Europa Procida Włochy

Procida – mała, kolorowa wysepka

14 lipca 2019
Procida? Pierwsze słyszę!

Pomimo upływu czasu, nadal świetnie pamiętam swój pierwszy wyjazd do Neapolu. Nie było to znowu tak dawno, ale już wtedy miałam fioła na punkcie podróży. Dopiero co wróciłam z Erasmusa w Szwecji, a już zdążyłam pojechać do Rumunii i Włoch. Nie wiele brakowało, żeby wcisnąć jeszcze Chorwację! 😉 Piszę Wam o tym, bo to tej pory zachodzę w głowę, jak mogłam nie słyszeć wówczas o Procidi! Ba, nawet o Capri nie słyszałam, ale uświadomiła mnie babcia, która mnie tam zabrała. Szkoda, że nie wspomniała o pozostałych wyspach, bo wówczas nie wyjechałabym z Neapolu po 4 dniach! 😉 Na szczęście, w tym roku nadarzyła się okazja do nadrobienia strat, a jednodniowa wycieczka na najmniejszą wysepkę stała się jednym z priorytetów wyjazdu. Jak było? Ciasno i kolorowo, ale o tym opowiem Wam za chwilę! 🙂 Oto Procida!

Procida – jak się tu dostać?

Najpierw musicie dotrzeć do Neapolu. Z Neapolu to już przysłowiowy rzut beretem. Od wczesnych godzin porannych do mniej więcej godziny 20 kursują co ok. godzinę promy (zabierają też auta) lub szybkie statki (tylko niezmotoryzowani). Ceny zależą od rodzaju statku (zazwyczaj promy są tańsze, bo są wolniejsze, ale to też nie jest reguła) i godziny. W zależności od rodzaju statku, wypływają one z Porta di Massa (promy) lub Molo Beverello, a kurs trwa około 1,5 godziny. Niestety, obydwie przystanie są od siebie kawałek oddalone. Polecam pobrać darmową aplikację Ferry Timetable, która pokazuję cenę, godzinę i miejsce odpłynięcia wszystkich statków kursujących po Zatoce Neapolitańskiej. Bilety polecam kupować na miejscu, gdyż ceny w Internecie mogą być zawyżone lub może Wam zostać pobrana dodatkowa opłata za transakcje.

Prawie jak Burano! (A na Burano powiedziałabym, że prawie jak na Procidi) 😀

Kiedy przybijaliśmy do brzegu, na statku od strony portu zebrał się tłum fotografów! Co najmniej jakby mieli nas z niego nie wypuścić! Każdy się przepychał i wystawiał ręce jak najdalej, żeby przypadkiem czyjś aparat nie znalazł się w jego kadrze. Darowałam sobie ten cyrk, choć w głębi duszy mnie korciło, żeby cyknąć kilka zdjęć ze statku (zawsze to przecież trochę wyżej, niż z poziomu ulicy)! Kiedy nas w końcu wypuścili, o dziwo wyszło nam to całkiem cywilizowanie. 😉

Majowa Procida przywitała nas dokładnie tak jak to sobie wyobrażaliśmy. W porcie huk i lekkie zamieszanie, ale im dalej od niego, tym coraz przyjemniej. Umiarkowane ilości ludzi, przyjemna pogoda i klasyczna włoska zabudowa. Kolorowe domki, żeby nie napisać, że stare, to powiedzmy, iż w stylu retro towarzyszą nam niemal całą drogę. To właśnie znak rozpoznawczy tego małego klejnotu!

W drodze na Procide!
Marina di Corricella

Procida to wysepka, której łączna powierzchnia wynosi zaledwie 4 km2. Oczywistym jest, że najlepszym sposobem zwiedzania jest po prostu spacer. W niektórych miejscach jest tak wąsko, że nawet pieszy z autem nie może się zmieścić, stąd co druga ulica jest jednokierunkowa. Zapewne mieszkańcy nie mają tu łatwego życia, ale może to tylko nam przyjezdnym się tak wydaje?

