Ameryka Południowa Kolumbia Podróże

Santa Marta – powódź, murale i nurkowanie!

13 marca 2026

Miasto przesiadkowe

Choć Santa Marta uznawana jest za najstarsze kolumbijskie miasto, to jednak na podróżniczej mapie zasłynęła przede wszystkim jako miejsce przesiadkowe dla turystów podróżujących do Minci bądź Parku Tayrona. My zaplanowaliśmy w Santa Marta jeden, pełny dzień – tak żeby odpocząć po przylocie i na drugi dzień wyskoczyć na nurkowanie. Potem jak każdy turysta mieliśmy w planach Mince i Palomino. Park Tayrona w trakcie naszego pobytu pozostawał zamknięty ze względu na odnowę biologiczną (to normalny proceder stosowany nawet 3 razy w roku. Jednak w tym roku się wydłużył, ale o tym w dalszej części wpisu). Niestety, nasze plany musiały ulec zmianie gdyż w trakcie naszego pobytu na Santa Marta rozwinął się niż, który przyniósł ulewny deszcz i gwałtowną powódź. Na szczęście w porę udało nam się uciec, ale też nie obyło się bez przygód! No i udało się też zwiedzić Santa Martę, o której opowiem Wam w tym wpisie!

Przylot do Santa Marty

Kolumbia może się pochwalić genialną siatką połączeń wewnętrznych, obsługiwanych przez różne linie. Samoloty potrafią latać kilka razy dziennie, więc wybór jest spory, a ceny za lot wahają się w granicach 50€ w jedną stronę z bagażem rejestrowanym (to znacznie taniej niż w Tajlandii). My po Kolumbii lataliśmy Avianca i ani razu nie mieliśmy dużego opóźnienia. Nasz lot do Santa Marty kosztował 50€ i trwał niecałą godzinę.

Transfer do Santa Marty

Lotnisko Santa Marta jest znacznie oddalone od centrum, a że my przylatywaliśmy późnym wieczorem, to żeby nie mieć problemów z Uberem zamówiliśmy sobie transfer z bookingu. Taka opcja jest minimalnie droższa, zazwyczaj max 2-3€ na przejazd, a przynajmniej masz tę gwarancję, że zostaniesz odebrany i nie będziesz czekać w nieskończoność!

Hotele w Santa Marta i Taganga

W Santa Marta nocowaliśmy w Casana Rosa Hotel! Przeciętny obiekt ze śniadaniami. Niestety jedna z przygód przydarzyła nam się właśnie w hotelu, bo wyobraźcie sobie, że w nocy przez tą ulewę zaczął nam przeciekać sufit! Mieliśmy w pokoju dwa podwójne łóżka i jedno z nich zalało. Niezłe jaja, bo jeszcze czegoś takiego nie doświadczyłam. Obsługa hotelowa pytała się czy może nam to jakoś zrekompensować, ale olaliśmy już temat, bo w sumie sporo hoteli miało ten problem, no i co oni biedni mieli też zrobić w takiej sytuacji?

Nie planowo spędziliśmy także jeden nocleg w Tagandze. Po nurkowaniu mieliśmy wstępnie jechać do Cartageny, ale okazało się, że autobus został odwołany i jedną noc zatrzymaliśmy się w hotelu Divaganga Hostel & Diving. W cenie nurkowania jest także nocleg w hostelu, ale my w ogóle nie skorzystaliśmy z tej opcji, zwłaszcza że nocleg był i tak tylko dla mnie. Wzięliśmy prywatny pokój dla nas.

P.S. W Santa Marta i w Taganga w wielu hotelach nie ma ciepłej wody! Często jest tylko jeden kurek pod prysznicem i leci letnia woda.

Plaża w Santa Marta

Zwiedzanie Santa Marty rozpoczęliśmy od spaceru wzdłuż plaży. Naszym oczom ukazał się jednak bardzo smutny widok. Plaża w Santa Marta, choć możliwości ma, to jednak jest kompletnie niezadbana! Przede wszystkim jest strasznie zaśmiecona. Już pal licho na wieżowce czy przycumowane łódki, z których też nie wiadomo co tam wycieka, ale no właśnie – jakby tego było mało, to jest to jeden wielki śmietnik. Najgorsze jest to, że tak właśnie wygląda większość plaż w Kolumbii i to raczej nie jest kierunek dla tych, co szykują się na plażing. 

Santa Marta – Miasto Muralami malowane!

Santa Marta choć jest najstarszym miastem w Kolumbii, to co ciekawe nie ma zbyt wielu zabytków, którymi mogłaby się pochwalić. Na szczęście miasto może się pochwalić wieloma kolorowymi muralami i jeśli jesteście na początku trasy po Kolumbii, albo pierwszy raz w Ameryce Południowej, to na pewno Wam się spodoba. Potem odkryjecie, że w sumie wielu kolumbijskich miastach i ogólnie w Ameryce Południowej dużo jest takich murali! Spacer po mieście nie powinien zająć więcej jak 3h.

