Azja Indonezja Nusa Penida Podróże

Co warto zobaczyć na Nusa Penida?

17 listopada 2024

Balijska siostra

Tylko godzinna przeprawa łodzią dzieli Bali od znacznie mniejszej, ale równie popularnej Nusa Penida! Ta niewielka wysepka stała się kolejną mekką turystyczną, która podobnie jak Bali zmaga się obecnie ze zdecydowanie za dużym napływem turystów. Wyspa kompletnie nie jest przygotowana na taką ilość ludzi – hotele często są wyprzedane, drogi są w fatalnym stanie, a ruch jest naprawdę ogromny! Przykro się na to wszystko patrzy, ale z drugiej strony sami byliśmy częścią tego turystycznego spędu. Nie ma się co dziwić – Nusa jest piękna, tutejsze wybrzeże jest moim zdaniem dużo ciekawsze od balijskiego, więc nic dziwnego, że każdy chce je zobaczyć. Nie jest to jednak miejsce do wypoczynku. Jeśli taki Wam się marzy, to na Nuse przyjedźcie na 2-3 dni, a resztę czasu spędźcie na pobliskich wysepkach: Nusa Lembongan i Nusa Ceningan. A teraz chodźcie na wpis, w którym pokażę Wam jak można ogarnąć przykładową wycieczkę i co warto zobaczyć na Nusa Penida!

Jak ogarnąć wycieczkę na Nusa Penida?

Sposobów jest kilka! Możecie kupić wycieczkę od A do Z, albo tylko w połowie ogarniętą lub też kupić samemu bilety na prom i na miejscu umówić się z jakimś kierowcom, który Was obwiezie po wyspie! Kierowców znajdziecie najczęściej na grupach Facebookowych gdzie chętnie się ogłaszają. Z tego co zauważyłam, to wszędzie mniej więcej panują zbliżone ceny, więc nie ma tak, że któraś usługa jest znacznie korzystniejsza.

My kupiliśmy wycieczkę przez Internet na stronie Birdmi. W cenie 89€ od osoby mieliśmy odbiór z hotelu i powrót (głównie południowe Bali, dokładne wytyczne znajdziecie na stronie wycieczki), bilety na łódź w dwie strony, prywatnego kierowcę na dwa dni, snorkeling na Manty, wszystkie wejściówki oraz dwa obiady. Trasa obejmowała klasyczne zwiedzanie wyspy: Jednego dnia robisz wschód, drugiego zachód wyspy – kolejność? Możesz nawet na miejscu kierowcy powiedzieć, którą część wyspy zrobisz najpierw! 

Gdzie spać na Nusa Penida?

Pewnie się teraz zastanawiacie, a co z noclegiem? No właśnie… ta wycieczka nie ma w cenie noclegu, ale za to jest informacja, że kierowca ma Cię zawieźć i odebrać na drugi dzień z dowolnego hotelu na wyspie! Uważam, że to świetne rozwiązanie, iż hotel nie jest narzucony z góry.

Na takiej wycieczce wiele osób poleca znalezienie noclegu gdzieś blisko plaży, żeby po wycieczce można było jeszcze skorzystać z jej uroków. Niestety, my rezerwowaliśmy wycieczkę z dnia na dzień i wszystkie obiekty godne uwagi przy plaży były już wyprzedane (a teoretycznie byliśmy przecież po sezonie). No więc ulokowaliśmy się w bambusowych domkach pośrodku wyspy – Penida Bambu Green Villas. Wspaniały obiekt z niezwykłym klimatem! Co prawda wokół nic nie było – jedynie pustka, ale mimo to był to naprawdę przyjemny pobyt. Mieliśmy niewielki bambusowy domek z łazienką na zewnątrz. Trochę mały, ale na jedną noc ok. Największą popularnością cieszy się domek na palach, ale on niestety był niedostępny. Mimo to warto było tu przyjechać!

