Obowiązkowy punkt podczas zwiedzania Serbii!
Gdy kupiliśmy bilety do Serbii, to od razu wiedzieliśmy, że oprócz Belgradu mamy jeszcze trochę czasu by coś zobaczyć. Po przestudiowaniu mapy tego niewielkiego w sumie kraju padło na Park Narodowy Tara. Znajduje się on tuż przy granicy z Bośnią i Hercegowiną, a został utworzony już w 1981 roku. Około 75% powierzchni parku pokrywają gęste lasy, w tym unikalne stanowisko endemicznej świerka serbskiego. Tara to także znane siedlisko Niedźwiedzia Brunatnego. Oprócz nich żyją tu także Rysie oraz wiele innych gatunków zwierząt. Największą atrakcją Parku są jego punkty widokowe, dość łatwo dostępne dla turystów. Po parku można poruszać się autem dlatego bez problemu można objechać wszystkie punkty jednego dnia. Zapraszam Was na krótką relacje z tego miejsca.
Loty do Serbii
Do Serbii lecieliśmy z Frankfurtu linią lotniczą Air Serbia. Wylot 30.04 wieczorem i powrót 04.05 z plecakiem i kabinówką za 130 euro. Uważam, że na jak tak gorący okres jakim jest majówka była to bardzo przyzwoita cena.
Wynajem Samochodu
Po przylocie do Belgradu wynajęliśmy samochód na cały okres pobytu. Skorzystaliśmy z usług AR Rent A Car. 4 dni z pełnym ubezpieczeniem kosztowały nas 170 euro. Dostaliśmy nowiutkiego Jeepa prosto z salonu. Nie mamy zastrzeżeń do wypożyczalni, poza tym na Google podczas pisania tego wpisu mają wysokie oceny – 4.8.
Po Serbii jeździło nam się ok, ogólnie nie ma dużego natężenia ruchu, może z wyjątkiem Belgradu, ale bez dramatu. Najgorsze są jednak drogi, na których można uświadczyć ogromnych dziur, więc wysokie prędkości są niemożliwe. Stąd często pokonywanie tych niewielkich odległości zajmowało sporo czasu. Autostrad też jest nie wiele, a jak są to należy pamiętać, że są płatne (są bramki, można zapłacić na miejscu w okienku).
Noclegi
Do Belgradu przylecieliśmy późnym wieczorem, więc zależało nam tylko żeby jak najszybciej dotrzeć do Hotelu. Zatrzymalismy się więc w Garni Hotel Mar Belgrade ze śniadaniem za 61 euro. Przyzwoity hotel, ale trochę głośno od samolotów. Na jedną noc daje jednak radę.
W Parku Narodowym Tara mieliśmy nieco mniej szczęścia, bo miejsca które mieliśmy na oku wyprzedały się i ostatecznie wylądowaliśmy w Garni Hotel Vila Drina też ze śniadaniem i w podobnej cenie. Nie był to satysfakcjonujący wybór głównie ze względu na brud. Szczególnie łazienka pozostawiała wiele do życzenia. Na jedną noc do przeżycia…
Internet
Na wyjazdach poza UE korzystam z e-Sima Roamless. Z tego co wiem jest nieco droższy niż Airalo, ale ma lepszy zasięg. Używałam go już w wielu miejscach na świecie, m.in. w Chinach (nie ma żadnych blokad i wszystko normalnie śmiga) czy w Pakistanie!
Jeśli użyjesz tego kodu T7HQN, to dostaniesz 5$ na start i ja też otrzymam 5$ za polecenie.
Kućica na Drini
Z Belgradu do Parku Narodowego jechaliśmy ok 2.5 godziny. Najpierw zatrzymaliśmy się w jednym z najsłynniejszych miejsc w Serbii – Kućica na Drini, czyli słynnym domku na rzece Drina. Pierwsze wrażenia? Cóż trochę szok, że to jedno z najpopularniejszych miejsc w Serbii! Owszem, domek jest malowniczo położony, ale że National Geographic okrzyknęło go na swoim profilu jednym z najbardziej malowniczych miejsc w Serbii, to nie wiem jak do tego doszło. Nie polecam tu specjalnie jechać, ale jeśli macie w planach Tarę, to można na chwilę przystanąć, a w pobliskiej restauracji coś zjeść lub wypić kawę.

