Air China zabierze Cię na Stopover w Pekinie!
Odkąd Air China rozpoczęła ekspansję na rynku europejskim, oprócz słynnych przesiadek na półwyspie arabskim, pojawiła się też możliwość długiej przesiadki w Chinach! Gdy kupowałam bilety do Tajlandii właśnie na Air China, to bardzo się ucieszyłam, że przy okazji spędzę kilkanaście godzin w Pekinie! Jak więc zagospodarować czas, jak się przygotować do takiej wycieczki i dlaczego jest to znacznie prostsze niż Ci się wydaje? Zapraszam do lektury!
Czy wypuszczą mnie z lotniska?
Cóż, to zależy od długości transferu. Mój wynosił 19h i bez problemu dostałam pieczątkę do paszportu. Jeśli jednak transfer ma mniej niż 10h, to wówczas już niekoniecznie. Sama byłam świadkiem jak panie przede mną w kolejce zostały cofnięte ze względu na zbyt krótki transfer. Dlatego jeśli marzy Wam się zwiedzanie Pekinu w ramach stopoveru to upewnijcie się, że Wasz transfer ma ponad 10h.
Wysiadasz z samolotu w Pekinie i co dalej?
Lotnisko w Pekinie jest bardzo dobrze oznaczone i są też angielskie napisy. Należy się kierować w stronę przeciwną niż transfer, czyli najlepiej za znakami do wyjścia z lotniska. Wasze bagaże rejestrowane są nadawane do Waszej finalnej destynacji w ramach biletu Air China, także nie musicie się o nie martwić.
Kiedy zobaczycie okienka z kontrolą, to musicie podejść do takich pułeczek, na których znajdziecie niebieskie druczki do wypełnienia. Żadna filozofia, podajecie podstawowe dane itp. W okresie od 1 lipca 2024 r. do 31 grudnia 2025 r. obywatele RP posiadający zwykłe paszporty mogą podróżować do Chin bez wiz w przypadku krótkookresowych pobytów do 30 dni. Mimo wszystko przed każdą podróżą zalecam sprawdzenie aktualnych zasad wjazdu na stronach rządowych, np tutaj.
Nie wiem czy tak jest za każdym razem, ale mnie potem czekała podróż pociągiem żeby dostać się na główną halę przylotów. Tutaj także wszystko odbyło się bardzo sprawnie – cały czas kierowałam się za znakami do wyjścia.
Prywatny kierowca czy transport publiczny?
Oczywiście, że bez problemu można ogarnąć zwiedzanie transportem publicznym w Pekinie, jeszcze jak ma się tak dużo czasu jak ja, ale ja nawet ani przez chwilę nie rozważyłam tej kwestii, ponieważ:
- byłam solo i nie miałam ochoty jeździć sama po Pekinie
- przyjechałam w 1 dzień Nowego Chińskiego Roku i obawiałam się, że komunikacja miejska może rzadziej funkcjonować
- to był styczeń, a jak styczeń to zima, a jak zima to trafiłam na -10 stopni
- choć leciałam z Bangkoku i tylko 5h, to jednak lot był w nocy, a ja byłam zmęczona
Dlatego zamówiłam sobie kierowcę na stronie The Beijinger. Jest to bardzo przejrzysta strona, z której korzystają właśnie tacy turyści na stopoverze. Znalazłam ją w polecajkach zarówno na polskich blogach, jak i na FB na grupach anglojęzycznych.
Na stronie znajdziecie krótki opis kierowcy oraz listę wycieczek z cenami. Na pewno szybko zauważycie, że są różne warianty, więc Wasza wycieczka nie musi wyglądać tak jak moja. Gdy już zdecydujecie się na kierowcę i miejsca, które odwiedzicie, to kontaktujecie się z nim – najlepiej przez Whatsapp – w celu omówienia szczegółów i potwierdzenia ceny. Płatność odbywa się na końcu gotówką lub Alipay po zakończeniu wycieczki. U mnie też tak było i wszystko odbyło się tak jak w umowie – bez żadnych scamów i naciągania.
