Najpopularniejsza!
Bali to jedna z mniejszych indonezyjskich wysp, ale prawdopodobnie jest to najpopularniejsza wyspa w Indonezji, a może i w całej Azji? Za sprawą lokalnego folkloru i niezwykłej przyrody Bali stało się ulubionym kierunkiem wśród Australijczyków, a później także innych narodowości, w tym sporej grupy Europejczyków. Do tego stopnia, że dziś Bali jest przeludniona. Nie jest to wina tylko Nomadów, którzy chętnie osiedlają się na wyspie, ale też Indonezyjczyków, którzy coraz częściej przeprowadzają się na Bali w poszukiwaniu lepszego życia! Wyspa dość mocno cierpi z powodu nadmiaru ludzi. Infrastruktura nie jest przygotowana na takie ilości ludzi, co widać szczególnie na ulicach gdy stoi się w wielkim korku, ale to tak naprawdę tylko kropla w wielkim oceanie potrzeb. Mimo to, udało mi się też znaleźć sporo piękna na Bali, choć kiedyś zapewne było lepiej… Jadąc na Bali przygotujcie się na duże ilości ludzi i powszechny scam. Nie jest to miejsce dla każdego, ale na wyspie wciąż można znaleźć wiele piękna. Co warto zobaczyć na Bali? Oto moje propozycje!
Jak dostać się na Bali?
Na Bali dostaliśmy się promem z Jawy, gdyż byliśmy na objazdówce po Jawie, a naszym ostatnim przystankiem był wulkan Ijen. Przeprawa dostępna jest na trasie Ketapang-Gilimanuk i trwa około 45 min. Promy odpływają co ok. 20-30 min, a bilet kosztuje jakieś 1€. Następnie zamówiliśmy kierowcę, który zawiózł nas na południe Bali (okolice Seminyak) za ok. 45€. Przejazd powinien trwać ok. 4 godzin, ale ze względu na korki wydłużył się do 7.
Bali ma także lotnisko na południu wyspy w miejscowości Denpasar. Jest wiele bezpośrednich lotów na Bali, ale ciężko mi powiedzieć za ile można przylecieć najtaniej. Chyba były jakieś loty za 600€, ale ja na takie z Frankfurtu nie trafiłam, dlatego leciałam do Dżakarty. Potem z Bali wracaliśmy do Dżakarty Trans Nusą, która z bagażami kosztowała nas 90€ od osoby.
Kiedy jechać na Bali?
Najlepszy sezon przypada na nasze wakacje (czerwiec-sierpień), dlatego też Bali jest tak popularna szczególnie wśród rodzin z dziećmi! To także termin australijskich wakacji, więc wyspa przeżywa wtedy prawdziwe oblężenie! Jeśli wybieracie się właśnie wtedy, to polecam rezerwować wszystko z dużym wyprzedzeniem.
My wybraliśmy się na przełomie września i października, czyli tuż przed porą deszczową. Był to całkiem spoko termin, bez opadów, z całkiem znośną temperaturą i z mniejszą ilością turystów. Choć dla mnie i tak było tłoczno, więc nie potrafię sobie wyobrazić co tam się dzieje w sezonie.
Jak poruszać się po Bali?
Najlepszą, najtańszą i najszybszą opcją będzie wynajem skutera. My jednak nie jesteśmy aż tacy odważni, więc korzystaliśmy na zmianę z Graba lub kierowcy.
Jak znaleźć kierowcę? Bardzo łatwo! Możecie poprosić obsługę w hotelu – udało się załatwić na następny dzień, pomimo że poprosiliśmy o to dopiero o 20 wieczorem!
Drugą opcją będzie znalezienie takiej osoby samemu na Facebooku! Wystarczy dodać się do anglojęzycznych grup typu Bali Travelforum lub Bali Recommendations. Możecie napisać post lub szukać w komentarzach czy w poprzednich postach. Balijczycy sami się chętnie ogłaszają na takich grupach. Jaka powinna być cena? Za cały dzień (ok. 8h) w jednym obszarze to tak 750-800K IDR czyli ok. 45€. To tyle co za wynajem auta w Europie, a nawet taniej, bo w Europie jeszcze benzynę trzeba opłacić. Warto napisać nawet zajętego do kierowcy, bo jak on nie da rady, to zaraz wyślę Wam całą armię swojej rodzinki czy znajomych, która się Wami zajmie.
Internet na Bali
Na wyjazdach poza UE korzystam z e-Sima Roamless. Z tego co wiem jest nieco droższy niż Airalo, ale ma lepszy zasięg. Używałam go już w wielu miejscach na świecie, m.in. w Chinach (nie ma żadnych blokad i wszystko normalnie śmiga) czy w Pakistanie!
Jeśli użyjesz tego kodu T7HQN, to dostaniesz 5$ na start i ja też otrzymam 5$ za polecenie.
Południowe Bali
Kuta
Po przypłynięciu z Jawy naszym celem miało być Sanur, ale niestety zepsuł nam się dron i okazało się, że punkt z naprawą znajduje się w miejscu, do którego w ogóle nie chcieliśmy przyjeżdżać i w ten sposób trafiliśmy do Kuty.
Na pocieszenie więc zatrzymaliśmy się w całkiem przyjemnym ośrodku Villa Kayu Raja, gdzie nocleg w piętrowym apartamencie z prywatnym basenikiem kosztował nas 100€. Dodatkowo zamówiliśmy sobie też Pływające Śniadanie, za które dopłaciliśmy ok 6€. Jest to godny polecenia obiekt
Szczęśliwie przynajmniej udało nam się naprawić drona u DJI Specialist Repair Center. Chłopak ogarnął nam drona w 2 godziny, więc jeśli też będziecie w potrzebie, to serdecznie polecamy!
My w tym czasie byliśmy na kawie w Kynd Community – ładna, różowa kawiarenka z cenami dla zagraniczniaków, choć wciąż taniej niż w Europie.
Będąc w tej części Bali chcieliśmy też podjechać do klubu dziennego – oneeighty Dayclub. Niestety dość szybko się okazało, że z marszu od tak nie wejdziemy, bo już wszystko było zarezerwowane, więc odpuściliśmy.
W Kucie zatrzymaliśmy się jeszcze w drodze powrotnej w Lumbini Luxury Villas nad Spa! Zależało nam na noclegu w pobliżu lotniska, bo lot mieliśmy rano, a Bali korkuje się cały czas! To ogromny obiekt z dużymi pokojami i ogrodami z basenami. Również godne polecenia miejsce!
Wspomnę jeszcze, że wieczorem w Kucie zawitaliśmy na plaży. Wiadomo, że w ciemności wszystkiego nie widać i początkowo plaża zrobiła na mnie dobre wrażenie – duża, szeroka i piaszczysta. Bardziej chyba dla surferów, bo fale były ogromne. Wszystko było fajnie, dopóki nie zobaczyłam jak na kamieniach walczyły ze sobą szczury 😄. Nie byłam zdziwiona, bo to nie było nasze pierwsze spotkanie na Bali co świadczy o tym, że jest ich niestety dużo…

