Europa Niemcy Würzburg

Würzburg – barok, kościoły i wino!

24 stycznia 2019
Würzburg – w końcu tu dotarłam!

Zacznę niezbyt oryginalnie, a nawet całkiem banalnie, bo do Würzburga już od dawna chciałam jechać! Wiem, że każdy przed wyjazdem planuje wyjazd, ale w moim przypadku było już kilka przymiarek do tego miasta! Zwłaszcza, że często bywam w Monachium, które znam już całkiem nieźle, więc teraz staram się odkryć jego okolicę. Niestety, do Würzburga zawsze było daleko, a że bliższe miejscowości nadal były nieodwiedzone, to zawsze one szły na pierwszy ogień. W końcu jednak trafiłam na dłuższe posiedzenie do Frankfurtu, z którego to Würzburg okazał się rzut beretem! Żal było nie skorzystać z tej okazji! Co prawda, zima w Niemczech nie jest najlepszym momentem na takie wycieczki, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma! 😊

Dziewki, wino i pianino!

Jak na podróżoholiczkę przystało, brak towarzystwa nie zniechęcił mnie do małej wycieczki. Kupiłam bilety na Flixa z Frankfurtu z kilkudniowym wyprzedzeniem za 52 złote w dwie strony. Podróż przebiegła sprawnie, a tuż po przyjeździe do miasta zostałam mile oczarowana! Zazwyczaj niemieckie dworce nie są zbyt przyjaznym (dużo nieciekawych ludzi) i ciekawym miejscem, a tymczasem ten w Würzburgu polozony był tuż na tle ogromnej winnicy! Gdybym nie wiedziała, że jestem w Niemczech, to rzekłabym, żem w pięknej Alzacji! Nie spodziewałam się aż tak rozległej winnicy, niemalże w środku miasta! Naprawdę przyjemne zaskoczenie. 😊 Szkoda tylko, że wszystko było szare i brązowe, bo wiosną i latem musi być tu naprawdę zjawiskowo!

Dworzec, a w tle boskie winnice!

Rozkoszuje się jeszcze chwilę widokiem, a następnie zanurzam się w uliczki jakby śpiącego jeszcze miasta. Jest już kilka minut po 11, ale niedzielna sielanka zdaje się jeszcze trwać. Towarzyszą mi tylko odgłosy dzwonów kościelnych i pobliskich zegarów. Ma to jakiś swój urok w tym bawarskim mieście! Na swój pierwszy punkt obieram barokową rezydencję. Miasto jest na tyle małe, że pozwalam sobie na swobodny spacer. Dzięki temu, będę miała okazję zobaczyć też to, co nie planowane – np. majestatyczny kościół Stift Haug. Mijam też słynny Bürgerspital, w którym można spróbować regionalnych win (zrobię to, ale w innym miejscu). 😊

Stift Haug

Przepiękna wieża zegarowa obok Bürgerspital

Kto na winko chętny?

Taka tam lokalna zabudowa

Rezydencja (pałac biskupi)

Po kilkunastu minutach dotarłam do swojego pierwszego celu. Moim oczom ukazał się Wersal w nieco skromniejszym, ale równie imponującym wydaniu! Znów się zachwyciłam niemieckim barokiem, który miałam okazję podziwiać już w Dreźnie. Ponownie żałowałam, że nie przyjechałam tu w lecie, bo zwiedzanie rozpoczęłam od magicznego ogrodu! Nawet zimą jest on całkiem zielony, ale zobaczyć go w pełnym rozkwicie, to musi być dopiero coś! Nie oddalam się jednak zbytnio od rezydencji. Wdrapalam się tylko na wyższy poziom, żeby zrobić piękne zdjęcia. Ogród zdobią też liczne rzeźby i starannie przystrzyżone drzewa oraz żywopłoty. Nie wiem czemu, ale ten styl zawsze kojarzy mi się z Paryżem! 😉

Budowę rezydencji ukończono w 1744 roku. Jej architektem był Balthasar Neumann, który dziś uważany jest za największego architekta tego okresu. Budowę pałacu zlecił biskup Würzburga Jan Filip von Schönbron. W trakcie II Wojny Światowej rezydencja uległa zniszczeniu, a jej odbudowa trwała aż do 1987 roku. Jednak już w 1981 roku została wpisana na listę UNESCO.

Skusiłam się też na wejście do środka, które kosztowało mnie 7,5€. Widziałam piękne sale, które wyjątkowo nie były kiczowate jak ma to miejsce w Baroku (takie moje personalne odczucie), jednak uważam, że cena dość mocno wygórowana w stosunku do oferty. Myślałam, że zobaczę więcej sal, a raptem 4 były dostępne. Niestety, nie można też robić w środku zdjęć (zawsze mnie to zastanawia dlaczego, skoro za to płace?).

