Europa Niemcy Saarschleife

Saarschleife – najpiękniejszy meander w Niemczech

28 marca 2019
Nie tylko…

Dla wielu naszych rodaków, Niemcy nie są zbyt ciekawym krajem pod względem turystycznym. Jak już ktoś się zazwyczaj decyduje na wyjazd do naszych zachodnich sąsiadów, to wybiera przede wszystkim Berlin, albo inne duże miasta, będące często stolicami krajów związkowych lub mających tanie połączenia lotnicze z Polską. Ci bardziej ambitni i potrafiący docenić piękno tego kraju, wsiądą do pociągu, auta lub autobusu, żeby zobaczyć szachulcowe wioski i bajkowe zamki. Nie zapominajmy jednak o jeszcze jednym walorze turystycznym, który jest najczęściej pomijany – o naturze! Jej piękno nie zna w Niemczech granic, o czym przekonałam się już będąc w Saskiej Szwajcarii, na Rugii czy w wąwozie Partnachklamm. Teraz odkryłam kolejną perełkę, jaką jest meander Saary, znany jako Saarschleife.

Jak dojechać na Saarschleife?

Nie będę ukrywać, że najlepszą i najszybszą opcją jest po prostu auto. Ja miałam to szczęście, że odwiedzałam akurat koleżankę w Trewirze, która oprócz miasta pokazała mi swoją piękną okolicę! Także wyjątkowo tym razem po Niemczech poruszałam się autem. Oczywiście, nie ma że się nie da, bo autobusy na Saarschleife jeżdżą! Będzie Was to kosztować trochę czasu, ale jeśli nie macie innego wyjścia, to zróbcie tak: Najprościej będzie Wam dostać się do Trewiru lub Saarbrücken. Stąd wsiadacie do pociągu do Metlach, w którym jesteście 40 minut później. Na dworcu wsiadacie do autobusu 207 i jedziecie około 10 minut do przystanku Cloef Mettlach-Orscholz! Z przystanku czeka Was jeszcze około 20 minutowy spacer. 🙂 O funkcjonowaniu biletów regionalnych w Niemczech możecie przeczytać tutaj.

Mettlach

Naszą wycieczkę do Saarschleife rozpoczynamy od krótkiego wypadu do Mettlach. To niewielkie, aczkolwiek stare miasteczko w kraju Saary. Była to moja pierwsza wizyta w tym landzie i na pewno zapamiętam ją pozytywnie. Co prawda, pogoda jak zwykle nie rozpieszczała, ale przynajmniej obeszło się bez deszczu i porywistego wiatru.

Mettlach jest obecnie siedzibą znamienitego niemieckiego przedsiębiorstwa – Villeroy & Boch. To firma produkująca przepiękną ceramikę. Jest to towar z wyższej półki, na który nie każdy sobie może pozwolić. Zaglądnęłyśmy z koleżanką do ich Outletu w Mettlach i pomimo, że był już początek marca, to kolekcja ze Świąt Bożego Narodzenia nadal kosztowała krocie! A to tylko Outlet! Tymczasem, kiedy zaglądniemy na stronę główną Villeroy & Boch okazuje się, że można u nich zamówić wyposażenie do łazienki! Ciekawe ile taka przyjemność musi kosztować, skoro nawet kolekcja Outletowe są poza przeciętny budżet? 😉

Widok na fabrykę Villeroy & Boch
Ciekawy domek 😉

W Mettlach warto także zobaczyć majestatyczny kościół św. Lutwinusa (nie wiem czy jest polska nazwa?). Neoromańska budowla jest także miejscem pochówku Lutwinusa, który w VIII wieku był arcybiskupem Trewiru i fundatorem kościoła. Kamienna świątynia słynie także z ceramicznej drogi krzyżowej, którą ufundowała fabryka Villeroy & Boch!

Baumwipfelpfad

Emocje sięgają zenitu! Nie ukrywam, że byłam ogromnie podniecona Saarschleife, gdyż ze względu na ograniczenia komunikacyjne, nie miałam zbyt wielu możliwości podziwiania pięknych krajobrazów. Nie żebym narzekała na niemieckie miasteczka, ale wiadomo, że odmiana zawsze jest wskazana! 🙂

W końcu zajechałyśmy na parking, który kosztował nas kilka euro. Nie są to duże pieniądze, przeważnie w takich miejscach trzeba liczyć ok. 0,50 euro za 30-60 min. Dużo więcej wyniósł nas za to spacer wśród koron drzew, za który zaplaciłyśmy 10€ od osoby! Jak wiecie, tego typu atrakcje są ostatnimi czasy bardzo modne i powstaje ich coraz więcej – kładka prowadząca do Saarschleife została otwarta w 2016 roku! Baumwipfelpfad ma 1250 metrów długości i od 3 do 23 metrów wysokości. Było to moje pierwsze tego typu doświadczenie i muszę przyznać, że fajnie czasem spojrzeć drzewu prosto w oczy! 🙂 Godziny otwarcia oraz wszelkie inne informacje na temat kładki znajdziecie tutaj.

Saarschleife <3

Po krótkim spacerze, moim oczom ukazał się w końcu widok, na który czekałam z niecierpliwością. Zza konarów drzew wyłonił się wspaniały meander – Saarschleife. Bezśnieżna zima nie jest najlepszym okresem na podziwianie wdzięków tego miejsca, ale pomimo tych szaro-burych widoków, z ręką na sercu mogę Wam napisać, że zostałam oczarowana! Nierzadko to miejsce porównuje się do słynnego zakola w Wielkim Kanionie w Stanach – Horseshoe Bend. Widok w pełnej okazałości zobaczycie ze szczytu kładki, ale jeśli nie po drodze Wam takie wydatki, to jest też część darmowa, z której całkiem sporo widać. Ja jednak rekomenduje wejść na kładkę! 🙂

Na Saarschleife organizowane są też specjalne wejścia na wschody i zachody słońca. Nie wiem dokładnie z jakim wyprzedzeniem podawane są terminy, ale dużo zależy od prognoz pogody.

Widok z kładki
Widok z darmowego poziomu
Wyluzuj! 🙂

Na tym nie koniec wycieczki! Po wspaniałych widokach na Saarschleife, pojechałyśmy jeszcze zobaczyć inne wspaniałe miasteczko – Saarburg. 🙂

Jeżeli lubisz podróżować po Niemczech tak jak my i chcesz być z nami na bieżąco, albo chcesz może pochwalić się swoimi odkryciami w tym pięknym kraju, to zapraszamy na grupę: Podróże po Niemczech 

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

Brak komentarzy

Zostaw komentarz