Co warto zobaczyć na Bali? Sanur
Szczerze powiedziawszy to nie do końca miałam ochotę zostawać na południu Bali, ale w Sanur zatrzymaliśmy się ze względów taktycznych:
Po pierwsze, stąd wypływały promy na Nusę Penidę, więc przy zakupie wycieczek mieliśmy tu darmowy odbiór i szybki transport.
Po drugie, była to też dobra baza wypadowa na nurkowanie.
Zatrzymaliśmy się w uroczym hoteliku Manzelejepun Luxury Villa & Pavilion, gdzie nocleg kosztował nas 43€. Jest to obiekt, z pięknym ogrodem i dość małymi pokojami, ale na dwa dni ok. Niestety po ogrodzie biegał szczur i choć początkowo byłam zniesmaczona, to później dotarło do mnie, że muszę się przyzwyczaić do ich obecności na Bali… Z pozytywnych aspektów, to hotel też przechował nam bagaże podczas wyjazdu na Nuse Penida. Pojechaliśmy tam tylko z małymi plecakami.
Co warto zobaczyć na Bali? Dive Site Tulamben
Na nurkowanie wybrałam się z Diving-Indo, czyli ze szkołą założoną przez naszego rodaka! I wcale nie sugerowałam się tym, że było to polskie miejsce, a raczej recenzjami. Do tej pory szkoła ta ponad 300 opinii na 5.0 i ja również mogę Wam ich polecić!
W dniu nurkowania zostałam odebrana spod hotelu w Sanur z samego rana i ruszyliśmy w 2 godzinną podróż na spot nurkowy Tulamben. W ofercie były też inne miejsca, ale wszyscy bardzo polecali Tulamben. Kusiło mnie też nurkowanie z Mantami, ale ostatecznie tutaj byłam tylko na Snorkelingu.
Spot jest dość łatwo dostępny i wejście odbywa się z plaży – może być trochę ciężko bo fale są i kamienie plączą się pod nogami, ale da się!
Względem Tulamben mam dość mieszane uczucia, bo z jednej strony widziałam tu najpiękniejszą i najbardziej różnorodną rafę koralową, z drugiej strony byłam trochę zawiedziona stosunkowo nieliczną ilością ryb i innych żyjątek! Z nowości po raz pierwszy widziałam robaki wysuwające się z piasku, no i oczywiście całą gamę najróżniejszych koralowców. Pod tym względem Tulamben jest fantastyczny! Na Insta znajdziecie krótki filmik z nurkowania, a na YouTubie jest nieco rozszerzona wersja!

