Afryka Biała i Czarna Pustynia Egipt Podróże

Biała Pustynia – wycieczka do serca Egiptu!

1 kwietnia 2024

Egipt nieznany – Biała Pustynia i nie tylko

Egipt to jeden z najchętniej wybieranych kierunków przez Polaków. Wydawać by się mogło, że akurat ten kraj nie ma przed nami tajemnic, ale jak się okazało – takie miejsca istnieją! Gdy kupiliśmy loty do Kairu na tydzień, wiedziałam że część czasu poświęcimy na zwiedzanie piramid, zobaczymy też Kair, pojedziemy do Siwy, a może też zajrzymy do Aleksandrii. Podczas poszukiwania ciekawych miejsc niespodziewanie trafiłam na Białą i Czarną Putynię. Magia! Nie widziałam jej jeszcze na Instagramie i choć wycieczek do tego miejsca jest sporo, to jednak większość ludzi rzadko tam dociera. Głównie ze względu na duże odległości. Zarówno z Kairu jak i z innych słynnych kurortów jest tutaj względnie daleko, bo pustynia znajduje się niemal w środku Egiptu, a na dodatek nie ma tu żadnych pozostałości po starożytnej cywilizacji. Poza tym, większość ludzi priorytezuje inne wycieczki, więc Pustynia często schodzi na dalszy plan i rzadko pojawia się zdjęciach z Egiptu. Pokażę Wam jednak, że dla niej warto przemierzyć te kilkaset kilometrów i także uwzględnić ją w swoim planie podróży!

Poszukiwanie organizatora wycieczki

Zanim opowiem Wam o tym co Was czeka podczas takiej wycieczki, to jeszcze krótko przytoczę perypetie z poszukiwaniem organizatora takiej wycieczki.

Organizując wycieczki na własną rękę po Egipcie należy być ostrożnym, gdyż niestety wiele osób to oszuści i scamerzy. Jeśli nie kupujecie wycieczki przez biuro podróży tylko bezpośrednio od człowieka, to koniecznie zrealizujecie z nim płatność na miejscu. Przez Internet tylko sprawdzone biura!

Jak się nie nadziać w Internecie? Tutaj także nie ma złotego środka, ale podstawową zasadą jest omówienie wszystkiego przed wyjazdem. Organizator powinien wypunktować za co się płaci.

Większość wycieczek organizowana jest z Kairu, ale podejrzewam, że z kurortów (np. z Hurgady) też powinny być jakieś oferty.

A z Siwy coś jedzie?

My jednak mieliśmy jeszcze inny pomysł, bo chcieliśmy żeby odebrali nas z Kairu, a po wycieczce zawieźli do Siwy. W tym celu skontaktowałam się z wieloma organizatorami wycieczek, żeby zapytać się o możliwość takiej kombinacji.

Większa część z nich odmówiła, ale byli też tacy, którzy pomimo dobrych opinii w Internecie zaczęli coś mocno kręcić.

Jeden gość w ogóle zaproponował nam, że owszem odbierze nas z Kairu i zawiezie do Siwy, ale dojazd do Siwy będzie nas kosztował dodatkowe 50€ od osoby. Zgodziłam się, ale wtedy facet dodał, że „on z nami pojedzie, bo w Siwie jest niebezpiecznie i będzie nam towarzyszył, żeby się z nas nikt nie śmiał”. Przyznaje, że zgłupiałam, ale jeszcze nie chciałam się poddawać i napisałam mu, że nie ma takiej potrzeby. Wówczas dostałam kolejną wiadomość, że w takim razie musimy dla kierowcy zorganizować jakiś hotel (najlepiej ten w którym sami będziemy) na czas naszego pobytu… 😂

W tym momencie zwątpiłam i podziękowałam panu. Otrzymałam wówczas kolejną wiadomość, że jestem niepoważna bo ja chce to zrobić po taniości, a on się nie da wykorzystać i mimo wszystko życzy mi wszystkiego dobrego. Dawno nie spotkałam się z takim brakiem profesjonalizmu i napisałam mu, że nie podważyłam wysokości ceny w trakcie naszej konwersacji tylko razi mnie to jego naciąganie, brak profesjonalizmu i ceny ostatecznej. Żeby oszczędzić sobie dalszych nerwów zakończyłam dyskusje.

