Europa Ischia Włochy

Ischia – idealna na wypoczynek!

9 lipca 2019
Największa, a najmniej znana!

Capri i Procida to wyspy, które najczęściej padają z ust turystów! To właśnie tam najchętniej udają się na jednodniowe wycieczki z Neapolu osoby, które nie mają aż tyle czasu, żeby zobaczyć je wszystkie. Sama zawsze polecam Capri na jednodniówkę, bo choć jest obrzydliwie droga i nieco przeludniona, wciąż zachwyca! Ale w takim miejscu nie wypoczniesz. Nie dość, że głośno i tłoczno, to jeszcze prawdopodobnie Cię na to nie stać. Już jednodniówka mocno daje po kieszeni, a co dopiero kilkudniowe wakacje. Procida, choć kusi kolorowym portem, wydaje się być trochę nudna, a ze względu na małą powierzchnię też nie jest tu „za luźno”. Czy jest zatem miejsce, w którym można jeszcze wypocząć i nie obijać się co rusz o turystów na którejś wyspie? O tak! Poznajcie sielankową Ischie!

Dobrze wiedzieć!

Ischia należy do Wysp Flegrejskich wraz z Procidą, Nisidą i Vivarą. W przeciwieństwie do Capri, Wyspy Flegrejskie są pochodzenia wulkanicznego. Ischia jest zdecydowanie największa z pośród wyżej wymienionych. To wyspa o właściwościach termalnych i to dzięki nim w głównej mierze Ischia stała się popularnym celem turystycznym w latach 50-tych ubiegłego wieku. Przed wyjazdem należy pamiętać, że jest to obszar sejsmiczny. W 2017 roku miało miejsce trzęsienie ziemi, w którym zginęły dwie osoby.

Jak dotrzeć i poruszać się po Ischii?

Ischia nie ma własnego lotniska, więc jeśli planujecie tu przyjechać, najpierw musicie się dostać do Neapolu. Z Neapolu to już przysłowiowy rzut beretem. Od wczesnych godzin porannych do mniej więcej godziny 20 kursują co ok. godzinę promy (zabierają też auta) lub szybkie statki (tylko niezmotoryzowani). Ceny zależą od rodzaju statku (zazwyczaj promy są tańsze, bo są wolniejsze, ale to też nie jest reguła) i godziny. W zależności od rodzaju statku, wypływają one z Porta di Massa lub Molo Beverello, a kurs trwa około 1,5 godziny. Niestety, obydwie przystanie są od siebie kawałek oddalone. Polecam pobrać darmową aplikację Ferry Timetable, która pokazuję cenę, godzinę i miejsce odpłynięcia wszystkich statków kursujących po Zatoce Neapolitańskiej. Bilety polecam kupować na miejscu, gdyż ceny w Internecie mogą być zawyżone lub może Wam zostać pobrana dodatkowa opłata za transakcje.

Po wyspie można poruszać się autobusami. Dwie główne linie zapewniają przejazd północną jak i południową stroną wyspy. My nie korzystaliśmy z komunikacji publicznej, ale podrzucamy Wam linka, gdzie znajdziecie rozkład i inne przydatne informacje.

Ischia Porto

Jest początek maja, a temperatura i pogoda zatrzymały się chyba gdzieś w marcu. Jak na złość trafił nam się najgorszy włoski maj od lat (tak mówią mieszkańcy). Nawet morze tego dnia było tak niespokojne, że obsługa statku rozdawała torby pasażerom będącym w potrzebie. Część z nich nawet skorzystała. 😉 Mnie fale ukoiły do krótkiej drzemki, ale Darek też już chciał prosić o torbę.