Łódź na wyspę + info o bagażach 

Zanim jeszcze przejdziemy do przyjemnych kwestii, to mam też kilka niekoniecznie dla wszystkich dobrych wieści.

Łódź płynąca na Nusę jest tak naprawdę niewielka i może sprawiać wrażenie przeładowanej. Wsiadając upewnijcie się, że jest wystarczająca ilość kamizelek. Niestety w okresie deszczowym, jedna z takich łodzi na tej trasie z powodu wysokich fal zatonęła. Tak, droga morska na Nuse może być naprawdę wyboista, choć z brzegu nic na to nie wskazuje. W tym miejscu są jakieś specyficzne prądy i nawet latem, w porze suchej może czasem pobujać, co może wywołać dyskomfort. Ja akurat płynęłam na Nuse dwa razy (później wyjaśnię dlaczego), ale na szczęście u nas było bardzo spokojnie, choć to nie jest regułą.

Spory dyskomfort mogą też wywołać duże bagaże. O ile jeszcze na Penidzie wysiada się na pomost, to już na Lembongan skacze się na plażę i jak ktoś ma dużą walizę, to jeszcze musi ją przeciągnąć przez plażę! Dlatego najlepiej duży bagaż zostawić na Bali, a na Nuse przyjechać z mniejszym plecakiem! 

Co warto zobaczyć na Nusa Penida? Diamond Beach!

Zwiedzanie wyspy rozpoczęliśmy od wizyty na plaży Diamond Beach! To bez wątpienia jedno z najpopularniejszych miejsc na wyspie, choć muszę przyznać, że jak byliśmy tu koło godziny 10, to nie było jeszcze tak źle. Nazwa plaży wzięła się podobno od tutejszych skał, które kształtem przypominają diamenty. Na plażę prowadzi dość strome zejście i ze względu na silny przybój nie jest ona zalecana do kąpieli. Jeśli planujecie mimo wszystko zejść na dół, to polecam odpowiednie obuwie. Nusa Penida nie jest wyspą, którą powinno się zwiedzać w klapkach. I nie mam na myśli też, że musicie od razu ubierać buty trekkingowe, bo wystarczą zwykłe Sneakersy, które dobrze trzymają stopę.

Jeśli macie ochotę na relaks i kąpiel, to w tym celu zdecydowanie lepsza będzie sąsiadująca Atuh Beach!

Wejście na teren Diamond Beach jest płatne, ale my mieliśmy tutaj bilet w cenie wycieczki.

Co warto zobaczyć na Nusa Penida? Słynny domek na drzewie!

Jestem pewna, że kiedyś mignęło Wam na Instagramie słynne miejsce rajskim drewnianym domkiem, a w tle błękitna woda i dramatyczne wybrzeże! To miejsce znajduje się właśnie na przeciwko Diamond Beach (domek widać z klifu gdzie robione były powyższe zdjęcia), która też nawet jest widoczna na zdjęciu. Nie ukrywam, że spot jest naprawdę malowniczy, ale nie trafia do mnie jego fenomen. Wiem, też dyndałam tu w kolejce, chciałam mieć zdjęcie, ale uważam, że na samej Nusie czy Bali jest dużo fajniejszych miejsc.

Abstrahując już od tego, za zdjęcie w domku należało zapłacić 50 000 IDR (ok. 3€) od osoby. Droga do domku biegnie przez klif, a po drodze jest jeszcze kilka innych punktów widokowych, które są dodatkowo płatne! Jasne, nie są to pieniądze, od których człowiek zbiednieje, ale sama idea płacenia za każde miejsce z którego można zrobić zdjęcie jest po prostu ohydna! 

