Ameryka Południowa Kolumbia Podróże

Cartagena – najbardziej kolorowe kolumbijskie miasto!

15 marca 2026

Na to czekałam! 

Każdy jadąc do jakiegoś kraju, ma takie miejsce na które czeka najbardziej! W przypadku Kolumbii najbardziej czekałam właśnie na Cartagene, bo to miasto, które najlepiej „znałam” ze zdjęć. Nie zawiodłam się, było dokładnie tak jak sobie wyobrażałam, ale… z perspektywy całego pobytu muszę Wam zdradzić, że najlepiej bawiłam się w Mince i Salento!

Miasto zostało założone w 1533 roku przez hiszpańskiego konkwistadora Pedro de Heredia i szybko stało się jednym z najważniejszych portów imperium hiszpańskiego w Ameryce. Przez jego port przechodziły ogromne ilości złota i srebra transportowane do Europy, co czyniło Cartagenę łakomym kąskiem dla piratów i korsarzy. Właśnie dlatego wokół starego miasta powstał jeden z najlepiej zachowanych systemów fortyfikacji w obu Amerykach. 

Dziś Cartagena przyciąga podróżników z całego świata, którzy przyjeżdżają tu nie tylko dla pięknych plaż Karaibów, ale także dla niezwykłej mieszanki kultur, historii i tropikalnego klimatu. Nie jest to miejsce bez wad, gdyż masowa turystyka znacząco wywindowała ceny w porównaniu do innych kolumbijskich miast. Trudno jednak oprzeć się pięknu tego miasta!

Przejazd do Cartageny z Santa Marta autobusem Berlinastur

Do Cartageny przyjechaliśmy busem Berlinastur. Przejazd kosztował nas ok. 20€ od osoby i trwał 5h. W Barankili musieliśmy się także przesiąść do innego autobusu. Nie wiem czy można kupić bilety online, my po prostu pojechaliśmy taxą do biura, kupiliśmy bilety i 15 min później byliśmy już w autobusie. Niestety na niektórych odcinkach bilety są numerowane i my dostaliśmy miejsca na samym końcu. Na szczęście była to tylko 2 godzinna podróż, ale bardzo niekomfortowa.

Nocleg w Cartagenie

W Cartagenie zatrzymaliśmy się w Casa Isabel. Bardzo przyzwoity nocleg, z dobrym śniadaniem i w cichym miejscu. Możemy polecić. 

Cartagena – Dzielnica Getsemani

Nasz nocleg znajdował się w kultowej dzielnicy Getsemani! Ta część miasta zrobiła na nas zdecydowanie większe wrażenie! To właśnie tutaj najlepiej czuć karaibski klimat Cartageny: kolorowe domy, muzyka na ulicach i murale, które opowiadają historię dzielnicy.

Plaża de la Trinidad

Sercem Getsemaní jest Plaza de la Trinidad. W ciągu dnia plac wydaje się spokojny – dzieci grają w piłkę, mieszkańcy siedzą w cieniu drzew, a sprzedawcy przygotowują przekąski. Jednak prawdziwe życie zaczyna się tu wieczorem. Schody przed kościołem zamieniają się w nieformalną widownię, a plac przejmują artyści! My trafiliśmy tu wieczorem na Michaela Jacksona, który naprawdę ruszał się zjawiskowo! Dominującym budynkiem przy placu jest Iglesia de la Santísima Trinidad, jeden z najważniejszych kościołów w tej części miasta. Świątynia powstała w XVII wieku.

Galeria Street Artu

Spacerując po Getsemaní, trudno nie zauważyć ogromnej ilości murali. Dzielnica jest prawdziwą galerią street artu na świeżym powietrzu. Kolorowe malowidła pokrywają ściany domów, bramy i nawet niewielkie zaułki. Często przedstawiają postacie lokalnych bohaterów, sceny z życia mieszkańców czy symbole karaibskiej kultury.

Najbardziej znane murale można znaleźć przy ulicy Calle de la Sierpe, gdzie sztuka uliczna zmienia zwykłe ściany w opowieści o historii dzielnicy. Wiele z tych prac powstało w ramach lokalnych projektów artystycznych, które miały podkreślić tożsamość Getsemaní i ochronić ją przed utratą charakteru w obliczu rosnącej popularności turystycznej.

