Ostatni dzień w górach!
Po długiej, męczącej i niebezpiecznej drodze jaką jest słynna autostrada Karakorum, dotarliśmy do Skardu! Ostatniego miejsca, z którego mogliśmy podziwiać majestatyczne góry. Skardu jest obok Gilgit, jednym z dwóch ośrodków turystyki oraz trekkingu i wypraw w Gilgit-Baltistan. Górzysty teren tego obszaru, obejmujący cztery szczyty o wysokości 8000 metrów, przyciąga turystów, wędrowców i alpinistów z całego świata. Szczyt sezonu turystycznego przypada na okres od kwietnia do października, poza tym okresem obszar ten może zostać odcięty od świata zewnętrznego na dłuższe okresy ze względu na śnieżną, mroźną zimę. Skardu to znana baza wypadowa na K2, dzięki czemu stanowi najważniejszą bazę turystyczną i alpinistyczną w całej okolicy, z rozbudowaną infrastrukturą turystyczną obejmującą liczne sklepy i hotele.
Jezioro Kachura
Dzień rozpoczynamy od wizyty na jeziorze (Upper) Kachura, do którego prowadzi bardzo wąska droga. Jak nasz busik się po niej przecisnął pozostaje dla mnie tajemnicą! Do jeziora Kachura sami jednak musimy pokonać jeszcze kilkadziesiąt stromych schodów, ale na pewno był to wyczyn godny poświęcenia! Naszym oczom ukazała się turkusowa woda, po której śmigały łódki! Sami szybko się na takiej znaleźliśmy żeby opłynąć jezioro. Przyznaje, że nawet miałam ochotę się tutaj wykąpać, bo jezioro wyglądało na naprawdę czyste, ale w takich miejscach chyba lepiej mimo wszystko nie ryzykować!

Shangri-La Resort
Nieco niżej położone jest mniejsze jezioro Kachura, które dla rozróżnienia nazywane jest Lower Kachura! Z lotu ptaka jego kształt przypomina serce, ale że znajduje się tutaj resort, to jakoś tak nie odważyłam się latać dronem.
Punktem rozpoznawczym miejsca jest stojąca na wodzie Pagoda. Uroku dodają majestatyczne góry. Gorzej ma się rzecz z jakością w tym miejscu, bo kiedy spojrzy się na opinie, to już tak wesoło nie jest.
Moim zdaniem to całkiem przyjemne dla oka miejsce, dla kogoś kto lubi czytać książki w ładnym otoczeniu, bo co poza tym można tu robić? No właśnie nie wiem…🙃

Punkt widokowy Skardu City Gaze
Po pobycie nad jeziorem, wróciliśmy do miasta na obiad. Po drodze jednak zatrzymaliśmy się na krótki postój przy punkcie widokowym!

Zimna Pustynia Sarfaranga
Kwintesencją dzisiejszego dnia była wizyta na Zimnej Pustyni Sarfaranga.
Pustynia jak pustynia – myślałam, bo przecież była już na kilku i to nawet w tym roku na magicznej Białej Pustyni, a tymczasem ta w Pakistanie zrobiła na mnie wcale niemniejsze wrażenie!
Sarfaranga położona jest na 2226 metrach, co czyni ją jedną z najwyżej położonych pustyń na świecie! Temperatura potrafi tutaj spaść nawet do -27 stopni, ale podczas naszego majowego pobytu było przyjemne 20 stopni.
Na pustynię przyjechaliśmy w idealnym momencie, bo akurat słońce miało się ku zachodowi, więc złapaliśmy piękne, złote promienie.
Mając tak dobre warunki i pogodę nie mogłam sobie odmówi przelotu motoparalotnią! Nie był to mój pierwszy raz, wiedziałam już czego się spodziewać i nie żałuję! Widoki były genialne, choć uważam, że jak na niecałe 10 minut lotu, to 180 zł jak na Pakistan to strasznie dużo… w dodatku sporo osób z naszej grupy nie mogło lecieć, bo łapały się osoby tylko z wagą do 100 kg!

W między czasie spora część grupy wybrała się na krótką przejażdżkę jeepami. Do wyboru była jeszcze jazda na koniu lub wynajem quada. W związku z tym, że po przylocie nie było jeszcze naszej grupy, z 2 dziewczynami, z którymi byłam na paralotni, także pojechałyśmy na przejażdżkę jeepami. Kosztowało nas to 10€ od osoby, więc jak na pakistańskie standardy było tam dość drogo.

Mimo to, każde z tych doświadczeń było naprawdę niesamowite i nawet nie spodziewałam się, że tak fajnie spędzimy ten dzień w Skardu!

Przelot ze Skardu do Islamabadu nad Nanga Parbat!
Następnego dnia nie mieliśmy zbyt napiętego grafiku, gdyż najpierw musieliśmy wrócić do Islamabadu, a potem dostać się do Lahore.
Co ciekawe, Skardu ma lotnisko, które oferuje na ten moment połączenia do Islamabadu, Lahore i Karaczi. Operują na nim tylko dwie linie lotnicze – PIA i Blue Airlines. Jeśli się nie mylę, to obydwie nie mają pozwolenia na loty do Europy ze względu na niespełnianie różnych wymagań. Podobno sporo pilotów nie ma licencji – jak to możliwe – nie wiem! To Pakistan… Obydwie linie mają na koncie kilka świeżych wypadków, ale jak widzicie – my przetrwaliśmy!
Na lotnisko przybyliśmy tylko na godzinę przed odlotem, pomimo że wszyscy mieliśmy bagaż nadawany. Jak zdążyliśmy, jak zdążyły nasze walizki – też nie wiem. Na lotnisku panował chaos, bo mniej więcej w tym samym czasie leciało Blue i Pia do Islamabadu. Jedyne loty tego dnia.
My lecieliśmy Blue i choć lot przebiegł sprawnie, to nie ukrywam, że kosztował mnie wiele stresu. Lotnisko w Skardu położone jest na 2230 m w niewielkiej dolinie. Po starcie samolot musiał więc zrobić kilka piruetów w dolinie, żeby wzbić się na odpowiednią wysokość i dopiero wtedy mógł wlecieć w góry. Niby o tym wiedziałam, ale przy każdym skręcie samolot skrzypiał co wprawiało mnie w ogromny dyskomfort. Gdy już ruszył w stronę gór, także obawiałam się żeby nie zahaczył kadłubem o te wierzchołki! W końcu lecieliśmy nad 8 tysięcznikami! Gdy pojawiła się Nanga za oknem, pilot natychmiast nas o tym poinformował. Niesamowite jak dobrze była widoczna! To był bez wątpienia najlepszy lot widokowy zwykłymi liniami lotniczymi!

I to już wszystko co dla Was przygotowałam. Jeśli marzy Wam się podróż do Pakistanu, to koniecznie piszcie do Tuk Tuk Tours! Oni się Wami zajmą, a wy przeżyjecie wspaniałą przygodę!
Pozostałe wpisy z Pakistanu:
Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! <3
Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!

Brak komentarzy