Co warto zobaczyć na Bali? Okolice Ubud
Okolice Ubud to moim zdaniem najciekawsza część Bali, choć samo Ubud polecam omijać! To głośne, zatłoczone i zakorkowane miejsce, gdzie nawet lokalsi starają się je omijać. Z drugiej strony to co należy oddać temu regionowi, to fakt, że jest tu dużo fajnych restauracji, ciekawych obiektów noclegowych i oczywiście cała masa wodospadów. Nie sposób wszystkiego doświadczyć i zobaczyć, dlatego te będziecie musieli po prostu wybrać to co najlepsze dla Was. Poniżej kilka propozycji ode mnie!
Noclegi
W tej części Bali nocowaliśmy w dwóch obiektach:
Campuhan Sebatu Resort – przyjemny, duży i położony na uboczu obiekt z widokiem na dżunglę. Mieliśmy pokój w najniższym standardzie tutaj, bo reszta była wykupiona! Przez to powiedziałabym, że jest to taki ok obiekt, bez większego szału na tle innych noclegów, choć jak najbardziej godny polecenia. Na plus to duży pokój i ogromna łazienka. Na minus, to fakt, że dojście na basen zajmowało sporo czasu i trzeba było przejść kilka pięter po schodach.
Adiwana Dara Ayu – cudowny obiekt, choć położony trochę in the middle of nowhere, ale za to pośród tarasów ryżowych, w ciszy i spokój. Do dyspozycji gości są piękne wille i apartamenty, z łazienką na zewnątrz. W takich miejscach trzeba pilnować, żeby kibelki zawsze były zamknięte, bo w przeciwnym razie żaby lubią wskakiwać do środka! U nas w ogóle 3 żaby to myły się z nami pod prysznicem… w tym miejscu też zamówiliśmy kąpiel w kwiatach! Taka przyjemność kosztuje około 30-40€ i jest to jedno z obowiązkowych doświadczeń na Bali!
Warto mieć na uwadze, że w tej okolicy działa wiele niesamowitych obiektów, więc jeśli któryś z tych nie będzie dostępny, to szukajcie dalej, na pewno znajdziecie tu coś wystrzałowego!

Restauracje, Bary i kluby w Ubud…
Zacznijmy od tego, że w okolicy Ubud jest cała masa klubów z basenami na tle wspanialszych okoliczności przyrody! Nie wybrałam się do żadnego, ze względu na brak czasu, a poza tym skoro byłam w hotelu Adiwana, to uznałam, że to mi na razie wystarczy. Gdybym jednak miała więcej czasu, to na pewno odwiedziłabym któryś z tej listy.
Ponadto, miałam przyjemność stołować się także w Blend Cafe Ubud, gdzie zjecie przepyszne i przepiękne Bowle! Zdobią je prawdziwi artyści, a serwowane są jak dzieła sztuki! Aż szkoda jeść!
Na obiad wybraliśmy się do Taman Dedari. Niesamowita restauracja, z wielkimi posągami! Dość zaskakujące miejsce, a przy tym całkiem smaczne miejsce. Na pewno warto tu zajrzeć.
Na swojej liście miałam też restauracje Wedja, ale nie było okazji. Uważam jednak, że warto ją rozważyć!