Po przypłynięciu do portu widok nas nieco zaskakuje. Wbrew pozorom jest tu całkiem głośno i tłoczno, ale im dalej oddalamy się o portu, tym mniej ludzi na naszej drodze. Zdecydowanie jednak mijamy częściej miejscowych niż turystów. Tych pierwszych jest tu ok. 60 tysięcy, a tych drugich ok. 6 milionów przez cały rok. Pomimo ogromnej dysproporcji, nie można powiedzieć, że turyści są uciążliwi dla tej wyspy. Przynajmniej, nie poza sezonem!

Palazzo Reale Di Ischia
Kolorowe uliczki w Ischi
Spiaggia (Plaża) di San Pietro

Naszym głównym celem jest średniowieczny klejnot wyspy – Zamek Aragoński. Postanawiamy dojść do niego na piechotę, rozkoszując się po drodze urokami wyspy. Nasze pierwsze kroki kierujemy na plażę Spiaggia di San Pietro. O tej porze jeszcze całkowicie pusta. Zapewne to przez koszmarny wiatr, który przy plaży zdecydowanie potęgował odczucia zimna, pomimo mocno grzejącego słońca. Mimo to, dajemy radę! Udało nam się przedeptać całą plażę, którą na pewno można uznać za atrakcyjną! Jest szeroka i złocisto-piaszczysta z łagodnym zejściem do morza (przynajmniej tak się nam wydawało z brzegu). Przeciwny brzeg plaży usiany jest zadbanymi, kolorowymi domkami, które zapewne służą turystom w sezonie.

La Mandra Beach

Zanim doszliśmy do kolejnej plaży, kupiliśmy magnes, pocztówki, bułki i aperola. Tak niewiele wystarczyło, żebyśmy stali się o 30 euro biedniejsi. 😉

Plaża La Mandra to niewielki skrawek piasku, z którego przy dużych falach niewiele zostaje. Nie wiemy też czy plaża w sezonie jest czyszczona, ale w maju było tu strasznie dużo glonów, którym towarzyszył okropny odór. Plusem tego miejsca jest ładny widok na Zamek Aragoński i niewielka ilość ludzi. Postanowiliśmy zatem rozłożyć naszego drona i zobaczyć okolicę z góry! 🙂

Szybki wypad na molo

W końcu dotarliśmy do zamku! Zanim jednak skierowaliśmy się w jego stronę, postanowiliśmy jeszcze zajrzeć na pobliskie molo. Jeśli zależy Wam na ładnych zdjęciach i widoczkach, to to miejsce chyba zostało specjalnie stworzone dla fotografów! 🙂 Zobaczcie sami:

Zamek Aragoński

Choć do północnej Francji jeszcze nie dotarliśmy, Zamek Aragoński do złudzenia przypominał nam słynne wzgórze Mont Sant-Michel w południowo-zachodniej Normandii.

Trasa do zamku z licznymi postojami zajęła nam całkiem sporo czasu. Obiecaliśmy sobie się nie śpieszyć, bo przecież i tak nie uda nam się zobaczyć wszystkiego na tak dużej wyspie. Postanowiliśmy zapoznać się z zamkiem jak najlepiej. Kupiliśmy bilety za 10 euro i porwaliśmy angielskojęzyczną broszurę. Gdyby ktoś nam nie wierzył, że tyle kosztowały, albo chce sprawdzić godziny otwarcia, to można klikać tutaj.

Historia zamku

Przed oprowadzeniem Was po zamku, opowiem Wam o nim historię, która ciągnie się już 2500 lat! Tak, 2500 lat! Prawda, że ta liczba robi wrażenie? 😉 Już w V wieku p.n.e. pojawiła się w tym miejscu pierwsza osada. Wybudowany w tym miejscu zamek służył przede wszystkim za fortecę. Okres średniowiecza to burzliwie dzieje, nawet na tak spokojnej wyspie jaką jest Ischia. W XII wieku Zamek Aragoński przestaje pełnić funkcję fortecy i staje się rezydencją możnych. W XIV wieku zamek poważnie uszkodził wybuch wulkanu Epomeo. Wkrótce do zamku sprowadziły się siostry klaryski, które zasłynęły z dość oryginalnej, a wręcz barbarzyńskiej metody pochówku (opowiem o niej w dalszej części). W swoich burzliwych dziejach, zamek pełnił też rolę więzienia.