Dojście do domku zajmuje kilka minut i jest dość wymagające. Tutaj także przydadzą się buty o wyższym standardzie niż klapki. Na miejscu podchodzicie do stolika, gdzie dostaniecie numerek. Po wyczytaniu numerka macie 3 minuty na zdjęcie. Dramat? W pewnym sensie tak, ale patrząc na to jaka ilość ludzi tam się przewija, to naprawdę wydaje się to być skutecznym rozwiązaniem. Widziałam już co działo się w miejscach bez nadzoru, gdzie ludzie potrafili robić zdjęcia przez 10-15 min. W ciągu tych 3 minut udało nam się zrobić zdjęcia zarówno razem jak i osobno – trzeba tylko przemyśleć wcześniej pozy i tyle!

Na zrobienie zdjęcia czekaliśmy 1,5 godziny. W między czasie można wejść na punkt widokowy ponad domkiem, który jest za darmo, czy zrobić sobie zdjęcia w gnieździe.

Co ciekawe, w słynnym domku można też zanocować, ale jest to bardzo prosty domek, w którym jest tylko materac. Warunki sanitarne też nie wyglądają zachęcająco i nie wiem czy nie widziałam czy serio nie ma – ale kibelka i prysznica nie było!

Co warto zobaczyć na Nusa Penida? Teletubbies Hill

Po wizycie w słynnym domku pojechaliśmy na obiad, który był w cenie wycieczki. Do wyboru mieliśmy 6 lokalnych dań i napój. Przyzwoicie, ale bez szału.

Ostatnim przystankiem tego dnia była wizyta na tzw. Wzgórzach Teletubisiów. To grupa dużych okrągłych wzgórz w centrum wyspy, które zostały nazwane na cześć podobieństwa do tła scenerii z Teletubisiów. Co prawda na Filipinach nie byłam, ale od razu przypomniało mi to słynne, czekoladowe wzgórza z tego kraju. Gdzie jest piękniej jeszcze nie wiem, ale moim zdaniem Wzgórza Teletubisiów nie są miejscem, które rzuci na kolana. Warto natomiast zauważyć, że jest to zupełnie coś innego w przeciwieństwie do klasycznych atrakcji Nusy! No i zdecydowanie lepiej prezentują się z drona… właściwie to w ogóle mam wrażenie, że to miejsce zdecydowanie lepiej prezentuje się na zdjęciach niż na żywo.

Przejazd do hotelu.

Przed godziną 15 dotarliśmy do hotelu, co oznaczało, że mieliśmy sporo czasu na relaks! Dlatego właśnie sporo osób poleca nocleg w pobliżu plaży, ale już wiecie – nie było wolnych miejsc. W tym miejscu warto też wspomnieć, że kierowca nas ani razu nie popędzał. W każdej lokalizacji mieliśmy nieograniczony czas i to my decydowaliśmy kiedy jedziemy dalej. Wiadomo, że dodatkowych punktów tego dnia wycieczka nie przewidywała, ale myślę, że za dodatkowe pieniądze i to można byłoby obgadać. My natomiast zdecydowaliśmy się na relaks w hotelu, bo skoro taki fajny mieliśmy, to też dobrze byłoby przez chwilę z niego skorzystać!

Co warto zobaczyć na Nusa Penida? Angel’s Billabong!

Następny dzień rozpoczął się od wizyty w Angel’s Billabong. Kolejne, mega popularne miejsce na Nusa Penida.

Angel’s Billabong to naturalna szczelina w skale, która utworzyła tutaj płytki basen – coś na wzór Madery! Jeszcze do nie dawna kąpali się tutaj ludzie, ale prawda jest taka, że wody wokół Nusa Penida są tak gwałtowne i zdradzieckie, że zakazano już kąpieli w tym miejscu! Wszystko przez wpadające tu gwałtowne i niespodziewane wielkie fale, które poniewierały wszystkich odważnych wchodzących do naturalnego basenu. Pomimo zakazu kąpieli, miejsce nadal cieszy się sporą popularnością, a od samej szczeliny większe wrażenie robi tutejsze wybrzeże i rozbijające się o nie fale!

Co warto zobaczyć na Nusa Penida? Broken Beach!

