Europa Nadrenia-Palatynat Niemcy Podróże

Dolina Mosel – polskie serce na niemieckiej ziemii

2 listopada 2021
Nie tylko piwo!

Niemcy to kraj, który większości kojarzy się przede wszystkim z browarnictwem. Nic w tym nadzwyczajnego! W końcu wydarzenia takie jak Oktoberfest, tylko nas w tym skutecznie utwierdzają. Statystyki także potwierdzają, że Niemcy częściej sięgają po piwo niż po inne alkohole. Jeśli jednak przyjrzymy się konkretnym regionom w Niemczech może się okazać, że statystyki nie będą już tak przychylne złotemu trunkowi. Zaskoczeniem może być także fakt, że istnieje marketingowy organ promujący niemieckie wina – Deutsche Wein Institut, który ma nawet polską wersję – Niemieckiego Instytutu Wina. Aktywna działalność w mediach sugeruje odbiorcom, że Niemcy nie chcą być już tylko kojarzone wyłącznie z browarnictwem. Celem Niemieckiego Instytutu Wina jest nie tylko promocja niemieckich win, ale także budowanie świadomości i promocja winiarskich regionów w aspekcie turystycznym. Obecnie tych regionów jest 13 i wszystkie skupione są w środkowo-południowych i zachodnich Niemczech. Zobaczenie ich w trakcie jednej wycieczki jest praktycznie niemożliwe. Nawet poznanie jednego regionu za jednym zamachem może się okazać niewykonalne. Dlatego planując wyjazd w te regiony warto skoncentrować się na jednym miejscu. Tylko od którego zacząć?

Niemiecki Rzym i najstarszy region winiarski w Niemczech

Złośliwi twierdzą, że w Trewirze rzymskie zabytki zachowały się lepiej niż w samym Rzymie! Rzeczywiście ich liczba jest imponująca, a Trewir może się pochwalić mianem najstarszego miasta w Niemczech. Miasto położone jest nad przepiękną Mozelą, która w Niemczech jest bez wątpienia najbardziej meandrującą rzeką w kraju. Jej „winodajny” klimat docenili już Rzymianie, którzy w okolicach miejscowości Piesport założyli jedną ze swoich winiarni. Odkryte ruiny sprawiły, że Dolinę Mozeli okrzyknięto najstarszym regionem winiarskim w Niemczech, którego historia liczy niemal 2000 lat! Tuż obok tego niezwykłego miejsca dwójka Polaków postanowiła zrealizować swój projekt, który nazwali od meandrującej rzeki – Dolina Mosel!

Römische Weinkelterei

Römische Weinkelterei

Winna miłość!

Dolina Mosel to Gosia i Karol. Para, którą połączyła pasja i miłość do wina. Dlatego o ich miłości można śmiało pisać, że jest winna. Wszystko zaczęło się nie tak dawno temu, bo raptem w 2018 roku. Biorąc pod uwagę, że minęły tylko 3 lata, a w między czasie wiadomo co się działo, to nasza winna para może być naprawdę z siebie dumna! Co ciekawe, Gosia nad Mozele przyjechała przypadkiem, za namową koleżanki, a Karol z konkretnym celem. I niech mi ktoś teraz powie, że przeznaczenie nie istnieje! Co ich tam połączyło wiedzą już tylko oni sami, ale jak widzicie wyszły z tego same dobre rzeczy! Dosłownie wręcz ZEBRANE doświadczenie przyprawione ciężką pracą i wielką miłością zaowocowało w POLSKI projekt.

W pracy!

Uczyli się od najlepszych!