Ostatecznie nie udało nam się ogarnąć wycieczki z odbiorem w Kairze i powrotem do Siwy. Teoretycznie istnieje droga między Al Barhiją i Siwą, ale podobno jest zamknięta ze względu na zły stan techniczny. Ciężko stwierdzić czy to prawda, bo ktoś nam też powiedział, że to niebezpieczna droga, dlatego nie ma nią aktualnie przejazdu. Jeśli będziecie mieli podobny plan, to nie zniechęcajcie się tą informacją. W Egipcie dość szybko wszystko się zmienia…

W końcu zdecydowaliśmy się na…

Po negocjacjach z najróżniejszymi organizatorami ostatecznie zdecydowaliśmy się na zakup wycieczki przez Marsa Alam Tours. W swojej ofercie mieli wyjazd z Kairu na dwa dni, z noclegiem na pustyni i pełnym wyżywieniem (obiad, kolacja i śniadanie) za 170€. Wycieczkę kupiłam przez Internet, dosłownie na dzień przed wyjazdem i to na dodatek wieczorem. Natychmiast skontaktował się ze mną kierowca, który potwierdził odbiór o 6 rano. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego organizatora i możemy Wam go polecić.

Istnieją różne warianty tej wycieczki: można nocować nawet do kilku dni na pustyni, a nawet zrobić szybką objazdówkę bez noclegu. Ostatniej opcji jednak nie polecam, bo cała frajda polega właśnie na tym dzikim noclegu!

Biała Pustynia – przystanek pierwszy oaza al Bahrija

Kilka minut po godzinie 6 czekał na nas kierowca pod naszym hotelem w Kairze. Zapakowaliśmy bagaże i ruszyliśmy w stronę al Bahrija. Podróż przebiegła spokojnie i zajęła ponad 5 godzin. Po drodze mieliśmy przystanki na toaletę i zakup przekąsek. Warto mieć ze sobą jakiś suchy prowiant, choć i w trakcie wycieczki organizator miał dla nas cały czas wodę i owoce.

W al Bahrija zatrzymaliśmy się w domu Beduina, gdzie przygotowano dla nas syty i bardzo smaczny obiad. Mieliśmy tu chwilę odpoczynku i mogliśmy przed ostatni raz skorzystać z normalnej toalety. 

Po posiłku przyszedł do nas Beduin, który mówił niezbyt skomplikowanym angielskim, ale na tyle ok, żeby się jakoś z nami dogadać. Był to nasz kierowca, przewodnik, a wieczorem także kucharz. Zapakowaliśmy klamoty do Toyoty Landrover i ruszyliśmy na pierwszy przystanek jakim była Czarna Pustynia.

Była też Czarna Pustynia…

Tuż za oazą czekał nas pierwszy przystanek jakim była Czarna Pustynia. To pamiątka po dawnej działalności wulkanicznej w tym regionie, którą datuje się na okres jurajski (ok. 180 mln lat temu). Niektóre stożki wulkaniczne mają nawet ponad 300 metrów wysokości. Jest ich całkiem sporo, więc cały krajobraz wygląda dość kosmicznie. Nie jest tu jednak tak czarno, jak np. na Lanzarote gdzie można znaleźć podobne krajobrazy, ale jak zobaczycie poniżej zdjęcia z Białej Pustynii, to zrozumiecie, że nazwa tego regionu pustyni jest w pełni zasłużona. Od 2010 roku jest to obszar chroniony.

Gorące Źródła 

Następnym przystankiem były Gorące Źródła. Dla lokalsów to szalenie ważne miejsce, bo przecież deszcze nie padają tu za często, dlatego wody gruntowe są bardzo ważne. Z perspektywy turysty nic ciekawego – niewielki basen z ciepłą wodą, w którym można moczyć nogi. Dostajemy herbatkę i mamy chwilę relaksu. Niektóre wycieczki mają tutaj zorganizowany posiłek. To także ostatni przystanek z toaletą, więc warto skorzystać.