Numer do mojego kierowcy to +86 189 1012 8077. Za obwiezienie mnie po Murze Chińskim i Pałacu Letnim zapłaciłam 800 CNY (ok. 102€). Niestety, mój kierowca nie mówił po ang, dlatego rozmawialiśmy non stop na translatorze… no ale jakoś daliśmy radę!
Gotówka czy Alipay?
Po wyjściu do głównej części lotniska czekał na mnie mój kierowca z The Beijinger i zapytał mnie czy potrzebuje gotówki. Odparłam, że tak i poszliśmy do bankomatu na lotnisku. Bez problemu wyciągnęłam wskazaną kwotę pieniędzy + wejściówki + zapas (na jedzenie, pamiątki i nieprzewidziane wydatki). Jeśli dobrze pamiętam, to było to ok 2000 CNY i było to za dużo dla moich potrzeb… 😅 (co mi się rzadko zdarza).
Chiny odchodzą jednak od płatności gotówkowych – wszyscy płacą przez aplikację Alipay. Ja jej niestety nie pobrałam przed wylotem za granicę, a że potem korzystałam z eSima, to nie mogłam jej zarejestrować na numer telefonu. Dlatego warto o to zadbać przed wyjazdem, jeśli tak jak ja planujecie korzystać z eSima.
Chiński Sim czy eSim?
Jak już wspomniałam w akapicie wyżej, korzystałam z e-Sima. Od dwóch lat używam aplikacji Roamless, która dostępna jest w wielu krajach. Korzystałam też z niej w Tajlandii, Indonezji, Pakistanie czy w USA.
Jeśli zdecydujecie się na zakup lokalnej karty, to pamiętajcie żeby pobrać sobie aplikację z VPN przed wyjazdem. Przyda Wam się, bo w Chinach Facebook czy Instagram nie działają. Podobnie jak Whatsapp. Podczas używania e-Sima nie było tego problemu i mogłam swobodnie korzystać ze wszystkich aplikacji.
Jeśli użyjesz tego kodu T7HQN, to dostaniesz 5$ na start i ja też otrzymam 5$ za polecenie.
Mur Chiński
Bilety
Bilety na Mur Chiński kosztują 40 CNY. Jeśli chcecie wjechać na górę gondolą to trzeba zapłacić dodatkowe 140 CNY i 20 CNY za Schuttle Bus dowożący do gondoli. Mój kierowca kupił mi te bilety przez Internet, a ja mu oddałam kwotę w gotówce. Co ciekawe – biletem był mój paszport! Za każdym razem jak przechodziłam przez bramki to skanowałam paszport. Pierwszy raz spotkałam się z taką praktyką…
Historia
Ciężko o spójną historię powstania Wielkiego Muru. Według niektórych badaczy pierwsze fortyfikacje mogły powstać już w VI w p.n.e, a pierwszy “Wielki mur” miał być wzniesiony w III w p.n.e. Natomiast znaną do dziś postać mur uzyskał dopiero za dynastii Ming, w XV wieku. Mur nigdy nie był fortyfikacją doskonałą – mógł co najwyżej pełnić funkcję zapory. Mimo to, mur był wielokrotnie skutecznie forsowany przez ludy z Wielkiego Stepu. W XVII wieku znalazł się w obrębie państwa następców Nurhaczego, przez co kompletnie stracił na znaczeniu.
Wielka fortyfikacja jest dzisiaj w złym stanie, ale jest także odbudowywana. Mur jest porozrywany na kilkanaście fragmentów, a niektóre z nich udostępnione są turystom. Wokół Pekinu znajduje się 6 odcinków, a najchętniej odwiedzanym jest Mutianyu.
W 1987 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a 7 lipca 2007 ogłoszono go jednym z siedmiu nowych cudów świata.
