Azja Koh Tao Podróże Tajlandia

Koh Tao – tajska, rajska wysepka!

1 marca 2025

Gdzie szukać raju?

Koh Tao to niewielka wysepka w Zatoce Tajskiej. Jeszcze w latach 60-ych ubiegłego wieku był to niezamieszkany skrawek lądu. Ktoś jednak dostrzegł jej potencjał i dziś jest tu więcej turystów niż Tajów. Koh Tao jest naprawdę wyjątkowa! Kusi nie tylko tym na lądzie, ale też pod wodą. To nurkowe eldorado, szczególnie dla tych którzy dopiero zaczynają przygodę z nurkowaniem. Ceny kursów czy nawet zwykłych nurkowań są dwa razy tańsze w porównaniu z przeciętnymi cenami na świecie. Niestety ostatnimi czasy Wyspa owiana jest też złą sławą. W ostatnich kilkunastu latach doszło tu do serii tajemniczych zgonów. Można o nic przeczytać w Internecie, ale w kuluarach często mówi się, że to kwestia przedawkowania. Na wyspie bez problemu można dostać różne substancje… Mimo to, Koh Tao pojawia się w wielu rankingach najpiękniejszych wysp na świecie. I nie sposób odmówić wyspie piękna, dlatego spędziłam tu aż tydzień i chętnie opowiem Wam co można robić na wyspie.

Na co musisz uważać wybierając się na Koh Tao?

Jedyna możliwa droga wiedzie przez Morze, więc warto mieć to na uwadze w przypadku niepogody! Ostatnio, nawet w porze suchej wyspę nawiedzają intensywne ulewy powodujące gwałtowne powodzie (flash flood). W przypadku takich zawirowań pogodowych także w tajskiej zatoce pojawiają się wysokie fale, które skutecznie uniemożliwiają transport i wyspa jest wówczas odcięta od świata. Co prawda takie historie nie trwają może długo, ale już wiele razy ktoś gdzieś nie zdążył… Dlatego zawsze kupujcie bilety na samolot z odpowiednim zapasem i sprawdzajcie pogodę. 

Jak się dostać na Koh Tao?

Na wyspę najprościej się dostać z portu Don Sak w Surat Thani oraz z portu Chumphon, a także z Koh Samui i Koh Phangan. Najbliższe lotniska znajdują się na Koh Samui i w Surat Thani. Niestety lotnisko na Koh Samui jest bardzo drogie, więc większość osób (w tym także ja w drodze powrotnej wybiera Surat Thani).

Co ciekawe, istnieje też opcja wykupienia promu i autobusu do Bangkoku. Przejazd jest bardzo męczący (trwa ok. 12h), ale jest to bardzo tania opcja. 

Możliwości kupna transferu na wyspie jest naprawdę wiele! Wystarczy udać się do biura i tam można kupić nawet opcję prom-transfer na lotnisko-samolot. Także jeśli macie w planach później Khao Sok, Krabi itp to bez problemu wszędzie się dostaniecie.

Jak wyglądały moje transfery?

Ja przyjechałam z Koh Lanty! Najpierw z samego rana odebrał mnie busik, który zawiózł mnie do portu, skąd wsiadłam już na prom do Koh Tao. Całość kosztowała mnie 1700 THB (ok 50€). 

W drodze powrotnej kupiłam w lokalnym biurze prom i transfer na lotnisko Surat Thani, co kosztowało mnie 700 THB (20€). 

W Internecie kupiłam bilety Nok Air do Bangkoku Don Muaeng z bagażem rejestrowanym za 90€.

Kiedy jechać na Koh Tao?

UWAGA: W Zatoce Tajskiej pora deszczowa przypada od października do lutego. Grudzień to miesiąc z największą ilością opadów. Wtedy też miały miejsce ostatnie gwałtowne powodzie (grudzień 2024).

Ja byłam na Koh Tao w drugiej połowie stycznia i przez cały tydzień miałam stabilną pogodę, choć nie zawsze było słońce. Często było pochmurnie i nie było dużych upałów. Dla mnie to akurat na plus.

Od lutego do maja przypada pora sucha i gorąca. Jednak i wtedy mogą się zdarzyć gwałtowne powodzie (ostatnia miała miejsce pod koniec lutego 2025).

