Europa Francja Nancy

Co warto zobaczyć w Nancy?

28 kwietnia 2019
Zdrada?

Podczas trzymiesięcznego pobytu we Frankfurcie, starałam się jak najlepiej poznać najbliższą okolice. Nie miałam wcześniej okazji zobaczyć tej części Niemiec, dlatego w każdy weekend ruszałam w drogę. Jednak, dwa razy zdarzyło mi się opuścić granice naszych zachodnich sąsiadów. Najpierw zdradziłam Niemcy z Luksemburgiem, a potem z Francją, a konkretnie to z Nancy! Będąc tak blisko granicy francuskiej, nie mogłam sobie odmówić chociaż jednorazowego wyskoku! Najbliżej było mi do Strasburga, ale że w tym mieście byłam całkiem nie dawno, to zaczęłam szukać dalej. Na Google Maps rzuciło mi się w oczy Nancy. Kilka minut po jego odkryciu wiedziałam, że będzie moim kolejnym francuskim celem!

Jak dojechać do Nancy?

Przyznam szczerze, że nie jest to prosta sprawa, bo sama musiałam się nieźle nakombinować, żeby dojechać z Frankfurtu, który jest znacznie bliżej. Podróżowałam Flixem, który kosztował mnie ok. 96 zł. Przejazd trwa 6-7 godzin.

Podróżując z Polski, najlepiej dostać się w okolice Strasburga. Stąd już tylko ok. 1,5 godziny drogi. Wątpię jednak, żeby ktoś z Was specjalnie jechał tylko po to, żeby zobaczyć Nancy! 😝 Nie kwestionuje piękna tego miejsca, aczkolwiek nie uważam żeby było „warte zachodu”. W każdym razie, jeśli wybieracie się na europejskiego roadtripa, a Nancy jest po drodze, to nie wahajcie się tutaj zatrzymać! 😊

Hotel de l’Academie

Niestety, wyjazd do Francji wiązał się z dodatkowym kosztem w postaci wynajęcia pokoju w hotelu! Zatrzymałam się w dwu gwiazdkowym de l’Academie, który znajduje się tuż przy placu Stanisława. Koszt noclegu wynosił 192 zł., ale udało mi się znaleźć na grupach podróżniczych linka do booking z 20£ zniżki! Dzięki temu, dostałam zwrot w wysokości ok. 70 zł, a to oznacza, że za nocleg wydałam 120 zł. Całkiem przyzwoicie jak na pokój dla 1 osoby w centrum miasta, prawda? Niemniej jednak, muszę Wam zdradzić, że hotel był mega stary i wyglądał jak z poprzedniego wieku. Klasycznie, obsługa mówiła wyłącznie w języku francuskim… Mimo to, na jedną noc mogę polecić, ale nie oczekujcie zbyt wiele! 😄

Oscar Caroll

Do Nancy przyjechałam ok. godziny 13:00. Flixbus nie zatrzymuje się na Dworcu Głównym, tylko w pobliżu ronda Sainte Catherine. To całkiem niezła lokalizacja, zaledwie 15 minut spacerem od Placu Stanisława (centralnego punktu w Nancy). Od razu też wita mnie monumentalny mural Stanisława, ale skąd tyle Stanisława w Nancy, to zaraz Wam opowiem! 🙂

Mural Stanisława

Po przyjeździe udałam się do hotelu zostawić bagaże, a potem poszłam coś zjeść. Zatrzymałam się w barze Oscar Caroll, który serwuje „pudełkowe” jedzenie. Zamówiłam makaron z marchewką i gotowanym mięsem w pudełku. Całkiem smaczne, pożywne i niedrogie, bo taki obiad kosztował mnie 8 euro. Sami decydujecie co znajdzie się w Waszym pudełku! 🙂

Mój obiad – zdjęcie mało Instagramowe, ale wierzcie mi, że smaczne! 🙂

Po napełnieniu żołądka, ruszam na plac Stanisława. Pora na lekcję historii! 🙂

Polski król księciem Lotaryngii!

XVIII wiek był niezwykle burzliwym okresem w Europie. To właśnie wtedy m.in. Polska zniknęła z mapy Europy. Jednak, ta historia rozegrała się nieco wcześniej, choć już wtedy zapowiadała powolny upadek państwa polskiego.