Kryształowa pustynia

Jak widzicie pod nazwą Biała Pustynia kryje się też wiele innych, ciekawych formacji, a wśród nich – Kryształowa Góra. Lokalnie znana jako Gebel al-Izzaz!

Kryształowa Góra, często nazywana Klejnotem Pustyni, zbudowana jest z kryształów kwarcytu i wygląda niesamowicie w promieniach słońca. Została odkryta całkiem przypadkowo. Miejscowi mieszkańcy przez kilka lat wykorzystywali minerały do budowy drogi. Kiedy badacze zdali sobie sprawę z wyjątkowości tego miejsca, Kryształowa Góra została objęta ochroną.

Dolina Agabat 

Jednym z najpiękniejszych miejsc podczas tej wycieczki jest Dolina Agabat! Miliony lat temu miejsce to znajdowało się pod powierzchnią morza. Z biegiem lat rozwinęły się unikalne formacje skalne zbudowane m.in. z wapienia i kredy. Zdjęcia nie oddają w pełni piękna tego miejsca. Tu po prostu trzeba być, trzeba to zobaczyć na własne oczy.

W Agabat zatrzymaliśmy się na krótki postój, głównie żeby porobić zdjęcia i nacieszyć się pięknym widokiem. Następnie podjechaliśmy na pobliską wydmę, dość wysoko, na której mogliśmy po raz pierwszy zjechać na desce. Oczywiście na siedząco, bo jednak na stojąco za pierwszym razem nie bardzo. Fajna sprawa, choć wdrapywanie się potem na górę nie należy do najprostszych czynności. 

Biała Pustynia

W końcu dotarliśmy na teren Białej Pustynii! Od 2002 funkcjonuje tu Park Narodowy, w którym można podziwiać przepiękne formacje skalne z białej kredy, powstałe w wyniku erozji. Momentami wygląda to tak jakby na pustyni leżał śnieg. Widziałam już wiele wspaniałych formacji skalnych, byłam na różnych pustyniach (choć jeszcze też wiele przede mną), ale do tej pory takich formacji skalnych, w takim kolorze i w takiej ilości jeszcze nigdy nie widziałam! 

Tak, warto podkreślić, że rozmiar tego miejsca także jest imponujący, bo nie są to pojedyncze formacje skalne, ale cała masa! Ich kształty i rozmiar są naprawdę zaskakujące i jednocześnie zachwycające. To miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie i jak wydawało mi się, że nic nie przebije Wadi Rum (która bardzo mi się podobała), tak to miejsce powaliło mnie na łopatki!

Rozbijamy obóz!

Na 40 min przed zachodem słońca dotarliśmy do naszego obozu! Przyznaje, że nie tego się spodziewałam, ale zamiast być w skupisku, obozy były oddalone od siebie o 300-500 m. Było więc bardzo kameralnie, ale też wszyscy mieliśmy się w zasięgu wzroku. To także ze względu na fakt, że w obozie nie było łazienek i toalet, więc każdy kto szedł za potrzebą, potrzebował odrobinę prywatności. Skały służyły za schronienie i osłonę, choć zawsze z którejś strony było coś widać. No, ale fakt, że obozy były od siebie oddalone, to był jednak ten spokój.

Po przyjeździe do obozu nasz Beduin natychmiast podłączył kable do akumulatora Land Rovera i rozpoczął przygotowywanie kolacji. My w tym czasie łapaliśmy najlepsze kadry zachodzącego na pustyni słońca. Namioty stały już rozłożone gdyż panowie przyjeżdżają tu niemal codziennie z gośćmi, więc bez sensu byłoby rozkładać je codziennie.

Noc na pustyni 

Przygotowanie kolacji zajęło niemal 3 godziny. Proponowaliśmy pomoc naszemu Beduinowi, ale facet (podejrzewam, że młodszy jeszcze od nas) stwierdził, że sam wszystko zrobi. No i być może dobrze się stało, bo kolacja była WYBITNA! Dostaliśmy mnóstwo ryżu, gotowane warzywa i soczystego kurczaka z ogniska.