Od maja do października mamy do czynienia z porą ciepłą i wietrzną. Podobno to teoretycznie najlepszy moment na odwiedzenie wyspy.

Jak się poruszać po Koh Tao?

Choć wyspa jest naprawdę mała, to skuter na pewno się przyda. Wypożyczenie skutera kosztuje grosze, a na wyspie ich nie brak. Należy natomiast pamiętać, że Koh Tao nie jest stworzona pod tym względem dla nowicjuszy. To dość górzysta wyspa i zdarzają się takie podjazdy, że wielokrotnie zdarzają się tutaj wypadki (np. za mała moc na podjazd i skuter spada). Ponadto, na wyspie panuje naprawdę duży ruch (wyspa jest przeludniona), a momentami drogi są bardzo wąskie (np deptak biegnący wzdłuż Sairee Beach – to miejsce powinno być w ogóle wyłączone z ruchu dla skuterów).

Na wyspie nie ma Bolta, ale jest za to taxi mafia. Za krótki przejazd często liczą sobie 300-400 THB. Nie ma alternatywy. Niestety zdarzyło mi się pary razy skorzystać, ale zazwyczaj starałam się chociaż przejść w jedną stronę.

Jeśli zarezerwowaliście hotel oddalony od portu spytajcie czy ma opcję transferu – podobno większość ma!

Gdzie nocować na Koh Tao?

Niestety Koh Tao zmaga się obecnie z wielką falą turystów. To widać w każdym calu – na plażach, na drodze czy w obłożeniu hoteli. Dlatego Koh Tao polecam rezerwować z wyprzedzeniem! Sama byłam zmuszona zmienić hostel, bo ten który miałam upatrzony był niestety zajęty przez mój pierwszy dzień pobytu. Tak więc:

  • W White Jail at Koh Tao Hostel spędziłam jedną noc. Miałam prywatny pokój, który był naprawdę w porządku, ale niestety bardzo głośny. W pobliżu znajduje się obskurny bar, z którego grana jest bardzo głośna muzyka do 2 w nocy. Nawet mieszkańcy bardzo się skarżą, ale nie da się go pozbyć. Przed przyjazdem zostałam o tym poinformowana przez hotel, więc nie mam tutaj pretensji do nikogo. Wspominam w ramach ostrzeżenia. Obiekt ma też dostępne pokoje mieszane na ok 20 osób z zasłonami przy łóżkach. Podobno w nich nie słychać muzyki (miałam tu koleżankę). Za noc zapłaciłam 75€. Przy hotelu działa też kawiarnia ze zniżkami dla gości hotelowych, ale nie polecam jej. Bardzo długi czas oczekiwania, a jedzenie mocno przeciętne.
  • Resztę pobytu spędziłam w SKYPEARL Guesthouse & Pub. Nocowałam w 4 osobowym żeńskim pokoju. Do dyspozycji miałyśmy dwie toalety i jeden prysznic. Pokój był codziennie sprzątany. Za 6 nocy zapłaciłam 145€. Jest to obiekt, który śmiało mogę polecić solo podróżnikom. Dostępne są także pokoje męskie i mieszane.

Gdzie zjeść na Koh Tao?

Niestety na Koh Tao przez pół pobytu miałam problemy żołądkowe. Nie były one na szczęście tak dotkliwe jak zazwyczaj, ale niestety większość posiłków była tostami z 7eleven. Wygląda też na to, że po wyspie krążył jakiś wirus wtedy, bo bardzo dużo osób chorowało, w tym także parę dziewczyn ode mnie z pokoju. Jednak parę miejscówek udało mi się przetestować!

  • Ann Thai Food – tania i bardzo dobra restauracja. Jadłam tu zielone curry!
  • Jak macie dość tajskiego jedzenia i chcecie zjeść kanapkę na śniadanie to polecam Da’s Sandwiches
  • Chciałam iść do IBIZA BEACH CLUB, ale przez przypadek usiadłam z koleżanką w Cactus Cafe & Beach Bar… zdarzenie miało miejsce na plaży, dlatego się nawet nie zorientowałyśmy przez długi czas, że jesteśmy w innym barze! Cactus okazał się mocno przeciętny w wieczornych przekąskach. To bardziej śniadaniowo-brunchowe miejsce 
  • W Sunset view Restaurant jadłam dobrego Smoothie Bowl (ten na zdjęciu z kawą)
  • Jednak jeszcze lepszy Smoothie Bowl był w Monkey Cup. Jadłam tu też Pad Thai, ale nie urzekł mnie specjalnie.

  • Wybrałam się też z koleżanką do Secret Baru na zachód słońca. Jednak była to wielka klapa, bo to ile ludzi tu było, to przeszło moje najśmielsze oczekiwania… ceny dość wysokie, można zamówić tu tylko przekąski, choć zarówno Sajgonki jak i Giyoza były naprawdę spoko. Co do samego widoku z tego miejsca, to też nic nadzwyczajnego. Ta duża ilość ludzi wpłynęła bardzo negatywnie na odbiór tego miejsca.

Co warto zobaczyć na Koh Tao?

Sai Ri Beach 

Sai Ri Beach to główna plaża na Koh Tao – najdłuższa i najsłynniejsza. To tutaj toczy się większości życie na wyspie – są sklepy, bary, restauracje, hotele, centra nurkowe i wszelakiego rodzaju inne obsługi. Polecam się przespacerować aż do samego końca. Ulica jest naprawdę fajnie udekorowana, a po drodze czekają nas też przyjemne widoki na plażę.

Polecam dotrzeć aż do samego Koh Tao Cabana Resort. Jest tutaj dużo palm i światełek. Podczas zachodu słońca wygląda to naprawdę magicznie! Na plaży znajduje się też mnóstwo barów więc w odpowiedniej chwili zalecam odpoczynek i podziwianie zachodu słońca!

Koh Nang Yuan

Transport

Co ciekawe, największą reklamówką Koh Tao jest tak naprawdę maleńka wyspa z nią sąsiadująca – Koh Nang Yuan! To jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie, ale też bardzo zadeptane. Nie liczcie więc na kameralny pobyt i przygotujcie trochę pieniędzy!

Na Koh Nang Yuan można przypłynąć łódką od Mae Haad Beach aż do Sai Ri. Łódź w dwie strony kosztuje 300 THB od osoby, a płynie się ok 15 min. Umawiacie się potem na powrót i dostajecie numer łodzi. Nie jest powiedziane, że wrócicie tą samą. Nas odebrał ktoś inny – zapytał jaki mamy numer i nas zabrał.

Na wyspie

Wyspa dostępna jest w godz 10-15. Polecam wypłynąć już o 9:30 i być krótko przed otwarciem. Wejście na teren wyspy kosztuje 250 THB. Nie można mieć ze sobą plastikowych butelek – zostanę zabrane przed wejściem. Tylko szklane. Na miejscu są bary, ale zarówno jedzenie jak i picie jest drogie.

Tuż po przybyciu polecam skierować się na punkt widokowy. Przydadzą się tutaj stabilne buty. Ja pojechałam w klapkach, bo myślałam, że na samą górę prowadzą schody. Niestety ostatnie wejście było po śliskich kamieniach. Niestety na górze też jest bardzo mało miejsca i dlatego szybko robi się kolejka. My na szczęście dotarłyśmy na punkt widokowy pierwsze. Za chwilę zjawił się pan, który kierował ruchem i robił zdjęcia, bo inaczej panowałby tam chaos! To najlepiej obrazuje, jak mnóstwo ludzi przyjeżdża na wyspę.

Wynajem dwóch leżaków z parasolem kosztuje 200 THB. Polecam, bo na plaży nie ma naturalnego cienia, więc gdzieś trzeba się schronić. W zatoce nie można pływać w płetwach żeby nie zniszczyć rafy. Może tuż przy brzegu nie ma za dużo żywej rafy, ale woda tętni tu życiem! Należy szczególnie uważać na Rogatnice (Trigger Fish). Widziałam ich sporo na nurkowaniu, a ich obecność na płytkich wodach zatoki bardzo mnie zaskoczyła! To dość agresywne ryby, więc choć piękne, to lepiej podziwiać na odległość. Widziałam tu też wielką Barakudę.

Wiele osób mówi Koh Nang Yuan, że to „piękna pułapka turystyczna”. Trochę jest w tym prawdy, ale domyślam się, że te zabiegi mają też na celu zniechęcić te ogromne ilości ludzi, które tu codziennie przypływają.