Zanim jednak powstała Dolina Mosel nasi bohaterowie zbierali doświadczenie w różnych częściach świata. W tym także nad samą Mozelą, bo ich przygoda rozpoczęła się z winnicą Weingut A.J. Adam, prowadzoną przez rodzeństwo: Andreasa i Barbarę. Ich wina podbijają obecnie cały świat, a w ubiegłym roku zostali członkami elitarnego stowarzyszenia Verband Deutscher Pradikätwinegüter, (organizacja zrzeszającą najlepszych producentów w kraju). Czy naszych rodaków spotka taki sam los? Jestem tego pewna! Skąd to wiem? Bo tam byłam, widziałam, smakowałam, pracowałam i poznałam tych genialnych ludzi!!

Weingut Karol Maksymowicz

Ten rok (2021) jest dla Gosi i Karola przełomowy, bo jest oficjalny! Cała produkcja, czyli od pierwszych prac przy roślinach aż do rozlania butelek odbędzie się już pod okiem pary. Będzie to zatem produkcja wina z polskim sercem! Dlatego też pod koniec marca, na Facebookowym profilu Dolina Mosel mogliśmy przeczytać, że wystartowała winnica Weingut Karol Maksymowicz! Oznacza to, że na początku 2022 roku do sprzedaży trafią pierwsze butelki z polskim winem wyprodukowanym na niemieckiej ziemi. Aż ciarki nas przechodzą jak sobie pomyślimy, że dołożyliśmy malusieńką cegiełkę w tym przełomowym roku!

Karol w pracy

Gosia w pracy!

Nasze pierwsze winobranie!

Ta malusieńka cegiełka to pomoc w tegorocznym winobraniu. Pomogliśmy zebrać Gosi i Karolowi dwie parcele, co w sumie wraz z pomocą jeszcze trzech osób zajęło nam około 6 godzin. Dla nas było to spełnienie takiego „małego marzenia”, bo odkąd zamieszkaliśmy w Hesji i zaczęliśmy spacerować po winnicach, bardzo nas ten temat zainteresował. Napisaliśmy wiadomość z naszą propozycją pomocy przy tegorocznych zbiorach, która spotkała się z dużym entuzjazmem ku naszemu zadowoleniu. W końcu nigdy tego nie robiliśmy, ale jak się okazało, w winobraniu może wziąć udział niemal każdy! Szkoda tylko, że nas nie uprzedzili wcześniej, że praca w polu zaczyna się już o 8 rano, bez względu na to czy to sobota czy niedziela. Zastanowilibyśmy się dwa razy!

Łatwo nie jest!

No prawie każdy może wziąć udział w winobraniu, bo pomimo, że samo słówko brzmi niezwykle romantycznie, to jednak jest to po prostu ciężka praca w polu. Większość czasu człowiek musi być schylony i dźwigać wiadra z winogronami. Oczywiście, że w XXI wieku są też specjalne maszyny przystosowane do zbioru, ale warto zauważyć, że taki zbiór to zupełnie inne bajka. W winobraniu każdy szczegół jest istotny, dlatego zostaliśmy specjalnie poinstruowani, które kiście mamy zbierać, a które nie. Ogromne znaczenie ma też nachylenie stoku. My, jako początkujący zostaliśmy oddelegowani do delikatnie nachylonej winnicy prowadzoną metodą tradycyjną, ale późnym popołudniem Gosia i Karol pokazali nam jak wyglądają te najbardziej strome, na których pracują. Nie ukrywam, że byliśmy pod wrażeniem, bo już podczas naszych wcześniejszych spacerów zastanawialiśmy się jak zbierane są winogrona z tych bardzo stromych stoków! Jak się okazało – normalnie. Trzeba być po prostu bardzo ostrożnym i odpowiednio ubranym.