Park Narodowy Tara: Taras widokowy Crnjeskovo
Po zobaczeniu słynnego punktu następnym przystankiem był punkt widokowy Crnjeskovo. Dojechaliśmy autem pod cerkiew tak jak pisali w komentarzach, a następnie weszliśmy na ścieżkę. Szlak jest prost i niezbyt wymagający, a przejście do punktu nie powinno zająć więcej jak 20-30 minut. Polecam jednak buty trekkingowe ze względu na wystające kamienie i korzenie.
Z tarasu roztacza się widok na rzekę Rače, Bajiną Baštę oraz okoliczne szczyty, takie jak Sokolina i Krstasta stena z charakterystycznym metalowym krzyżem. Warto też podkreślić, że punkt widokowy znajduje się na wysokości 1035 m n.p.m.

Park Narodowy Tara: Punkt widokowy Oslusa
Obok domku na wodzie, to najłatwiej dostępny punkt widokowy w tym zestawieniu! Tutaj wystarczy podjechać samochodem i z niego wysiąść!
Z punktu rozciąga się malownicza panorama na wąwóz Derventa, wioskę Rasiste, jezioro Perućac oraz zalesiony masyw górski Tara.
W tym miejscu znajduje się także przepięknie położona kawiarnia!

Niedobry Obiad
Niestety w Parku Narodowym Tara odkryliśmy mały problem. Choć na terenie rezerwatu działa kilka restauracji, to jednak opinie o nich i jakość serwowanego jedzenia pozostawia wiele do życzenia. I tu nie chodzi nawet o fakt, że zamówiliśmy coś fikuśnego – wzięliśmy po prostu szaszłyka z frytkami i pomidorami. Frytki były zimne, mięso gumiaste, pomidory nic nie przyprawione, a na rachunek czekaliśmy potem lata świetlne. Akurat rachunek to był najmniejszy problem, ale to tak dopełniło po prostu całego niesmaku…
Park Narodowy Tara: Banjska Stena
Wisienką na torcie była wizyta na najpiękniejszym punkcie widokowym w Parku (a według niektórych w całej Serbii) – Banjska Stena. Punkt znajduje się na wysokości 1065 m n.p.m. i oferuje zapierające dech w piersiach widoki na jezioro Perućac, kanion rzeki Driny oraz okoliczne góry. Punkt widokowy jest dość rozległy, więc nawet jak jest tu sporo ludzi to się tak nie odczuwa.
Z parkingu czeka nas jeszcze krótka i niezbyt wymagająca trasa. Z racji, że był to weekend majowy było dość sporo lokalsów, którzy nierzadko wspinali się na punkt w sandałach… Cóż… da się, ale jest też sporo korzeni i wystających kamieni. Jak Wam nie szkoda siebie, to może żal Wam będzie sneakersów czy sandałów? 🙂 Polecam założyć jednak jakieś odpowiednie obuwie.

Podsumowując
My na Banjskiej Stegnie zakończyliśmy zwiedzanie Parku, ale gdyby Wam było mało to można podjechać jeszcze do Bilješka steny! Relacje z tego miejsca przeczytacie u Olki z Bałkany Rudej, która była dla nas inspiracją podczas tej podróży. 🙂
Pamiętajcie, że wjazd do PN kosztuje 300 RSD – czyli 11 zł / 2.5 euro.
Dzięki za uwagę!
Pozostałe wpisy z tej wycieczki:
Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! <3
Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!


Brak komentarzy