Mutianyu
Na mur przyjechałam tuż po otwarciu, około godziny 9:00. Było strasznie zimno, choć na niebie nie było ani jednej chmurki i świeciło mocne słońce. Ludzi o tej porze też jeszcze nie było. Być może gdybym była wyspana, to wspięłabym się też na Mur Chiński na nogach, ale że byłam po całodniowy, zwiedzaniu Bangkoku i nieprzespanej nocy, to darowałam sobie taką aktywność fizyczną.
Na górze tak naprawdę można tylko chodzić po murze… (choć nie wiem, spodziewalibyście się czegoś innego)? 😉 Chce przez to powiedzieć, że można tu spędzić zarówno 15 min jak i osiem razy tyle. Niektórzy decydują się przejść sporą część muru, inni tylko kawałek. Ja byłam chyba gdzieś po środku, bo też oddaliłam się kawałek, ale widoki miałam dość monotonne, więc nie byłam aż tak daleko od wyjścia. W ogóle to nie do końca mi się podobał ten zimowy obraz, bo drzewa były łyse i wszystko się zlewało kolorystycznie. Nie polecam Wam Muru Chińskiego o tej porze roku, bo nie wygląda to po prostu dobrze. Zdecydowanie lepiej przyjechać tu jak jest zielono, bądź w trakcie jesiennych kolorów. Zobaczcie sami…

Pamiątki i jedzenie
Jeśli tak jak ja zdecydujecie się na zobaczenie Muru Chińskiego i Pałacu Letniego, to pamiątki czy jakieś jedzenie zdecydowanie lepiej kupić właśnie tutaj! W przypadku jedzenia, to najlepiej poproście kierowcę, żeby Was zabrał do sprawdzonego miejsca, bo niestety lubią tu czasem trochę ponaciągać.
Pałac Letni
Bilety
Koło południa dojechaliśmy do Pałacu Letniego. Z racji, że byłam poza sezonem, to za bilety zapłaciłam 20 CNY i kupiłam je na miejscu w kasie. Z tego co widzę, to ceny poza sezonem wzrosły już do 30 CNY, a 40 CNY kosztuje w sezonie.
Co mnie zaskoczyło?
Przede wszystkim zimno! Miałam wrażenie, że było zimniej niż na murze nawet… być może to zasługa jeziora, które wypełnia większą część kompleksu i na dodatek było zamarznięte. Tutaj chyba też warto wspomnieć, że Pałac Letni to ogromny kompleks, na którego zwiedzanie można poświęcić nawet cały dzień. O tym jednak wiedziałam, ale zaskoczyły mnie dzikie tłumy, głównie Chińczyków/Azjatów. Do tego stopnia, że w wąskich gardłach robiły się korki i ciężko było przejść. Masakra…
Historia
Początki kompleksu sięgają XII wieku, kiedy to ówczesny cesarz wybudował pałac na wzgórzu Jinshan. Jednak dopiero XVIII wiek przyniósł znaczącą rozbudowę – utworzono wówczas rezydencję o nazwie Ogród Czystych Fal (Qingyiyuan), a jezioro pogłębiono i poszerzono, nadając mu nazwę Kunming. Z wybranej ziemi usypano Wzgórze Długowieczności. W trakcie wojen opiumowych w XIX wieku kompleks został mocno zniszczony. Jeszcze w tym samym wieku cesarzowa Cixi rozkazała wybudować nowy pałac, gdyż odbudowa byłaby zbyt kosztowna. Budowa nowego obiektu została pokryta ze środków mających służyć pierwotnie budowie floty oraz z handlu urzędami. Cała inwestycja i tak pochłonęła ogromne koszty, i zrujnowała chiński skarb. Na początku XX wieku pałac ponownie popadł w ruinę i był rozkradany. Dopiero w latach 50. XX wieku kompleks został odrestaurowany i udostępniony zwiedzającym. W 1988 roku został wpisany na listę UNESCO.