Jansom Bay

Dla mnie to jedno z najbardziej zagadkowych miejsc na wyspie! Z mojego hostelu dotarłam tu w kilkanaście minut na nogach. Znajduje się tutaj opuszczony luksusowy ośrodek wypoczynkowy. Ciężko było mi znaleźć informację kiedy dokładnie został opuszczony, ale wiele miejsc jest już zabitych dechami i grozi osunięciem/katastrofą. Nie rozumiem jak można było porzucić tak niesamowite miejsce!

Wejście na teren obiektu/plaży kosztuje 100 THB. Niestety to coraz powszechniejsza praktyka na Koh Tao, że trzeba płacić za wejście na plażę. Co gorsza, większość plaż nie ma żadnej sensownej infrastruktury. Tutaj także są toalety, ale w tragicznym stanie, a bar pozostaje nieczynny. Plaże na Koh Tao nie należą też do najczystszych. Szkoda, bo to miejsce z ogromnym potencjałem, zatoczka jest przepięknie położna i naprawdę mogłoby to być najpiękniejsze miejsce na wyspie.

John-Suwan Viewpoint + Taa Toh Lagoon Beach + Freedom Beach

Te trzy miejscówki można odwiedzić za jednym zamachem i warto to zrobić, gdyż wstęp na teren kosztuje 50 THB.

John Suwan Viepoint

John Suwan Viepoint to chyba najpiękniejszy punkt widokowy na Koh Tao. Już sama trasa między palmami jest z początku bardzo malownicza żeby po chwili zmienić się w mały koszmarek… Wejście choć krótkie, to jednak bardzo wymagające i po śliskich kamieniach. Są nawet przymocowane liny, którymi można się wspomagać. Ja przyszłam tutaj od razu po nurkowaniu i prawie umarłam jak weszłam na górę (to chyba połączenie zmęczenia i upału mnie tak zmiażdżyło). Niestety widziałam też nieodpowiedzialnych rodziców z małym dzieckiem… Ostrzegam! To jest tylko miejsce dla osób o dobrej kondycji fizycznej. Na szczycie także jest bardzo niebezpiecznie – ślisko i mało miejsca, a teren jest w ogóle niezabezpieczony. Jak zwykle – widoki wynagradzają wszystko!

Taa Toh Lagoon Beach + Freedom Beach

Po wymagającej wspinaczce można się zrelaksować na jednej z plaż. Tuż przy morzu biegnie bardzo fajna kładka, która łączy obydwie plaże. Polecam się nią przespacerować, bo to stąd można uchwycić najlepsze kadry.

Mnie zdecydowanie bardziej podobała się Freedom Beach. Jest bardziej kameralna, a co więcej – są na niej darmowe leżaki (to znaczy zapłaciliśmy już za nie wchodząc na cały ten teren). Pod warunkiem, że są wolne, bo jak ja przyszłam to wszystkie były zajęte. W wodzie jest pełno życia – widziałam tu sporo ryb. Rafa raczej obumarła niestety. Na dodatek trafiłam też na taką zielonkawą wodę, chociaż tutaj to i tak jeszcze nic w porównaniu z tym co zastałam na Ao Leuk!

Ao Leuk

Największe rozczarowanie na wyspie? Plaża Ao Leuk… i niby powinnam wiedzieć, bo opinie były słabiutkie, ale kusiło mnie prawdopodobieństwo spotkania z Baby Sharkami, które notabene widziałam już na Seszelach! Ao Leuk to jednak z plaż, gdzie są często widywane, a że jeszcze aż tak daleko od mojego hotelu nie było to poszłam tam na nogach. 

Na początek musiałam zapłacić 50 THB za wstęp. To nie są wielkie pieniądze, ale serio pobieranie opłat za wejście na plażę, to dla mnie przegięcie pały. Niestety na Koh Tao jest to powszechna praktyka. I wiecie gdyby jeszcze ta plaża była spoko, to jakoś bym to przełknęła, ale jak już na nią weszłam (z punktu poboru opłat nie widać), to myślałam że się popłaczę… Syf i dramat! Nigdy nie widziałam tak ohydnie zielonej wody… pewnie miałam pecha, że coś akurat zakwitło, bo po zdjęciach na Google widziałam, że nie zawsze tak jest. Plaża też była zanieczyszczona.