Centenario Park

Spacerując po Getsemani koniecznie zajrzyjcie też do tutejszego parku! Żyją w nim leniwce i jeśli nie możecie żadnego zlokalizować, to warto zagadać do obsługi – powinni wskazać gdzie znajduje się ten uroczy zwierzak!

Cartagena – Stare Miasto

Historyczne centrum Cartageny otaczają potężne mury obronne, zbudowane przez Hiszpanów w XVI i XVII wieku, aby chronić miasto przed piratami i najazdami. Dziś są one jednym z najlepiej zachowanych systemów fortyfikacji w Ameryce Południowej.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech starej Cartageny są jej intensywne kolory. Domy pomalowane są na żółto, turkusowo, różowo czy pomarańczowo, a z balkonów zwisają kaskady bugenwilli. Drzwi i okiennice kontrastują z fasadą domu. Każda ulica wygląda jak scenografia do filmu. Warto też zaglądać do lokalnych sklepów i butików! Ich wnętrza potrafią przenieść do kompletnie innego świata!

Spacerując po Cartagenie, szczególnie po zmroku zalecam zachować ostrożność, szczególnie pod kątem kieszonkowców. Nam co prawda nie przytrafiła się żadna niepokojąca sytuacja, ale mimo wszystko zalecam rozwagę.

PALENQUERAS

Spacerując po starym mieście, trudno nie zauważyć kobiet w niezwykle barwnych sukniach, z koszami pełnymi owoców na głowie. To właśnie Palenqueras – symbol miasta!

Palenqueras pochodzą z pobliskiej miejscowości San Basilio de Palenque – wioski uznawanej za pierwszą wolną osadę byłych niewolników w obu Amerykach. Miejsce to ma ogromne znaczenie kulturowe i historyczne, dlatego jego tradycje zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Kobiety z Palenque od pokoleń przyjeżdżają do Cartageny sprzedawać owoce i słodycze, podtrzymując tradycję, która ma swoje korzenie jeszcze w czasach kolonialnych.

Uwaga! Za zdjęcie z Palenqueras trzeba zapłacić, bo to nierzadko obecnie ich jedyne źródło dochodu. Cena zależy oczywiście od ilości – my mieliśmy zdjęcia z 4 paniami za 10€… na pierwszy rzut oka brzmi dużo, ale tak naprawdę to było po 2.5€ na głowę… Tutaj możecie też zobaczyć nasz krótki filmik!

Bocagrande – kolumbijskie Miami!

Bocagrande często nazywane jest karaibskim Manhattanem lub kolumbijskim Miami! Powód jest prosty – linia brzegowa pełna jest nowoczesnych wieżowców, które wyrastają tuż przy plaży. Jednak poza tym nie ma tu nic takiego nadzwyczajnego. Tutejsza plaża też nie należy do najpiękniejszych, choć niektórzy twierdzą, że jak na standardy kolumbijskie, to podobno jest niezła. My do Bocagrande nie dotarliśmy, podziwialiśmy wieżowce tylko z murów miejskich.

Dlaczego nie zdecydowaliśmy się na Wyspy Różane?

Jadąc do Kolumbii od początku wiedziałam, że nie będzie to wyjazd pod kątem plażowania. Trochę szkoda, bo to w końcu Wybrzeże Karaibskie, które raczej kojarzy się z czymś zjawiskowym. Przez chwilę miałam wrażenie, że znajdę to na właśnie na tych wyspach różanych, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z nich. Głównie ze względu na fakt, że wyspy są mocno przeciążone, szczególnie przez jednodniowe wycieczki, które nierzadko to klasyczny wyścig z czasem. Podobno też infrastruktura na wyspach pozostawia wiele do życzenia, a plaże też wcale nie są takie piękne jakby się mogło wydawać. Oczywiście to tylko opinie przeczytane w Internecie i zdjęcia, które mogłam zobaczyć. My się nie zdecydowaliśmy, ale tutaj każdy musi podjąć decyzję, czy ma czas czy nie. My przyjechaliśmy do Kolumbii głównie po przygody, więc plażowanie nie miało dla nas priorytetu. Wydaje mi się, że sporo też zależy od naszych poprzednich doświadczeń i oczekiwań. 

Pozostałe wpisy z tej wycieczki:

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3

Brak komentarzy

Zostaw komentarz