Ameryka Płn Kanada Toronto

Co warto zobaczyć w Toronto? Toronto w 1 dzień!

6 września 2018
Miła niespodzianka!

Nigdy nie przypuszczałam, że odwiedzę Kanadę. Tak jak większość z Was, kojarzyłam ten kraj z syropem i liściem klonowym, a oprócz tego wiedziałam, że jest potwornie drogi. W Quebecu miałam też koleżankę, która gorąco zachęcała mnie do odwiedzin. Prawdopodobnie do tej pory Kanada pozostałaby tylko w sferze moich marzeń, gdyby nie fakt, że dostałam się na Camp America w New Hampshire. Będąc tak blisko tego kraju, nie mogłam sobie odmówić krótkiej wizyty. Przeznaczyłam na nią zaledwie 10 dni, co jest niezwykle krótkim czasem, biorąc pod uwagę fakt, że Kanada to drugi kraj na świecie pod względem powierzchni terytorialnej. Dodatkowo ograniczał mnie skromny budżet, więc tak naprawdę mogłam podróżować tylko między miastami. Toronto było moim ostatnim przystankiem po międzymiastowej podróży po Kanadzie. Było to zupełnie inne doświadczenie w porównaniu do pozostałych trzech kanadyjskich miast, które odwiedziłam najpierw. Jakie nasunęły mi się wnioski? Jak zwiedzać tą miejską dżunglę? Zapraszam do lektury!

Jak się dostałam do Toronto?

Do Toronto przyjechałam Greyhoundem z Ottawy za kilkadziesiąt kanadyjskich dolarów. Bilety polecam kupować wcześniej, gdyż są znacznie tańsze.

Noclegi

W tej kwestii też nie będę dla Was pomocna, gdyż pierwszego dnia nocowałam na Couchsurfingu, a drugiego dnia u znajomych babci.
Co ciekawe, najpierw nocowałyśmy u gościa z Izraela. Mieszkał on w klasycznym wieżowcu, ale jego lokum było dość skromne. Swoje kilkadziesiąt metrów kwadratowych, dzielił ze współlokatorem, którego akurat nie było. Wyobraźcie sobie, że naszego hosta też nie było jak przyjechałyśmy do mieszkania! Co więcej, powiedział nam, że nie może nas przywitać, ale zostawił nam kod do drzwi wejściowych, a mieszkanie całkowicie otwarte. Było to tak dziwne, że aż śmieszne, bo nie do końca wiedziałyśmy czy nawet weszłyśmy do dobrego mieszkania! Na szczęście, wszystko dobrze się skończyło, bo wkrótce przyszedł nasz lokator i wspólnie zjedliśmy sytą kolację!

Pierwsze wrażenia

Długo zastanawiałam się jak ogarnąć ten wpis o Toronto. Do tej pory mam też mieszane uczucia względem tego miasta.

  • Czy mi się podobało? – No było ok, ale tak na chwilę.
  • Czy zrobiło na mnie wrażenie? – Tak, i to duże!
  • Czy było co zwiedzać? – Raczej nie…

Jak widzicie, powyższe odpowiedzi trochę się wykluczają, ale myślę, że znalazłam na nie wytłumaczenie! Otóż, jak już Wam wspomniałam, Toronto to trochę inna bajka niż Montreal, Quebec czy Ottawa. Quebec to wręcz typowe, europejskie miasto – zabytkowa, piękna i przede wszystkim niska zabudowa. Montreal i Ottawa, to takie miasta, które chcą być zarówno europejskie jak i amerykańskie. Pojawiają się tu ogromne wieżowce, ale nie brak też europejskiej architektury – w Montrealu jest nawet wierna kopia bazyliki św. Piotra z Rzymu. Tymczasem Toronto to już prawdziwa, miejska dżungla. Pośród ogromnych wieżowców ciężko dostrzec czasem jakiś inny element zabudowy. Mimo to, ten betonowy świat, też zrobił na mnie wrażenie na swój sposób! Tak naprawdę było to dopiero drugie, tak duże miasto, które przyszło mi zwiedzać. Zaledwie kilka dni wcześniej widziałam Boston, który też zaliczam do typowych, amerykańskich miast. Dlatego niesprawiedliwym byłoby stwierdzenie, że „przeszłam” obojętnie obok Toronto, bo było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie!

