Europa Krzyżtopór Polska

Krzyżtopór – najromantyczniejsze ruiny w Polsce

8 czerwca 2020
W drodze do Warszawy!

Odkąd Koronawirus zagościł w Polsce musieliśmy (tak jak wszyscy) przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości. Jedną ze zmian w naszym funkcjonowaniu była przesiadka z pociągu do auta. Jak wiecie ruch pociągowy został ograniczony do minimum, a podróże na trasie Kraków-Warszawa, które regularnie odbywamy stały się niemal niemożliwe. Na szczęście była to sytuacja chwilowa, bo powoli znów wszystko wraca do normy. Samochodowe kursy na trasie Kraków-Warszawa-Kraków nie poszły jednak na marne, gdyż ta zmiana zachęciła nas do odkrycia tego, „co po drodze”. I tak na naszej trasie stanął Zamek Krzyżtopór. No, może nie tak do końca na trasie, bo trzeba było dorzucić trochę kilometrów, ale powiedzmy, że było to w granicach rozsądku! Już od dawna chcieliśmy zobaczyć to niezwykłe miejsce na mapie Polski i kto by pomyślał, że nadarzy się ku temu okazja dopiero w czasach pandemii! No, ale lepiej późno niż w cale, a trzeba przyznać, że warto było się tu zapuścić! 🙂

Gdzie ten Krzyżtopór?

Zamek Krzyżtopór znajduje się w Ujeździe w województwie Świętokrzyskim. Od Krakowa dzieli go 160 km, a od Warszawy 260 km, choć co ciekawe, droga z Krakowa jest tylko ok. 30 minut szybsza. Ta przepaść spowodowana jest niezbyt wygodnym dojazdem z Krakowa, gdyż tylko część trasy możemy pokonać na A4 w przeciwieństwie do Warszawy, gdzie większa część trasy przebiega przez S7. Nie zmienia to jednak faktu, że warto nadłożyć tej drogi, jeśli jeździcie tą trasą, albo… przyjechać tu na weekend! Jeśli spojrzycie na mapę, to na pewno zauważycie, że niedaleko Krzyżtoporu znajduje się słynny i piękny Sandomierz! 🙂

Nie dość, że sam zamek piękny to wokoło jeszcze takie sielankowe widoki!
Krzyżtopór – informacje praktyczne

Zanim wyruszycie w daleką bądź niedaleką podróż do zamku, upewnijcie się czy obiekt jest na pewno otwarty! W dobie koronawirusa wszystko jest możliwe, a poza tym niektóre instytucje często są wyłączone ze zwiedzania w jeden ustalony dzień. Nie zawsze tak jest, ale ja ostatnio nacięłam się aż w 3 miejscach, bo nie sprawdziłam przed przyjazdem, że obiekt jest nieczynny w poniedziałek, albo działa krócej! 😀 Dlatego przed odpaleniem silnika wchodzicie na tą stronę i sprawdzacie godziny otwarcia oraz ceny biletów!

Po przyjeździe na miejsce możecie zaparkować na parkingu obok przystanku autobusowego, który jest bezpłatny (przynajmniej był bezpłatny podczas naszej majowej wizyty). W 2020 roku za wejście do zamku zapłaciliśmy 12 złotych. Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć minimum godzinę, choć nam to zajęło dwie, bo trochę też zeszło nam na robienie zdjęć! 🙂

Czy ruiny mogą być piękne?

Zamek Krzyżtopór jest tak wspaniałą i skomplikowaną budowlą, że w czasach swojej świetności był chyba najciekawszym zamkiem na ziemiach Polski! Z jednej strony jest to nietuzinkowa rezydencja, położona na płaskim terenie, dlatego też jadąc tutaj długo nie widać jej na horyzoncie. Z drugiej, mamy do czynienia z obronnym zamkiem wpisanym w pięciobok bastionowej fortyfikacji. Ta jednak nie uchroniła zamku przed splądrowaniem i stopniowym niszczeniem. Już pod koniec XVIII wieku Krzyżtopór nie nadawał się do zamieszkania. Dziś jest niczym ludzki szkielet – bez ciała i bez duszy, ale z historią do opowiedzenia!