Taganga – nie wiadomo co z tym zrobić…

Korzystając więc jeszcze z wczesnej pory i wciąż bezdeszczowej pogody, zamówiliśmy Ubera i pojechaliśmy do sąsiedniej Tagangi. Co ciekawe, z Santa Marty jest tutaj nawet jakiś pieszy szlak, ale wiele osób go odradza ze względów bezpieczeństwa – po drodze przechodzi się przez miejsca, w których ludziom niestety nie wiedzie się najlepiej. (W ogóle podczas naszego pobytu w Kolumbii, Santa Marta, a szczególnie Taganga wydały nam się najbiedniejszymi rejonami w kraju.

Już po wyjściu z taksówki, wiedzieliśmy że znaleźliśmy się w miejscu, w którym mało kto chce być. Bród, smród, Sodomia i Gomoria. Przykro mi tak pisać o jakimś miejscu, ale niestety Taganga jest cholernie zanieczyszczona i zaniedbana. Plaża jest pełna śmieci i psich kup, bo niestety bezpańskich psów (a może to psy lokalsów, tylko wiecie tak raz dbają o nie, raz nie) jest tu mnóstwo. Mimo to, chętnych na plażowanie (głównie lokalsów) nie brakuje. 

Turystom polecana jest przede wszystkim Playa Grande, Taganga – wożą na nią łódki z Tagangi, ale można też przejść szlakiem pieszym. My poszliśmy tylko na punkt widokowy, ale szczerze powiedziawszy nie zachęciła mnie ta plaża bardziej do kąpieli.

Ogólnie Taganga to takie miejsce, w którym trzeba uważać, bo jednak nie jest tu zbyt bezpiecznie. Widać, że mieszkańcom dokucza ogromna bieda. Nie ma tu nawet za bardzo asfaltowych dróg, więc taxówki mają czasem problem z dojechaniem do jakiegoś miejsca, bo koleiny są ogromne. 

Jeśli nie macie w planach nurkowania to nie ma po co tu przyjeżdżać.

Nurkowanie w Tagandze 

Do Tagangi przyjechałam tylko wyłącznie ze względu na nurkowanie. Niestety, moje pierwsze planowe nurkowanie zostało odwołane przez intensywne opady deszczu, które ostatecznie doprowadziły do powodzi w Santa Marta i okolicy.

Na szczęście 3 dni później udało się zanurkować. Dwa zejścia kosztowały mnie 60€. Nurkowałam z Divaganga Hostel – właścicielką tego miejsca jest Francuska Lucy, która już kilkanaście lat prowadzi to miejsce. To chyba najlepsza i najpopularniejsza baza nurkowa w tym miejscu. Pod kątem miejsca i pracowników nie mam nic do zarzucenia, ale sam spot nurkowy był bardzo słabiutki. Niestety sporo namieszała tu pogoda i mega słaba widoczność po tych ulewach. Poza tym, niezbyt wiele działo się pod wodą o czym możecie się przekonać oglądając ten filmik. Generalnie Kolumbia nie słynie z jakiś mega spotów nurkowych, ale jeśli macie ochotę na pływanie pod wodą, to podobno i tak jest to najlepsze miejsce. 

Powódź w Santa Marta i zmiana planów 

Niestety kiedy przyjechaliśmy do Santa Marty pechowo trafiliśmy na jakiś ogromny niż, który wywołał tak intensywne opady, że doprowadziły one do poważnych powodzi w regionie. My na szczęście w porę uciekliśmy do Minci, więc nie doświadczyliśmy zalanych ulic w mieście. W Internecie przeczytaliśmy, że po ulicach pływały nawet kajmany, które przedostały się z pobliskich rzek. 

Nasz wyjazd do Palomino także odwołaliśmy, gdyż na drodze prowadzącej do tej miejscowości częściowo zawalił się most. Przejazd wciąż był możliwy, ale odbywał się na zasadzie, że autobus podjeżdżał do mostu, który następnie trzeba było przejść na piechotę i wsiąść do kolejnego autobusu. W związku z tym odwołaliśmy nasz pobyt w Palomino i przedłużyliśmy czas w Mince i Santa Marta.

Park Tayrona – zamknięty, ale niedomknięty…

Podczas całego naszego pobytu w Kolumbii Park Tayrona pozostawał oficjalnie zamknięty ze względu na odnowę biologiczną regionu.

Jednak pierwsze wątpliwości co do tego pojawiły się gdy wracaliśmy z Minci i na dworcu ktoś z obsługi wolał na autobus do Parku Tayrona. Zdziwiło mnie to, ale co się okazało…

Jakaś grupa ludzi, bez wiedzy rządu za dodatkową opłatą wprowadzała turystów na teren parku. Władze Kolumbii jednak zorientowały się, że coś jest nie tak i zamknęły park na dłużej. Powodem był brak możliwości zapewnienia bezpieczeństwa i ataki uzbrojonych grup na lokalsów. Dodatkowo obfite deszcze także uszkodziły infrastrukturę parku, więc sporo miejsc było też niedostępnych. 

Ciężko przewidzieć jak rozwinie się dalej sytuacja, polecam sprawdzać na bieżąco w Internecie. Generalnie poziom bezpieczeństwa w Kolumbii ma obecnie tendencję spadkową, czego najlepszym dowodem jest właśnie sytuacja w Parku Tayrona.

I to już wszystko co dla Was przygotowałam!

Pozostałe wpisy z tej wycieczki:

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz