Europa Niemcy Podróże Szlezwik-Holsztyn

Helgoland – jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Niemczech

15 lipca 2023

Gdzie to w ogóle jest?

Niemieckie wyspy to wciąż niezbadany obszar przez wielu turystów. Choć nie do końca jestem pewna, czy rzeczywiście trafnie to ujęłam, bo wyobraźcie sobie, że: Gdy obwieściłam swoim niemieckim znajomym z pracy, że wybieram się na Helgoland, to zostałam zapytana czy to duńska czy niemiecka wyspa. Na Instagramie Polscy znajomi pytali czy to jakiś nowy park rozrywki. Gdy wsiedliśmy na prom na Helgoland, okazało się, że zajęliśmy na nim ostatnie miejsca. Na bookingu w sezonie letnim nikt nie sprzedaje jednodniowych noclegów – trzeba zostać minimum dwa. Po tych doświadczeniach wciąż nie jestem pewna jak to jest z popularnością tej wyspy, ale jedno wiem – jest NIEZWYKŁA. I w tym wpisie Wam o niej opowiem!

Jak dostać się na Helgoland?

Na Helgoland wypływają promy z wielu miejsc, m.in. z Hamburga, Büsum, Nordnerey, Syltu, Bremerhaven czy wreszcie z Cuxhaven, z którego to właśnie wypływaliśmy.

Dlaczego z Cuxhaven? Bo stacjonowaliśmy w Bremie i tu mieliśmy najbliżej, a poza tym pierwszy prom z Cuxhaven wypływał już o 9:30. Stąd też wybór tego portu, gdyż tylko tutaj mogliśmy zorganizować wyjazd tak by spędzić te 7 godzin na wyspie.

Płynęliśmy linią Cassen Eils, a bilety w dwie strony kosztowały nas 74€. Bilety polecam rezerwować wcześniej, bo pierwszy i ostatni statek zawsze są pełne. Jeśli wracacie popołudniowym statkiem, to nie ma takiej potrzeby.

W Cuxhaven polecam też zarezerwować sobie za wczasu parking. My wybraliśmy ten za 8€ za cały dzień. 

Krótka Historia Wyspy

Początki Helgolandu to bardziej seria domysłów i wszelakiego rodzaju teorii. Znaleziska archeologiczne wskazują jednak, że mogły tu być osady neolityczne. Na temat wyspy pojawiają się także wzmianki w starożytnych tekstach, ale nikt nie ma pewności czy jest to naprawdę Helgoland czy jakaś inna wyspa. Od XIII wyspa miała być własnością Duńczyków, ale jej przynależność była tak naprawdę płynna. W XVII wieku Hamburg zbudował na wyspie pierwszą latarnie i od tego momentu można mówić o pewnej historii Helgolandu, która raz po raz była duńska, a za chwilę znów niemiecka.

Co ciekawe, w 1807 roku wyspa została opanowana przez Brytyjczyków. Choć nic na to nie wskazywało, gdy Brytyjczycy oddawali w 1890 roku w ramach traktatu wyspę Niemcom, sporo mieszkańców wyspy było przeciwnych, gdyż część z nich bardziej utożsamiała się z Brytyjczykami niż z Niemcami. Dlatego po powrocie do Niemiec mieszkańcom wyspy dano wybór – albo biorą obywatelstwo niemieckie i zostają, albo wyjeżdżają z bryt. obywatelstwem do Anglii. Ci, którzy chcieliby zostać z brytyjskim obywatelstwem, musieli płacić znacznie wyższe podatki i w każdej chwili groziło im wydalenie z wyspy.

W między czasie, a konkretnie od 1826 roku wyspa stała się popularnym kurortem wypoczynkowym wśród Niemców (choć była brytyjska). Z Hamburga pływało kilka statków tygodniowo, a na starych fotografiach z XIX wieku widać więcej ludzi niż obecnie. Tutaj wato też wspomnieć o akcencie polskim – w 1850 na wyspie leczył się Ignacy Prądzyński (przywódca powstania listopadowego), który niestety utonął podczas morskiej kąpieli.