Plantacje kawy
W tym miejscu warto jeszcze poruszyć temat plantacji kaw. Od początku nie byłam zainteresowana tego typu miejscami, ale niestety ostatecznie znalazłam się na takiej plantacji i tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu. Zawiózł mnie tam mój kierowca, który uparł się, że muszę to zobaczyć. To był jedyny raz kiedy uległam kierowcy na Bali. To nawet nie chodzi o to, że on chciał mnie naciągnąć – oni nawet nie czują, że tego typu praktyki są nie w porządku. Dla nich to fajne miejsce, gdzie można posiedzieć i się napić – nie ważne, że to zwykła chemia. Nawet nie będę podawała miejsca w którym byłam. Generalnie tuż przy wejściu zgarnęła mnie Pani, która zaczęła opowiadać o plantacji i jak wytwarzają tutaj kawę. Potem oglądałam biednego Luwaka w klatce, choć Pani twierdziła, że on tam jest z własnej woli – nocą wychodzi, a na dzień wraca żeby pospać 😂. Potem oczywiście zostałam poczęstowana 14 napojami. Całkiem spoko to wyglądało, ale potem się okazało, że wypiłam całkiem smaczną chemię…
Wiem, że opisuję mało szczegółowo, ale serio te plantacje to jakaś ściema i nie wiem czy gdzieś na Bali jest jakieś etyczne miejsce tego typu, albo takie gdzie serwują wysokiej jakości napoje. Nie twierdzę, że takiego nie ma, ale moje doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, żeby trzymać się z daleka od plantacji kaw.
Co warto zobaczyć w okolicy Ubud – wodospady
Chyba nikt dokładnie nie wie ile jest wodospadów na Bali! Ja, jako wielka fanka wszelakich kaskad najchętniej odwiedziłabym wszystkie, ale to chyba naprawdę trzeba tu mieszkać, żeby na spokojnie wszystkie zobaczyć. Ostatecznie w okolicy Ubud zdecydowałam się na zobaczenie trzech wodospadów. Wszystkie są płatne – symboliczne kwoty w granicach 1-2€.
Kanto Lampo – to chyba najbardziej fotogeniczny wodospad na Bali. Na Google ma dość słabe opinie ze względu na duże kolejki tutaj. Dlatego też przyjechałam tutaj 10 min po otwarciu – o 6:40! Efekt? Cały wodospad dla mnie! Ja wiem, że nie zawsze da się być wszędzie z samego rana, ale tutaj naprawdę warto się postarać. Co tak przyciąga tutaj ludzi? Za pewne ta kaskadowa ściana, po której spływa tu woda. Naprawdę wygląda to bardzo fajnie!

Goa Rang Reng – Na ten wodospad weszłam za darmo, bo przyjechaliśmy tutaj po Kanto Lampo i kasy nie zdążyły się jeszcze otworzyć. Żeby dostać się do wodospadu trzeba pokonać sporo schodów, ale po drodze towarzyszą nam całkiem ciekawe widoki – wykute w rzeźbach skały. Wygląda to naprawdę bardzo klimatycznie i tajemniczo. Podobno na tym wodospadzie jest też gdzieś huśtawka, ale ostatecznie do niej nie dotarłam, ponieważ rankiem było tu bardzo dużo wody po nocnych opadach i nurt był dość silny.

Tibumana – pojedyncza, całkiem wysoka kaskada, do której także trzeba pokonać sporą ilość schodów. Wodospad położony jest w otoczeniu pięknej roślinności. Tutaj też widziałam po raz pierwszy, wielkiego, balijskiego pająka!

