Miasteczko słynące z wielu rzeczy!
Polignano a Mare to kolejne popularne miasteczko w Apulii. Nie sposób chyba wymienić jednym tchem z czego zasłynęło i nadal słynie, więc poświęcimy temu w dalszej części osobny akapit. Ulokowane jest na dramatycznych klifach nad wzburzonym morzem i roi się od punktów widokowych, z których można je podziwiać. Niektórzy nawet decydują się skakać z 27 metrowego klifu (panowie) lub 21 metrowego (panie) w ramach słynnych zawodów Red Bull Cliff Diving! My skakać nie będziemy, ale chętnie Was oprowadzę i pokaże jak wyglądało miasteczko w okresie noworocznym!
Polignano a Mare – dojazd
Do Polignano a Mare można dojechać pociągiem m.in, z Bari lub Monopoli!
Wynajem samochodu
W związku z przyjazdem do Apulii i Bazylikaty w okresie noworocznym, postanowiliśmy wynająć auto, żeby nie być zależnym od komunikacji miejskiej. Skorzystaliśmy z usług Stallone Rent srl, która kosztowała nas 240€ za 4 dni. Do tego musieliśmy zapłacić też depozyt w wysokości 250€. Wszystko przebiegło bez zarzutów i śmiało możemy polecić Wam tą wypożyczalnie.
Jeśli zdecydujecie się na inną, to radzę zachować wzmożoną ostrożność, bo niestety sporo wypożyczalni lubi naciągać swoich klientów, nie oddaje depozytów itp. Dlatego zachęcam do czytania opinii. Radzę też nie zostawiać wartościowych rzeczy w aucie i parkować w miarę możliwości na strzeżonych parkingach. Niestety w tym regionie zdarza się dużo kradzieży.
Drogi w regionie nie należą do najlepszych, ale jest ok. Nie ma też dużego natężenia ruchu (przynajmniej w okresie zimowym) więc nawet dla osób z niedużym doświadczeniem powinno być ok.
Parking Polignano a Mare
W Polignano a Mare znajduje się kilka sporych parkingów, ale zarówno w blogowych wpisach jak na opiniach w Google naczytałam się o kradzieżach w tym miejscu! Akurat traf chciał, że właśnie zmienialiśmy hotel i w związku z tym mieliśmy auto wypchane bagażami. Żeby nie kusić losu stanęliśmy na płatnym, garażowanym parkingu 15€ za dzień. Dużo, ale przynajmniej nie musieliśmy się o nic martwić.
Nocleg
Nie nocowaliśmy w Polignano a Mare. Przyjechaliśmy tutaj z Alberobello gdzie nocowaliśmy w Trulli!
Naszym następnym przystankiem było Bari, w którym zdecydowaliśmy się na nocleg w centrum miasta!
Punkt widokowy Largo Ardito
Zwiedzanie rozpoczynamy od punktu widokowego Largo Ardito, który był najbliżej naszego parkingu. Roztacza się z niego całkiem przyjemna panorama na miasteczko, ale słynnej plaży z niego nie widać. Widać natomiast klify i ukryte między nimi jaskinie. Można do nich wykupić wycieczkę łodzią!

Grotta Palazzese
Z powyższego punktu widokowego wystarczy zaledwie 5 min spacer by znaleźć się w pobliżu jednej z najsłynniejszych włoskich restauracji – Ristorante Grotta Palazzese. Jeśli jesteście użytkownikami Instagrama, to na pewno gdzieś Wam kiedyś mignęła słynna restauracja w jaskini! Znajduje się ona właśnie tutaj, w Polignano a Mare i jest częścią 5 gwiazdkowego hotelu o tej samej nazwie. Nie trzeba być jednak gościem hotelowym by się tutaj znaleźć, ale podobno tylko goście otrzymują stolik przy morzu – przynajmniej tak wynika z opinii w Google.
Zaskoczę Was, ale nie daliśmy się namówić na degustację menu w tym miejscu. Dlaczego? Po pierwsze to ciężko tutaj dostać stolik i trzeba za wczasu rezerwować, czego my też nie uczyniliśmy. Po drugie – a nawet gdyby, to nie wiem czy chciałabym wydawać aż 250€ na menu (bo tyle to kosztuje mniej więcej za najtańszą wersję). No i wreszcie po trzecie, opinie dotyczące jedzenia są dość skrajne, więc też szkoda ryzykować takich pieniędzy dla samego widoku.
Nas to miejsce nie przekonało, ale pewnie gdybym miała za dużo pieniędzy, to pewnie bym skorzystała. Tymczasem w Polignano nie można narzekać na brak świetnych knajp i przysmaków, ale o nich w dalszej części wpisu!
Spacer po centrum Polignano a Mare
Centrum miasteczka to całkiem przyjemna dla oka, niska zabudowa. Dominuje biel na przemian z kremowym odcieniem kamienia z kolorowymi drzwiami i okiennicami, ale ten klimat bardziej mi przypadł do gustu w Monopoli niż tutaj. Jeśli czytaliście poprzednie wpisy z tej wycieczki, albo pamiętacie jeszcze ze wstępu – w Polignano byłam tuż po Nowym Roku i trafiłam jeszcze na ozdoby świąteczne. Jednak do najpiękniej przystrojonych miast (Locorotondo czy Alberobello) Polignano dość daleko!