W trakcie II Wojny Światowej wyspa została zbombardowana. Pomiędzy 1945-52 Helgoland był niezamieszkany i używany jako poligon przez Brytyjczyków. W 1947 Brytyjczycy podjęli próbę wysadzenia głównej wyspy w powietrze wielką ilością materiałów wybuchowych, używając do tego głównie materiałów zarekwirowanych od pokonanej niemieckiej armii. Była to najsilniejsza w historii, wywołana przez człowieka eksplozja, nie będąca wynikiem użycia broni jądrowej, która także wpłynęła na ukształtowanie wyspy. W 1952 roku Helgoland zwrócono Niemcom. Dziś wyspy zamieszkuje na stałe nieco ponad 1000 osób. 

Co zobaczyć na Helgolandzie? Hummerbuden, czyli „Homarowe” Szałasy!

Po przypłynięciu na Helgoland początkowo mamy wrażenie, że wylądowaliśmy w Skandynawii! Zielono, mało zabudowań, całkiem kolorowo – zupełnie inny świat niż ten, który zostawiliśmy w Cuxhaven. Port to swoiste centrum wyspy. Tutaj spotkacie najwięcej ludzi, znajdziecie knajpy, hotele, toalety, sklepy spożywcze czy z pamiątkami – można powiedzieć, że jest wszystko do zaspokojenia podstawowych potrzeb.

Szczególną uwagę przykuwają małe kolorowe domki, w których to można znaleźć wspomniane wyżej usługi. Domki jednak są pozostałością po dawnych warsztatach rybackich, które po drugiej Wojnie Światowej zostały zaprojektowane przez hamburskiego architekta. Hummerbuden są dziś znakiem rozpoznawczym Helgolandu!

A skoro o nich mowa, to polecam 2 Blaue Buden, w których znajduje się genialna kuchnia z owocami mrożą. Zjecie tam zarówno smaczne i tanie przekąski, jak i spore dania serwowane na ciepło poniżej 20€ za osobę. Polecamy! 

Co zobaczyć na Helgolandzie? Museum Helgoland!

Helgoland jest na tyle mały, że bez problemu zdążycie obejść całą wyspę w ciągu kilku godzin. 

Z portu ruszamy w stronę Muzeum Helgoland. To malutki obiekt, w którym zgrabnie przedstawiono historie wyspy – zarówno tą geologiczną jak i od momentu pojawienia się tam ludzi. Bilety kosztują 5€, a ja polecam się tam wybrać od razu jeśli macie w planach, bo muzeum otwarte jest tylko do 14:30.

Co zobaczyć na Helgolandzie? Plaża Północna!

Plaża Północna to jedna z dwóch plaż na głównej wyspie. Kąpiele w tym miejscu nie są jednak zalecane ze względu na silne prądy. Poza tym, podczas naszego pobytu było tu dość nieprzyjemnie – strasznie dużo glonów, które śmierdziały. Raczej bardziej miejsce na relaks niż do plażowania.

W tym miejscu też rozpoczyna się najbardziej znane miejsce na wyspie – Klif Długa Anna. Prowadzą na niego strome schody, które nie powinny stanowić wyzwania!

Co zobaczyć na Helgolandzie? Długą Annę!

Długa Anna (Lange Anna) to 47 metrowy klif powstały z czerwonego piaskowca! Niezwykłe miejsce, które od dawna chciałam zobaczyć! Zwłaszcza, że Długiej Annie nie wróży się świetlanej przyszłości. Procesy erozyjne zachodzą tu dość szybko, a liczne pęknięcia w klifie ostrzegają przed nieuchronnym końcem. Długa Anna jest dziś pomnikiem przyrody. Jej nazwa prawdopodobnie wywodzi się z literatury i nawiązuje do pięknych kelnerek.

Długa Anna to tylko fragment potężnego klifu, po którym wytyczono ścieżki spacerowe. Podczas naszego pobytu tutaj chętnych do spaceru było naprawdę dużo. Być może dlatego, że jest to ulubione miejsce lęgowe ptaków, szczególnie Głuptaków! Jeszcze nigdy nie widziałam takiej ilości ptaków w naturze. Nie dość, że towarzyszyły nam więc cudowne widoki, to jeszcze mogliśmy podziwiać wspaniałe okoliczności fauny. 

Co zobaczyć na Helgolandzie? Helgoland Düne!

Ścieżka po Długiej Annie kończy się w porcie (lub zaczyna, bo z której strony startujecie – nie ma większego znaczenia). Idziemy szybko coś zjeść, a następnie kierujemy się w stronę mola, z którego wypływają łódki na drugą wyspę – Helgoland Düne (Wydma).  Kiedyś obydwie wyspy były połączone mierzeją, ale została ona zniszczona w trakcie sztormu.