W trakcie oczekiwania na kolację czas umilał nam fikuśny Fenek, który zawadiacko zaglądał do naszego namiotu. Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć Fenka na pustyni w naturalnym środowisku i życzę sobie jeszcze wielu takich spotkań! Przepiękne zwierzaki!

Wieczorem do naszego Campu przybyli kuzyni naszego Beduina z pobliskiego Campu z trójką swoich gości. Beduini urządzili nam wspaniały koncert grając na swoich instrumentach. To było naprawdę cudowne doświadczenie! Muzyka na żywo przy ognisku, pod rozgwieżdżonym niebem!

Około 23 położyliśmy się spać. Do Egiptu przyjechaliśmy w połowie lutego więc o ile pogoda na pustyni za dnia była bardzo przyjemna (20-25 stopni), tak w nocy spadała do być może nieco poniżej 10 stopni. Dlatego jeśli będziecie w podobnym terminie, to polecam dobrze się przygotować na taki wyjazd. Ja miałam na sobie legginsy, a do tego tshirt, ciepły swetr i lekką kurtkę. Wystarczyło! W nocy, w namiocie spałam już bez kurtki, ale w śpiworze. Mieliśmy też koc z wielbłąda do dyspozycji, ale nie było potrzeby z niego skorzystać. Mimo to nie wspominam dobrze tej nocy. Ciężko było mi się ułożyć, a podejrzewam też, że dodatkowo adrenalina robiła swoje. Niewiele spałam, ale rano za to bez problemu wstałam na wschód słońca.

Kilkanaście minut później czekało na nas już śniadanie, a my ruszyliśmy jeszcze na szybki objazd pustyni. Zobaczyliśmy jeszcze parę formacji skalnych, a następnie ruszyliśmy w stronę Al Bahrija, do której czekała nas jeszcze 2 godzinna podróż.   

Podsumowując 

Po dotarciu do Al Bahrija udostępniono nam łazienki i poczęstowano jeszcze napojami. Chwilę później byliśmy już w mini busie, który zawiózł nas do Kairu. W Kairze byliśmy jakoś koło 17, więc poszliśmy coś zjeść i spać, bo jednak noc na pustyni dała nam trochę w kość.

Mimo to uważam, że bez noclegu nie byłoby tej całej frajdy! Zobaczyć zachód i wschód słońca, rozgwieżdżone niebo, tajemnicze formacje skalne, zjeść genialną kolację i śniadanie, świetnie bawić się przy ognisku czy wreszcie próbować zrobić sesję zdjęciową Fenkowi! Nawet pisząc ten wpis uśmiecham się na myśl tych wszystkich wspomnień! Warto je zrobić! Jedźcie tam!

Pozostałe wpisy z tej wycieczki:

 

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

2 komentarze

  • Odpowiedz ola 1 kwietnia 2024 at 21:45

    widziałam te pustynie jakiś czas temu u kogoś na blogu i aż nie mogłam uwierzyć, że tak wyjątkowe miejsce jest tak mało popularne. coś pięknego! dzięki za ten wpis i Wasze jak zawsze genialne zdjęcia. narobiłaś mi wielkiej ochoty na taki wyjazd! a jak mieliście to rozplanowane czasowo – w sensie ile dni najlepiej spędzić w Kairze i jakie inne miejsca odwiedzaliście w ten tydzień i na jak długo?

    • Odpowiedz womenofpoland 2 kwietnia 2024 at 13:23

      Hej Ola! Też jestem w szoku jak mało popularne jest to miejsce, ale pewnie też dzięki temu wciąż tak niezwykłe 😍 Byliśmy nieco ponad tydzień w Kairze i mieliśmy 2,5 dnia na zwiedzanie Kairu, 1 dzień na zwiedzanie piramid, 2 dni na pustynię i 2 dni na Siwe. O Siwie będę dopiero pisać, będę też pisać jak ogarnęliśmy tą podróż od takiej technicznej strony więc będzie też taki wpis techniczny do końca przyszłego tygodnia 🙂

    Zostaw komentarz