Zwiedzanie
Na teren parku weszłam bramą znajdującą się przy Moście Siedemnastu Łuków. Od razu miałam też przepiękny widok na Wzgórze Długowieczności, w kierunku którego ruszyłam. Po robię przystanki w innych obiektach, tj. Hala Życzliwości i Długowieczności. W końcu dotarłam do Długiego Korytarza, który prowadzi na Wzgórze Długowieczności. Tutaj przeżyłam delikatny szok, bo okazało się, że na Wzgórze Długowieczności trzeb dokupić kolejny bilet. No i myślę sobie spoko, ale kasy były zamknięte… można było kupić bilet tylko przez QR kod, ale mi w ogóle na telefonie z moim eSimem ta strona nie działała. Musiałam więc tym razem obejść się ze smakiem. Nie wiem czy tak jest już zawsze, może w kasie głównej mogłam kupić ten bilet… warto więc dopytać o ten szczegół w kasie, że chcecie też z Wejściem na Wzgórze Długowieczności i wszystkie inne dodatkowo płatne atrakcje (bo takich miejsc jest więcej).
W tym momencie zawróciłam w kierunku bramy przy Moście Siedemnastu Łuków. Było już dość późno więc choć nawet połowy nie zwiedziłam, to nawet nie miałam już zbyt wiele czasu. Dlatego właśnie na samym początku napisałam, że jest to miejsce na cały dzień. Żałuję, że nie zobaczyłam chociaż słynnej marmurowej łodzi cesarzowej Cixi, ale obiecałam sobie, że kiedyś wrócę do tego kompleksu lepszym przygotowaniem i w bardziej sprzyjających warunkach.
Pałac Letni to także świetne miejsce na sesję zdjęciową. Widziałam wiele Chinek/Azjatek ubranych w przepiękne, regionalne stroje z fotografami. Dopiero co miałam za sobą taką sesję w Bangkoku, ale od razu rozmarzyłam się na chińską wersję.

Szybka Drzemka
Nawet nie wiem kiedy zrobiła się godzina 16, a do mojego odlotu pozostało jeszcze 8 godzin. Rozważałam czy nie udać się jeszcze do centrum Pekinu i być może zdecydowałabym się na to, gdyby nie fakt, że dzień był krótki i zimny. Dlatego zarezerwowałam sobie hotel przy lotnisku, do którego odwiózł mnie kierowca. Wybrałam nocleg z transferem na lotnisko, który ku mojemu zaskoczeniu kosztował tylko 45€. Bardzo polecam ten obiekt – idealny na drzemkę i odpoczynek po takim intensywnym dniu.
Rozczarowujący obiad
Nie wiem czy to adrenalina czy coś innego, ale podczas tego szalonego dnia prawie kompletnie zapomniałam o jedzeniu. Na terenie Letniego Pałacu nie za bardzo było co jeść, a gdy weszłam do sklepu z przekąskami – wszystko było wykupione xD. Potem nie zdecydowałam się już prosić kierowcy jeszcze o kolejny transfer, bo i tak już przekroczyliśmy 8 godzin (a na tyle wynajmuje się kierowcę), więc byłam uradowana gdy na przeciwko mojego hotelu był słynny przybytek z jedzeniem pod złotymi łukami. Nie tak wyobrażałam sobie obiad w Chinach, ale nie miałam za dużego wyboru, ani też czasu.
Myślałam, że na lotnisku odbiję sobie jakąś chińską potrawką, ale okazało się, że o 12 w nocy już wszystko było zamknięte i nawet nie kupiłam żadnych ciasteczek ani nic! Musiałam zadowolić się jedzeniem ze Starbucksa.
Podsumowując
Nie do końca polecam Stopover w Pekinie zimą… dla mnie ten surowy, łysy krajobraz był rozczarowujący, ale z drugiej strony – zrobiłam rozeznanie i mam podkładkę na kolejną wizytę. Już wiem, że lepiej przygotuję się do zwiedzania chociażby Letniego Pałacu.
I to już wszystko co dla Was przygotowałam!
Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3
Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!


Brak komentarzy