Katedra św. Kiliana

Z pałacu biskupiego idę teraz do najważniejszego kościoła w mieście, czyli katedry! Normalnie nie jestem taka pobożna, aczkolwiek cenię sobie europejską kulturę, w której to kościoły zajmują szczególne miejsce! Zwłaszcza, że Würzburger Dom powstał już w XII wieku. Nie jest to może zbyt imponująca katedra, ale świetnie wpisuje się w obraz miasta (który najlepiej podziwiać z twierdzy, o czym Wam za chwilę opowiem). Warto też dodać, że jest to czwarty co do wielkości kościół romański w Niemczech.

Neumünster

Tuż obok katedry znajduje się inny, piękny kościół – Neumünster. Warto podejść – nie pożałujecie! 😉

Rynek

Zaledwie kilka kroków dalej, znajduje się rynek. Tutaj (dla odmiany), znów na pierwszym planie znajduje się kościół. Nie mam tego za złe, bo XIV wieczna Marienkapelle jest naprawdę piękna! Szczególnie urzeka swoim soczystym, czerwonym kolorem. Obok niej, pięknie kontrastuje Falkenhaus. Dawny dom biskupi, z żółtą fasadą w stylu rokoko. Obecnie znajduje się tutaj informacja turystyczna oraz miejska biblioteka.

Marienkapelle

Falkenhaus

Alte Mainbrücke

Mróz zaczął dawać mi się we znaki. Choć miałam ciepłą kurtkę i buty, to jednak powoli zaczynały mnie szczypać policzki. Muszę napić się w końcu wina – pomyślałam. I jak wymyśliłam, tak zrobiłam. A że nie chciałam być gorsza od lokalsów, to zrobiłam to tak, jak to się robi w Würzburgu! Poszłam zatem na najstarszy most – Alte Mainbrücke, a tam zawitałam do słynnej knajpki – Alte Mainmühle. Zamówiłam lokalne białe półwytrawne wino za 4€, zapłaciłam jeszcze 5€ euro kaucji za kieliszek i ruszyłam na sielankowy spacer po moście. Przypominał mi on trochę Most Karola z Pragi, tyle że o mniejszym natężeniu ruchu i znacznie mniejszym rozmiarze. Co ciekawe, jego budowa rozpoczęła się w XV wieku i trwała aż do XVIII! Zdobią go figurki biskupów, patrzących w różne strony.

Z mostu rozpościerają się przepiękne widoki! Z jednej strony podziwiamy twierdzę Marienberg, która okupuje pobliskie wzgórze już od XIII wieku. Historycy twierdzą jednak, że pierwsze oznaki osadnictwa pochodzą już z VII wieku!

Z drugiej strony, znowu możemy podziwiać niekończące się winnice. Kwintesencją tego spektaklu jest widok na stare miasto i jego armię kościołów!

Widok na twierdzę

Winiarnia

Widok na winnice i fabrykę 😉

Widok na Würzburg

Würzburg z góry!

Wino przypadło mi do gustu, ale niestety nie rozgrzało mnie tak jakbym chciała. Postanowiłam zatem zrobić to „klasycznie” i ruszyłam pod górkę w stronę twierdzy. Niestety, też za wiele to nie dało, bo mój organizm musiał być już zziębnięty trochę, ale i tak nie żałowałam ani jednej minuty w tym mrozie! Zwłaszcza tam na wzgórzu, z którego miałam najpiękniejszy widok na Würzburg! Zobaczcie teraz ile tu kościołów!

W drodze na szczyt!

Na tym skończył się mój krótki, samotny spacer po tym frankońskim mieście! Mam nadzieję, że się ze mną nie nudziliście! 😉 Nie wiem jak Wy, ale mnie Würzburg naprawdę oczarował!

Jesli potrzebujecie więcej info, to zaglądnijcie na oficjalną stronę miasta! Podobne są tu jakieś winne festiwale! 😉

Jeżeli lubisz podróżować po Niemczech tak jak my i chcesz być z nami na bieżąco, albo chcesz może pochwalić się swoimi odkryciami w tym pięknym kraju, to zapraszamy na grupę: Podróże po Niemczech 🙂

Podobał Ci się wpis? Chcesz nas docenić? Zostaw serduszko/komentarz pod postem lub polub nas na facebooku albo zaobserwuj na Instagramie. Ciebie nic nie kosztuje, a nas do dalszej pracy motywuje! 🙂 <3

Możesz też dokonać rezerwacji na booking.com za pośrednictwem mojego linku! Po zrealizowaniu pobytu otrzymasz zwrot na kartę 60 zł, a ja otrzymam nagrodę za polecenie też w wysokości 60 zł! 🙂

https://www.booking.com/s/34_6/karoza92

2 komentarze

  • Reply Edyta 9 lutego 2019 at 10:59

    Przyznaje bez bicia, że nigdy o tym miescie nie słyszłam… Ale budynki sa naprawde imponujace, zwłaszcza Neumünster… Piekne wiadoki na miasto i fajnie dopasowana stylizacja do kolorów miasta. Zaplanowane, czy przypadek? 🙂

    • Reply womenofpoland 9 lutego 2019 at 20:15

      Ja też zapewne jeszcze o wielu pięknych miastach nie słyszałam, więc nie dziwi mnie to! 😊 Haha, dzięki! Stylizacje nigdy nie są przypadkowe 😃

    Zostaw komentarz