Kiedy wino brać? 😉

Nie ma jednej konkretnej daty, choć przyjmuje się, że sezon na winobranie na półkuli północnej przypada od końca sierpnia do października. Oczywiście zbiór zależy od wielu czynników, ale chyba najważniejszym jest pogoda! W tym roku wyjątkowo kapryśna, bo chyba każdy pamięta zimną wiosnę i lipcowe powodzie. To także miało wpływ na tegoroczne zbiory, które zaczęły się wyjątkowo późno, bo dopiero w połowie października. Nie we wszystkich jednak miejscach zbiory zaczynają się o tej samej porze, bo wpływ mają także inne czynniki. Przede wszystkim ważny jest też gatunek, co chcemy uzyskać z danych zbiorów, w jakim konkretnie miejscu się znajdują, jak duże było nasłonecznienie, co w trawie (i glebie) piszczało – no naprawdę, tych czynników jest wiele. Bardzo pomocnym i niezbędnym tutaj instrumentem jest refraktometr lunetkowy, dzięki któremu można sprawdzić poziom cukru w winogronach. Jeśli osiągnie on pożądany wynik, a winogrona mają odpowiedni smak, wówczas owoce są gotowe do zbioru.

Co piją nad Mozelą?

Aż 90% win stanowią wina białe – Elbling, Rivaner, Weisser Burgunder, ale bezsprzecznie króluje Riesling, którego uprawa zajmuje prawie 60% wszystkich upraw. W tutejszym klimacie radzą sobie też całkiem dobrze Spätburgundery czy Dornfeldery należące do win czerwonych. Produkcją nad Mozelą zajmuje się około 3600 winzerów! Należące do nich winnice to nierzadko wielkie hektary, co na pewno zauważycie podróżując po tym regionie.

Podczas winobrania macie też szanse spróbować świeżego soku z winogron, a przy odrobinie szczęścia można też już spróbować takiego 1%, odstałego soku. O ile ten pierwszy smakuje jak zwykły sok z winogron, to ten drugi przypomina w smaku bardzo słodką lemoniadę. Ciężko uwierzyć, że z tego będzie wkrótce wino!

Sok winogronowy

Na zdrowie!

Dolina Mosel to naprawdę fajne miejsce!

Nie samym winobraniem Dolina Mosel żyje, ale że nasz dzień kręcił się na nasze życzenie wokół wina, to z wiadomych przyczyn postanowiliśmy zostać na noc! 😊

Dolina Mosel oferuje aż 5 pokoi dwuosobowych, czyli w sumie może przyjąć aż 10 osób jednocześnie (czyli styknie na wieczór kawalerski/panieński). Wynajem pokoju kosztuje 60 euro za dobę, a za dodatkową opłatą można też zabrać czworonoga. Ponadto jest także duży plac, na którym można zaparkować kampera za 8 euro na dobę.

Wygodne łóżko w naszym przestrzennym pokoiku. Trochę zmierzwione, bo przed zdjęciem zdążyliśmy się rozgościć 😉

Za dodatkową opłatą można też zamówić śniadanie, obiad i degustacje win. O ile jeszcze bez śniadania jakoś można się obejść, tak nie wyobrażam sobie przyjechać tutaj i nie spróbować kuchni Gosi oraz genialnych win Karola! Genialnych dla nas oczywiście, bo wiadomo, że każdy lubi co innego, więc nie oszukujmy się – nie ma gwarancji, że Wam to wino podejdzie! Ja np. uwielbiam niemieckie wina i rieslingi mozelskie to mój klimat. Bliżej mi też do win półsłodkich, a te niemieckie właśnie takie są, dlatego ja byłam zachwycona tymi smakami!

Zaraz wjedzie winko na stół! 🙂

Co robić nad Mozelą?

A czego nie robić? Na pewno nie przyjeżdżajcie tu na jeden dzień! Wrócicie tylko rozgoryczeni, że tak krótko tu byliście. Niech Was też nie zwiedzie położenie na mapie Doliny Mosel. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to „in the middle of nowhere” i trochę w tym prawdy jest, ale w takim miejscu można się naprawdę zatracić! Już na samym początku Wam wspomniałam, że w pobliżu Doliny Mosel odkryto ruiny najstarszej winiarni w Niemczech! W pobliskim miasteczku Neumagen-Dhron także można znaleźć ślady Rzymian, a wśród nich rzymską kolumnę, której położenia nie zmieniono już prawie od 2000 lat! Innym, niezwykle ciekawym znaleziskiem z tych okolic był grobowiec kupca, który miał przy sobie model statku transportującego beczki z winem. W mieście można zobaczyć rzeźbę wykonaną na podobieństwo statku, w Muzeum w Moguncji oryginalne znalezisko, a na wodach Mozeli można wypatrzyć zrekonstruowany na podobieństwo statek wycieczkowy!

