Europa Idstein Niemcy

Idstein – miasto czarownic

21 kwietnia 2019
Zainspirowana!

Podczas odwiedzin mojej koleżanki w Trewirze, dowiedziałam się o małym, niepozornym miasteczku nieopodal Frankfurtu – Idstein. Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, a patrząc na mapę raczej nie zwróciłabym na nie uwagi. Na pierwszy rzut oka to niczym niewyróżniająca się mieścina licząca około 25 tys. mieszkańców. Na szczęście, ja poznałam je od innej strony. Moja znajoma sprzedała mi je jako piękne miasteczko z mnóstwem szachulcowych domów, które po prostu muszę zobaczyć! Choć wszystkie znaki na niebie próbowały mnie odwieźć od tego planu, to w deszczową i niezwykle zimną marcową niedzielę wybrałam się w końcu do Idstein. Niestety, nie mogłam wybrać innego dnia, dlatego musiałam zmierzyć się z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi. Mimo przemarzniętych dłoni i zwichrowanych włosów od deszczu, i wiatru, po raz kolejny zachwyciłam się kolorowymi domkami w kratkę. Poznałam też ciekawą historię miasta, o której zaraz Wam opowiem! 🙂

Idstein – jak dojechać?

Najlepszym i najszybszym sposobem jest przejazd pociągiem. Rozkład pociągów polecam sprawdzić tutaj. Ja przyjechałam bezpośrednim pociągiem z Frankfurtu. Idstein położone jest około 45 km na północny zachód od Frankfurtu, więc przejazd trwa około 35 min. Kupiłyśmy z babcią Hessen Ticket, gdyż w planach miałyśmy jeszcze wycieczkę do Eltville. Zasady funkcjonowania biletów regionalnych opisałam tutaj.

Deszczowe Idstein

Po przyjeździe do miasta okazało się, że centrum oddalone jest o ok. 1.5 km od dworca. Choć z dworca jeździ specjalny autobus, to mimo to zdecydowałyśmy się na spacer. Później odżałowałyśmy tą decyzję, gdyż dorwała nas niezła ulewa. Schroniłyśmy się przed nią dopiero w centrum w całkiem sporej kawiarni. Notabene miałyśmy sporo szczęścia, gdyż w niedziele, nierzadko w małych miejscowościach WSZYSTKO bywa zamknięte!

Killingerhaus & Schiefes Haus

Godzinę później sytuacja nieco się polepszyła, więc ruszyłyśmy przed siebie. Pod pierwszy ostrzał mojego aparatu poszedł piękny Schiefes Haus. To niebieski, podwójny, krzywy dom znajdujący się tuż obok ratusza. Choć widnieje na nim data 1527 rok, to jednak pierwsze udokumentowane wzmianki o tym budynku pojawiają się sto lat później. Zagwozdką pozostaje także symbol młota i noża, który widnieje na obiekcie. Prawdopodobnie pojawił się tam wraz z remontem Schiefes Haus, który miał miejsce 1925 roku, ale nikt nie wie z jakiego powodu się tam znalazł! 🙂 Nie zmienia to jednak faktu, że dom jest naprawdę piękny i oryginalny.

Nieopodal znajduje się kolejny skarb miasta – Killingerhaus. To trzypiętrowa kamienica ze wspaniałym frontem szczytowym i licznymi zdobieniami. Słupki narożne ozdobione są bogatymi rzeźbami, które łączą liczne renesansowe motywy biżuterii, takie jak kolumny, świeczniki i maski. Te ostatnie pojawiają się w podobnej fizjonomii także w innych budynkach. Killingerhaus należy do najstarszych obiektów w Idstein, co potwierdza widniejący na nim napis: „Deo avspice io.conradvs killingivs Anna Margareta Loberin conivges ma aedes exstruxervnt 1615” (w tłumaczeniu „Pod ochroną Boga małżonkowie Conradus Killingius i Anna Margaret Leberin zbudowali ten dom od podstaw w 1615 r.”).