Gdybym miała więcej czasu, to rozważyłabym jeszcze następujące wodospady w tej okolicy: Leke-Leke, Sumampan, Nungnung i Taman Sari.
Co warto zobaczyć w okolicy Ubud – Tarasy Ryżowe
W Internecie często można natrafić na wpisy typu gdzie są najlepsze pola ryżowe, ale o po prostu Jatiluwih vs Tegalang. Kiedyś wszyscy wybierali chętniej Jatiluwih bo jeszcze nie były aż tak skomercjalizowane. Niestety od jakiegoś czasu tamtejsi mieszkańcy stali się tak chciwi, że teraz nawet za przejazd tamtejszą drogą trzeba zapłacić. I nie ma tu wyjątków – lokalsi też płacą. Nawet jak jedziesz do restauracji czy na wodospad – płać! Kiedy przeczytałam te wszystkie komentarze stwierdziłam, że zadowolę się po prostu Tegalang.
Tegalang
Na Tegalang zdecydowałam się dlatego, że mogłam tu doświadczyć wielu rzeczy na raz: huśtawki (Bali Swing), zdjęć w tarasach ryżowych czy zdjęć w ciekawych instalacjach instagramowych. Za wejście na teren tarasów płaciłam 25.000 IDR (1,5€), a za każdą dodatkową atrakcje (huśtawka, więcej niż jedna huśtawka czy zjazd tyrolką) trzeba było dopłacić. Latanie dronem także było dodatkowo płatne. Ponadto można też wynająć specjalne sukienki, żeby zrobić zdjęcia z tzw. “flying dress” (ja na szczęście miałam swoją).
Nie jest to miejsce, które każdemu przypadnie do gustu, ale jak macie ochotę na ładne zdjęcia czy doświadczenie słynnej Bali Swing, to wiele osób twierdzi, że jest to najlepsze miejsce na Bali. Ja aż takiego porównania nie mam, ale podobało mi się tutaj! Na insta krótki filmik z huśtawki.

Co warto zobaczyć w okolicy Ubud? Świątynie!
Ubud Palace
Do Ubud Palace wybrałam się przede wszystkim żeby zobaczyć słynny balijski taniec – Bali Dance! Co ciekawe, show cieszy się tak dużym zainteresowaniem, że odbywa się codziennie i zawsze jest tłum ludzi!
Codziennie jest inny repertuar, więc na dobrą sprawę można przychodzić przez tydzień, zwłaszcza że wejście kosztuje symboliczne 100K IDR (6€) i można kupić na ostatnią chwilę przed wejściem do Pałacu. Najlepiej przyjść przed 7 – ja byłam o 7 i choć miałam miejsce z przodu, to już musiałam siedzieć na ziemi. Show rozpoczyna się o 7:30 i trwa około 2 godzin.
Bali Dance ma w sobie coś mistycznego, an artyści go wykonujący podobno szkolą się od dziecka! Dla mnie to naprawdę niezwykle, że w ogóle można wykonywać takie ruchy, bo niektóre gesty i do tego mimika twarzy potrafią zahipnotyzować! Taniec Balijski opowiada nam historie, mity i przenosi do zamierzchłych czasów – walki o władzę, dobra ze złem czy też miłosnych niesnasek. Prawda jest taka, że słowa pisane w ogóle nie oddają tego jak bardzo skomplikowany jest Bali Dance, dlatego po prostu najlepiej samemu go zobaczyć.

Gunung Kawi Tampaksiring
.W tej okolicy zdecydowaliśmy się jeszcze na wizytę w X-XI wiecznym kompleksie świątynno-grobowym jakim jest Gunung Kawi Tumpaksiring. Składa się z 10 wykutych w skale candi (świątyń), które są wyrzeźbione w 7-metrowych osłoniętych niszach stromego klifu. Uważa się, że te pomniki pogrzebowe są poświęcone królowi Anak Wungsu z dynastii Udayana i jego ulubionym królowym. Ponadto na terenie znajduje się także spora liczba świątyń, które są poświęcone królowi i jego rodzinie.
Wejście na teren świątyni kosztuje 50K IDR (3€). Po zakupieniu biletu można wypożyczyć Sarong za darmo. Miejsce to zdaje się nie cieszyć zbyt duża popularnością, bo było tu naprawdę mało ludzi. Być może odstrasza ich fakt, że znów trzeba tu pokonać naprawdę masę schodów! Tak dużo, że po wyjściu musiałam się zatrzymać na kokosa…