Tuż obok Angel’s Billabong znajduje się (moim zdaniem) dużo ciekawsza atrakcja jaką jest Broken Beach! Z góry wygląda to tak, jakby jakiś wielki meteoryt uderzył w tutejsze skały i przebił się aż do wody. W rzeczywistości to efekt zawalenia się jaskini, po której jedną z pamiątek jest łuk przez który przedostaje się woda.

Całe to miejsce jest niezwykle urokliwe, a już szczególnie posiadacze drona będą zachwyceni. Przy odrobinie szczęścia można tu też wypatrzeć diabły morskie, z którymi codziennie próbują pływać setki turystów. Akurat podczas naszej wizyty nie było tu żadnej łódki co też oznaczało, że ich tu nie ma, ale bardziej niepokoiła mnie ta wzburzona woda…

Co warto zobaczyć na Nusa Penida? Kelingking Beach

Ostatnim przystankiem na lądzie było chyba najsłynniejsze miejsce na Nusie – Kelingking Beach! To ta słynna plaża z głęboko wciętym w ocean klifem, który przypomina kształtem T-rexa i pod taką nazwą też funkcjonuje! Wow! Nie dziwię się, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie, bo rzeczywiście było tu pięknie! Jednak to co się tutaj działo przechodzi nadludzkie pojęcie. Fakt, że byliśmy tutaj w południe, bo tak była ustawiona ta wycieczka, co na pewno jest in minus, ale no mimo wszystko ten dziki tłum naprawdę obrzydził nam to miejsce. Nie można było się dopchać do barierki, a już najgorszy terror wprowadzili przewodnicy, którzy wchodzili na drzewa by zrobić z nich zdjęcia, głównie jakimś Azjatom. Krzyczeli na wszystkich żeby nikt nie stał obok nich w promieniu 3 metrów. Wiecie, dla mnie ładne zdjęcia też są mega ważne, ale jak się jest w tak zatłoczonym miejscu, to sorry, ale trzeba trochę więcej pokory. Dlatego polecam nie przejmować się takimi egoistycznymi zagrywkami, bo serio to jest przegięcie co się tam wyprawia.

Zejście na plażę jest bardzo wymagające i zajmuje około 2 godzin. Zalecane jest porządne obuwie, a kąpiel tak jak w przypadku Diamond Beach prawie niemożliwa ze względu na duży przybój. Niewiele osób decyduje się na zejście – my nie mieliśmy czasu w ramach naszej wycieczki, ale szczerze to nie wiem czy by mi się chciało schodzić…

Być może niebawem już nie będzie takiego dylematu, bo wyobraźcie sobie, że ruszyła budowa windy… tak, dobrze czytacie. Winda będzie dowozić teraz turystów na plażę. Nie wiem kiedy planują zakończyć pracę, ale no…

Snorkeling z Mantami

Po Kelingking Beach nastała pora na obiad, a zaraz po nim zostaliśmy przewiezieni do portu, skąd mieliśmy ruszyć na Manty! Byłam szalenie podekscytowana, woda była dość spokojna – pozostało tylko czekać na spotkanie!

Zapakowali nas na łódź, która liczyła około 20 osób. Im dalej odpływaliśmy od bazy, tym coraz szybciej wątpiłam w sukces naszej misji. Fale zrobiły się dosłownie niespodziewanie ogromne! Po chwili wszyscy byliśmy mokrzy, bo pryskało na lewo i prawo. Przez głowę przelatywały mi tylko myśli czy to na pewno bezpieczne! Po chwili nasi marynarze się opamiętali i powiedzieli, że nie ma szans w ogóle dopłynąć do miejsca gdzie są Manty. Zawróciliśmy więc i w ramach możliwego zadość uczynienia zrobiliśmy po prostu pobliskie snorkeling spoty. Nie były złe, ale nastawiałam się na coś innego, więc nie potrafiłam się nimi cieszyć. Nie tylko ja, bo dziewczyna obok mnie zwróciła cały posiłek po tych wszystkich falach, więc nawet nie weszła do wody…

Niestety tego typu sytuacje są dość powszechne. Często wycieczki na Manty w ogóle się nie odbywają, właśnie ze względu na ciężkie warunki na Oceanie. Musicie mieć to na uwadze, że nie zawsze udaje się tam dotrzeć.