W 1912 roku Zamek Aragoński trafił w prywatne ręce prawnika Nicola Ernesto Mattera, który rozpoczął żmudny proces restauracji zamku. Jego następcy kontynuowali prace, aż w 2003 roku zamek ponownie powrócił do życia! 🙂

Zwiedzanie zamku

Sporym zaskoczeniem jest winda, która zawozi nas do pierwszego punktu widokowego. (Miło, że nam i emerytom, którzy stanowili znaczną większość turystów, tak ułatwiono zwiedzanie!) 🙂

Widok jaki można podziwiać ze szczytu zamku jest naprawdę obłędny! Całej panoramy Ischi tu nie uświadczymy, ale piętrzące się zielone wzgórza, kolorowe domki i turkusowe morze robią na odwiedzających ogromne wrażenie!

Dalsze zwiedzanie zamku to przede wszystkim spacer po ogrodzie, dawnej części więziennej, klasztornej, podziwianie małych kościółków czy też aktualnych wystaw na terenie zamku. Ciekawym miejscem na są też ruiny katedry. Masywna budowla bez dachu ma być podobno odbudowana. Na razie jednak nie widać żadnych śladów takowego przedsięwzięcia.

Ruiny Katedry
widok na Capri
Mewa z młodymi 🙂

Największe wrażenie zrobiła na nas krypta sióstr Klarysek. Być może mało w naszym życiu widzieliśmy, ale z takim zwyczajem jeszcze się nie spotkaliśmy. (Uwaga drastyczne):

W krypcie Klarysek znajdują się niewielkie krzesła z otworem. Sadzano na nie zmarłe siostry, które pozostawiano aż do czasu rozłożenia się ciała i jego „wypłynięcia” przez otwór w krześle. Podczas tego procesu przebywały z nimi inne siostry, które modliły się za dusze zmarłych. Powodowało to dużą ilość chorób, a nawet zgonów wśród sióstr. Niecodzienna praktyka miała na celu pokazać duchową wyższość nad kruchym i ulotnym materializmem, i ludzkim ciałem.

Punkt widokowy – Guevara Tower

Zwiedzanie zamku zajęło nam mnóstwo czasu. Nie spodziewaliśmy się, że aż tak nas pochłonie, ale to potwierdza tylko, że warto się do niego wybrać!

Wiedzieliśmy też, że podróż autobusem do innego miejsca na wyspie nie wchodzi już w grę, bo nie starczyłoby nam na to czasu. Postanowiliśmy się wybrać na pobliski punkt widokowy, który na Google Maps jest oznaczony jako Guevara Tower. Znajduje się zaledwie 1,5 km od zamku, ale trasa biegnie pod górkę, więc jakieś 30-40 min trzeba liczyć, jeśli zamierzacie iść pieszo. Do samej wieży nie dotarliśmy, bo tuż obok niej znajduje się dużo lepsze miejsce z widokiem na Zamek Aragoński.

Po drodze spotykamy mnóstwo jaszczurek
Cytryny większe od…

Po intensywnym zwiedzaniu żołądek coraz mocniej dawał nam o sobie znać. Niby wyspa nie taka mała, ale większość restauracji miała właśnie przerwę i ciężko było coś znaleźć. Postanowiliśmy wrócić do portu i tam spróbować szczęścia. Po drodze, wstąpiłam do sklepu z lokalnymi wyrobami, gdyż zafascynowały mnie wystawione przed wejściem ogromne cytryny. Właścicielka widząc moje zainteresowanie, od razu wręczyła mi owoc do ręki i zaczęła robić zdjęcia. 😀 W sumie to nie miałam nic przeciwko, bo ciekawa pamiątka, a przy okazji kupiłam od niej trochę włoskich cukierków o smaku limoncello. Co do smaku, opinie są podzielone, bo mnie i mojej rodzinie bardzo przypadły do gustu, ale Darek nie może się wypowiedzieć w tym samym tonie. 😉 Kwestia gustu!