Co specjalnie pominęliśmy w tej części Bali?
Zrezygnowaliśmy chociażby ze słynnego Monkey Forest w Ubud. Pomijam już fakt, że nie lubię małp, ale uważam też, że jest to niebezpieczne miejsce po wieloma względami. Po pierwsze, lokalsi tresują małpy by kradły od ludzi wartościowe rzeczy jak okulary czy telefony, a potem im dają za to jedzenie. Oczywiście za odzyskanie skradzionej rzeczy wymagana jest zapłata. Po drugie, każda niemiła przygoda z małpką, tj. zadrapanie czy ugryzienie kończy się wizytą w szpitalu i serią zastrzyków w szpitalu. Warto być tego świadomym, a jak mi nie wierzycie – to możecie też o tym poczytać w Internecie.
Co warto zobaczyć na Bali? Bali Północne!
Niestety nie udało mi się dotrzeć do tej części Bali – zabrakło mi czasu! A co miałam tutaj w planie? Słynną świątynię Ulun Danu Beratan, jakby nie było kolejki to być może skusiłabym się na zdjęcia w słynnej Bramie Handara i dorzuciłabym do tego 4 wodospady: Sekumpul, Aling-Aling, Banyumala i Banyu Wana Amertha.
Co warto zobaczyć na Bali? Bali Wschodnie
Sercem tej części wyspy jest najwyższy szczyt Bali, wznoszący się na ponad 3 tysiące metrów aktywny wulkan Agung. Wiele osób decyduje się na wyprawę na wulkan o wschodzie słońca, ale my darowaliśmy sobie ten wyczyn, bo przecież byliśmy już na wschodzie słońca na dwóch innych wulkanach na Jawie. Dlatego w tej części wyspy skupiliśmy się na świątyniach, wodospadach i punktach widokowych.
Naszą bazą noclegową była cudowna, bambusowa willa pośrodku pól ryżowych z widokiem na przełom rzeki! No bajka! To idealne, zaciszne miejsce, trochę na uboczu, ale są restauracje i można zamówić Ubera! Tutaj link do Shigar Livin.

Świątynie, które warto zobaczyć w tej części wyspy:
Pura Ulun Danu Batur
To jedna z najważniejszych balijskich świątyń, która nawet od 2012 roku widnieje na liście UNESCO. Pełni ona rolę opiekunki wyspy. Świątynią skierowana jest na północ i jest poświęcona bogu Wisznu oraz lokalnej bogini Dewi Danu – bogini jeziora Batur, największego jeziora na Bali. Po zniszczeniu pierwotnego kompleksu, świątynia została przeniesiona i odbudowana w 1926 roku.
Co ciekawe, nie ma oficjalnej opłaty za wejście na teren świątyni. To wszystko zależy od wielu czynników. U nas było tak:
Po przyjeździe podeszła do nas kobitka ze straganu na przeciwko i kazała mi kupić sarong za 200 000 IDR (ok. 11€). Wkurzyłam się, bo to przecież kawał szmaty, a poza tym zawsze powinna być darmowa opcja wypożyczenia. No, ale potem nie musieliśmy już płacić za wejście do świątyni, ani za fakt, że kobitka chodziła za nami niby jako nasz przewodnik, opowiadała nam o świątyni i robiła wszędzie zdjęcia. Nie zmienia to faktu, że to 11€ nawet za to wszystko to niezły scam, ale no już było minęło.
Natomiast co do samej świątyni – być może i jest to jedna z najważniejszych świątyń na Bali, ale szczerze powiedziawszy kompletnie tego nie widać. Świątynia jak świątynia na Bali – nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle innych.

