Azja Koh Lanta Podróże Tajlandia

Koh Lanta – cisza, spokój i pełen relaks!

27 lutego 2025

Pora na prawdziwy relaks!

Długo zastanawialiśmy się gdzie jechać dalej po głośnym Ao Nang. Miało być blisko, bo Darek musiał potem wrócić na lotnisko (ja jeszcze miałam zostać 10 dni dłużej). Doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyborem będzie Koh Lanta – dwie godziny jazdy autobusem z Ao Nang i wciąż blisko na lotnisko z Krabi. Tak, dobrze widzicie – na wyspę można też dostać się autobusem, gdyż przeprawa promowa trwa tutaj max 15 min, więc jest to bardzo powszechny rodzaj transportu. Warto mieć na uwadze, że pod hasłem „Koh Lanta” kryją się tak naprawdę dwie wyspy: Koh Lantę Noi (mała) i Koh Lantę Yai (duża), które oddziela od siebie wąski kanał. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo wyspy te połączone są mostem, więc gdy powiecie Koh Lanta, to wiadomo będzie o co chodzi. No i prawdopodobnie traficie na tą Koh Lante Yai, bo to tam właśnie toczy się życie…

Koh Lanta – nocleg

Na nocleg zdecydowaliśmy się w Asura Resort Lanta. Niestety nie był to dobry wybór, a z perspektywy czasu chyba najsłabszy nocleg w Tajlandii. Generalnie nie było tu może żadnej wielkiej dramy, ale zacznijmy od tego, że już samo przywitanie w hotelu nas bardzo zaskoczyło. Otóż od razu otrzymaliśmy listę z zakazami i karami finansowymi! Obsługa średnio mówiła po angielsku, więc dodatkowe pytania nawet nie bardzo wchodziły w grę. Pokój też  był bardzo przeciętny, ale te parę dni dało się przeżyć. Śniadanie natomiast było bardzo ubogie i monotonne. Jak nie będziecie mieli lepszych opcji to w ostateczności można się tutaj zatrzymać. Dużym plusem jest długi basen i znajdujące się przy nim leżaki, choć czystość w tym miejscu pozostawia wiele do życzenia. Obiekt zlokalizowany jest też blisko plaży, sklepu spożywczego, a także w niedalekiej odległości od nocnego marketu.

Koh Lanta – jak się poruszać?

Koh Lanta to idealne miejsce dla osób rozpoczynających przygodę ze skuterem. Drogi są tutaj szerokie i nie ma aż tak dużego natężenia ruchu. Dlatego warto wynająć skuter i być niezależnym. My niestety wciąż się nie odważyliśmy na ten ruch, dlatego wynajęliśmy na jeden dzień kierowcę. Cena zależy od trasy i co ciekawe – przy naszym hotelu była z góry ustalona i napisana na tablicy. Gdy ją porównywaliśmy u innych kierowców, to wychodziło tyle samo, więc pewnie była to z góry ustalona stawka. Nie jest to wciąż duży wydatek!

Klong Dao Beach

To właśnie przy tej plaży mieliśmy nocleg. Czy to był dobry wybór? Cóż do tej pory mam bardzo mieszane uczucia wobec tego miejsca. Już tłumaczę dlaczego!

Zacznijmy od pozytywnych aspektów, na który składa się piękna i szeroka plaża. Także podczas przypływu. W trakcie odpływu ukazuje nam się jej niezwykłe bogactwo – mnóstwo muszelek, w tym te także zamieszkane przez raki pustelniki czy zakopane pod piaskiem rozgwiazdy! Nigdy czegoś takiego nie widziałam! Wiele osób spaceruje po plaży w trakcie odpływu przygarbionych przyglądając się tym niezwykłym stworzonkom.

Ponadto, na plaży znajduje się cała masa klimatycznych barów, z których to można podziwiać zachód słońca. Naprawdę jest bajecznie.