Zamek Krzyżtopór – historia
Początki

Na początku XVII wieku ziemie na których obecnie znajduje się zamek przeszły w ręce wojewody sandomierskiego Krzysztofa Ossolińskiego. Ten postanowił wybudować na nich najznamienitszy zamek, który przyćmiłby inne na ziemiach polskich i nie tylko. Budowa trwała ponad dwadzieścia lat i sam Krzysztof ledwie dotarł do jej końca. Zmarł rok po ukończeniu budowy – nie długo więc zabawił w swoich komnatach. Nic jednak nie poszło na marne, bo dzięki zamkowi jego historia będzie wiecznie żywa! Już sama nazwa zamku przypomina o jego fundatorze. Pierwotnie Zamek nazywał się Krzysztopór, a jego drugi człon nawiązywał do herbu Ossolińskich. Z czasem jednak nazwa została zmieniona na obowiązującą do dziś: Krzyżtopór. Na bramie głównej umieszczono wówczas znacznych rozmiarów krzyż i topór oraz nieistniejącą już dziś inskrypcję: Krzyż obrona / Krzyż podpora / Dziatki naszego Topora. Nie jest więc tajemnicą, że pierwotny właściciel zamku był też zagorzałym katolikiem.

Warto też wspomnieć o niezwykłym stylu budowli, który można nazwać Pałacową Fortecą. Ten pomysł przywędrował prawdopodobnie z Rzymu prosto z własności rodu Farnese – zamku Caprarola, w którym gościł Ossoliński przed budową zamku. Z kolej nad wejściem w wieży bramnej umieszczono hieroglif przypominający stylizowaną literę W. Ma ona symbolizować, zgodnie z księgą kabały, wieczne trwanie tego miejsca

Potop nie taki zły…

Po śmierci Krzysztofa Ossolińskiego zamek przeszedł w ręce jego jedynego syna Krzysztofa Baldwina. Niestety ten także nie nacieszył się za długą swą spuścizną, gdyż wkrótce zginął na polu bitwy. Krzyżtopór przeszedł wówczas w ręce rodów spokrewnionych z racji braku potomka. Nie uchronili go oni jednak przed szwedzką plagą, choć Skandynawowie i tak zrobili ukłon w stronę zamku! Podczas Potopu tylko go splądrowali (to musiał być super łup), ale nie spalili jak to mieli w zwyczaju!

Ale Konfederacja Barska już gorsza!

W drugiej połowie XVIII wieku na zamku Krzyżtopór zamieszkał gen. wojsk litewskich Jan Michał Pac. Wyremontował on część mieszkalną, ale i on miał pecha, bo nie nacieszył się nią zbyt długo. Niespełna kilka lat po jego przeprowadzce do Krzyżtoporu musiał opuścić zamek. Po udzieleniu poparcia Konfederacji Barskiej, a następnie jej upadku, generał wyjechał pośpiesznie do Francji. W między czasie okazało się że wskutek walk rezydencja była już tylko piękną, acz niezamieszkaną ruiną.

Później było już nudno!

Od końca XVIII wieku zamek przechodził z rąk do rąk i to nie byle jakich. Nie rzadko właścicieli było stać na odbudowę zamku, ale żaden z nich się tego nie podjął. Po wojnie zamek stał się własnością Skarbu Państwa. Przeprowadzono wówczas pomiary i prace archeologiczne, a w 1991 roku wytyczono szlaki zwiedzania i udostępniono je turystom.

Nie sposób sobie to wyobrazić!

Dziś zwiedzanie ułatwia specjalna aplikacja i choć jest to spory ukłon w stronę turystów, to i tak nie odda ona „ducha i ciała” zamku. 🙂 Imponujący jest nie tylko rozmiar obiektu, ale też ilość okien. I nie są to okna jakie mamy dzisiaj w domach, bo są znacznie większe, a czasem nawet fikuśne. Jednak okna to i tak pikuś przy tym co znajdowało się w sali jadalnej. Miała ona ponoć szklany strop, przez który widać było akwarium z egzotycznymi rybkami! Mało tego, w podziemiach tejże wieży wciąż bije źródełko z wodą o nazwie Krzyżtopożanka. To i tak pewnie nie wszystko, ale wystarczające do potwierdzenia niezwykłości tego miejsca!

To już wszystko co dla Was przygotowałam! Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do odwiedzin tych bajecznych ruin. To dość unikatowe miejsce na Mapie Polski, które szczególnie polecam pasjonatom historii, architektury czy zamków! 🙂

My, po zwiedzaniu ruszyliśmy w stronę Warszawy, ale zatrzymaliśmy się jeszcze w Zamku Czersk

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!  <3

2 komentarze

  • Reply Marcin BWZ 1 lipca 2020 at 07:56

    Nigdy wcześniej o tym zamku nie słyszałem, a prezentuje się całkiem okazale. Jedyne co martwi to fakt dość długiego dostawania się do tego miejsca, no ale infrastruktura w Polsce się rozbudowuje, więc mimo wszystko pozostaję dobrej myśli na przyszłość 😉

    • Reply womenofpoland 1 lipca 2020 at 08:35

      Cześć Marcin! No jakiś tam przystanek przy zamku jest, ale chyba dojazd bez auta nie należy do najprzyjemniejszych. 😃 Zwłaszcza jak się z dużych miast podróżuje! Pozdrawiam 😊

    Leave a Reply