Tak mała powierzchnia wyspy ma swoje plusy, bo wszędzie jest blisko. Ustawiamy zatem naszą nawigację na najbardziej instagramowe miejsce na Procidi i ruszamy przed siebie.

Z portu, do którego przypłynął nasz statek na najbardziej znany punkt widokowy idziemy około 30 minut. Trasa prowadzi pod górę i w upalne dni może być nieco męcząca. Po drodze widać już pierwsze zapowiedzi, tego co czeka nas u samej góry. Gdzieniegdzie porobione są małe balkoniki, z których można podziwiać Marinę di Corricella, ale i tak najpiękniejszy widok czeka nas na górze. Na początku maja nie trudno o dobre miejsce do zdjęcia. Pomimo rosnącej popularności Procidi nie ma tu jeszcze zbyt wielu ludzi. I dobrze, bo dzięki temu wyspa wciąż zachowuje swój sielankowy charakter.

Domy mieszkalne na Procidi! <3
Zagubieni

Nie mając za bardzo pomysłu co dalej, postanawiamy pokręcić się po pobliskich uliczkach. Najpierw idziemy jednak pod kościół Santa Margherita Nuova, który zdaje się być na samym końcu wyspy. Przy należącym do kościoła terenie znajduje się dość osobliwy posąg samej głowy (jeśli wiesz co symbolizuje, to koniecznie daj znać). Na moje oko to kobieca twarz, a jej rysy i uczesanie wskazują na czasy starożytne. Może to zbyt daleka interpretacja, ale takie mam skojarzenia! 🙂

Skręcamy w uliczkę Salita Castello, która prowadzi nas na osiedle. Tak ja w pozostałej części wyspy jest tu bardzo kolorowo, co tylko potwierdza, że Procida nie jest tylko na pokaz dla turystów!

Santa Margherita Nuova
Tajemnicza głowa
Marina di Corricella vol. 2

Głód powoli dawał nam się we znaki, więc postanowiliśmy zejść do słynnego portu w poszukiwaniu jakiegoś lokalu. Udało nam się złapać ostatni stolik w La Locanda del Postino. Zamówiliśmy bruschette, owoce morza, miecznika i dwa aperole za 41 euro. Jedzenie bardzo smaczne, ale czas oczekiwania to jakiś koszmar. Spędziliśmy tu prawie dwie godziny, co i tak nie było rekordem, bo jakiś Amerykanin robił już aferę z tego powodu. Mimo to, możemy polecić, jeśli czas oczekiwania Wam nie straszny! 🙂

Po napełnieniu żołądków pokręciliśmy się jeszcze trochę po Marina di Corricella, a potem ruszyliśmy w stronę kolejnego punktu widokowego!

Pierwsze spotkane z meduzami!
Landscape of Corricella and Terra Murata

Zostało nam jeszcze trochę czasu na wyspie, więc postanowiliśmy przejść się do punktu widokowego, który w Google Maps nazywa się Landscape of Corricella and Terra Murata. Spacer do tego miejsca z Marina di Corricella zajął nam ok. 30 minut. Z tego miejsca także możemy podziwiać zabytkowy port, ale z nieco innej perspektywy. Zobaczcie sami.

Pora wracać

Nasza przygoda na Procidi powoli dobiegała końca. Do portu wróciliśmy inną drogą w nadziei na jakieś nowe widoki lub ciekawe miejsca, ale nie udało nam się już nic „wyczaić”.

Kupiliśmy bilety na ostatni prom i korzystając jeszcze z chwili czasu poszliśmy na molo.

I to już wszystko co dla Was przygotowałam, choć zapewne nie wszystko co wyspa oferuje! Jeśli odwiedziliście jakieś ciekawe miejsca na Procidi, to koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Podczas naszego 11 dniowego pobytu w Campanii, odwiedziliśmy jeszcze Sentiero degli deiAmalfiPositanoRavelloSorrento, Ischie, CapriNeapol, WezuwiuszaHerkulanum Pompeje. Sprawdźcie też jak zorganizowaliśmy nasz 11 dniowy pobyt!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! <3

Brak komentarzy

Zostaw komentarz