Przy porcie znajduje się też niewielka plaża, ale nie zachęca szczególnie do kąpieli – choć wiadomo, chętni zawsze się znajdą.

Bilety na łódkę kosztują 6€ i trzeba je zakupić w kasie biletowej. Obowiązują w dwie strony, a przy powrocie nie trzeba nawet pokazywać biletu – wsiada się po prostu na łódkę! Łódki kursują co 30 min.,  przeprawa trwa ok. 5 minut.

Widok ze ścieżki na Helgoland Düne

Wydmy, foki i lotnisko

Jak w skrócie można opisać mniejszą siostrę Helgolandu? Właśnie tak jak w tytule! Na tej wyspie za wiele nie ma. Oprócz wymienionych wyżej kwestii, można jeszcze dorzucić domki kempingowe. Małe, kolorowe chatki sielankowo rozsypane między wydmami. Coś dla fanów Slow Life!

W przeciwieństwie do głównej wyspy, tutejsze plaże są piaszczyste i rozległe! Można na nich spotkać foki, które nierzadko przepływają nawet obok kąpiących się tuż przy plaży. Pamiętajcie, żeby jednak nie zbliżać się do nich – wszędzie są tabliczki z ostrzeżeniami, że powinno się zachować 30 metrową odległość.

Na środku wyspy wybudowano zaś małe lotnisko dla awionetek. Co ciekawe, ruch jest tutaj dość spory, ale o dziwo – samoloty nie generują dużo hałasu. Na Helgoland można przylecieć awionetką z Cuxhaven za 149€. Lot trwa ok. 20 minut. Tutaj znajdziecie więcej informacji.

Polecam obejść wyspę dookoła w ramach spaceru. Nie zajmie Wam to długo, bo to naprawdę niewielki skrawek lądu!

I to już wszystko

Po powrocie na główną wyspę, została nam niecała godzina do dopłynięcia promu. W sam raz na szybkie zakupy i zjedzenie lodów. To był cudowny czas i jeśli zastanawiacie się czy warto i czy przede wszystkim jest sens przypływać tu tylko na jeden dzień, to potwierdzam – MA TO SENS!

Pozostałe wpisy z tej wycieczki:

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

Jeżeli lubisz podróżować po Niemczech tak jak my i chcesz być z nami na bieżąco, albo może chcesz pochwalić się swoimi odkryciami w tym pięknym kraju, to zapraszamy do grupy: Podróże po Niemczech 

Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

5 komentarzy

  • Odpowiedz Photopolis 16 lipca 2023 at 22:18

    Świetny artykuł. W trakcie poszukiwania w internecie informacji znalazłam ten artykuł. Wielu autorom wydaje się, że posiadają odpowiednią wiedzę na ten temat, ale zazwyczaj tak nie jest. Stąd też moje ogromne zaskoczenie. Po prostu świetny artykuł. Koniecznie będę rekomendował to miejsce i częściej tu zaglądał, aby poczytać nowe artykuły.

  • Odpowiedz Olka 28 lipca 2023 at 09:53

    Kurczę, miejsce w sumie mało znane, a w każdym razie ja o nim dowiedziałam się od Ciebie. Ale może to i dobrze, bo nie jest jakoś strasznie zadeptane przez masową turystykę.

    • Odpowiedz womenofpoland 29 lipca 2023 at 10:06

      Tak, ale to też kwestia, że Niemcy bardzo dbają o nie. Bilety na prom są drogie, noclegi też… pewnie po to żeby zniechęcić część. Mimo to, polecam się wybrać 😃

  • Odpowiedz Leszek 22 maja 2024 at 18:54

    O Heligollandzie dowiedziałem się zbierając znaczki pocztowe. Brytyjskie znaczki z Królową Victorią z końca XIX wieku (równie porywające są takie z Wysp Jońskich, z Korfuu). Parę dni temu oglądałem pocztówki z Hiddensee tuż przy Rugii. Na zdjęciach dziewczyny z Hiddensee i Heligolandu w strojach, jak w obrazach Cezanna z Bretanii. A na Rugii wszędzie ślady pomorskie, polskie i duńskie. Chyba niewiele wiem o naszej historii.

  • Zostaw komentarz