Gelmerbahn polecam rezerwować online, gdyż na miejscu nie można ich dostać od ręki. Dość szybko się wyprzedają, więc warto zaplanować sobie wizytę w tym miejscu. Ponadto, wiele osób poleca przyjechać popołudniu, gdy poranne mgły już nieco opadną. My niestety nie zdążyliśmy tutaj dojechać, ale jest to miejsce, do którego na pewno będę chciała wrócić!
Furkapass
Furkapass to zdecydowanie najbardziej filmowy odcinek całej pętli. Przełęcz wznosi się na 2429 m n.p.m., a kręta droga prowadzi wysoko ponad doliną, oferując spektakularne widoki na Alpy. To właśnie tutaj w 1964 roku kręcono sceny do filmu Goldfinger – James Bond, granego przez Seana Connery’ego. Bond przejeżdżał przez przełęcz swoim Astonem Martinem, a w kadrze pojawił się również słynny Hotel Belvédère.

Sam hotel ma zresztą ciekawą historię. Powstał w 1882 roku, w czasach, gdy podróż przez wysokie alpejskie przełęcze była znacznie bardziej wymagająca niż dziś. Zbudowano go w charakterystycznym zakręcie drogi, tuż przy lodowcu Rodanu, który wówczas znajdował się zaledwie kilkaset metrów od hotelu. W czasach swojej świetności był luksusowym hotelem Belle Époque i oferował około 90 miejsc noclegowych. Dziś budynek jest zamknięty – ostatni raz działał w 2015 roku – i stał się jednym z najbardziej charakterystycznych lost places szwajcarskich Alp.
Najbardziej uderzające jest jednak to, jak bardzo zmienił się tutejszy krajobraz. Lodowiec Rodanu cofnął się o ponad kilometr względem czasów największej świetności Belvédère i z hotelu nie jest już nawet widoczny tak jak dawniej. Wciąż można wejść do wykutej w lodzie jaskini lodowej, ale ostatnie opinie nie są zbyt optymistyczne. Coraz mniej zostaje z samej jaskinii.
Warto zwrócić uwagę także na inne opuszczone budynki przy przełęczy, między innymi Furkablick. To pozostałość po czasach, kiedy podróż przez Furkę oznaczała wielogodzinną wyprawę i nocleg w górach. Co ciekawe, przez Furkapass jedzie też autobus miejski, więc jeśli nie macie auta, to wciąż jest dla Was nadzieja! No i oczywiście nie brak też tutaj rowerzystów, choć szczerze ich podziwiam, bo podjazdy potrafią być tutaj srogie.

P.S.
Zanim ruszycie w kierunku Sustenpass, to zatrzymajcie się jeszcze w niewielkim Hospental. Nad miejscowością góruje XIII-wieczna wieża dawnego zamku, jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków doliny Urseren. To właśnie tutaj znajduje się również jeden z oficjalnych fotospotów Grand Tour of Switzerland!

Sustenpass
Ostatnim odcinkiem naszej pętli jest Sustenpass, który łączy Wassen w kantonie Uri z Innertkirchen w kantonie Berno. Droga wznosi się do 2224 m n.p.m., a cała trasa między dolinami ma około 45–46 km. Co ciekawe, Sustenpass jest jedną z najmłodszych wielkich alpejskich dróg i jako pierwsza w Alpach została zaprojektowana od początku z myślą o ruchu samochodowym. Oficjalne otwarcie odbyło się w 1946 roku.
Trasa jest przy tym świetnie poprowadzona – zamiast bardzo ciasnych serpentyn znajdziemy szerokie zakręty, liczne tunele i mosty. Cała droga ma około 26 mostów i 26 tuneli, a maksymalne nachylenie wynosi około 9%. Na zachodniej stronie przełęczy szczególnie pięknie prezentuje się Steingletscher, czyli lodowiec Stein, oraz otaczające go szczyty. Sama przełęcz jest natomiast… nieco nietypowa – jej właściwy wierzchołek znajduje się na około 2259 m n.p.m., ale współczesna droga przechodzi pod nim przez krótki tunel na wysokości 2224 m.
Co ciekawe, przy budowie Sustenpass pracowali m.in. żołnierze oraz internowani, w tym Polacy – przy trasie można znaleźć nawet Polendenkmal, pomnik upamiętniający Polaków związanych z budową drogi.

O czym warto pamiętać?
Ta pętla jest naprawdę spektakularna, ale warto pamiętać, że prowadzi przez wysokie przełęcze alpejskie, więc warunki mogą zmienić się bardzo szybko. Wszystkie trzy przełęcze są sezonowe – zazwyczaj otwierają się od końca maja/czerwca i pozostają przejezdne do października lub początku listopada, zależnie od opadów śniegu. W 2026 roku Furkapass został w pełni otwarty 29 maja, natomiast Sustenpass dopiero w połowie czerwca. Daty mogą jednak każdego roku przesuwać się o kilka tygodni, dlatego przed wyjazdem koniecznie trzeba sprawdzić aktualny status dróg. Także w ciągu dnia trasy mogą zostać zamknięte przy gwałtownym załamaniu pogody!
Nie planowałabym też tej trasy z niemal pustym bakiem. Na samej trasie nie ma zbyt wielu możliwości tankowania, dlatego najlepiej zatankować wcześniej – np. w Innertkirchen, Wassen, Andermatt czy Oberwald – i dopiero ruszyć na przełęcze. Z jedzeniem jest trochę lepiej: przy trasie działają restauracje i hotele, m.in. na Grimselpass i w okolicach Furkapass, ale nie traktowałabym ich jako gwarantowanego źródła jedzenia poza sezonem.
Dzięki za uwagę! To już wszystko!
Więcej wpisów z tej wycieczki:
Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! <3

Brak komentarzy