Schiefes Haus
Killingerhaus
Killingerhaus
König-Adolf-Platz

To centralny plac starego miasta. Znajdują się przy nim także wyżej wspomniane domy, ale ze względu na ich wyjątkowość, postanowiłam poświęcić im osobny akapit. Centrum miasta nie jest duże, dlatego Wasz spacer może swobodnie odbyć się bez mapy! 🙂

Stare miasto wyróżnia szereg częściowo misternie pomalowanych i zdobionych budynków z muru pruskiego, na których już widać wpływy reńskie na hesyjsko-frankońską konstrukcję szkieletową. Większość domów pochodzi z XVII-XVIII wieku, a najstarszy dom mieszkalny datowany jest na 1410 rok. Centrum miasta rozciąga się między terenem zamkowym z wieżą czarownic o wysokości około 50 metrów a Höerhof.

Bezpośrednio przy zamku wybudowanym przez hrabiów Nassau znajduje się ratusz z 1698 roku.

Ratusz
Nieczyste moce

Historia Idstein rozpoczyna się już w XII wieku, kiedy to miasto po raz pierwszy zostało oficjalne wspomniane w dokumentach. Choć to właśnie ten okres najbardziej mógłby się kojarzyć ze złymi czarownicami, to jednak słynne procesy, które się tu odbywały miały miejsce znacznie później. W XVII wieku zamordowano niesłusznie wiele kobiet posądzonych o czary. Dopiero w 2014 roku parlament miejski oczyścił je z zarzutów.

Zapewne zastanawiacie się, czy wspomniana już wyżej wieża ma coś wspólnego z czarownicami więcej niż tylko nazwę? Otóż, z tego co udało mi się dowiedzieć, wieża jest tylko pomnikiem upamiętniającym tamte wydarzenia. Tak więc, ku mojemu zdziwieniu, nie więziono tam czarownic jak to wstępnie sobie wyobrażałam! 😉

Szachulcowe miasto

Nie tylko centrum miasta obfituje w szachulcowe domki. Przylegające do niego ulice mogą także pochwalić się wszystkimi barwami tęczy i wieloma zabytkowymi budynkami. To prawdziwa uczta dla oczu, dlatego daruje sobie dalsze „wypociny” na ten temat, a Was zostawiam z najpiękniejszymi zdjęciami! 🙂

Unionskirche

To jeszcze nie koniec! Nie zapomnijcie wejść do środka Unionkirche! To przepiękny, XIV wieczny protestancki kościół, który charakteryzuje się niespotykanym wnętrzem jak na protestanckie kościoły. Tą unikalną cechą jest 38 obrazów olejnych, które całkowicie pokrywają sufit nawy i górną część ścian. Obrazy, wyłącznie na tematy biblijne, powstały w latach 1673–1678 za sprawą Michaela Angelo Immenraedta z Antwerpii i jego asystenta Johannesa Melchiora Bencarda.

Sekwencja obrazów ma na celu opowiedzieć historie biblijne kongregacji częściowo niepiśmiennej. Biblijne postacie ubrane są w dworskie barokowe szaty. Obraz „Heimsuchung” (Nawiedzenie) pokazuje Maryję przybywającą ze sługą. Jej kuzynka Elżbieta mieszka w rezydencji z ogrodem w tle, przypominającym pałac Johanna z Nassau-Idstein w Idstein.

Był to nasz ostatni przystanek w tym niewielkim miasteczku. Wróciłyśmy na dworzec, gdzie sprzed nosa czmychnął nam pociąg, którym planowałyśmy dojechać do Eltville am Rhein. Niestety, następny był dopiero za godzinę, więc korzystając z przerwy udałyśmy się na luksusowy lunch do pobliskiego Burger Kinga! Dobrze, że chociaż on był otwarty! 😉

Jeżeli lubisz podróżować po Niemczech tak jak my i chcesz być z nami na bieżąco, albo chcesz może pochwalić się swoimi odkryciami w tym pięknym kraju, to zapraszamy na grupę: Podróże po Niemczech 

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

2 komentarze

  • Reply Marcin BWZ 15 maja 2019 at 03:46

    Super miejsce. Kiedyś miałem okazję być w Celle… to także piękne, piernikowe miasteczko… myślałem, że jedyne w swoim rodzaju, a tu proszę… pojawiło się Idstein 🙂

    • Reply womenofpoland 15 maja 2019 at 07:54

      Cześć Marcin! Jest wiele takich perełek! Ja o Celle tylko słyszałam, ale mam nadzieję, kiedyś zobaczyć 😊

    Leave a Reply