Ristorante Pizzeria Fratelli La Bufala

Po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy w końcu do czynnej restauracji. Łatwo nie było, a jak już nam się udało, to jeszcze trafiliśmy smacznie i nie najgorzej cenowo. Właścicielem jest młody Włoch, który dobrze mówił po angielsku, bo kiedyś mieszkał w Londynie. Opowiedział nam nieco o Ischi i zachęcał do dłuższego pobytu. Trzeba przyznać, że po tym jak pokazał nam co jeszcze ciekawego można tu robić, to aż nie chciało nam się wracać do Neapolu! 😀

Wracając do kwestii jedzenia – zamówiliśmy dwie pizze Napoli i do tego po lampce wina. Zapłaciliśmy w sumie 24 euro.

Tyle z naszych doświadczeń!

Choć wydawać by się mogło, że opowiedziałam Wam nie wiadomo ile o Ischi, to jeśli zerkniecie na mapę, to zobaczycie, że jest to zaledwie niewielki skrawek, który udało nam się zobaczyć. Nie martwcie się jednak. Przygotowałam jeszcze zestawienie innych miejsc, do których z chęcią bym pojechała, gdybyśmy mieli więcej czasu. Kto wie, może jeszcze kiedyś z nich skorzystamy? 🙂

La Mortella

Dokładnie po drugiej stronie wyspy, znajduje się jedno z najpiękniejszych miejsc stworzonych przez człowieka. To ogród żony słynnego brytyjskiego kompozytora z XX wieku – lady Susany Walton. Szczegóły znajdziecie na oficjalnej stronie ogrodu.

Chiesa del Soccorso

Chiesa del Soccorso to najromantyczniej położony kościół na Ischi. Znajduje się on na klifie w miejscowości Forio, tuż nad falującym morzem. Szukajcie go w tej samej części wyspy co La Mortella.

Terme di Cavascura

Trochę wstyd się przyznać, że nie dotarliśmy do największej atrakcji Ischi, czyli do term. Terme di Cavascura znane były już starożytnym Grekom, którzy lubowali się w tutejszych wodach leczniczych. Co ciekawe, ich temperatura się prawie 83 stopni! Więcej na ten temat znajdziecie tutaj.

Plaża Maronti

Podobno najpiękniejszą plażą na Ischi jest Maronti. Potwierdzić nie mogę, ale zdjęcia wyglądają niezwykle kusząco! 🙂

Lacco Ameno

Lacco Ameno to urocze miasteczko, które zachwyci nie tylko kolorową architekturą i idyllicznym położeniem, ale także ciekawą formacją skalną! Ta ciekawa formacja skalna, to mały grzybek (Fungo Di Lacco Ameno) wyrastający z morza, który jest tak popularny, że nierzadko bywa wizytówką wyspy.

Ischia - Lacco Ameno
Źródło: https://podroze.onet.pl/plaze/ischia-wlochy-wyspa-atrakcje-co-zobaczyc-plaze/dshxkrz#slajd-7

I to już wszystko co dla Was przygotowałam, choć zapewne nie wszystko co wyspa oferuje! Jeśli odwiedziliście jakieś ciekawe miejsca na Ischi, to koniecznie dajcie znać w komentarzu! 🙂

Podczas naszego 11 dniowego pobytu w Campanii, odwiedziliśmy jeszcze Sentiero degli deiAmalfiPositano, Ravello, Sorrento, Procide, CapriNeapol, WezuwiuszaHerkulanum Pompeje. Sprawdźcie też jak zorganizowaliśmy nasz 11 dniowy pobyt!

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! <3

Brak komentarzy

Zostaw komentarz