Punkt widokowy Santo Stefano i Lama Monachile
Następnie warto się udać na kolejne punkty widokowe! Z tego pierwszego znów będziecie mogli podziwiać Wybrzeże gęsto zabudowane domami, a ten drugi w pełni poświęca się słynnej, głęboko wciętej w ląd – Lama Monachile. To rzeczywiście bardzo spektakularna plaża, wąsko wcinającą się ląd. Latem bywa mocno zatłoczona, choć nie jest to najwygodniejsze miejsce na plażing! Są tu duże kamienie, po których ciężko się chodzi nawet w butach. Plusem takiego wybrzeża jest natomiast krystalicznie czysta woda! Oczywiście zimą – lodowata!

Pomnik Domenico Modugno i pobliski punkt widokowy
Ostatnim punktem widokowym, który powinniście odwiedzić jest ten znajdujący się przy pomniku Domenico Modugno. Jeśli nic Wam nie mówi to nazwisko (tak jak nam), to gwarantuje Wam, że gdy Wam napisze tekst piosenki, to od razu skojarzycie:
A nie mówiłam? 😉 Wybitny włoski artysta przyszedł na świat w Polignano i choć nie do końca było mu po drodze z tym miastem, to dziś stoi tu jego pomnik. Warto zaglądnąć do życiorysu Domenico, który oprócz kariery muzycznej wystąpił też w 44 produkcjach filmowych, a także rozwinął w późniejszych latach karierę polityczną. Piękne życie, zaledwie w wieku 66 lat przerwał zawał serca.
Tuż za pomnikiem znajdują się schody prowadzące na kolejny punkt widokowy, z którego też można dostrzec fragment plaży i zabudowę.


Gdzie zjeść w Polignano a Mare
Jak już wyżej wspomniałam, Polignano słynie z genialnych restauracji, Bari i przysmaków. Niestety, to także spore przekleństwo dla turysty…
Pescheria
Na obiad planowaliśmy się wybrać do słynnej Pescherii, w której serwują genialne kanapki z owocami morza! Mnie do takich miejsc nie trzeba dwa razy zachęcać, ale jak zobaczyłam nie mającą końca kolejkę, to zwątpiłam… Zostawiam Wam jednak informacyjnie, bo może będziecie mieć więcej szczęścia albo chęci do postania w kolejce niż my…
Massari Mozarella Bar
Kolejny bar z kanapkami, ale specjalizujący się w serach – mozzarelli. Niestety tutaj także odstraszyły nas tłumy. W opiniach Google wyczytałam też, że choć jedzenie jest rzeczywiście tutaj zazwyczaj dobre, to jednak obsługa pozostawia wiele do życzenia i często przynoszą niekompletne zamówienia.
PIC NIC – il bistrot di Casa Mia
Ostatecznie wylądowaliśmy na Carbonarze w powyższej restauracji. Dostaliśmy całkiem przyzwoity i smaczny makaron, ale dość drogo bo aż 15€ za danie! To chyba największy minus tej restauracji, która ma niezbyt duże porcje i jest droga. Na Google ma tylko 3.0, więc lepiej poszukać czegoś innego.
The Super Mago del Gelo Mario Campanella
Koniecznie natomiast musicie sobie zapisać nazwę tego baru! To właśnie tutaj serwują słynną Caffe Speciale, czyli espresso z śmietanką, cukrem, skórką z cytryny, i amaretto! No g-e-n-i-a-l-n-e! Zakochałam się w tym smaku i do tej pory żałuje, że wypiłam tylko jedną porcję!

I to już wszystko co dla Was przygotowałam z Alberobello.
Pozostałe wpisy z tej wycieczki:
Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! <3
Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!

Brak komentarzy