Mimo to weszłam do wody z nadzieją na spotkanie bliskiego stopnia. Niestety bezskutecznie, bo oczywiście nie spotkałam baby sharka, a widoczność i tak pozostawiała wiele do życzenia. W dodatku cały czas czułam obrzydzenie do tej wody i do tej pory się zastanawiam czemu tam w ogóle weszłam (na szczęście nic mi potem nie było). Szkoda, bo to serio mogłaby być bardzo ładna plaża gdyby była zadbana i gdy nie ma tych glonów. Przy skałach znajduje się rafa, która o dziwo nie jest martwa i jest sporo ryb. Szkoda, że Tajowie pobierają za nią opłatę, a w zamian nawet nie utrzymują porządku.

Co jeszcze można zobaczyć na Koh Tao?

Plaże

  • Shark Bay – wejście na plażę płatne (100 THB). Podziwiałam ją wyłącznie z punktu widokowego John Suwan. Przy Bungalowach OK2 wejście jest podobno darmowe. Martwa rafa koralowa, ale dość często można tu spotkać żółwie. Nieco rzadziej Baby Sharki, choć nazwa zatoki sugeruje co innego
  • Chalok baan kao bay – Spokojna i niezbyt popularna plaża. Tutaj w wodzie także można spotkać żółwie 
  • Tanote Bay – podobno jest to całkiem przyzwoita zatoczka. Koralowce niestety także w dużej mierze martwe, ale jest też parę żywych i kręci się tutaj trochę ryb.

Punkty widokowe

Wyspa jest dość mocno górzysta dzięki czemu oferuje sporo punktów widokowych. Ja niestety nie dotarłam do wszystkich ze względu na brak skutera. P.S. czytajcie zawsze opinie, żeby nie być zaskoczonym! Oto one:

  • Koh Tao Two View Bar & Restaurant
  • WEST COAST VIEWPOINT
  • Exotic / Bamboo Viewpoint & Bar & Restaurant & Eco Stay
  • K View Panorama Koh Tao
  • JIM VIEW BAR
  • Top Point Koh Tao

Kurs nurkowania na Koh Tao

Dlaczego na Koh Tao spędziłam aż tydzień? Bo zdecydowałam się spontanicznie na kurs nurkowania! Ta niewielka tajska wyspa to mekka wszystkich pasjonatów podwodnego świata. Choć rafa w Indonezji dużo bardziej mi się podobała, to muszę przyznać, że na Koh Tao nie było źle! Widziałam wiele płaszczek, piękne muszle, szkodliwe rozgwiazdy czy ogromne ryby jak Trigger Fish (rogatnicowate, bardzo agresywne – trzymać się na odległość) czy tzw Groupery.

Na nurkowanie poszłam z Master Divers. Zdecydowałam się na tę szkołę, bo choć wiele placówek na Koh Tao (na tej wyspie jest KILKADZIESIĄT szkół nurkowania) ma ocenę 5.0 na Google, to dopiero przy dokładnym przeglądnięciu wszystkich ocen okazuje, że jest też sporo negatywnych. Dlatego polecam przede wszystkim przeczytać te najgorsze.

Najmniej miało ich w moim odczuciu właśnie Master Divers i chyba najlepszym dowodem jest fakt, że po dwóch zwykłych nurach wróciłam zrobić kurs Advanced. Zajął mi on 2 dni i obejmował 5 nurkowań. Zapłaciłam za to 310€! Widziałam, że niektóre szkoły miały nawet kursy za 250€, ale mi też zależało na jakości i dobrych opiniach dlatego właśnie na nich padł wybór. Dzięki temu kursowi (Padi Open Water, czyli ten pierwszy robiłam w Jordanii w 2023 roku) mogę wreszcie nurkować do 30 metrów! Na Koh Tao zaliczyłam też pierwszy raz nocne zejście. To była cudowna przygoda. Tutaj możecie zobaczyć krótki filmik na Instagramie, a tutaj nieco dłuższą wersję z Youtuba!

I to już wszystko co dla Was przygotowałam!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3

Brak komentarzy

Zostaw komentarz