Powrót do Przeszłości – Muzeum Historii Naturalnej

Do Toronto przyjechałyśmy późnym wieczorem, więc dopiero nazajutrz rozpoczęłyśmy nasz intensywny dzień. Miałyśmy tylko kilkanaście godzin na zobaczenie Toronto, a dodatkowo wieczorem, musiałyśmy się przetransportować z bagażami do innej części miasta, gdzie czekali na nas znajomi naszej babci!
Jeśli mnie już trochę znasz, to może udało Ci się już przeczytać gdzieś między wierszami, że jestem wielką fanką prehistorycznych gadów – dinozaurów. W Toronto miałam okazję po raz pierwszy zobaczyć tak ogromną wystawę tych wymarłych zwierząt! Ponieważ nie miałam zbyt wiele czasu, skupiłam się na tylko na tej wystawie, która i tak zajęła mi mnóstwo czasu. Faktycznie, bogactwo zbiorów przerosło moje najśmielsze oczekiwania! Tylu okazów jeszcze nie widziałam! Wspaniałe doświadczenie, które polecam wszystkim fanom tych pięknych istot! Bilety i godziny otwarcia muzeum możecie sprawdzić tutaj. Dodam też, że już sam budynek robi ogromne wrażenie i jest niezwykle, ciekawie zaprojektowany.

Muzeum Historii Naturalnej

Muzeum Historii Naturalnej

Yonge Street

Prawdziwe zwiedzanie Toronto rozpoczynamy od Yonge Street. To takie naj, naj, naj w Toronto! 😉 Nie dość, że jest to najpopularniejsza ulica w Toronto, to jeszcze dumnie dzierży tytuł najdłuższej ulicy! Yonge Street ma aż 56 km długości i łączy dwa potężne jeziora: Ontario i Simcoe. Najciekawszym miejscem jest plac Yonge-Dundas, który przypomina trochę nowojorski Times Square. Pełno tu kolorowych telebimów, które nawet za dnia, potrafią razić w oczy! No, ale nie ma tu tylu ludzi, co we wspomnianym wyżej Nowym Yorku! 😉

Ciekawy klub na Yonge Street! 😉

Yonge-Dundas

Pobliski kościół

Budynek Gooderham

Kojarzycie ten słynny, nowojorski budynek Flatiron? W Toronto też taki mają, tylko mniejszy i czerwony! Nie jest imponujący jak ten nowojorski, ale akurat tak się fajnie złożyło, że najpierw podziwiałam ten, a dopiero później ten w mieście wielkiego jabłka! XIX wieczny Gooderham znajduje się w dystrykcie finansowym, tuż przy Yonge Street! 🙂

Gooderham

Toronto rządzi – czyli Stary i Nowy Ratusz

Następnie zmierzamy w kierunku siedziby miasta. W Toronto znajdują się dwa ratusze: Stary Ratusz wybudowano pod koniec XIX wieku. Bardziej przypomina stare zamczysko, niż klasyczne wieżowce w Toronto. Swoją służbę pełnił niespełna 100 lat, bo już w 1965 roku wybudowano tuż obok Nowy Ratusz. Nowoczesny urząd miasta już bardziej wpisuje się w obecny styl Toronto. Tym razem, mamy do czynienia z dwoma potężnymi wieżowcami. W 2015 roku, z okazji Igrzysk Panamerykańskich, obok fontanny zamontowano kolorowy napis Toronto. Instalacja miała być tymczasowa, ale tak bardzo przypadła do gustu turystom i mieszkańcom, że do tej pory zdobi urzędowe „podwórko”. Rok później, do napisu dodano jeszcze symbol Kanady – liść klonowy. Niestety, ja widziałam instalacje bez liścia, ale i tak muszę przyznać, że jest to jedno z najciekawszych miejsc w Toronto! 🙂

Stary Ratusz

Toronto

Toronto i jego wieżowce!