Snorkeling z Mantami podejście numer 2!

Pływanie z matami było dla mnie tak wielkim marzeniem, że pomimo dużego ryzyka, postanowiłam spróbować jeszcze raz!

Kupiłam wycieczkę z  Get Your Guide – całodniowy wyjazd na Manty i snorkeling na Nusie! 

Co ciekawe, przypłynęliśmy nie na Nusę Penide, a na Lembongan skąd potem ruszyliśmy na Nuse Penidę na Manty! Dlaczego tak – nie mam pojęcia!

Pocieszający był fakt, że płynęliśmy teraz rano, a nie popołudniu więc liczyłam na lepszy warun. Jednak im bliżej byliśmy już tego miejsca, tym coraz bardziej bujało. Jeszcze w między czasie dowiedziałam się, że dzień wcześniej wycieczka w ogóle się nie odbyła! No, ale udało się dopłynąć do pierwszego punktu – zrobiliśmy kółko i z żalem usłyszeliśmy, że Mant nie ma – płyniemy dalej. No cóż, przynajmniej już byłam dalej niż za pierwszym razem! Po chwili byliśmy już w następnej zatoczce i nagle słyszymy jest! No jest, też widziałam jak coś czarnego przepłynęło pod wodą! 

Podekscytowana wskoczyłam do wody! Pierwsze co pomyślałam, to że mi zimno (tak, wokół Nusy są zimne prądy) i że jest słaba widoczność. Czystość też pozostawiała wiele do życzenia – obok mnie dryfowała podpaska! Szybko jednak zapomniałam o tym gdy obok mnie przepłynęła wielka Manta! Cudowne to było spotkanie, z tym majestatycznym zwierzęciem. Przed wejściem do wody zostaliśmy poinformowani, że są to niegroźne zwierzęta, ale mamy ich nie dotykać. Przyznaje, że ja o mało co się z mantą nie zderzyłam, bo przez długi czas płynęłam za nią, aż nagle Manta przepięknie zawróciła i zaczęła płynąć w moją stronę! Musiałam cały czas odpływać jej z drogi, ale gdy mnie minęła, to poczułam takie szczęście i ogromną ekscytację, że aż nie potrafię jaj opisać! Tu możecie zobaczyć krótki filmik

P.S. pływanie z mantami odbywa się na głębokiej wodzie – do 10 metrów. Można wejść z kamizelką ratunkową, a obsługa wchodzi też z wielkim kołem ratunkowym, którego można się trzymać. Mimo wszystko, jak ktoś nie czuje się na siłach i ma lęk przestrzenny, to takie pływanie z Mantami może być dość stresujące.

Snorkeling na Nusa Lembongan

Po zobaczeniu Mant, zostaliśmy zabrani jeszcze w 3 miejsca snorkelingowe! Te pierwsze to była dla mnie powtórka z rozrywki, ale ostatni spot był dla mnie kompletnym zaskoczeniem i ogromną petardą! Jak myślałam, że po mantach mnie już nic nie ruszy, tak rafa tuż u wybrzeży Nusa Lembongan to chyba najpiękniejsza rafa jaką widziałam! No cudo! Tutaj możecie zobaczyć krótki filmik z tego miejsca.

To już wszystko!  

I to już wszystko co dla Was przygotowałam z Nusa Penida! To piękna wyspa, ale niestety dość mocno przeludniona. Mimo to, warto ją zobaczyć.

Pozostałe wpisy z Indonezji

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Brak komentarzy

Zostaw komentarz