Nancy zostało założone w XI wieku. Jednak największy rozkwit miasta przypada na panowanie Stanisława Leszczyńskiego w latach 1737–1766. Choć sam Stanisław wielkiej władzy politycznej nie miał, to wśród poddanych uchodził za światłego i dobrego władce.

Po drugim wygnaniu z Polski, otrzymał w dożywocie bogate księstwo Lotaryngii od króla Francji Ludwika XV. Ten hojny gest zawdzięczał w głównej mierze swojej córce, która była żoną Ludwika XV. Leszczyński okazał się dobrym władcą zyskując u miejscowej ludności przydomek króla-dobrodzieja. Wsławił się głównie jako mecenas sztuki i nauki. Z jego inicjatywy wzniesiono barokowy Kościół Notre-Dame de Bon Secours, oraz wykonano Plac Stanisława, na którym w 1831 w uznaniu jego zasług odsłonięto jego pomnik. Król założył także Akademię Leszczyńskiego.

Stanisław dożył sędziwego wieku i był najdłużej żyjącym królem Polski. Jednak los nie zgotował mu szybkiej i bezbolesnej śmierci. W 1766 roku doznał rozległych poparzeń, gdy jego strój zapalił się od iskry z kominka. Po długiej agonii zmarł w wieku 88 lat.

Plac Stanisława

Jestem absolwentką klasy licealnej z rozszerzoną historią i muszę Wam przyznać, że słyszałam historię o królu Stanisławie, aczkolwiek nie kojarzyłam jej z miastem Nancy. Zawsze uczyłam się o księstwie Lotaryngii i Bar, a dopiero teraz uzupełniłam swoją wiedzę w tym zakresie (podróże kształcą)! 🙂

Już wiecie, że najpiękniejszy plac w Nancy wybudowany został na polecenie Stanisława w latach 1752-55. Jednak nie od początku nosił nazwę zleceniodawcy budowy. Początkowo nazywano go Placem Królewskim, gdyż wybudowano go ku czci Ludwika XV. Dopiero w XIX wieku nazwano go na cześć dobrodzieja z Polski. Z resztą, to nie jedyne miejsce, które upamiętnia Leszczyńskiego. W mieście jest mnóstwo miejsc, które w swojej nazwie posługują się imieniem władcy!

Na placu znajduje się także Hôtel de Ville. Jeśli nie znacie francuskiego tak jak ja, to nie dajcie się zwieść słówkiem hotel w tym miejscu! 😛 To tak naprawdę Ratusz Miejski, który dawniej był siedzibą Leszczyńskiego.

Wejście na teren placu ze wszystkich stron okalają piękne złote bramy, a z dwóch stron dodatkowo zdobią go przepiękne i ociekające przepychem barokowe fontanny!

Nie brak też luksusowych hoteli i restauracji, które w słoneczne dni, pomimo wysokich cen, są tłumnie oblegane!

Plac Stanisława wraz z Placem Carrier i Placem Alliance znajduje się na liście UNESCO.

Katedra Notre Dame

Z Placu Stanisława dostrzegam w oddali potężny kościół. To barokowa Katedra Notre Dame, której postanawiam przyjrzeć się z bliska. Szybko jednak dostrzegam, że mój obiektyw nie połknie jej w całości, gdyż ogranicza mnie zbyt gęsta zabudowa (i pewnie za słaby sprzęt fotograficzny). Robię co mogę i wchodzę do środka. Katedrę wybudowano w XVIII wieku, aczkolwiek klasycznego i pełnego kolorów baroku nie przypomina. Może to i dobrze, bo o ile małym kościółkom rzeczywiście taki wystrój służy, o tyle już katedrą wypada zachować nieco więcej klasy i prostoty. 😉

Plac Carrier

Z Katedry ponownie wracam w stronę Placu Stanisława. Przechodzę pod majestatycznym Łukiem Triumfalnym (Arc Here) i już jestem na Placu Carrier. Ten niezwykle długi plac, otoczony rzędem drzew, a za nimi starymi kamienicami, wybudowano w XVI wieku. Jego podłużny kształt nie był przypadkowy! Wykorzystywano go do wszelakiego rodzaju turniejów. Na jego końcu znajduje się Pałac rządowy.