Pura Besakih
Pura Besakih to z kolei najważniejsza balijska świątynia, położona u podnóży wulkanu Agung. Jej historia sięga VIII wieku i od tamtego czasu była też rozbudowywana. Obecnie składa się z 22 kompleksów i z ponad 200 budowli, połączonych schodami i tarasami. Centrum zespołu świątynnego stanowi pagoda Pura Penataran Agung, symbolizująca kosmiczną górę Meru, oraz Padmasana (Lotosowy Tron). Tutaj rzeczywiście widać już, że jest to ważny obiekt!
Wejście na teren świątyni kosztuje 150K IDR (9€) i tutaj już bez problemu można wypożyczyć sarong. Każdy też dostaje przewodnika (nie można zwiedzać samemu), który pomimo że jest opłacony, to i tak domaga się na koniec napiwku. W cenie biletu jest też przejazd do wejścia mini autobusikiem. Po wyjściu atakuje Cię stado kobiet, które wciska Ci jakieś “dary” świątynne bez których nie możesz wejść do niektórych świątyń… 😄 Także niby masz bilet, ale na koniec jak chcesz jeszcze gdzieś dalej wejść to musisz dodatkowo zapłacić. No, ale w Europie też tak czasem robią… Gwarantuje jednak, że i bez tych dodatkowych wejść na spokojnie dużo zobaczycie.

Penataran Agung Lempuyang
Skoro była mowa o najważniejszych świątyniach na Bali, to pora na tą najsławniejszą – Penataran Agung Lempuyang! Jestem pewna, że każdy z Was już gdzieś widział te słynne zdjęcia:

Warto jednak nadmienić, że trzeba się sporo namęczyć żeby je zrobić! Po pierwsze, to przyjechaliśmy tutaj o 9:30 i na parkingu najpierw kupiliśmy bilety na busika za 45K IDR (2.7€) żeby wjechać jeszcze na górę, gdzie są kasy. Dopiero na górze mogliśmy kupić bilety do świątyni, które kosztowały nas 150K IDR. Wraz z nimi otrzymaliśmy numerek 183. Nasz kierowca, który z nami był stwierdził, że to nie taki zły wynik.
Poszliśmy więc na teren świątyni, gdzie wyczytywany był dopiero numer 120. Każdy miał po 4 pozy, co oznaczało, że na parę przypadało po 12 zdjęć. Trzeba było się spieszyć, bo presja była ogromna! W ramach oczekiwania zrobiliśmy sobie także zdjęcia na schodach świątyni na przeciwko bramy, która prezentowały się równie ciekawie, jak nawet nie lepiej!
Warto też dodać, że w tym miejscu nie ma wody jak wiele osób sądzi. Po prostu osoba wykonująca zdjęcie podkłada tu lusterko pod aparat żeby dać ten magiczny efekt odbicia. Na zrobienie zdjęcia czekaliśmy ok. 2.5 godziny! Czy było warto? Cóż, ja to potraktowałam jako doświadczenie… 😆

Tirta Gangga
Tirta Gangga to dawny pałac królewski we wschodniej części Bali, który został nazwany na cześć świętej rzeki Ganges w Indiach. To także jedno z popularniejszych miejsc na Bali za sprawą wodnego pałacu i pływających tu rybek Koi. Miejsce jest dość małe, ale naprawdę malownicze, choć uczciwie trzeba przyznać, że to po prostu coś dla fanów fotografii niż żeby tu coś rzeczywiście ciekawego zobaczyć. Wejście na teren pałacu kosztuje 35K IDR (2.1€).

Punkt widokowy Lahangan Sweet
Nieopodal Agung Lempuyang znajduje się jedna z najnowszych atrakcji na Bali jaką jest punkt widokowy na wulkan Agung – Lahangan Sweet. Trzeba przyznać, że jest to naprawdę cudowne miejsce pod kątem widokowym, ale jak zwykle Balijczycy zrobili z niego krwiopijczy biznes. Zanim Wam o nim opowiem, to krótko nadmienię co czeka nas Was na górze! Generalnie to jest tam kilka foto spotów, a najsłynniejszy to platforma przy drzewie. Są nawet dwie, ale jedna prezentuje się wybitnie dobrze. Jest też pan porządkowy, który pobiera bileciki, pilnuje porządku i robi naprawdę dobre zdjęcia. Oprócz tego jest też coś w rodzaju gniazda, ale tutaj jakoś te zdjęcia nie wychodzą aż tak fajnie. Co ciekawe jest natomiast brama próbująca naśladować Agung Lempuyang i jest nawet pan z lusterkiem do robienia zdjęć z odbiciem! Także wybór atrakcji jest spory, tak jak otoczka wokół tego przedsięwzięcia,
Kiedyś można było podjechać autem niemal pod samo wejście. Teraz z tego co zauważyłam wpuszczają tylko na skuterze, a cała reszta odbierana jest już we wiosce na dole i wsadzana za dodatkowe pieniążki do busika. Tak, ludzie na dole skapnęli się, że też wypadałoby na tym interesie zarobić, więc zamknęli drogę dla osobówek z turystami…
Busik dowozi Cię do kas gdzie płacisz za wejście i możesz jeszcze dopłacić kolejne pieniążki za przejazd jeepem. W przeciwnym wypadku czeka Cię jeszcze 800 metrowe podejście pod górę (nie jakieś straszne, ale szutrowe). Wiadomo, że kwoty tutaj pobierane są średnio w wysokości 2-3€, co nie zmienia faktu, że cały ten proceder i pazerność jest naprawdę obrzydliwa!

Wodospady
Gembleng
W tej części Bali też nie brakuje pięknych wodospadów, więc postanowiliśmy zobaczyć dwa! Najpierw zatrzymaliśmy się przy wodospadzie Gembleng! To dość wysoka kaskada o niezbyt silnym strumieniu wody, z niewielkimi basenikami! Idealne miejsce na ochłodę, z widokami na jungle. Naprawdę cudne miejsce i ku naszemu zaskoczeniu o godzinie 9 oprócz nas były może jeszcze ze dwie pary! Wejście jest oczywiście płatne, ale co ciekawe – nie ma z góry narzuconej kwoty. Płacisz tyle ile chcesz/możesz.

Tukad Cepung
Niestety nie mieliśmy już tyle szczęścia przy Tukad Cepung. Trafiliśmy tutaj na grupę Azjatów, która robiła milion zdjęć i wywołała z tego powodu nie małą aferę przy wodospadzie. Wielka szkoda, bo naprawdę wodospady w Tukad Cepung są bardzo fajnie położone w takim jakbym wąwozie. Tworzące go formacje skalne przybierają tutaj ciekawe kształty, dlatego też miejsce jest szalenie fotogeniczne. Na pewno warto przyjechać tutaj z samego rana, to wtedy wrażenie będą dużo lepsze. Wejście na teren wodospadu kosztuje 30K IDR.

Dzięki za uwagę!
I to już wszystko co dla Was przygotowałam z Bali! Mam nadzieję, że przydadzą Wam się moje doświadczenia. Oczywiście ciekawych miejsc na Bali jest znacznie więcej, ale żeby je wszystkie zobaczyć, to naprawdę trzeba spędzić sporo czasu na wyspie. Z chęcią bym została jeszcze kilka dni, choć muszę też przyznać, że wyspa jest naprawdę męcząca pod wieloma względami – tłumy ludzi, brud, zaniedbane zwierzęta, wykorzystywanie dzieci do pracy czy powszechny scam. Fakt, że nigdzie nie jest idealnie, ale po prostu warto o tym pamiętać jadąc na Bali, która często przedstawiana jest jako raj! Niestety, ma on też ciemne oblicze, co nie zmienia faktu, że wyspę naprawdę warto zobaczyć!
Pozostałe wpisy z tej wycieczki:
Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3
Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!


4 komentarze
ilość scamu faktycznie przerażająca, fajnie, że opisujesz wszystko szczerze, bez koloryzowania. wrócisz jeszcze kiedyś na Bali, czy na razie Ci wystarczy?
To zależy, jak się trafi okazja to nie odmówię, choć będę raczej stawiać na pierwszym miejscu kraje/regiony w których nie byłam. Z okolicznych wysp kusi mnie Łomno i wysepki Gili do których już nie zdążyłam dotrzeć z Bali 😁
Fajnie było zobaczyć miejscówki Bali u Ciebie, ja narazie celuję w inne kierunki, ale Indonezja chodzi mi po głowie.
Indonezja jest cudowna! Ja na pewno wrócę po więcej! 😍