Nie będę Wam wmawiać, że betonowa dżungla w ogóle mnie nie wzruszyła, bo nie było by to do końca prawdą. Dopiero po raz drugi miałam okazję obcować z tak wysokimi budynkami, więc w pewnym stopniu byłam tym faktem podekscytowana! No bo umówmy się, że w większości polskich miast, wysokie budynki (czyli i tak ze dwa razy mniejsze niż te w Toronto) możemy bez problemu policzyć na palcach u jednej ręki! 😀

A tu wyjątkowo i na dodatek w mniejszości – zabytkowa architektura w Toronto! 😀

Wieżowce w Toronto!

Toronto Islands Park

Kto by pomyślał, że w tej betonowej dżungli znajdą się miejsca, w których nie ma aut i naprawdę można wypocząć?! Po takie luksusy trzeba się wybrać na niewielkie wysepki, znajdujące się zaledwie 15 min od Toronto downtown, na jeziorze Ontario. Najszybszym i najwygodniejszym sposobem jest podróż niewielkim stateczkiem. Rozkład i ceny możecie sprawdzić tutaj. Na jednej z wysp znajduje się lotnisko, więc wszystkie startujące z niego samoloty i ich pasażerowie, mogą podziwiać pocztówkową panoramę miasta! Tak właściwie, to nawet nie trzeba być na pokładzie samolotu, żeby móc podziwiać najlepsze widoki na Toronto. Już ze stateczku można uchwycić całkiem niezłe kadry!

Jeżeli chodzi o zespół wysp, to jest to idealne miejsce na wypoczynek dla mieszkańców Toronto! Zamiast betonowej dżungli, w końcu mamy przewagę drzew i zieleni. Wspaniała infrastruktura sprzyja także rowerzystom i rolkarzom. Pomiędzy wyspami można także przemieszczać się kajakiem! Niestety, dla pływaków nie ma już tak przyjaznych warunków, gdyż woda w jeziorze Ontario podobno nie należy do najczystszych. Nie oznacza to jednak, że nie brakuje śmiałków kąpiących się w tym miejscu, ale raczej ten rodzaj aktywności fizycznej nie jest zalecany!

Wspaniałe widoki!

Wspaniałe widoki!

CN Tower

Czy wiecie, że to właśnie w Toronto do 2007 roku znajdował się najwyższy wolnostojący budynek na świecie –  CN Tower? Otwarta w 1976 roku, 553 metrowa wieża, straciła ten tytuł dopiero na rzecz Burdż Chalifa. Obecnie działa jako wieża telewizyjna, ma ogólnodostępne tarasy widokowe, obrotową restaurację i kompleks rozrywkowy. Bardzo chciałyśmy wdrapać się na jej szczyt, ale niestety bilety nie należą do najtańszych. Pech chciał, że Toronto było na początku naszej objazdówki i bałyśmy się, że nie starczy nam na wszystko pieniędzy, dlatego zrezygnowałyśmy z wejścia. Tutaj możecie sobie sprawdzić ceny i godziny otwarcia.

Nocleg u znajomych babci

Już sam nagłówek brzmi tak nudnie, że aż ma się ochotę zamknąć tą stronę i na nią nie wracać, ale wierzcie Mi – było zupełnie inaczej! 😀 Do samego końca nie wiedziałyśmy czego możemy się spodziewać, a już na pewno nie luksusowego mieszkania! 😀 Nie przypuszczałyśmy, że znajdziemy się w super nowoczesnym lofcie, na najwyższym piętrze apartamentowca! Na jego dachu zjedliśmy wspaniałą kolację i po raz kolejny podziwiałyśmy panoramę miasta. Niby taka budżetowa wycieczka, a miejsca noclegowe miałyśmy niejednokrotnie lepsze niż podczas klasycznych all inclusive! 😀

Widoki z naszego okna 😀

I to już wszystko co przygotowałam dla Was z Toronto! Naszym ostatnim przystankiem był Wodospad Niagara 😉

A czy Wy byliście już w Toronto? Dajcie znać!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3

Brak komentarzy

Zostaw komentarz