Co więc było nie tak? Woda! A konkretnie coś co w niej było, czego nie potrafię zidentyfikować. Pływały tu bowiem jakieś przeźroczyste glutki 😃 – nie mam pojęcia czy były to jakieś malutkie, nieparzące meduzy czy rodzaj planktonu. Za każdym razem jak wchodziłam do wody, to miałam wrażenie, że coś po mnie chodzi! Straszne to było i widziałam, że wiele ludzi właśnie wchodziło do wody i się zastanawiało skąd to dziwne uczucie i zaraz wychodzili. Skąd wiem, jak to wyglądało? Bo podczas odpływu leżały na plaży właśnie takie glutki… Byłam już naprawdę w wielu miejscach na świecie, ale z czymś takim zetknęłam się po raz pierwszy! Nie wiem czy jest tak zawsze na tej plaży czy to kwestia sezonu.

Lanta Walking Street – Nocny Market 

Obowiązkowym punktem wieczoru była wizyta na nocnym markecie! Uwielbiam tajskie markety, bo to jest takie miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam próbować wszystkiego! 😃 W Google znajdziecie go właśnie jako „Lanta Walking Street”.

Koh Lanta Old Town

Lanta Old Twon to jedno z najbardziej pozytywnych zaskoczeń w całej w ogóle Tajlandii. Odebrałam to miejsce jako taką uboższą wersję wietnamskiego Hoi An. Jasne, do Hoi An to jeszcze daleko (dosłownie i w przenośni), ale tak mi się jakoś trochę skojarzyło z tym miejscem! 

Stare Miasto było kiedyś ważnym punktem handlowym, odwiedzanym przez chińskich kupców. Dzięki tym stosunkom handlowym miasto do dziś zachowało mieszankę tajskiej i chińskiej kultury oraz architektury. Wiele starych drewnianych domów, które przetrwały na starówce, pochodzi właśnie z tego okresu. Domy są często zdobione pięknymi rzeźbami i mają drewniane lub kolorowe drzwi i okiennice.

Ważnym punktem na mapie jest molo, które znajduje się na południowym krańcu miasta. Niegdyś był to ważny port dla rybaków i statków handlowych, które przywoziły towary na wyspę i z powrotem. Obecnie jest to popularne miejsce wśród turystów, którzy chcą zwiedzać okolicę łodzią lub podziwiać zachód słońca nad Morzem Andamańskim.

Stare Miasto to także idealne miejsce na zakup pamiątek. W tutejszych sklepach znajdziemy naprawdę duży wybór pięknego rękodzieła.

Nui Bay

Na południowym krańcu Koh Lanty znajduje się niewielka zatoczka – Nui Bay! W konkursie na najlepszą plażę na Koh Lancie u mnie zajmuje pierwsze miejsce! Do zatoczki trzeba zejść po schodach, dzięki czemu po drodze czekają piękne widoki. Na plaży jest też trochę naturalnego cienia. W komentarzach na Google ludzie skarżą się tutaj na natrętne małpy, ale akurat podczas naszej wizyty nie widzieliśmy ani jednej. O dziwo dzieje się tutaj coś pod wodą i nie są to te glutki… Niestety, w dużej mierze dominuje obumarła rada, ale parę kolorowych koralowców jak i rybek można zobaczyć.

Kantiang Bay

Kawałek za Nui Bay znajduje się Kantiang Bay – nieco podobna, ale znacznie większa. W drodze na plażę warto zatrzymać się przy Phu Pha View Restaurant z widokiem na całą zatokę. Ładna i czysta plaża. Nie wiem jak z wodą, bo tutaj akurat nie pływałam. 

Co jeszcze warto zobaczyć na Koh Lancie?

  • Punkty widokowe: Wyspa jest dość mocno pofalowana, a to oznacza, że znajdziecie na niej kilka fajnych punktów widokowych – nawet na środku wyspy! Np. Viewpoint On The Bay czy View Point Restaurant
  • Dużą popularnością cieszą się też rejsy po małych, pobliskich wysepkach (4 Islands – tutaj przykładowa wycieczka). My ostatecznie jednak się nie zdecydowaliśmy ze względu na dość słabe opinie w kwestii organizacji tych wycieczek. Już lepiej po prostu zostać na 2 noce na Ko Muk, która cieszy się coraz większą popularnością. 
  • Koh Lanta polecana jest także na nurkowanie. Rozważałam nura, ale ostatecznie zdecydowałam, że będę nurkować tylko na Koh Tao. Mimo to warto rozważyć, gdyż jest uznawane za jedno z ciekawszych miejsc do nurkowania w Tajlandii! 

I to już wszystko co dla Was przygotowałam!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Brak komentarzy

Zostaw komentarz