Rzymska kolumna

Pomnik znalezionej w grobowcu kupca figurki przedstawiający statek rzymski do transportu wina

Rzymska rzeźba

Ponadto, na gości czekają także trasy piesze i rowerowe wzdłuż winnic. Podczas takich wycieczek polecam wypatrywać punktów widokowych na meandry nad Mozelą! Widok na meandrującą Mozele potrafi zachwycić i co najlepsze – jest ich tutaj kilka, a każdy jest inny! Zaledwie 38 km na wschód jest wspomniany Niemiecki Rzym – Trewir. Jadąc w stronę zachodnią, trochę szybciej, bo zaledwie w ciągu 20 minut dojedziemy do Bernkastel-Kues. Widoki i miasteczka po drodze (np. Lieser) będą aż prosiły się o dodatkowe postoje. I tak aż do Koblencji, bo Dolina Mozeli jest pełna fascynujących i pięknych miejsc. Będę Wam tutaj robiła aktualizacje ciekawych miejsc, które można zobaczyć w pobliżu!

Widok na Piesport

Winnice Piesport

Winnice Piesport

Moselpanorama Piesport

Podsumowując:

Jadąc do Doliny Mosel chciałam przede wszystkim spełnić jedno ze swoich „mniejszych marzeń”, a dostałam więcej niż mogłam prosić! Poznałam fantastycznych i ciepłych ludzi, pełnych pozytywnej energii. Zaprosili nas do swojego świata i podzielili bogatym doświadczeniem, które przekazali nam z ogromnym zaangażowaniem i pasją. Właśnie dlatego takie miejsca są naprawdę najlepsze, bo ja czułam się tak jakbym odwiedziła znajomych, a nie jechała do dwójki obcych ludzi! Cieszę się, że dzieli nas tylko dwie godziny drogi, bo wiem, że jeszcze nie raz zawitamy w Wasze progi. Was, Drodzy Czytelnicy, także zapraszamy do Doliny Mosel!

Gleitflieger Absprung

Pozostałe ciekawe miejsca nad Mozelą (i w pobliżu):

Jeżeli lubisz podróżować po Niemczech tak jak my i chcesz być z nami na bieżąco, albo może chcesz pochwalić się swoimi odkryciami w tym pięknym kraju, to zapraszamy do grupy: Podróże po Niemczech 

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

Dziękuję, że jesteś! Twoja kawa pobudza mnie do działania i pomaga w prowadzeniu bloga! Moje teksty o podróżach po Niemczech to nierzadko jedyne wpisy po Polsku w Internecie. Jeśli chcesz poznać prawdziwe perełki i wspierać język polski w niemieckiej turystyce, to dobrze trafiłeś! Pomóż mi opisać Niemcy i świat po Polsku!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

2 komentarze

  • Odpowiedz Dolina Mosel 3 listopada 2021 at 05:03

    Piekny komentarz ja prowadze wlasna winnice juz od 20 lat turystyczne wycieczki z Polski sa ostatnio atrakcyjne nie ukrywajac ze do tej pory to wiekszosc ludzi pracowalo nad Dolina Mosel z Polski

    • Odpowiedz womenofpoland 3 listopada 2021 at 08:12

      Cześć! Dzięki wielkie! Fajnie, że Polacy tak polubili ostatnio winnice i można ich już spotkać nad Mozelą nie tylko w celach zarobkowych, ale też turystycznie czy biznesowo! 😉 No i super, że mają też własne winnice 😍

    Zostaw komentarz