Bazylika Saint-Epvre

Nieopodal Placu Carrier znajduje się majestatyczna bazylika Saint Epvre. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu niż barokowa katedra. Co ciekawe, pierwsza świątynia w tym miejscu powstała już w XI wieku. W XV wieku została przebudowana na styl gotycki, a w XIX wieku została całkowicie rozebrana i ponownie zbudowana, ale już w stylu neogotyckim.

Grande Rue

Kieruje się teraz w stronę słynnej bramy – Porte de la Craffe. Po drodze jednak, czeka mnie kilka atrakcji. Najpierw mijam renesansowy Pałac Książąt Lotaryngii. Gęsta zabudowa nie ułatwia podziwiania tego obiektu. Na pewno jednak nie przeszkodzi Wam w dostrzeżeniu rzeźby jeźdźca na koniu! To najbardziej charakterystyczny element Pałacu, obok którego nie da się przejść obojętnie!

Obok pałacu znajduje się XV wieczny kościół Franciszkanów (Église des Cordeliers). Został wybudowany jako część klasztoru.

W końcu docieram do jednego z symbolów Nancy – neogotyckiej bramy Porte de la Craffe. Wybudowano ją w XIV wieku w północnej części miasta. Jej cechą charakterystyczną są dwie masywne wieże.

Kościół św. Leona IX

Udało mi się także dotrzeć do XIX wiecznego kościoła św. Leona. Jego misternie wykonana fasada robi ogromne wrażenie. Wnętrze nieco rozczarowuje. Nie stracicie wiele, jeśli ominiecie! 🙂

Kościół św. Sebastiana

W drodze do sklepu, natknęłam się także na XVI wieczny kościół katolicki św. Sebastiana.

Stylowe Nancy

Nancy urzekło mnie jeszcze pod innym względem. Cały czas nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że jestem na południu Francji! Te stare, ale jakże klimatyczne uliczki w pobliżu Placu Stanisława przywodziły mi na myśl słynne komedie z Louis de Funès. Ten styl, te okiennice i drzwi kojarzyły mi się z uliczkami St. Tropez, które odwiedziłam 12 lat temu. Miło było wrócić wspomnieniami do tych beztroskich lat. 🙂

Co ciekawe, to nie jedyny styl jaki oferuje Nancy. Niestety, sama nie miałam okazji go zbyt wiele zobaczyć, bo spacerowałam po zupełnie innej części miasta, ale warto pamiętać, że Nancy uznaje się za centrum Art Nouveau! Bardzo ciekawy artykuł na ten temat, wraz z przykładami owego stylu, możecie przeczytać tutaj.

Nie mogę też nie wspomnieć o pięknie ubranych Francuzkach! Do tej pory myślałam, że to mit, bo to co widziałam w Paryżu i w Alzacji (byłam jeszcze dwa razy na południu Francji, ale niestety nie pamiętam takich szczegółów) nie przekonywało mnie! Tymczasem w Nancy w końcu widziałam ciekawie i pięknie ubrane kobiety! Fakt, sprzyjała ku temu cudowna pogoda – aż sama żałowałam, że założyłam czarny sweter! 😉

Nancy wieczorem!

Po całodniowym spacerze, brzuch znowu dał o sobie znać. Tym razem wypadałoby zjeść coś typowo francuskiego. Padło na Crepes, czyli naleśniki, ale z lodami i bitą śmietaną! Wybór zacny i smaczny, który w stolicy Lotaryngii kosztował mnie 6 euro.

Koniecznie chciałam zobaczyć jeszcze oświetlony Plac Stanisława. Do zmroku została niespełna godzina, więc postanowiłam poczekać na niego w towarzystwie Aperola. Kosztował mnie on 1 euro więcej niż naleśniki, ale za to w jakim miejscu! Czasem lubię taką rozpustę… 😉

W końcu doczekałam się zmroku i bajkowo podświetlonego placu!

Po zrobieniu ostatnich zdjęć, udałam się na spoczynek do hotelu. Już o 8 rano miałam autobus powrotny do Frankfurtu. Tak naprawdę, nie miałam zbyt wiele czasu w samym Nancy, ale i tak ogromnie się cieszyłam, że tu przyjechałam! No i chyba całkiem sporo zobaczyłam, co nie? 🙂

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na Facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz